• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[Jesień 72, 03.10] Turn hope into something more useful

[Jesień 72, 03.10] Turn hope into something more useful
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
05.01.2026, 20:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.01.2026, 02:01 przez Atreus Bulstrode.)  
Spalona Noc przeminęła, zostawiając za sobą zgliszcza, które należało uporządkować. Przez długi więc czas, Londyn musiał uporać się z podstawowymi problemami; należało posprzątać ulice, policzyć zmarłych, pochować ich, zapewnić resztę opiekę lekarską, a w końcu też przyjmować napływające wartką rzeką zgłoszenia odnośnie wszelkich wykroczeń, które się wtedy zadziały. Biura Aurorów i Brygady Uderzeniowej, miały więc pełne ręce roboty. BUMowcy, bo musieli te wszystkie zgłoszenia zbierać. W końcu stanowili pierwszy kontakt, gdzie udawali się zakłopotani cywile. Aurorzy natomiast musieli przesiewać te wszystkie poważniejsze zgłoszenia, które piętrzyły się i sugerowały czarnoksięskie aktywności.

Wraz z nimi narastała gorycz. O śmierci Florence nie dało się tak zwyczajnie zapomnieć i Atreus chyba przez ostatni miesiąc zdążył przynajmniej pogodzić się z faktem, że nigdy ta strata go nie opuści. Niczym nie dało zatkać się ziejącej gdzieś wewnątrz niego dziury, która zdawała się tylko bardziej przeszkadzać kiedy patrzył na teczki, znajdujące się w nich zgłoszenia i stosy raportów do nadrobienia.

Nie chodziło już o to, co mógł a czego nie mógł podczas Spalonej Nocy zrobić. Los utorował mu wtedy ścieżkę, która w żaden sposób nie była w stanie zmienić swojego biegu i  skrzyżować się z tą, którą podążała wtedy jego siostra. Ale teraz? Może teraz mógł coś zrobić. A przynajmniej czuł, że powinien. Złapać tego, kto odebrał mu Florence i zaprowadzić przed Wizengamot. A jeśli nie jego konkretnie to każdego, który tamtej nocy nosił tę cholerną maskę i pelerynę.

Miał więc pomysł. Nie, miał Plan i to taki pisany z wielkiej litery, pewnie dlatego że wierzył w słuszność tego, co chciał pod skrzydłami aurorów stworzyć. A najlepiej to pod swoimi. Spojrzał jeszcze raz na siedzącą przy swoim biurku sekretarkę, na co Juliette uśmiechnęła się do niego przelotnie i kiwnęła głową. Mógł wejść, Harper nie była teraz zajęta i miała czas. Zapukał więc grzecznie, złapał za klamkę i wszedł do środka.

- Chciałbym zająć chwilę - wyjaśnił, zajmując wskazane mu miejsce po drugiej stronie biurka. - Mam pewne przemyślenia odnośnie Spalonej Nocy. Tego, co można by teraz zrobić w jej następstwie.
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#2
19.01.2026, 21:23  ✶  
W gabinecie panował półmrok, a pierwszym doznaniem zmysłowym po przekroczeniu progu była woń kawy. Nie była to świeża, dobrej jakości, przyjemna woń, pobudzająca umysł i wywołująca uśmiech na twarzy. Przestrzeń zdawała się przeżarta czernią taniej lury, pitej bardziej z przyzwyczajenia, a może nawet uzależnienia.

– Bulstrode...– padło w jego stronę krótkie warknięcie, zamiast powitania i jakiejkolwiek biurowej kurtuazji. Bywały dni złe i dobre, ale tych drugich zdawało się coraz mniej. Po Spalonej... nie było ich już wcale.

Siedziała za swoim biurkiem zawalonym niemożliwą ilością papierów do przejrzenia. Przygarbiona, wściekle bazgrząca coś na kolejnym raporcie w połowie drogi między niebotyczną ilością zgłoszeń i raportów. Migotliwa lampka na biurku nadawała jej wychudłej twarzy upiorności, przypominała bardziej zaszczute, zamknięte w klatce zwierzę. Była kobietą czynu, o czym auror wiedział doskonale. Teraz zaś sytuacja zmuszała ją do nierównej, syzysowej walki z tym...

...z biurokracją.

Gdzieś między jedną uwagą, a drugą, jedną parafką a kolejną

zatwierdzam, odrzucam, przyjęłam do wiadomości Moodymoodymooodymoooody

ujęła różdżkę i podsunęła mu uprzejmie krzesło na miejsce petenta, zrzucając przy okazji w niedbałości kilka aktówek na ziemię. Jeśli z jej ust miałoby paść przekleństwo to stłumiła je zanim przeszło przez wargi. Tylko syknięcie. Kolejny papier odsunięty bardziej niż poprzednio.

W końcu gwałtownie odchyliła się, a krzesło skrzypnęło boleśnie gdy naparła nań plecami. Oburącz odgarnęła zaniedbane włosy, oczy na moment utkwiwszy w suficie, zmuszając się do głębszego oddechu. Coś wewnątrz kobiety chrupnęło, coś wskoczyło na swoje miejsce.

– Z czym przychodzisz – położyła dłoń na biurku, przesuwając zapodzianą makulaturę, by lepiej go widzieć, choć przecież widziała go dobrze. Chwilę potem zmrużyła oczy i rozejrzała się po biurze, dopiero teraz zauważając jak jest w nim ciemno. – Szlag, nawet nie zauważyłam... – westchnęła, próbując od razu zmusić się do zachowania spokoju. Była bardzo, bardzo zmęczoną osobą. Spokój było jej zachować bardzo trudno.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
20.01.2026, 02:13  ✶  
Jej widok nawet niespecjalnie go dziwił. Już dawno się nauczył, że Moody była bardzo zapracowaną osobą, której dodatkowo niezbyt zależało na odpowiedniej prezencji. Po prawdzie sądził, ze wcale nie była aż tak właściwą osobą na stanowisku której zajmowała, głównie dlatego że nie pasowała do pracy za biurkiem. Należała się jej praca w terenie i idąca w parze z tym wolność, a nie uzupełnianie dokumentów i stawianie kolejnych parafek pod raportami. Ale może swojego czasu myślała, że coś na tym stołu zmieni - rozruszać zardzewiałe tryby ministerstwa było niesamowicie trudno. Jak bardzo to chyba sam nie do końca zdawał sobie z tego sprawy.
- Nic nie szkodzi - machnął ręką nieco zbywająco, bo brak normalnego oświetlenia, było tutaj akurat jednym z mniejszych problemów. Nie było potrzebne do mówienia, prawda? - Proszę posłuchać; grupa zadaniowa - poruszył dłońmi, krótkim gestem podkreślając te dwa konkretne słowa, zawierające w sobie cały jego aktualny pomysł. - Biuro Aurorów ma na celu zajmowanie się czarnoksiężnikami i z tym do tej pory sobie radziliśmy - jako tako, z różnym skutkiem, ale wiadomo jak jest. Raz było lepiej, raz gorzej, ale parli jakoś do przodu, goniąc za swędem czarnej magii. Po Spalonej Nocy jednak, śmierdziała w ten sposób niemal całe miasto, w którym właśnie się znajdowali. Wszędzie gruzy, śmierć, zniszczenie, ból i cierpienie. - Ale Spalona Noc pokazała chyba, ze nie tylko oni są naszym problemem. W momencie kiedy się organizują, spiskują i posiadają przywódcę, wtedy stanowią prawdziwy problem, bo na wiele większą skalę niż to z czym mierzyliśmy się do tej pory. Chciałem więc zaproponować zebranie grupy, która dedykowana by była działaniom Śmierciożerców. Zacząć od Spalonej Nocy i przetrzepać zgłoszenia o tych clownach w czarnych szatach i maskach, a potem zacząć starannie kolekcjonować inne zdarzenia na terenie Anglii, które można z nimi powiązać. Może jest w tym wszystkim wzór za którym będzie można podążyć i zacząć efektowniej się im przeciwstawiać. Ich cechy wspólne, ich zakres działań... widziałbym to jako grupę nie tylko wybranych aurorów, ale także brygadzistów czy konsultantów z innych departamentów, jeśli zaszłaby taka potrzeba.
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#4
14.02.2026, 20:20  ✶  
Jego gest sprawił, że powstrzymała się od rozświetlenia biura, które to rozświetlenie najprawdopodobniej odsłoniłoby o wiele bardziej jego dysfunkcyjność, a jej - czego nigdy nie powiedziałaby na głos - nieporadność.

Biuro jak klatka.

Nie trzeba było być aurowidzem, żeby odczytać karty leżące na stole.

Tymczasem już od pierwszych słów Atreusa, rozparła się w pozornej wygodzie w swoim fotelu, wzdychając ciężko na piękny sen roztaczany przez podległego jej aurora.

Marzyciel.

– ... i co? Może jeszcze lepszą kawę i pączki do tego? – sarknęła impulsywnie, nie do końca panując nad własną reakcją. Szybko jednak zorientowała się, że nie byli już kolegami biurko w biurko, a narzucona im ministerialną modłą hierarchia zakrzywiała bezpośredniość z którą mogła wyrazić swoje rozgoryczenie. Już i tak było źle.

Teraz to ona lekceważąco machnęła dłonią na własne słowa, palcami rozcierając łuk brwiowy i skroń, jakby gestem chcąc wymazać te słowa zarówno z przestrzeni między nimi, jak i z własnej głowy.

– To byłoby cudowne Bulstrode. Doskonałe. Inicjatywa na medal. Biuro nie ma na to pieniędzy. Zdajesz sobie sprawę, jakiej to wymaga infrastruktury? My na bieżąco nie wyrabiamy się z tym fyrtlem! Każda runa, każdy swąd spalenizny zgłaszany jest obecnie jako aktywność czarnoksięska. Nie wyrabiamy się z niczym, a jakbym teraz miała jeszcze zrobić przegrupowanie... Kogoś zmusić do siedzenia i analizowania danych,komuś wytłumaczyć, że nadgodziny kiedyś, kiedyś zostaną wypłacone. Na razie wszystkim obiecuję urlop, taki rozkaz, na kiedyś, na święte nigdy. Więcej galeonów płynie strugą do Jenkinsowego lalusia niż do nas. Ministerstwo woli sprzątać niż zapobiegać Bulstrode. Ładne masz marzenia i sama z chęcią poszłabym na łowy, ale... nie stać nas. Tylko tyle i aż tyle – czy powinna być tak bezpośrednia? Pewnie nie, ale znajdowała się na skraju a ten nie sprzyjał owijaniu w bawełnę. Nigdy nie była w tym dobra, a teraz... Teraz szczególnie.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
19.02.2026, 21:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.02.2026, 21:08 przez Atreus Bulstrode.)  

Marzyciel. Marzyciel brzmiało ładnie. Atreus bardzo chciałby być marzycielem, bo według niego ci mieli jakoś łatwiej w życiu. Gonili za tymi swoimi celami, tworzyli w głowach wielkie projekty i przede wszystkim byli niepoprawnymi wręcz optymistami. Bo trzeba było być kimś, kto pozytywnie patrzył na świat, jeśli chciało się mieć luksus bycia marzycielem.

- Nie, nie. Kawa i pączki mogą być. Jakby były lepsze to by się niektórym zanadto w głowach poprzewracało - prychnął z pewną nutą rozbawienia. Tak, gdyby był marzycielem, pewnie nie siedziałby teraz tutaj z wieloma pytaniami w głowie, zamiast tego oczekując od Harper radosnego powiedzenia, że zgadza się na wszystko. Gdyby był marzycielem, to jej kolejne słowa, sprowadziłyby go brutalnie na ziemię. Ale on spodziewał się tego wszystkiego. Spodziewał się problemów, bo wiedział przecież jak Ministerstwo Magii działało. Wiecznie pod górkę. Wiecznie coś i jakieś ale. Każdy robił dla siebie, a nie dla całej reszty. On nawet też nie był wyjątkiem.

- Cieszę się, że pomysł się podoba - podsumował na wstępie, przez moment, bardzo krótki z resztą, obracając w głowie jeszcze raz wszystkie kwestie, zastanawiając się co właściwie powinien powiedzieć i od której strony to ugryźć. Moody nie była problemem, było to widać już tutaj, kiedy siedzieli po dwóch stronach jej zagraconego biurka i spoglądali na siebie. - Ja się wszystkim zajmę - zawyrokował wreszcie, wzruszając przy tym ramionami. - Wystarczy mi zielone światło, żeby rozpocząć tę okropną tułaczkę od departamentu do departamentu, prosząc o świstki i papierki, które by to umożliwiły. Prosząc o przekierowanie odpowiednich funduszy, ewentualnego personelu, albo próbując przekonać odpowiednie osoby że to jest bardzo dobry pomysł - już wiedział, jak będzie go to denerwować. Jak bardzo nie chciało mu się użerać z Departamentem Skarbu, albo nadmiernie przymilać się do Ministry, bo swoim zdaniem nie zachwycił jej jeszcze wystarczająco, by lekką ręką przekonać ją do swoich pomysłów. Ale cóż, będzie musiał spróbować. - Z resztą, zanim cały biurokratyczny taniec zostanie odprawiony... mam wrażenie że do tego czasu przynajmniej częściowo uporamy się z tym co przyszło po Spalonej Nocy. Nie mówię też o całkowitym przegrupowaniu, w końcu bycie aurorem to bycie aurorem. Bardziej cos na kształt grupy którą ma pod sobą Crickerly, aczkolwiek nie publiczną, jeśli oczywiście by się tak udało.

Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#6
01.03.2026, 10:46  ✶  
Fotel skrzypnął, gdy rozsiadła się na nim wygodniej, a na umęczonej, niebezpiecznej twarzy zamajaczył uśmiech, którego nie chciała mu okazywać.

Nie było jej do śmiechu, to oczywiste, nie wobec pożaru, biurokratycznego pożaru, który absolutnie i całkowicie zatkał system bezpieczeństwa tego państwa z gówna i pergaminu.

Ale wizja płaszczącego się przed szefami departamentów Atreusa była w gorzki sposób zabawna. Biurokratyczny taniec... jak ptaki podczas godów. Czy wsadzi sobie w dupę piórko dla lepszego efektu? Przygryzła policzek. Nieintencjonalnie stał się jej dzisiejszą rozrywką i była to dość przyjemna odmiana.

– Dobrze, to co konkretnie masz na myśli? Jak by to miało działać na terenie biura? Ilu ludzi chcesz odciągnąć od swoich zadań? Oddzielny gabinet na spotkania? Te łebki z innych departamentów... pałętały by się nam pod nogami na stałe czy zaglądały okazjonalnie na zwołane przez Ciebie zebrania? – W tym momencie zmrużyła oczy, na moment świdrując Atreusa podejrzliwością tak właściwą wszystkim Moody'm, których spotkał do tej pory. Mogła zapytać co miałby z tego Atreus, ale wiedziała doskonale jaką ofiarę ten czystokrwisty dupek poniósł w trakcie Spalonej. Zemsta. W duchu przeklęła samą siebie za to, jak bardzo dobrze rozumie tę motywację. Zmlęła więć kolejne słowa w ustach i dała mu przestrzeń na odpowiedź.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
04.03.2026, 21:08  ✶  
Dobrze, że Harper chociaż odrobinę bawiła wizja jego tańczenia i upodlania się, bo jego zwyczajnie... męczyła. Aż był chyba trochę zdziwiony tym, że nie czuł jakiejś właściwej dla siebie irytacji, która powinna się pojawić na samą tylko myśl o tym jak będzie musiał się namęczyć, ale może na to nie miał już zwyczajnie siły. Zadra po Florence pozostawała wyraźna i jątrzyła się gdzieś w środku niego, ale ile można było się złościć na wroga którego nie można było sprać na kwaśne jabłko ot tak? Musiał pomyśleć, znaleźć ścieżkę, podejść do tego rzeczowo - cholera, jak to w ogóle brzmiało? Rzeczowo? Dla kogoś kto próbował zbyt często walić głową w ścianę, aż wreszcie wyszło?
- Osobne pomieszczenie byłoby mile widziane, żeby nikt nam w tym niepotrzebnie nie grzebał. Osoby z innych departamentów, raczej prosiłbym o konsultacje, niż pozwolił żeby się tutaj cały czas kręcili, więc raczej okazjonalne wizyty, kiedy byliby potrzebni. Ilu ludzi... hm... a ilu mogę? - zapytał, a gdzieś w kącikach ust przyczaiło się rozbawienie. - Myślałem o Victorii Lestrange, Brennie Longbottom, Hestii Bletchley. - zaczął wyliczać, na moment odrywając spojrzenie od Moody i wyraźnie szukając propozycji w pamięci, a nie wyrzucając ich z siebie na chybił trafił. - Ze wszystkimi miałem okazję pracować i wydaje mi się, że byłyby odpowiednim zespołem. No i dobrze by było ściągnąć do tego kogoś, kto zajmowałby się prawną stroną tych spraw. Lepiej się z nimi zaznajamiał niż przeciętny członek Wizengamotu, który przychodzi na sprawę bo nie miał nic lepszego do roboty - brzmiało może i jak żart, ale Atreusowi wcale nie było do śmiechu. Obydwoje z Harper wiedzieli, że wyglądało to różnie. Czasem cała była pełna, a czasem siedziało na niej 5 osób.
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#8
12.03.2026, 21:22  ✶  
Słuchała go przez całą rozmowę, ale kiedy zaczął wymieniać nazwiska... zdało się, że słucha go jakoś bardziej. Zmrużyła oczy w zastanowieniu, kilkukrotnie stukając palcem o biurko w geście, z którego chyba do końca nie zdawała sobie sprawy.

– Zaskakująco mało kutasów w tym Twoim zespole – podsumowała, ani na moment nie spuszczając go z oczu. – Jeśli chodzi o stronę prawną, myślę że potrzebujesz co najmniej jednego stażysty z Wizengamotu, albo najlepiej dwóch do ogarnięcia buchalterii, ale też potrzebujesz pleców u co najmniej jednego sędziego Wizengamotu, żeby od strony formalnej te stare zgredy nie siadły w ciebie jak w dziwkę z Kościanego. I pieniądze Bulstrode. Oddzielna sekcja, to dodatkowy budżet, którego nie mam. Załatw pieniądze i chętnych ludzi, a ja załatwię miejsce i przekazywanie Ci spraw.

Gładko poszło.

Zbyt gładko?

Zaraz potem, Harper sięgnęła do swojego raportu i zaczęła dalej uzupełniać tabele, choć zdawało się, że robi to z mniejszą zaciekłością niż zwykle. Po jej zmęczonej twarzy błądził uśmiech. Rzadkie zjawisko.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
13.03.2026, 03:38  ✶  

Tak, same baby. Ale Atreus na prawdę nie miał kogo innego wziąć do tej roboty, pomimo szczerych chęci. Stanley był teraz wrogiem publicznym numer jeden ich biura (że też w ogóle trafił na tę listę), Aidanowi by się bardziej nie chciało jak chciało, Alastor był jego rywalem, więc niech sobie swoją grupę stworzy, Aaron był niemalże ekstremistą, Patrick siedział we Francji czy Matka raczyła wiedzieć gdzie. Erik miał za ładną buzię, żeby nie robić dookoła siebie szumu (Atreus też trochę robił, ale mimo wszystko mniejszy od Erika i przyznawał to z bólem). Harrier... był, za stary i pewnie by się rządził, Pepino miał inne sprawy na głowie bo z tego co słyszał to mu chałupę opętało, no i nie chciał by wpływał na Hestię, Orion był jak zwykle niemożliwe zajęty... No i tak jakoś wyszło, że te chłopy były zupełnie nieprzydatne. Atreus uśmiechnął się więc, ale był to uśmiech krzywy i nie do końca wyględny, jakby faktycznie nieco żałował że chciał sobie dobrać taką, a nie inną ekipę.

- Wszystko się załatwi - oznajmił z już nieco innym uśmiechem. Takim kogoś, kto już niejedną sprawę w życiu załatwił, nawet taką która z góry wydawała się przegrana. Widząc też że Harper pochyliła się na nowo nas swoim raportem, podniósł się z miejsca, uważając rozmowę tym samym za skończoną. Musiał zabrać się do roboty.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1542), Dearg Dur (958)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa