09.08.2026, 01:06 ✶
Kurwa mać.
Oczywiście krwotok dopadł go w najgorszym momencie, chociaż szczerze mówiąc wątpił, aby jakikolwiek moment na tym weselu byłby dla niego akceptowalny. Po prostu wolałby, aby jego nos zaczał krwawić w sytuacji, która nie doprowadziłaby do takiego chaosu.
– Tak, idź przyniosę ci karty – wymamrotał, starając się ze wszelkich sił, aby nie zabrzmieć na osłabionego. Nie miał do Millie żadnych pretensji. Chyba. To znaczy… Może chciałby… Chciałby, aby mogła być przy nim w takich momentach, ale jednocześnie wiedział, że nie powinienen od niej tego wymagać zwłaszcza, że… Sam przecież jeszcze nie przyznał się jej co tak naprawdę się z nim działo.
– Za dużo wrażeń? Oh tak, zobaczyłem całujących się nowożeńców i z emocji aż dostałem krwotoku. Dobrze, że to nie był podwójny ślub, bo nie wiem co by się stało – odburknął bratu możliwie, że nieco zbyt opryskliwie. Był jednak zmęczony, w głowie mu się kręciło, a dodatkowo narastająca w nim frustracja, w przeciwieństwie do krwi, tak szybko nie planowała go opuścić. Potrzebował więc kilku nieco zamglonych chwil, aby zreflektować się, że może nie powinien być opryskliwy wobec brata, który właśnie przyciskał mu serwetkę do nosa.
Dlatego też uznał, że nie będzie wytykał już Icarusowi, że niesłusznie traktuje go jak emeryta, dla którego wesele to nadzwyczajny wysiłek, że w pracy ma często więcej wrażeń i po prostu przyjął jego pomoc.
– Przepraszam – wymamrotał jednocześnie nieco się pochylając. – Głowa do przodu. Po prostu… To wszystko jest strasznie głupie. Millie… – Przymknął na chwilę oczy po czym kontynuował ponownie, chociaż powróciła do nich Mona. Ufał im jednak obu i chyba po prostu potrzebował to komuś powiedzieć. – Nie powiedziałem jej, że choruję. – Zaśmiał się nerwowo z serwetką wciąż przy nosie. – Rozumiecie? Najpierw nie było okazji, a teraz… Widzicie jak reaguje. Jak… Zareagowała. Jestem… Hm… Kurwa. To po prostu bardzo durne.
Basilius naprawdę nie był w stanie określić, czy gadał bez ładu i składu przez swój stan fizyczny, czy jednak bo był po prostu tym wszystkim zbyt zakłopotany. Po cichu jednak liczył na to, że Icarus i Mona uznają, że chodziło o tę pierwszą wersję.
Oczywiście krwotok dopadł go w najgorszym momencie, chociaż szczerze mówiąc wątpił, aby jakikolwiek moment na tym weselu byłby dla niego akceptowalny. Po prostu wolałby, aby jego nos zaczał krwawić w sytuacji, która nie doprowadziłaby do takiego chaosu.
– Tak, idź przyniosę ci karty – wymamrotał, starając się ze wszelkich sił, aby nie zabrzmieć na osłabionego. Nie miał do Millie żadnych pretensji. Chyba. To znaczy… Może chciałby… Chciałby, aby mogła być przy nim w takich momentach, ale jednocześnie wiedział, że nie powinienen od niej tego wymagać zwłaszcza, że… Sam przecież jeszcze nie przyznał się jej co tak naprawdę się z nim działo.
– Za dużo wrażeń? Oh tak, zobaczyłem całujących się nowożeńców i z emocji aż dostałem krwotoku. Dobrze, że to nie był podwójny ślub, bo nie wiem co by się stało – odburknął bratu możliwie, że nieco zbyt opryskliwie. Był jednak zmęczony, w głowie mu się kręciło, a dodatkowo narastająca w nim frustracja, w przeciwieństwie do krwi, tak szybko nie planowała go opuścić. Potrzebował więc kilku nieco zamglonych chwil, aby zreflektować się, że może nie powinien być opryskliwy wobec brata, który właśnie przyciskał mu serwetkę do nosa.
Dlatego też uznał, że nie będzie wytykał już Icarusowi, że niesłusznie traktuje go jak emeryta, dla którego wesele to nadzwyczajny wysiłek, że w pracy ma często więcej wrażeń i po prostu przyjął jego pomoc.
– Przepraszam – wymamrotał jednocześnie nieco się pochylając. – Głowa do przodu. Po prostu… To wszystko jest strasznie głupie. Millie… – Przymknął na chwilę oczy po czym kontynuował ponownie, chociaż powróciła do nich Mona. Ufał im jednak obu i chyba po prostu potrzebował to komuś powiedzieć. – Nie powiedziałem jej, że choruję. – Zaśmiał się nerwowo z serwetką wciąż przy nosie. – Rozumiecie? Najpierw nie było okazji, a teraz… Widzicie jak reaguje. Jak… Zareagowała. Jestem… Hm… Kurwa. To po prostu bardzo durne.
Basilius naprawdę nie był w stanie określić, czy gadał bez ładu i składu przez swój stan fizyczny, czy jednak bo był po prostu tym wszystkim zbyt zakłopotany. Po cichu jednak liczył na to, że Icarus i Mona uznają, że chodziło o tę pierwszą wersję.