• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[23/10/72] Why are you gay? | Benjy, Prue

[23/10/72] Why are you gay? | Benjy, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#1
07.06.2026, 19:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.07.2026, 20:26 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Prudence Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic II

Gdyby ktoś kilka minut wcześniej kazał mi zgadywać, co znajdziemy w starym kufrze na strychu, wymieniłbym przeklęte artefakty, rodzinne sekrety, może kompromitujące listy albo fotografie z młodości, nigdy natomiast nie postawiłbym choćby knuta na to, że natrafimy na mugolską gazetę z Ellie Bletchley na pierwszej stronie podczas parady równości. No, jednak tego to się naprawdę nie spodziewałem…
Parsknąłem śmiechem, zanim jeszcze zdążyłem dokładnie przyjrzeć się zdjęciu, bo nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Tak. To była Ellie. Ellie, do cholery. Babcia Bletchley. Babcia mojej żony. Ta sama elegancka, piekielnie inteligentna kobieta, która potrafiła jednym spojrzeniem zmusić człowieka do przeanalizowania wszystkich życiowych decyzji podjętych od momentu narodzin - ta sama, której obecność budziła naturalny respekt nawet wtedy, kiedy nie mówiła ani słowa, a teraz patrzyła na mnie ze środka mugolskiej gazety, stojąc pośród tłumu ludzi na czymś, co nawet ja, przy mojej ograniczonej znajomości tej strony mugolskiego świata, rozpoznałem jako paradę równości. Wyciągnąłem rękę po gazetę niemal odruchowo, chcąc przejąć ją na chwilę od żony, aby fizycznie dotknąć dowodów rzeczowych na to, co zdecydowanie zaskoczyło nas oboje, czując, jak uśmiech rozciąga mi się coraz szerzej po twarzy. Im dłużej się temu przyglądałem, tym bardziej absurdalne wydawało mi się całe to odkrycie - nie dlatego, że udział w takiej paradzie był czymś szokującym samym w sobie, ale dlatego, że dotyczył właśnie Ellie, która w mojej głowie funkcjonowała jako osoba zdolna do absolutnie wszystkiego, a jednocześnie najwyraźniej wciąż potrafiła mnie zaskoczyć w sposób, którego kompletnie się nie spodziewałem. To było jedno z tych odkryć, które sprawiały, że człowiek przez chwilę zastanawiał się, ile jeszcze sekretów kryli starsi członkowie rodziny i czy lepiej dla własnego zdrowia psychicznego nigdy ich nie odkrywać…
Przesunąłem wzrokiem po nagłówku, próbując przeczytać choć fragment artykułu, ale co chwilę wracałem do zdjęcia, nie mogłem się powstrzymać, czułem się wręcz niedojrzale rozbawiony, jak dzieciak, który właśnie znalazł dowód na to, że nauczyciel też kiedyś był młody i robił rzeczy kompletnie niepasujące do wyobrażeń uczniów. Nie interesowały mnie nawet same mugolskie wydarzenia, interesowała mnie tylko ta jedna kobieta pośród tłumu, chciałem wiedzieć, co tam robiła, od ilu lat posiadała tego typu nowinki w swoim życiorysie, nie dzieląc się nią z nikim przy rodzinnym stole, dlaczego trafiła na pierwszą stronę i czy autor zdjęcia miał choć odrobinę bladego pojęcie, że sfotografował kobietę zdolną bez najmniejszego wysiłku zdominować większość znanych mi czarodziejów. To… Było… Piękne. Kurwa, cudowne.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#2
07.06.2026, 20:11  ✶  

Prudence bardzo intensywnie mrugała, kiedy w jej ręce trafiła mugolska gazeta. Po jej babci można było się niby spodziewać wszystkiego, powinna być gotowa na kolejne niespodzianki, jednak to… to było sporo. Nawet jak na Prue, która doskonale wiedziała, że Ellie ma wiele tajemnic. Jakim cudem znalazła się na mugolskiej paradzie równości? Czy w ogóle powinna się tym interesować, czy może lepiej było udawać, że ten artykuł nigdy nie trafił w jej ręce? Nie mogła tak po prostu wsadzić go ponownie do kufra, udawać, że to się nie wydarzyło, bo Benjy dostrzegł to swoim bystrym okiem.

Parsknął śmiechem, w sumie co właściwie im pozostawało? Twarz Prue nabrała kolorów, bo nie spodziewała się tego, że Ellie była, aż taka otwarta, właściwie kto, jeśli nie ona? Tolerowała ich wszystkie wybryki, wspierała w podejmowanych przez nich decyzjach, czy powinno ją dziwić, że wspierała również osoby, które nie do końca były akceptowalne ze względu na swoją orientację seksualną? No nie. Babcia Ellie naprawdę wierzyła w miłość, najwyraźniej w każdej postaci, o czym Prue nie miała pojęcia. Starsza Bletchley najwyraźniej wyprzedzała całe swoje pokolenie w swoim podejściu, a może nawet i kolejne pokolenia. Była otwarta na wszystko. Spoglądała na jej twarz na tym zdjęciu na pierwszej stronie gazety i nie mogła się nadziwić, ktoś idealnie uchwycił jej babcię na tej fotografii, nie dało się jej pomylić z nikim innym.

Benjy przejął od niej gazetę, nie protestowała, niech i on nacieszy swoje oko. Powinien wiedzieć w jaką rodzinę postanowił wejść, już i tak nie było odwrotu, miał obrączkę na palcu, nie wykręci się z tego.

- Babcia Ellie ma słabość do tych, którzy potrzebują wsparcia. - Próbowała jakoś to wytłumaczyć, jednak brzmiało to dość pokracznie. - Nie spodziewałam się jednak, że tak spędza swój wolny czas. - Wcale nie ukrywała swojego zaskoczenia, dla niej też była to zupełnie świeża informacja, Ellie nie chwaliła się na rodzinnych obiadach tym, że bierze udział w mugolskich paradach równości, to było nowe. W sumie nie wiedziała, co o tym myśleć, znaczy nie miała nic przeciwko, Ellie mogła robić w wolnym czasie co chciała, ale nie wydawało jej się to do końca bezpieczne, to martwiło Prudence, bo co jeśli komuś nie spodobałoby się to, że była tam widziana? To ją nieco niepokoiło. - W sumie całkiem dostojnie wyszła na tej fotografii. - Dodała jeszcze. Babcia wyglądała idealnie jak zawsze, miała uśmiech na twarzy, ten swój błysk w oku, pewnie dlatego zachowała to zdjęcie.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#3
08.06.2026, 01:27  ✶  
Nie potrafiłem przestać się głupkowato uśmiechać, nawet kiedy próbowałem zachować choć odrobinę powagi należnej odkrywaniu rodzinnych tajemnic, gazeta zaszeleściła cicho pod moimi palcami, gdy przejąłem ją od żony i jeszcze raz spojrzałem na fotografię, uprzednio przekrzywiwszy głowę, jakby zrobienie tego pod innym kątem miało dać mi nową perspektywę na ten nieoczekiwany podarunek od losu. Przyjrzałem się zdjęciu uważniej, przesuwając wzrokiem po tłumie ludzi, transparentach i twarzach, które nic mi nie mówiły, aż w końcu ponownie znowu zatrzymałem się na niej - na Ellie Bletchley, która nawet pośród tego całego zamieszania wyglądała tak, jakby nie znalazła się tam przypadkiem, ale dokładnie wiedziała, gdzie stała i dlaczego. To akurat nie było zaskakujące, zaskakująca była natomiast sceneria, bo chociaż przywykłem już do myśli, że Ellie funkcjonowała według własnych zasad, to jednak nie spodziewałem się znaleźć na to jawnego dowodu w mugolskiej prasie. Zdecydowanie była w tym jakaś celowość, wyższa konieczność przyświecająca jej obecności, dokładnie tak jak zachowaniu sobie egzemplarza pamiątkowego na pamiątkę uczestnictwa w wydarzeniu gromadzącym naprawdę różnych, przeróżnych ludzi - jak różnych, nie dało się nie dostrzec na fotografii - coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że babcia Prudence była jedną z tych osób, które nawet po kilkudziesięciu latach znajomości potrafiłyby wyciągnąć z kapelusza historię całkowicie przeczącą wszystkiemu, co człowiek uważał za pewnik.
Przesunąłem spojrzeniem po kolejnych akapitach tekstu, słuchając jednocześnie Prudence, początkowo kiwałem głową, bo jej wyjaśnienie miało sens, właściwie idealnie pasowało do kobiety, którą oboje znaliśmy. Odkąd pamiętałem, starsza pani miała w sobie tę wrodzoną, charakterystyczną pewność siebie, którą zawsze skrycie podziwiałem, chociaż przez te wszystkie lata, jakie spędziłem w towarzystwie Eliasa w jego domu rodzinnym, jednocześnie trochę się jej obawiałem, bo zwykle oznaczała, że za chwilę usłyszę coś bardzo mądrego albo bardzo niewygodnego, albo - cóż - wszystko na raz, w przypadku Ellie akurat obie te rzeczy często szły ze sobą w parze. Rzeczywiście wykazywała osobliwy talent do przygarniania ludzi, którzy znaleźli się na marginesie albo zwyczajnie potrzebowali kogoś stojącego po ich stronie, nie byłoby więc niczego dziwnego w tym, gdyby pojawiła się tam właśnie z tego powodu. Nie była zagubiona, nie wyglądała na przypadkowego przechodnia wciągniętego w wydarzenie przez zbieg okoliczności, wyglądała dokładnie tak, jak wyglądała zawsze, pewna siebie, elegancka i całkowicie niewzruszona faktem, że świat wokół niej robił rzeczy, które dla większości czarodziejów z jej pokolenia byłyby co najmniej egzotyczne. To było właściwie całkiem cholernie zabawne…
Przesunąłem kciukiem po krawędzi lekko pożółkłej kartki, spojrzałem jeszcze raz na fotografię, po czym wróciłem wzrokiem do Prudence, mając zamiar potwierdzić jej słowa o wyglądzie kobiety. Dopiero po chwili dotarło do mnie jednak, że nie reagowała tak jak ja - to nie był ten wyraz twarzy - oparłem gazetę o własne kolano i przez moment przyglądałem się jej minie, próbując zrozumieć, co dokładnie siedziało jej teraz w głowie. Samo zdjęcie nadal wydawało mi się piekielnie zabawne, ale nagle przestało być najciekawszą rzeczą w pokoju, znacznie bardziej interesowało mnie to, dlaczego Prudence nie śmiała się razem ze mną. Owszem, była zaskoczona, może nawet trochę rozbawiona, ale pod tym wszystkim wyczuwałem coś jeszcze, coś bardziej ostrożnego, bardziej zamyślonego. Znałem ją już wystarczająco długo, żeby wychwytywać podobne rzeczy, nawet jeśli sama nie mówiła o nich wprost, umiałem dostrzec różnicę między zwykłym zdziwieniem a tym drugim rodzajem zaskoczenia, które zaczynało pracować gdzieś głębiej, pod powierzchnią pierwszej reakcji. O ile ja byłem o krok od wyobrażania sobie Ellie maszerującej na czele całej parady, z miną generała prowadzącego wojsko do boju, o tyle jej własna wnuczka zdawała się analizować sprawę znacznie poważniej.
- Co jest? - Zapytałem w końcu spokojnie, przechyliłem lekko głowę, nadal przyglądając się Pruey ponad krawędzią gazety. Zawiesiłem głos na chwilę, po czym spojrzałem jeszcze raz na fotografię. - Czekaj. - Wyprostowałem się odrobinę, nie odrywając spojrzenia od artykułu. - Chyba niee… - Przeciągnąłem teatralnie. - Chyba szeee… Czy ja właśnie jestem świadkiem momentu, w któlym zaczynasz podejszewaś, sze twoja babcia ma mugolską dziewczynę? Taką, któlą odwiedza pod pletekstem zakupów albo spotkań dobloczynnych? - Im dłużej się temu przyglądałem, tym więcej scenariuszy przychodziło mi do głowy, a każdy kolejny był głupszy od poprzedniego, niektóre rzeczy po prostu same prosiły się o interpretację, nawet błędną i absurdalną.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
08.06.2026, 07:33  ✶  

Nie sądziła, że tego typu tajemnice zostaną dzisiaj odkryte. Spodziewała się raczej jakichś trupów w szafie, czy coś. Nie do końca wiedziała, jak powinna zareagować na podobne rewelacje. Niby miała świadomość, że po Ellie można spodziewać się wszystkiego, jednak wcale nie ukrywała swojego zaskoczenia. Pewnie wiele osób miałoby podobnie widząc swoją babkę na fotografii z parady równości. Prudence niby była tolerancyjna, nie widziała żadnych przeszkód przeciwko temu, aby kobieta poszukiwała swojego szczęścia, zresztą miała świadomość, że to robiła - nigdy jednak nie wypytywała jej o tych młodych mężczyzn, którzy pojawiali się w jej domu. Tyle, że to, co teraz zobaczyła odrobinę nie zgrywało się jej z tym, co miała ułożone w swojej głowie. Musiała to przetrawić.

Babcia na tej fotografii wyglądała jakby doskonale wiedziała co robi i gdzie się znajduje. To właśnie ją martwiło, obawiała się bowiem, że mało kto mógłby mieć do tego entuzjastyczne podejście. Po pierwsze znajdowała się między mugolami, po drugie tolerancja nie była jeszcze czymś mile widzianym. Ellie od zawsze była bardzo postępowa, wyprzedzała swoim myśleniem innych, jednak czy zdawała sobie sprawę, iż mogło być to dla niej niebezpieczne? Musiała o tym wiedzieć. Nie była lekkomyślna, potrafiła oceniać zagrożenie, dbała o siebie sama przez wiele lat, mimo wszystko to, co zobaczyła w tym artykule wzbudziło w niej mieszane uczucia.

Zastanawiające było to dlaczego Ellie to ukrywała, czy obawiała się reakcji swoich bliskich? Prue chyba nie dawała jej powodu do tego, aby wątpiła w jej oddanie, bez względu na wszystko przecież zawsze miała pozostać jej ukochaną babcią, nie musiała ukrywać przed nią swoich upodobań, wydawało jej się to całkiem jasne.

Odpłynęła na moment w swoich myślach, zastanawiała się, czy jest to odpowiedni moment na takie rewelacje, skoro ona dostała się do tych treści, to kto jeszcze mógł to przeczytać? Ellie od zawsze nie miała problemu, aby bronić tych, którzy tego potrzebowali, robiła to bardzo merytorycznie, potrafiła znaleźć argumenty, które były w stanie przemówić do najbardziej betonowo myślących osób, ale kto będzie jej bronił, kiedy przyjdzie taka potrzeba? To musiała być ona, była jej to winna. W głowie już przygotowywała cały plan, na każdą ewentualność, szkoda, że Bletchley jej nie uprzedziła. Mrugnęła, bo usłyszała słowa, które padły z ust jej męża.

- Nie wiem. - Nie była to szczególnie wylewna odpowiedź. Rzadko kiedy w ogóle mówiła, że czegoś nie wie, ale w tym przypadku faktycznie tak było. - Wiedziałam o jej słabości do mężczyzn, nie ma co ukrywać, że nie należy do osób, którym żałoba przeszkadzała w pozwalaniu sobie na chwilowe uniesienia… - Westchnęła ciężko, bo było coś żenującego w rozmowie na temat życia seksualnego jej babci. Nie spodziewała się, że kiedyś będzie o tym mówić, ale sytuacja tego wymagała, więc zebrała się w sobie. - W moich założeniach jednak nigdy nie było czegoś takiego. To nie jest dobry czas na posiadanie mugolskiej dziewczyny. - Jakby jakikolwiek inny był odpowiedni… - Martwię się po prostu tym, że ktoś nieodpowiedni mógłby się o tym dowiedzieć. - Oczywiście, że szczęście babci było dla niej najważniejsze, nie zamierzała mieszać się w jej życie, jednak czy nie powinna zareagować? Ellie była dorosła, przeżyła swoje, miała głowę na karku, a jednak ten jeden artykuł w gazecie wzbudził niepokój Prudence. - Myślisz, że powinnam ją o to zapytać wprost? - Pewnie spali się przy tym ze wstydu, ale jeśli sytuacja tego wymagała, to nie widziała innego wyjścia. Naprawdę martwiła się o babkę, była przecież jej bardzo bliska. - Może nie ma się czym martwić, może znalazła się tam zupełnie przypadkiem? - Uniosła głowę, spojrzała na swojego męża, licząc na to, że potwierdzi, że na ma się czym przejmować, zdecydowanie szukała w nim teraz ratunku.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#5
09.06.2026, 18:51  ✶  
Słuchałem Prue uważnie, chociaż z każdą kolejną wypowiedzią coraz wyraźniej miałem wrażenie, że znaleźliśmy się dokładnie po przeciwnych stronach tej samej sytuacji. Patrzyłem na nią przez chwilę ponad krawędzią gazety, nawet nie próbując mrugać, powoli zaczynało do mnie docierać, że podczas gdy ja znajdowałem się o krok od wyobrażania sobie Ellie jako tajnej organizatorki połowy postępowych ruchów w Wielkiej Brytanii, Prudence naprawdę się martwiła. Nie w sposób histeryczny ani przesadzony, bo nie była do tego zdolna, jako naprawdę racjonalna i trzeźwo myśląca osoba, ale znałem ją już wystarczająco dobrze, żeby zauważyć ten charakterystyczny moment, kiedy jej umysł zaczynał pracować nad wszystkimi możliwymi scenariuszami jednocześnie. Nic dziwnego, chodziło nie o nią samą, lecz o kobietę, którą kochała, o świadomość, że świat nie zawsze odpłacał dobrem za dobre intencje, a czasy zdecydowanie nie sprzyjały wychylaniu się z tłumu.
- Losumiem, dlaczego jesteś zaniepokojona. - Przesunąłem dłonią po brodzie i jeszcze raz spojrzałem na fotografię. - Ale to Ellie, plawda? Sama mówisz, sze zawsze wylószniała się podejściem do szycia i doskonale sobie lasiła. - Nie było to może zbyt głęboko pocieszające, lecz taka była prawda - im dłużej przyglądałem się zdjęciu z gazety, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że kobieta na fotografii nie sprawiała wrażenie kogoś, kto przypadkowo skręcił w złą ulicę i niespodziewanie znalazł się pośród tłumu. Wyglądała dokładnie odwrotnie, jak osoba, która doskonale wiedziała, dokąd idzie, po co tam idzie i dlaczego stoi właśnie w tym miejscu, podczas gdy reszta świata mogła jedynie próbować nadążyć za jej tokiem myślenia.
Pokręciłem lekko głową, przypominając sobie własne spotkania z jej babcią, te sprzed lat, nawet teraz potrafiłem odtworzyć w pamięci tamto spojrzenie, którym mnie obdarzała, gdy byłem młodszy. Nie było w nim nic jawnie nieprzyjemnego, nic, co można byłoby nazwać wrogością, a jednak miałem nieodparte wrażenie, że widziała więcej, niż powinien widzieć jakikolwiek człowiek i ilekroć znajdowałem się w tym samym pomieszczeniu co ona, natychmiast wyczuwała, kiedy coś kombinowałem, kiedy próbowałem coś ukryć i kiedy sam nie byłem do końca pewien własnych intencji. Przez długi czas działało mi to na nerwy, miałem wrażenie, że wystarczyło jej na mnie spojrzeć, a już wiedziała, jakie głupoty zrobiłem tydzień wcześniej i jakie planuję zrobić za tydzień następny, lecz jako dorosły człowiek dostrzegałem w tym znacznie więcej zalet.
- Mam dziwne pszeczucie, sze wiedziała dokładnie, na co się decyduje. Nie wygląda mi na kobietę, któla pszes pszypadek tlafia na pielwszą stlonę gazety podczas palady czegokolwiek. - Kącik moich ust znowu niebezpiecznie drgnął ku górze. - Nie wiem, czy powinnaś pytaś ją wplost o to, czy ma dziewczynę. Mam za to pewność, sze chciałbym zobaczyć wylas jej twaszy, gdybyś to zlobiła. - To mówiąc, wzruszyłem ramionami, chociaż temat wcale nie brzmiał aż tak błaho, mówiliśmy przecież o bezpieczeństwie w czasach chaosu, gdzie za zdecydowanie mniej jawne opowiadanie się po stronach niezbyt akceptowanych grup społecznych można było zarobić kosę.
- Myślę jednak, sze powinnyście pogadaś? - Przytaknąłem poważniej. Rozumiałem ten niepokój znacznie lepiej, niż mogło się wydawać po moich wcześniejszych żartach, sam nie należałem do ludzi, którzy szczególnie ufali tłumom, opinii publicznej czy cudzej tolerancji. Zbyt wiele razy widziałem, jak łatwo ludzie potrafili zamienić cudzą odmienność w pretekst do nienawiści, tyle że kiedy próbowałem wyobrazić sobie Ellie w samym środku tego wszystkiego, nie przychodził mi do głowy obraz bezbronnej kobiety potrzebującej ratunku, przeciwnie, miałem przed oczami osobę, która od dziesięcioleci przechodziła przez życie z podniesioną głową i która prawdopodobnie przeżyła więcej niż większość ludzi wokół niej razem wzięta. Parada, nie parada, na pewno miała plan, co dalej.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#6
09.06.2026, 23:04  ✶  

Kiedy chodziło o najbliższych, ich wybory, decyzje życiowe, Prudence bardzo łatwo przychodziło analizowanie dosłownie wszystkiego. Gdy jej na kimś zależało - cóż, naturalne dla niej było to, że martwiła się o takie osoby, a jak wiadomo Ellie była jej naprawdę bliska. Nie chodziło o to, że ją oceniała, bardziej po prostu wiedziała, jak działał ten świat, miała świadomość, co mogło nie być przez innych mile widziane. Były czarownicami, jej babka pochodziła z rodu Blacków, a właśnie znalazła jej zdjęcie w mugolskiej gazecie, gdzie znajdowała się na czele parady równości. Miała prawo się martwić, to nie było wcale nienaturalne, bo być może dawno już zapomniano o jej pochodzeniu, nikt go nie poruszał, to nadal była czarownicą która spoufalała się z mugolami, a tego nie wybaczano tak po prostu, wręcz przeciwnie. Obawiała się, że ktoś postanowi użyć tego jako argumentu.

Uniosła głowę i spojrzała na męża, kiedy się do niej odezwał. Nie negowała tego, co powiedział, kto jak kto, ale on pewnie był w stanie zrozumieć jej obawy. - Niby tak, możesz mieć rację. - Tylko, że przekroczyła już pewien wiek, niby umiała sobie radzić ze wszystkim, ale kto wiedział, czy nie był to dla niej dziwny czas, podczas którego postanowiła przekraczać pewne granice. Prue nie chciała jednak rzucać oskarżeń, babcia póki co nie dawała jej żadnych powodów do tego, aby wątpiła w to, co robiła, jednak ta cała sytuacja była dość mocno kontrowersyjna.

-Po prostu nie spodziewałam znaleźć tutaj coś takiego. - Próbowała się wytłumaczyć. Naprawdę nie zakładała, że dotrze do takich rewelacji, nie do końca wiedziała, jak inaczej miała zareagować na to, że mogło się okazać, że jej babcia ma dziewczynę, to nie było raczej typowe, nikt nie przygotowywał ludzi na podobną ewentualność.

- Tak, to prawda, wszystko, co robi Ellie jest świadome, przynajmniej do tej pory zawsze tak było. - Nie mogła się z nim nie zgodzić. Na pewno postanowiła znaleźć się na tej fotografii z jakiegoś konkretnego powodu, nie podejmowała spontanicznych decyzji, które mogły w nią uderzyć. Kto jak kto, ale Ellie działała bardzo przemyślanie, być może więc Prue nieco sceptycznie podchodziła do tego wszystkiego.

- Nie jest to szczególnie pocieszające, czyli co, uważasz, że mam tego nie robić, ale jakbym jednak zrobiła to chciałbyś mi towarzyszyć? - Pokręciła jeszcze głową. No jasne, bezpieczniej było nie pytać o to Bletchley, w ogóle nie do końca umiała sobie wyobrazić, że zadaje jej takie konkretne pytanie, mimo, że raczej nie miały przed sobą tajemnic. Nie spodziewała się tego, że kiedyś będzie musiała odbyć z babcią podobną rozmowę, to było naprawdę dużo.

- Ogólnie to na pewno musimy porozmawiać, tylko jeszcze muszę się zastanowić, w jaki sposób powinna przebiegać ta rozmowa. - Aktualnie? Nie miała żadnego planu, nie wiedziała, co dokładnie powinna zrobić, co też było dla niej całkiem nowe, bo raczej była w stanie przygotować się na każdą ewentualność. Najwyraźniej to, że jej babcia mogła interesować się kobietami odrobinę ją przerosło. Musiała przeanalizować wszystkie znaki, ułożyć to sobie w głowie, podejść do wszystkiego na spokojnie. Nie zamierzała pozostawić tego tematu, nie mogła tego zrobić. Wypadało, aby jakoś go ugryzła.


Koniec sesji


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (1671), Prudence Fenwick (1510)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa