Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Gdyby ktoś kilka minut wcześniej kazał mi zgadywać, co znajdziemy w starym kufrze na strychu, wymieniłbym przeklęte artefakty, rodzinne sekrety, może kompromitujące listy albo fotografie z młodości, nigdy natomiast nie postawiłbym choćby knuta na to, że natrafimy na mugolską gazetę z Ellie Bletchley na pierwszej stronie podczas parady równości. No, jednak tego to się naprawdę nie spodziewałem…
Parsknąłem śmiechem, zanim jeszcze zdążyłem dokładnie przyjrzeć się zdjęciu, bo nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Tak. To była Ellie. Ellie, do cholery. Babcia Bletchley. Babcia mojej żony. Ta sama elegancka, piekielnie inteligentna kobieta, która potrafiła jednym spojrzeniem zmusić człowieka do przeanalizowania wszystkich życiowych decyzji podjętych od momentu narodzin - ta sama, której obecność budziła naturalny respekt nawet wtedy, kiedy nie mówiła ani słowa, a teraz patrzyła na mnie ze środka mugolskiej gazety, stojąc pośród tłumu ludzi na czymś, co nawet ja, przy mojej ograniczonej znajomości tej strony mugolskiego świata, rozpoznałem jako paradę równości. Wyciągnąłem rękę po gazetę niemal odruchowo, chcąc przejąć ją na chwilę od żony, aby fizycznie dotknąć dowodów rzeczowych na to, co zdecydowanie zaskoczyło nas oboje, czując, jak uśmiech rozciąga mi się coraz szerzej po twarzy. Im dłużej się temu przyglądałem, tym bardziej absurdalne wydawało mi się całe to odkrycie - nie dlatego, że udział w takiej paradzie był czymś szokującym samym w sobie, ale dlatego, że dotyczył właśnie Ellie, która w mojej głowie funkcjonowała jako osoba zdolna do absolutnie wszystkiego, a jednocześnie najwyraźniej wciąż potrafiła mnie zaskoczyć w sposób, którego kompletnie się nie spodziewałem. To było jedno z tych odkryć, które sprawiały, że człowiek przez chwilę zastanawiał się, ile jeszcze sekretów kryli starsi członkowie rodziny i czy lepiej dla własnego zdrowia psychicznego nigdy ich nie odkrywać…
Przesunąłem wzrokiem po nagłówku, próbując przeczytać choć fragment artykułu, ale co chwilę wracałem do zdjęcia, nie mogłem się powstrzymać, czułem się wręcz niedojrzale rozbawiony, jak dzieciak, który właśnie znalazł dowód na to, że nauczyciel też kiedyś był młody i robił rzeczy kompletnie niepasujące do wyobrażeń uczniów. Nie interesowały mnie nawet same mugolskie wydarzenia, interesowała mnie tylko ta jedna kobieta pośród tłumu, chciałem wiedzieć, co tam robiła, od ilu lat posiadała tego typu nowinki w swoim życiorysie, nie dzieląc się nią z nikim przy rodzinnym stole, dlaczego trafiła na pierwszą stronę i czy autor zdjęcia miał choć odrobinę bladego pojęcie, że sfotografował kobietę zdolną bez najmniejszego wysiłku zdominować większość znanych mi czarodziejów. To… Było… Piękne. Kurwa, cudowne.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)