• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [22.09.1972, Maida Vale] Tajemniczy ogród

[22.09.1972, Maida Vale] Tajemniczy ogród
Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#11
30.03.2026, 21:18  ✶  

Laurence nie miał okazji porozmawiać z Victorią o temacie Limbo i jej sytuacją, że tak powiedzmy, zdrowotną. Był na bieżąco w kwestii opisanych wywiadów w gazecie, czy pozyskanych informacji od pracowników na temat tego, co wydarzyło się w maju na Beltane. Również zasłyszane w rodzinie i może powinien bardziej na poważnie potraktować jej przypadek, to właśnie teraz był tuż obok, aby ją wesprzeć.

Widząc jej obecny stan reakcji na to, co było widziane w tafli wody, zadał ogólnikowe pytanie. Nie ponaglał, ale obserwował, dawał czas na zebranie myśli. Uspokojenie się, aby mogła odpowiedzieć na jego pytanie. Potwierdziła, że widziała to samo, co on. Jako najstarszy syn w głównej gałęzi, musiał znać historię rodu i poszczególnych jej członków, a nawet przodków. Mógł kojarzyć Elizabeth Parkinson, której podobieństwo odbijało się przez geny przez jej córkę i matkę Victorii, po nią samą. Kobieta, a raczej jej duch, ostrzegł ich, lecz nie wiadomo do końca przed czym. Przed tymi różami? Przed tym, co nastąpi?

Limbo. Tutaj Victoria zaskoczyła Laurenca informacją, że już wcześniej miała okazję zobaczyć ducha swej babki. Czy to możliwe, że został uwolniony?
Objął Victorię, gładząc jej plecy.

- Zostanie to między nami.
Zapewnił, w tonie głosu nawet jej to obiecał.
- Nie wiem czy to cię pocieszy… Też ją widziałem.
Przyznał po chwili i spojrzał na kuzynkę, dając jej chwilę przestrzeni od siebie.
Rozejrzał się po okolicy, dostrzegając nieopodal ławeczkę.
- Usiądźmy.
Zasugerował i jeżeli się zgodziła, zaprowadził ją w kierunku dostrzeżonej ławki, upewniając się, że nie jest opleciona różami i mogą pozwolić sobie na chwilę spokojnej rozmowy.
- Zechciałabyś mi powiedzieć coś więcej o tym… Co się wydarzyło w Limbo? Może to pomóc w zrozumieniu jej obecnego tutaj przekazu.
Zapytał spokojnie i ostrożnie. Nie chcąc też wymuszać na Victorii przywoływanie wspomnień z paru miesięcy wstecz, ale jeżeli to pomoże im rozwiązać tutejszą zagadkę z różami? Tym samym pamiętał, że wspominała coś o czym powiedziała jej ciotka Lorelei.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#12
03.04.2026, 21:08  ✶  

Wywiad, którego udzieliła, był z pewnością pewną sensacją, lecz z pewnością część ludzi nie wierzyła w to, co opisała, albo chociaż zdawali sobie sprawę, że nie była to cała prawda. Victoria nie chciała mówić o rzeczach, które mogłyby narazić toczące się śledztwo, a więc o Voldemorcie nie powiedziała nic, opisując ogólne wrażenia z tego, co miało tam miejsce… I to był niezły wstęp. Ale właśnie: to był tylko wstęp, a gdzie rozwinięcie i przede wszystkim zakończenie? Rozwinięcie działo się od maja do… wciąż. Zakończenia nadal nie widziała na horyzoncie. Czy miało nim być Samhain? Czy może coś innego? Dziwne wspomnienia i retrospekcje jakie przeżywała urwały się pod koniec czerwca, więc teraz po tych miesiącach spokoju, nic dziwnego, że Victoria tak się wystraszyła.

– Ty też…? – spojrzała na Laurenca przytomnie, zaskakująco wręcz klarownie jak na to, jak się jeszcze przez chwilę zachowywała, szukając w jego oczach potwierdzenia, że nie próbuje jej okłamać, by ją uspokoić, ale… nie. Chyba nie. Przecież sam wydawał się być zaskoczony, nie zareagował tak gwałtownie, bo wspomnienia Elisabeth go nie dręczyły. Ale to sprawiło, że Victoria lekko odetchnęła, bo jeśli Laurence również tego doświadczył to może jednak jeszcze nie oszalała. – Och… Dobrze. Znaczy niedobrze, ale trochę mi ulżyło, że to nie tylko ja – zakończyła trochę kulawo, a gdy kuzyn zaproponował ławkę, to tylko kiwnęła głową, a chwilę później siedziała obok niego, patrząc na układający się do snu ogród. Na piękne czarne róże, które przydawały Maida Vale pewnej tajemniczej grozy.

– Co się wydarzyło w Limbo… – powtórzyła za Laurencem w zamyśleniu. – Teraz sama nie wiem jak to najlepiej wytłumaczyć, to wszystko wydaje się jakimś surrealistycznym przeżyciem. Ale wtedy nie wiedziałam, że to Limbo. Duch babci stanął mi na drodze, mówiła, żebym została, żebym razem z nią poczekała na innych. I złapała mnie za rękę i wtedy… myślę że wtedy umierałam. Widziałam przed oczami sceny z mojego życia, a potem… pamiętam, że miałam taką myśl, że wcale nie chcę zostawać – że ma ciągle coś do zrobienia, że czekają na nią ludzie… – i próbowałam się jakoś z tego wyrwać i chwilę później wszystko ustało i nigdzie nie było już ducha babci. I wiesz… Już po wszystkim, poza Limbo, kilka dni później zaczęły się… Zaczęłam doświadczać wspomnień, które nie miały sensu. Były moje, odczuwałam je, byłam przekonana, że należą do mnie, ale nie mogły być moje, nie wiem czy rozumiesz – spojrzała w końcu na Laurenca. – Poszłam po pomoc do spirytysty, ten skontaktował się z Elisabeth w Limbo, ona nadal tam jest, tylko… Odpowiadając na pytania… wyglądało to tak, jakby nie wszystko potrafiła sobie przypomnieć. To były pytania skonstruowane na podstawie tego, co mi nie pasowało w rzeczach, które sobie przypominałam w losowych momentach… – nie powiedziała tego wprost, ale sugestia tutaj była: że wyrwała babci te wspomnienia. – Wiesz, ja myślałam, że tracę rozum. Przypominały mi się rzeczy, wiedziałam, że są ważne, udawałam się w miejsca, tam nie rozpoznawałam gdzie jestem, przypominałam sobie inne rzeczy… Raz nawet… To jest najgorsze… Raz nawet porzuciłam dyżur, bo ubzdurało mi się, że muszę załatwić coś pilnie, jakby od tego zależało moje życie. Więc jak ją teraz zobaczyłam w tym stawie, to pomyślałam, że to znowu się dzieje. Bo to wszystko ustało gdzieś po dwóch miesiącach i teraz znowu… Ale jeśli ty też ją widziałeś, to chyba jednak z moją głową nie jest tak źle? – Victoria westchnęła. Miała wrażenie, że opowiedziała to wszystko bezskłądnie, ale zawsze, gdy dochodziło do tematu Limbo i jej emocji i wspomnień, które nie należały do niej, to przestawała mówić tak składnie i poukładanie jak zwykle.

Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#13
07.04.2026, 13:00  ✶  

Wywiady w prasie często bywają okrojone, albo ich treść częściowo zmodyfikowana. Nie raz spotkał się z pretensjami osób udzielających wywiad, które w innych stronach, tłumaczyły się ze słów. Albo wykręcały się, gdy coś powiedzieli za dużo lub niestosownego. W przypadku Victorii mogło być podobnie. Laurence jednak, uwierzył jej. A teraz przecież miał tego dowód, gdy ją dotykał, aby dodać otuchy.
Skinął głową na potwierdzenie jej pytania.

- Tak.
Potwierdził słownie. Tyle sam ostatnio był świadkiem dziwnych zdarzeń, to i również ta wizja nie wzbudziła w nim strachu, ale możliwe zaskoczenie, skoro ujawniła się przodkini ich rodu. Dość bliska Victorii. Laurence nie śmiałby okłamywać własnej rodziny, jeżeli nie ma takiej potrzeby. Powinni sobie przecież ufać i pomagać. Tego się trzymał.

Uśmiechnął się lekko na pocieszenie dla Victorii, kiedy tak zakręciła się w słowach, dla swojego spokoju ducha, że nie zwariowała od nadmiaru wrażeń dotyczących jej osoby.

Zajęli wolną ławkę i zapytał o Limbo. Przy nim nie musiała się z niczym kryć a powiedzieć wszystko to, co jeszcze pamiętała. Może tym samym będzie wiedział, jak jej pomóc. A tym samym, czy sprawa jej babki ma jakieś powiązania z Czarnymi Różami. Słuchając Victorii, raz jeden przeniósł spojrzenie na krzew czarnych róż, potem na staw aż ostatnie do końca obserwował Victorię. Jej problemu szukał w swojej naukowo-medycznej wiedzy, czy dałoby się to jakoś logicznie wyjaśnić. Jednakże tutaj to nie była kwestia magicznej medycyny, ale okultyzmu. Coś się zadziało w "tamtym świecie", że teraz wspomnienia Victorii mieszają się jakby z jej babką. Tak to zrozumiał.

- Z Tobą jest w porządku. Skoro to wszystko zaczęło się od Limbo i jedynie mogły w miarę możliwości pomóc Ci osoby uzdolnione w okultyzmie, to z punktu medycznego jesteś zdrowa. Nie będę mówił, co powiedzieliby inni uzdrowiciele, gdybyś była u kogoś nie będącego Lestrange.
Uspokoił ją.
- Wracając do tematu.
Przeniósł spojrzenie na staw.
- Twoja babcia, w Limbo chciała Cię zatrzymać. Ty jednak wróciłaś. Teraz po paru miesiącach, pojawia się znów i nas ostrzega. Pytanie, przed czym? Spaloną noc mamy za sobą. Pozostają te róże.
Analizował, robiąc podsumowanie tego, co teraz zebrali z opowieści Victorii od Limbo oraz, tego co widzieli przed chwilą. I wtedy przypomniał sobie coś, czego kuzynka nie zdążyła dokończyć wcześniej.
- Nie dokończyłaś co Lorelei ci powiedziała na temat tych róż. Sytuacja z nimi podobno powtórzyła się w przeszłości, zgadza się?
Zapytał, czy dobrze pamiętał co mówiła wcześniej, nim babka Victorii swoim pojawieniem się w tafli głowy, odwróciła skupienie na rozmowie.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#14
09.04.2026, 20:07  ✶  

Akurat ten wywiad był dość dokładny, w tym sensie, że dziennikarz, który go przeprowadził, niczego nie przekręcił. To po prostu Victoria celowo pominęła bardzo dużą część tego, co się tam dokładnie wydarzyło, albo jak dokładnie dostali się do Limbo; nie chciała, by ludzie to powtarzali, albo by wiedzieli o czymś, o czym absolutnie nie powinni. I tak wiedzieli już zbyt dużo: choćby o tym, że „zmierzyli” się w Limbo z Voldemortem.

– Wiem, że to nie problem uzdrowicielski, że tak powiem. Medycyna nie wie jak mi pomóc, choćby na to zimno – a przecież próbowali. Nie była to też klątwa, a wszyscy… ostatecznie… kierowali ją do nekromantów, nawet spirytyści – i nic dziwnego. Tę podróż również odbyła. Gdyby tylko nekromancja nie była zakazana w tym kraju, to może i byłaby to sprawa dla uzdrowiciela-nekromanty, ale nie było takiej możliwości. Natomiast… był czas, że myślała, że faktycznie traci rozum, że nie pamięta rzeczy, że nie wie, kim dokładnie jest, że miała problemy poznawcze, ale czy osoba chora w ogóle by to u siebie tak łatwo zauważyła? Od tamtej pory spisywała myśli na papier, gdy miała na to czas – wtedy łatwiej było jej odróżnić siebie od nie-siebie i zresztą… ustało to w czerwcu.

– Nie wiem. Same róże pojawiły się na dwa dni przed Spaloną Nocą… Może to wszystko jest jakoś ze sobą spięte, tylko nie zauważyliśmy symptomów? – Victoria miała wrażenie, że w jej głowie kiełkuje jakaś myśl, że coś zaczyna się układać na miejsce, a paradoksalnie ta chaotyczna opowieść, jaką przedstawiła kuzynowi, trochę pozwoliła jej uporządkować. Mijały miesiące i spojrzenie na to wszystko z dystansu potrafiło faktycznie nieco pomóc… – W ostatnich miesiącach na terenach Anglii pojawiała się ta anomalia... Bunt roślin, jak to niektórzy nazywali. Wcześniej, w maju szalał inny żywioł – wiatr – który przeszedł przez Dolinę Godryka tuż po Beltane, a Victoria była pewna, że Laurence też to odczuł w swoim domu. – Jestem przekonana, że jedno i drugie ma swoje źródło w Polanie Ognisk w Kniei Godryka. To, co Voldemort zrobił w Limbo, musiało wpłynąć na nasz świat, energia jest w jakiś sposób zachwiana i dzieją się… rzeczy – mówiła niby bez związku z niczym, ale to nie była prawda. To miało związek ze wszystkim. – To, że te róże wyrosły w jedną noc moim zdaniem jest wpływem tej samej anomalii – dodała. Tak, już mu o tym mówiła wcześniej, ale teraz, gdy tak siedzieli i porządkowali wiedzę, jakoś poczuła, że to powinno wybrzmieć. Zapatrzyła się po chwili na Laurenca, gdy zapytał ją o to, czego nie dokończyła wcześniej. –Tak, Lorelei twierdzi, że to już miało wcześniej miejsce. Nie ma o tym nic w kronikach, tam jest tylko krótka wzmianka o różach, stąd pewność, że są w jakiś sposób związane z naszą rodziną. Ale Lorelei zapytała mnie… czy róże przypadkiem nie pojawiły się na Polanie Ognisk, bo ostatnim razem były również tam. Nie wiem tego, nie byłam na Polanie, chociaż zgłosiłam się do Moody i poprosiłam o zgodę na wejście na Polanę. Czekamy na odpowiedź od Departamentu Tajemnic… – czy Laurence widział już, do czego zmierzała? Kiedyś, kiedykolwiek to było, róże już się pojawiły – i były na Polanie Ognisk. Tej samej Polanie, która była zamknięta obecnie dla wszystkich, zajęta przez Niewymownych. Tej samej polanie, która była centrum wszystkich anomalii – centrum, z którego niczym  kręgi na wodzie, gdy wrzuci się do jeziora kamień, rozchodziły się coraz dalej i dalej – pomału. Więc najpierw Dolina Godryka, później inne miejsca w Anglii. Dolina Godryka, gdzie miało miejsce „rozerwanie” (?) granicy pomiędzy ich światem i Limbo, gdzie miała spotkanie z duszą swojej babki, której wspomnienia miała w głowie.

Nie powiedziała tego, lecz nekromantka z Egiptu twierdziła, że Zimni byli anomalią samą w sobie. A raczej powodem kolejnych anomalii. Zaburzali balans. Lestrange, gdy zobaczyła róże na początku września, zastanawiała się, czy są tu przez nią. Mogły być? Czy dlatego pokazał się tu obraz Elisabeth Parkinson, której cząstkę energii nosiła w sobie…?

– Ale wszystkie drogi prędzej czy później prowadzą na Polanę Ognisk. Lorelei mówiła, że ostatnim razem nie odkryli natury róż i musiano je wyciąć... – pewnie bali się, że zniszczą ogród, a skoro nic nie odkryto to i była to jedyna sensowna decyzja. – A teraz rozrosły się mimo to po całym ogrodzie. Może chodzi o Samhain? Wtedy granica pomiędzy światami też jest cienka.

Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#15
14.04.2026, 11:41  ✶  

Były informacje, które nie mogły dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Sprawy, które powinny pozostać między tymi, którzy wydarzenie przeżyli i doświadczyli. W przypadku Victorii, również Departament, który tą sprawą się zajmował. Było to zrozumiałe. Tym samym, kuzynka trafiła na dobrego dziennikarza, który poważnie podszedł do tematu i niczego nie przekręcił.

Wspominając o swoim zimnie, Laurence spojrzał na jej dłonie. Współczuł jej, że dotknęła ją taka przypadłość, którą można by również pod klątwy przypisać. Lecz skoro była i każdego obeznanego w sprawach nadnaturalnych, to i klątwo łamacza pewnie także odwiedziła.

- Pojawienie się róż przed Spaloną Nocą, mogły być przejawem ostrzeżenia czy nawet ochrony…
Zmarszczył brwi, gdy głębiej wspólnie nad tym myśleli. Spojrzał na rezydencję, która ów wydarzenie przetrwała. Różom nic się nie stało oraz ogrodowi. Jego dom przetrwał pożary i nie dosięgła go żadna iskra. Lecz dom Victorii, nie miał tego szczęścia.

Gdy Victoria mówiła dalej, wrócił na nią spokojnym i wyrozumiałym spojrzeniem, nie ukrywając powagi sytuacji. Anomalie roślin to coś, czego też często nie doświadczają. Pamiętał ów podmuch wiatru. Ale nie skojarzył tego od razu z tym, co miało miejsce na Planie Ognisk. Mógł nie mieć wtedy czasu aby zagłębić się w temat, kiedy jednocześnie musiał ogarniać inne problemu i pomoc dla nielicznych.

Zmarszczył brwi, gdy wspomniała o otrzymaniu zgody udania się na Polanę Ognisk.

- Chyba nie chcesz tam iść… Sama?
Zapytał dość poważnie. Nie chciałby, aby ryzykowała. Nie chciałby, aby szła tam sama. Lepiej, aby towarzyszył jej inny auror, zaznajomiony w temacie. Członek z ich rodziny, czy nawet ktoś z Departamentu Tajemnic. Tutaj wpadła mu pewna myśl.
- Mam poprosić Departament o przyspieszenie decyzji? Nie chciałbym, abyś szła sama i lepiej aby towarzyszył ci auror, ktoś od nas obeznany w temacie, lub jeżeli chcesz zgodę otrzymać szybciej, ktoś z Departamentu Tajemnic.
Przedstawił swoją propozycję. Sprawował wysokie stanowisko w Ministerstwie, mógłby spróbować podjąć rozmowy z innymi szefami departamentów. Gdyby tylko chciała i wolała nie czekać. Jeżeli, czeka za długo.
- Dobrze byłoby dowiedzieć się czegoś więcej na temat Twojej babki. Sprawdzić, czy czegoś w jej historii nie zmieniono, nie chcąc odkrycia jakiejś tajemnicy. Gdzie pochowano. Czy miała wcześniej styczność z czarnymi różami. Po prostu mówię, co przychodzi mi na myśl. Jeżeli chcemy zrozumieć, dlaczego akurat jej dusza wróciła do naszego świata. I wiąże się z Tobą.
Podzielił się swoimi spostrzeżeniami, przenosząc na chwilę spojrzenie w stronę krzewu czarnej róży. Chciał pomóc rozwiązać tę zagadkę Victorii, aby nie zmagała się z tym sama. Zwłaszcza po tym, co widzieli w stawie.
- Może wtedy zrozumiemy przekaz tego ostrzeżenia. Trudno uwierzyć, żeby mogła ostrzegać przed Spaloną Nocą, która miała już miejsce. Chyba… że faktycznie chodzi o Samhain jak mówisz. I chce nas ostrzec przed nim?
Spojrzał z uwagą na Victorię. Czy widzi tak samo? Czy on zrozumiał jej tok myślenia? Victoria miała rację w tym, że tego wydarzenia, które nadchodzi, granica między światami stanie się cienka i lepiej, żeby byli na to przygotowani.
- Jej obecność może też być powiązana z tymi anomaliami. Po prostu upewnić się, że to zwykły przypadek, że pojawiła się w takim momencie, czy też nie.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#16
17.04.2026, 20:53  ✶  

– Termin jest naprawdę zastanawiający – odpowiedziała Laurencowi i zapatrzyła się na róże. Czy ich pojawienie się miało być ostrzeżeniem? Czy było bezpośrednio powiązane ze Spaloną Nocą? Czy było tylko bardzo niefortunnym przypadkiem, który teraz zajmował ich myśli.

– Raczej nie puszczą mnie tam samej-samej. Niewymowni cały czas coś tam robią, więc nie byłabym sama… – Polane Ognisk zamknięto zaraz po Beltane i wstęp mieli tam tylko Niewymowni… Którzy nie dzielili się swoimi badaniami. Victoria wiedziała, że nie będzie tam całkiem sama, tylko z innymi Niewymownymi – to jest o ile zgodzą się, by mogła tam wejść. – Poprosiłam o wejście tam, bo chcę zobaczyć na własne oczy co tam się dzieje i czy są tam te róże. No a skoro niewymownym tyle zajmuje badanie… cokolwiek tam badają, to może będę mogła przy okazji pomóc. Więc myślę, że byłabym tam wtedy w towarzystwie Niewymownych, którzy się zajmują Polaną Ognisk – może potrzebowali pomocy kogoś, kto faktycznie był w tym Limbo i pamiętał tą wycieczkę, nie wiedziała.

Zapatrzyła się na niego z zamyśleniem przy jego propozycji.

– Nie wiem czy taka prośba coś zmieni… Może Spalona Noc ich też wstrzymała, może coś się wydarzyło na Polanie czego nie chcą podawać do wiadomości publicznej – w końcu Polana Ognisk znajdowała się w Kniei Godryka, pośród drzew, które były raczej łatwopalne, więc może ten cholerny pył, który tamtej nocy spadał z nieba, coś podpalił…? A może mieli jakieś problemy kadrowe z powodu Spalonej – jak wszędzie zresztą. Departament Tajemnic nie chwalił się, bo i nie bez powodu był taki tajemniczy. – Ale może… Może masz możliwość się dowiedzieć co z moją prośbą? Czy jeszcze ją przetwarzają, albo czy wyrzucili na śmietnik, czy co…? – nie chciała ich poganiać, bo to też mogli źle odebrać, ale jakakolwiek informacja to byłoby już coś.

– Myślę sobie… Może to nie mieć wiele sensu, ale przyszło mi do głowy, że jeśli te róże mają coś wspólnego z Polaną Ognisk, jeśli faktycznie są tutaj przez anomalię, to moja babka może mieć z tym związek… bardzo pośredni i marginalny. W sensie… S-skoro widziałam jej wspomnienia i mieszały się z moimi, to ja po prostu zabrałam z Limbo jakąś energię… Która najpewniej należała do niej – była tego bardziej niż pewna po spotkaniu z nekromantką w Egipcie. To znaczy tego, że miała w sobie energię z Limbo. – Może część tej energii jakoś wypłynęła przez cienką granicę wtedy podczas w Beltane i tak krążyła, aż dotarła tutaj i zobaczyliśmy właśnie Elisabeth, bo to ją tam widziałam i z nią prowadziłam interakcje i… – i to z nią walczyła o własne życie, a gdy Voldemort rozdarł zasłonę, to może coś z tego gdzieś tam uleciało wraz z wichurą, która powstała w samym Limbo, a przeszła przez Dolinę Godryka. Tak jak drzewa, które wyrosły na Polanie korzeniami do góry – bo, według Victorii, przeleciały z Limbo, tam je przecież widziała jak są wyrywane ziemi i lecą do centrum wichury. – Jak mówiłam nie wiem czy to ma sens. Ale jakoś składa się to w mojej głowie w prawdopodobny scenariusz. Może… ostrzega nas przed Samhain, o powtórce z Beltane? – dużo tutaj było gdybania. Pomysły Laurenca też jak najbardziej miały sens i to nie tak, że Victoria nie badała historii swojej babki, chociaż pod nieco innym kątem i informacje utknęły u Stanleya Borgina. Nie wiedziała, czy nic nie znalazł, czy zapomniał, czy co… – Na pewno można poszukać informacji o… Hmm… O statku. Dwie osoby widziały w oranżerii jakąś dziwną wizję dotyczącą sztormu, statku, naszego herbu i jakiejś skrzyni, albo walizce, nie jestem teraz pewna, ale przyjaciel w tej wizji widział nazwę statku, więc może jest to jakiś trop…? Może da nam to jakieś pojęcie o datach, albo losie statku, albo… nie wiem, o czymkolwiek. Mam to wszystko zapisane w notatkach, mogę ci później napisać co i jak – pisywała notatki od czasu, gdy przestała ufać własnemu umysłowi przez wspomnienia babki. Więc zaczęła też notować takie inne ważne informacje, by łatwiej było do nich później wrócić i czegoś nie przekręcić. – To znaczy, jeśli chcesz.

Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#17
26.04.2026, 13:07  ✶  

Victoria uspokoiła kuzyna, że nie będzie szła sama na Polanę Ognisk, jeżeli dostanie pozwolenie i jakiś nadzór "bezpieczeństwa" będzie miała. Zrozumiałe, że tam pracują Niewymowni, to byłoby dobrze, gdyby ktoś towarzyszył Victorii podczas jej badań. Oby to okazało się warte i znajdzie potwierdzenie lub zaprzeczenie ich wspólnych domysłów. A tym bardziej własnych, sugerujących o możliwym pojawianiu się czarnych róż właśnie tam.

- Jak dawno do nich pisałaś w tej sprawie?
Dopytał informacyjnie, aby wiedzieć ile czasu minęło, jak Victoria poruszyła prośbę o wejście do Kniei Godryka. Kiedy i komu wysłała list, zakładając że jej szefowa na to wyraziła zgodę. Z drugiej strony, gdyby to szefowa jej biura wystąpiła z prośbą o wejście dla swojej pracownicy, prośba zostałaby szybciej przeanalizowana? Nie chciał mieszać się do prac innych departamentów, mając wystarczający burdel we własnym, ale jeżeli to mogło faktycznie mieć wpływ na przyszłe wydarzenia związane z kowenami w ich kraju, warto wystosować również list od siebie.

Słuchał dalej Victorię, która twierdziła, że jej babka mogła mieć coś wspólnego z anomaliami. Jej energia może tutaj wędrować. Czy może nawet i dusza? Ukazując się wybranym osobom, członkom rodziny? Z Victorią miała bliższą styczność przez Limbo. To mogło mieć też sens, jeżeli Elizabeth zajmowała się ogrodami za ich życia.  Czy posiadała o nich odpowiednio dużą wiedzę?
Dało to także do myślenia Laurencowi.

- To co mówisz, może mieć sens. Czy Elizabeth zajmowała się ogrodami za życia?
Zapytał, zastanawiając się, czy Victoria będzie to pamiętała. On sam mógł znać wielu przodków z ich rodziny, ale nie koniecznie pamiętać dosłownie wszystko, kto czym zajmował się za życia.

Statek, herb, skrzynia. Gdy to usłyszał, uniósł brew w zdziwieniu. Tego co prawda nie spodziewał się usłyszeć. Brzmiało tak absurdalnie i nie pasujące do tego, co omawiali.

- Napisz. Chętnie spojrzę.
Zgodził się przeczytać jej notatki, albo sporządzone ich streszczenie, lub wypunktowanie tego, co do tej pory zebrała i opisała Victoria.
Ten statek nie dał mu chwili spokoju, szukając sensu jego obecności w czyjejś wizji.
- Z tego co wiemy, nasza rodzina i przodkowie, często podróżowali i podróżują do Francji. Niekiedy w inne strony Europy. Teoria może być też taka, że coś zostało tutaj sprowadzone. Może nawet nieświadomie.
Analizował i myślał na głos. Po czym westchnął i przetarł twarz dłońmi. Jakby chciał zdjąć nadmiar wszystkich myśli z siebie i orzeźwić umysł. Można było iść również tym tokiem myślenia, że jeżeli gdzieś powstały czarne róże, ktoś mógł je sprowadzić do Londynu i zasiać wieki temu na terenie ich rezydencji. Czy to miało sens?
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#18
27.04.2026, 00:37  ✶  

– Pisałam do Harper Moody, a ona przekazała prośbę do Departamentu Tajemnic. Rozmawiałam z nią o tym ósmego, kilka godzin przed atakiem… – więc… równo dwa tygodnie temu, ale dlatego Victoria nie zastanawiała się nad tym wszystkim aż tak bardzo, bo to były bardzo intensywne dwa tygodnie chyba dla wszystkich. Tak na dobrą sprawę to dzisiaj miała pierwszy taki w pełni wolniejszy dzień, gdzie nawet na chwilę nie siedziała w pracy, albo nie była w terenie. Czarne róże pojawiły się szóstego, a więc dwa dni wcześniej – to wszystko to było za mało czasu, by jakaś sprawa mogła się tutaj intensywnie toczyć, biorąc pod uwagę Spaloną Noc i wszystkie jej konsekwencje, z którymi się teraz mierzyli.

– Nie wiem… nie mam pojęcia – na pewno zajmowała się alchemią, więc pewnie w jakimś stopniu znała się na roślinach, kwiatach, ale czy zajmowała się ogrodem… Tego Victoria nie wiedziała, ale na tym etapie nie mogła niczego wykluczyć. Mogła się nimi zajmować. A może objawiła się tutaj zupełnie przypadkowo jako jakaś zagubiona energia krążąca po Anglii…?

Mieli tutaj kilka różnych tropów, a każda kolejna część układanki wcale nie rozjaśniała obrazu, tylko powodowała, że powstawało coraz więcej pytań, a przynajmniej to się działo w głowie Victorii.

– Tak, to też jest mój trop w tym… Bo inaczej dlaczego ten statek? To wszystko to takie strzępki informacji, martwią mnie jeszcze te fiolki z dziwnym, znikającym eliksirem z rozarium i ten zapach popiołu – co to mogło oznaczać? Po co ktoś zakopał jakieś fiolki w ziemi? Fiolki, których próżno było szukać, gdyby nie dziwne błyszczenie, tak łatwe do przegapienia. – Mam wrażenie, ze wszystko co mamy, to zupełnie się ze sobą nie łączy. Nie wiem jak to wszystko jakoś, wiesz, powiązać – to, że dawno temu ktoś te róże tutaj sprowadził, wydawało się najbardziej sensowne. Powód mógł być równie prozaiczny. Ale już jak one wpływają na całą resztę ogrodu, na inne rośliny, czemu pojawiły się akurat teraz i co chciała im przekazać Elisabeth… tego już nie wiedziała.

Biznesmen - Uzdrowiciel
Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Uzdrowiciel i jednocześnie biznesmen. Mierzy 183cm wzrostu. Jego brązowe oczy często ukazują spokój i opanowanie. Włosy ciemnobrązowe, zaczynają być pokryte pasmami siwych kosmyków przy uszach. Charakterystyczna w jego wyglądzie, jest okrągła broda, zawsze krótko przystrzyżona. Ubiera się elegancko, jak przystało na czarodzieja z bogatego rodu, dziedzica a także wysoko postawionego urzędnika w Ministerstwie Magii.

Laurence Lestrange
#19
02.05.2026, 16:36  ✶  

Dość szybko Victoria zadziałała w sprawie Czarnych Róż w ogrodzie, co bardzo doceniał.  Gdyby faktycznie nie ten atak na Londyn i okoliczne miejsca, być może odpowiedź od Departamentu Tajemnic otrzymała by znacznie szybciej. Sam wiedział z położenia "stanowiska szefa" ile roboty było po pożarach. I to nawet jak wrócił do kraju później, ten bałagan wciąż był. Gdyby nie jego przedwczesny powrót, nie udałoby się to szybko ogarnąć w jego Departamencie.

- Poczekamy do końca miesiąca. Jeżeli nie dostaniesz informacji, wtedy będę interweniował.
Zapewnił, zdając sobie sprawę z tego, że kwestia ich ogrodu mogła zejść na trzeci plan. Drugim pozostawała Polana Ognisk i przez pożary, Departament Tajemnic mógł nie mieć w priorytecie wydawać pozwoleń na wejścia każdego, kto w tym Departamencie nie pracował. Nie chciał teza bardzo oddalać tej sprawy zwłaszcza, że przy tej rozmowie doszli do wielu wniosków i przypuszczeń, które zrodziły znacznie więcej pytań bez odpowiedzi.

Przyjął do wiadomości brak wiedzy o tym, czy Elizabeth zajmowała się ogrodami. Wiedzę z roślin jakąś posiadać mogła, skoro była Alchemikiem. I te fiolki do których tematu wróciła Victoria. Przecież jej babka nie mogła stworzyć tego eliksiru, o którym mówiła kuzynka? A co jeśli tak?

- Brakuje nam łącznika. Może łatwiej pójdzie, jeżeli dowiemy się wszystkiego co możliwe na osobne tematy. Statek, rozarium bo może te fiolki mają z tym coś wspólnego. Przeszłość Twojej babki. Chciałaś jeszcze wybadać Polanę Ognisk.
Wymieniał, myśląc czy czegoś nie pominął. Za dużo puzzli, a brak części aby je ze sobą połączyć.
Westchnął. Spojrzał z uśmiechem zrozumienia na kuzynkę.
- W czymś Ci pomóc? Czy odezwiesz się do mnie, jak coś będziesz wiedziała?
Zapytał. Jak wcześniej ją zapewniał, pomoże z tym tematem, aby mogli w miarę możliwości, szybko rozwiązać problem Czarnych Róż w ich ogrodzie. Czy nie będzie konieczne wykopanie ich tak, jak zrobiono wieki temu?
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#20
02.05.2026, 21:44  ✶  

Działała szybko, bo w tamtym momencie myślała sobie, że to sprawa pilna i od niej zależy przyszłość ich ogrodu. Jak bardzo się myliła… Minęły dwa tygodnie, a ogród miał się bez zmian, czyli że dobrze, za to świat zdawał się płonąć, a nawet dosłownie się to działo przez jeden szalony wieczór, po którym nic już nie było takie samo.

Victoria pokiwała głową i mruknęła pod nosem na zgodę, żeby poczekali. Sama była za tym, nie chciała wyjść na jakąś niecierpliwą wariatkę, która zawraca komuś głowę, choć po prawdzie to może właśnie trzeba było być nadgorliwym w tej sytuacji, skoro stali ze sprawą ogrodu i stali ze sprawą Polany Ognisk – a przynajmniej na to wyglądało, skoro od miesięcy Knieja była zamknięta i nic się w tej sprawie nie zmieniało.

– Może tak… W sensie może faktycznie najlepiej osobno wybadać tematy i może wtedy jakoś uda się to złączyć – Laurence mógł mieć rację, a w obecnym stanie ich wiedzy trudno było wysnuć inne wnioski, skoro informacje mieli tak rozstrzelone i nie miały one za wiele sensu zebrane do kupy. Laurence niczego nie pominął, Victoria nic więcej nie wiedziała i miała dokładnie te informacje, zebrane na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni. To mało i dużo jednocześnie, biorąc pod uwagę, jak mało miała czasu, by zajmować się tematem.

– Nie wiem… Nie mam za bardzo planu… Odezwałam się jeszcze do Mirabelli Abbott, skoro jest przewodnicząca towarzystwa herbologicznego… ale na ten moment nic nie mamy – przyznała. Victoria myślała sobie o porównaniu czarnych róż do dziwacznego okazu mandragory, którą badali w lipcu, ewidentnie będącą efektem tej samej anomalii, ale… no cóż. Zaginęła. – Jak wrócę do domu, to napiszę ci to, co mam w notatkach o wizjach z oranżerii. Może ty na coś wpadniesz. Jak będę miała coś więcej, to dam ci znać… A gdybyś ty się czegoś dowiedział, to też daj znać – może to się wydawało oczywiste, ale różnie bywało.

Westchnęła.

– Wracamy? W sumie trochę zgłodniałam – miała ochotę na deser.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurence Lestrange (3287), Pan Losu (175), Victoria Lestrange (4782)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa