Przez ostatnie 10 dni Victoria właściwie nie miała czasu dla siebie. Te nieliczne momenty, które jakimś cudem udało jej się wydrzeć kończyły się w ten sposób, że w większości po prostu siedziała w fotelu albo na kanapie, albo na krześle i po prostu nic nie robiła. To, że udało jej się wczoraj czystym przypadkiem trafić na Dægberhta i porozmawiać przez tę chwilę, to był prawdziwy cud i opatrzność samej Pani Księżyca.
Dzisiaj jednak było inaczej. Bo dzisiaj zmusiła się do wzięcia pół dnia wolnego, by pójść do uzdrowiciela. Nie wierzyła, że będą mieli odpowiedź na to, jak wyleczyć to świństwo, które zalęgło się w jej płucach, natomiast chciała to zrobić dla spokoju ducha… Miała więc wolny poranek.
A nic tak nie odprężało panny Lestrange, jak mieszanie w kociołkach.
Dwa dni wcześniej dostała wiadomość od Lorraine i pamiętała o niej, zwyczajnie nie miała czasu ni siły, by do tych mikstur w ogóle się zabrać. Ale skoro przespała całą noc (o dzięki ci, kadzidle usypiający, bo bez niego nie byłoby to możliwe), to teraz mogła to zrobić… Spojrzała raz jeszcze na list od panny Malfoy i pomyślała sobie, że i jej przyda się zapas eliksiru uzdrawiającego, czy raczej, bardziej fachowo, eliksiru wiggenowego. Na szczęście miała jeszcze trochę zapasów, ale nie wątpiła, że i te w końcu się skończą, a po tym, co wydarzyło się w Anglii, prawdopodobnie będą mieli jakiś deficyt…
Przyniosła sobie wszystkie potrzebne składniki na stół, blisko kociołka, pogłaskała kotka i zabrała się za wszystko od początku. Zapaliła ogień pod kociołkiem wypełnionym wodą, pogłaskała kotka; pokroiła, posiekała, wycisnęła co trzeba, pogłaskała kotka. Dodała wszystko po kolei, mieszając i czekając w odpowiednich momentach, aż…
// Wiedza przyrodnicza ◉◉◉◉○, Tworzenie eliksirów i maści II – partia eliksiru wiggenowego
Sukces!
…eliksir ostatecznie zmienił się z różowego w zielony, dokładnie tak jak powinien i Victoria zgasiła ogień pod kotłem.
Teraz tylko wystarczyło wyciągnąć z szafki puste i umyte wcześniej fiolki, z których każda mogła pomieścić do trzech dawek eliksiru i przelała ostrożnie chochlą i lejkiem zawartość kotła, po czym zakorkowała je szczelnie.
Teraz tylko trzeba było napisać list i wysłać jeden z nich do Lorraine – powinien jej dobrze służyć.
A reszta… Reszta z pewnością jej się przyda.