15.07.2026, 10:48 ✶
Hestia miała rację. Pomaganie ludziom nie wiązało się jedynie z bohaterstwem. Czasem stanowiło to po prostu porozmawianie z kimś, bycie obok drugiej osoby. Henry jednak nie sądził, żeby sama jego obecność mogłaby komuś jakkolwiek pomóc. Po Spalonej Nocy przekonał się o tym, że nie zawsze potrafił dobrze ogarniać kontakty międzyludzkie. Aż dziwił się temu, jak swobodnie czuł się w towarzystwie Hestii. Wydawało mu się, że dziewczyna roztacza wokół siebie aurę emocjonalnego bezpieczeństwa.
Usiadła na ławce, zapozowała bardziej naturalnie niż Henry by przypuszczał. Wiele osób peszyło oko kamery. Henry odszedł o kilka kroków. Wyciągnął dłonie przed siebie, stworzył z palców ramkę, by wstępnie wykadrować zdjęcie.
– Jest świetnie – stwierdził. – Mamy tu naprawdę dobre światło. I… – już chciał wspomnieć o tym, jak ładnie promienie słońca padały na jej pokryte błyszczykiem usta, ale się powstrzymał. Nie umiał ująć tego w słowa, które nie… nie brzmiałyby jak jakiś flirt. Co jeśli szczerze uważał, że Hestii pasował ten błyszczyk? Bez niego oczywiście też ładnie wyglądała, ale tu… – Wyglądasz jak gwiazda. Po prostu… chwilę wytrzymaj w tej pozie.
Nie wiedział, czy porównanie jej do gwiazdy było dużo lepsze niż skomplementowanie jej błyszczyka. Cholera… dlaczego w ogóle powstrzymywał się przed prawieniem komplementów? Czy taka Electra miałaby z tym problem? Nie, ona nie miała takich oporów. Bo mówienie innym miłych rzeczy było czymś generalnie dobrym, a wywoływanie uśmiechu u Hestii sprawiało mu radość, ale… nie miał w tym żadnego zdrożnego celu. A gdyby dziewczyna uznała, że miał? Henio wiedział, że jest w tychże sprawach skrajnie niedoświadczony i kompletnie nie wiedział, co o tym wszystkim sądzić. Z ulgą więc przyjął pytanie o aparat.
– To specjalny model. Mam tu taką małą dźwignię, która przestawia tryby pomiędzy magicznym a niemagicznym – Pokazał Hestii z daleka bok aparatu. – Myślę, że tu lepszy będzie niemagiczny. Sam go poniekąd wolę. Uchwytuje jedną, konkretną chwilę. Do Proroka oczywiście częściej chcą ruchomych zdjęć.
Spojrzał w wizjer, dopasował odpowiednio perspektywę, by ławka znajdowała się idealnie na środku. Teraz musiał tylko wywołać u przyjaciółki uśmiech.
Może jakiś komplement?
– Pamiętasz tamtą sytuację z Jęczącą Martą? Nasz „wywiad”? To było dopiero pierwsze spotkanie. Grupa wsparcia dla duchów – uśmiechnął się. To wspomnienie wciąż budziło w nim rozbawienie i lekkie rozrzewnienie.
Usiadła na ławce, zapozowała bardziej naturalnie niż Henry by przypuszczał. Wiele osób peszyło oko kamery. Henry odszedł o kilka kroków. Wyciągnął dłonie przed siebie, stworzył z palców ramkę, by wstępnie wykadrować zdjęcie.
– Jest świetnie – stwierdził. – Mamy tu naprawdę dobre światło. I… – już chciał wspomnieć o tym, jak ładnie promienie słońca padały na jej pokryte błyszczykiem usta, ale się powstrzymał. Nie umiał ująć tego w słowa, które nie… nie brzmiałyby jak jakiś flirt. Co jeśli szczerze uważał, że Hestii pasował ten błyszczyk? Bez niego oczywiście też ładnie wyglądała, ale tu… – Wyglądasz jak gwiazda. Po prostu… chwilę wytrzymaj w tej pozie.
Nie wiedział, czy porównanie jej do gwiazdy było dużo lepsze niż skomplementowanie jej błyszczyka. Cholera… dlaczego w ogóle powstrzymywał się przed prawieniem komplementów? Czy taka Electra miałaby z tym problem? Nie, ona nie miała takich oporów. Bo mówienie innym miłych rzeczy było czymś generalnie dobrym, a wywoływanie uśmiechu u Hestii sprawiało mu radość, ale… nie miał w tym żadnego zdrożnego celu. A gdyby dziewczyna uznała, że miał? Henio wiedział, że jest w tychże sprawach skrajnie niedoświadczony i kompletnie nie wiedział, co o tym wszystkim sądzić. Z ulgą więc przyjął pytanie o aparat.
– To specjalny model. Mam tu taką małą dźwignię, która przestawia tryby pomiędzy magicznym a niemagicznym – Pokazał Hestii z daleka bok aparatu. – Myślę, że tu lepszy będzie niemagiczny. Sam go poniekąd wolę. Uchwytuje jedną, konkretną chwilę. Do Proroka oczywiście częściej chcą ruchomych zdjęć.
Spojrzał w wizjer, dopasował odpowiednio perspektywę, by ławka znajdowała się idealnie na środku. Teraz musiał tylko wywołać u przyjaciółki uśmiech.
Może jakiś komplement?
– Pamiętasz tamtą sytuację z Jęczącą Martą? Nasz „wywiad”? To było dopiero pierwsze spotkanie. Grupa wsparcia dla duchów – uśmiechnął się. To wspomnienie wciąż budziło w nim rozbawienie i lekkie rozrzewnienie.
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.