• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[Jesień 72, 23-30.10 | Burke's Crossroads] Eksperymentalne pojemniki na proch

[Jesień 72, 23-30.10 | Burke's Crossroads] Eksperymentalne pojemniki na proch
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#1
10.09.2026, 21:16  ✶  
Poddasze kamienicy było spokojnym i zaskakująco przestronnym miejscem. Mocne skosy dachu opadały ku ścianom sprawiając, że boki poddasza wysokie były na ledwie metr. Mimo to, dzięki pozostawieniu przestrzeni bez jakichkolwiek ścianek działowych całość pomieszczenia uniknęło wrażenia ciasnoty typowego dla poddaszy. Ponad głową rozpościerały się pnące na kilka metrów krokwie wspierające dach. Stanowiące dziwnie uporządkowaną sztywną pajęczynę w której mieszkało kilka pająków, Firefly oraz, jak Ceo była przekonana, niewielka rodzina nietoperzy. Ostatecznie zagłębienia miedzy krokwiami były ciepłe i pokryte półmrokiem lub zgoła mrokiem przez cały czas.
Miejsce przy okrągłym oknie, naprzeciwko schodów prowadzących do pomieszczenia zagospodarowane zostało na niewielką oddzieloną biblioteczkę. W tamtym miejscu stało też mahoniowe biurko z papeterią oraz zestaw szachów czarodziejów. Wygodnie koło niego rozstawiony niewielki piecyk z imbrykiem oraz szafka z herbatami w której spoczywały też kawałki suszonego mięsa na wypadek nagłych wypadków.
Z boku leżały sterty kufrów, stara szafa i stara komoda pełne szpargałów czekających na ułożenie lub wyzwolenie. Zależnie od tego czy będą dość zuchwałe by samodzielnie wychynąć z miejsc składowania.
Za nimi stał dla odmiany warsztat. Właściwie przestrzeń do magicznych eksperymentów i tworzenia mechanizmów. Ceolsige rozbudowała i przebudowała zestaw jaki zostawił jej ojciec. Dodała kilka elementów do tworzenia, grawerowania i rycia run. Próby i ćwiczenia opanowania pieczętowania chwilowo szły opornie z racji innych zajęć. Mimo to nie zrażała się a nawet ostatnie włoskie spotkania motywowały ją by z bardziej praktycznej strony przyjrzeć się mocy jaką wnoszą ze sobą runy do przedmiotów, które ozdabiają. Pyszniły się tam zestawy dłut i młotków wykonanych ze stali i żelaza. Pośród nich także rysiki i mniejsze dłuta z płytkami diamentowymi do najbardziej precyzyjnych prac. Umieszczone tu głównie jako zachęta.
Dalej znajdowało się stanowisko przy którym zamierzała spędzić nieco więcej czasu w tym tygodniu. Pogłoski i ślady jakie dotarły do niej, przypadkiem lub zrządzeniem losu krążyły koło tematu gromadzenia popiołu z sabatowych ognisk. Ostatnia spotkania kluby magicznych wynalazków było inspirujące w tym temacie, że kilkoro członków natrafiło na ciekawe właściwości pewnych materiałów. To w połączeniu z kilkoma nowymi materiałami na uszczelnienia półprzepuszczalne stanowiło ciekawe pole do dalszych eksperymentów. Pole do wyprodukowania pojemników, które mogły w bardzo dobrych i stabilnych warunkach przechowywać materiały sypkie i zbrylające niezależnie od zewnętrznych warunków. Oczywiście projekt wymagał dopracowania i przy brakach surowców mógł być prowadzony wyłącznie jako eksperyment na potrzeby przyszłych prac.
Ceolsige miała trochę własnych zapasów i to co udało się uzbierać lub uda się uzbierać w międzyczasie. Możliwe, że na następne spotkanie klubu będzie miała kilka ciekawych wniosków do przedstawienia.
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#2
10.09.2026, 21:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.09.2026, 21:36 przez Ceolsige Burke.)  
Pierwszy pretekst do eksperymentów pojawił się niespodziewanie szybko i z niespodziewanego kierunku. Lydia Black. Okazja była wyjątkowo przyjemna. Według większości widzących, jeżeli wierzyć plotkom, wszystkie znaki wskazywały, że wykonywania sabatowego wyposażenia z konkretną, osobową dedykacją związywało tą czynność losem. Działania prowadzone dla tej jednej osoby oznaczone były pewnym fatum, które naznaczało obiekt i samą czynność pieczętując jej efekt niezależnie od ilości prób.
Ceolsige akuratnie odebrała podstawowe elementy z których chciała przeprowadzić pierwsze eksperymenty. Pilnik, cęgi, nożyce i imadło poszły w ruch. W smugach tytoniowego dymu jaki unosił się z fajki pracowała powoli i nieśpiesznie nad dopracowanie cylindrycznego kształtu półfabrykatu jaki otrzymało. Stanowić miał on bazę pojemnika. Trasy kreśliły linie na gładkiej powierzchni, zaznaczając punkty wiercenia. Niewielkie rotujące ostrze napędzane dziwacznym mechanizmem zasilanym prostym zaklęciem poszło w ruch znacząc drobne otworki.

Rzucam na WOŚ ◉◉◉◉○ w celu wytworzenia pojemnika na proch dedykowanego Lydi Black. Korzystam z przewagi Tworzenie mechanizmów II.

Rzut PO 1d100 - 11
Akcja nieudana


Niestety stalowe wiertło zagłębiło się w materiał zbyt gwałtownie. Coś w ruchu urządzenia nie zadziałało zgodnie z planem. Szybki posów i jeszcze szybsze obroty rozerwały bazę w drzazgi. Niestety nie było jak tego naprawić. Kolejne próby ratowania wyroby przynosiły tylko dalej idące uszkodzenia, które rozregulowywały jeszcze bardziej maszynerię do wykonania otworów i zagłębień. Ceolsige ostatecznie uznała wyższość losu lub materii kiedy po zastosowaniu ręcznej wiertarki okazało się, że wiertło pękło. Z westchnieniem irytacji zostawiła dalsze eksperymenty na kolejne zamówienie.

Podeszłą do niewielkiego piecyka i zagotowała wodę na herbatę patrząc przez okrągłe okno na Nokturnowy zaułek. Z parującym kubkiem usiadła przy biurku w celu nadrobienia korespondencji.
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#3
10.09.2026, 21:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.09.2026, 22:04 przez Ceolsige Burke.)  
Firefly zataczało szalone rundy w powietrzu pomiędzy krokwiami. Wyczuwała nadchodzącą pracę. W pomieszczeniu ucichło chrobotanie pióra o papier. Zamiast tego cichutkie kap kap, lepkiego laku znaczyło koniec pisania. Ceolsige wstała dystyngowanie od biurka. W dłoni miała mała zieloną kopertę. Uchyliła delikatnie okrągłe okienko i wystawiła dłoń z tkwiącą między knykciami kopertą.
Mała płomykówka natychmiast szybkim lotem pomknęła ku zielonej kopercie. Prawie nurkując doleciała do dłoni gdzie nagłym trzepotem skrzydeł zatrzymała się i pochwyciła w szpony papier. Ceolsige wyszeptała do niej tylko nazwisko adresata. Płomykówka zniknęła w szczelinie uchylonego okna.
Z cichym westchnięciem blondynka obróciła się w stronę warsztatu. Podeszła do stołu na którym panował już porządek. Wszystko uszykowane do kolejnych prób. Zawiasy, denka, wieczka, zamki oraz tych kilka ciekawostek, które miała nadzieję znajdą dobre zastosowanie w tworzonych pojemnikach. Sama nie byłą pewna ale ostatecznie o to chodziło w odkrywaniu. Tak jak sam zamek i mechanizm wieka wydawały się proste tak połączenie ich z właściwościami magicznych stawiało pewne wyzwanie.
Tym razem podeszła do sprawy bardziej personalnie. List od Astorii przywiesiła pomiędzy pilnikami tuż obok szkiców i planów pojemnika. Tak by jej osoba stałą się częścią planowanej produkcji. Nowe denko trafiło na płytę traserską. Fajka z nową porcją tytoniu trafiła do ust paserki. Wszystko wydawało się być we właściwym miejscu.

Rzucam na WOŚ ◉◉◉◉○ w celu wyprodukowania pojemnika na proch dla Astorii Avery. Korzystam z przewagi Tworzenie mechanizmów II.

Rzut PO 1d100 - 48
Sukces!


I nie tylko się wydawało. Tym razem otwory i rowki drążone i wiercone były bez problemu. W uszykowane miejsca Burke mogła z łatwością wprowadzić zamaskowany zawias i połączyć go z delikatnie wypukłym wiekiem. Szczelina na zamek byłą wąska ale równa. Wprowadzanie zębatek i zapadki wymagało precyzji. Zgodnie z zaleceniami jakie uzgodniła w ramach klubu połączyła zamek cienkimi miedzianymi drucikami z rowkami na obwodzie pojemnika. Elementy wykonane z części ciała salamandry oraz wulkanicznych ślimaków miały wytworzyć wytworzyć nierówność energii magicznej poprzez zawartość siarki, miedzi i żelaza w łączących elementy drucikach. Zamek podczas zatrzaśnięcia miał łączyć je w całość. Efektem było delikatne podgrzewanie wnętrza pojemniczka co odparowywać miało nadmiar wilgoci i zapobiegać zbrylaniu popiołów.
W cienkim rowku wieka pojemnika ukryta była malutka półprzepuszczlana uszczelka. W tym wypadku pozyskana z ukwiałów.
Całość powinna zapewniać optymalne warunki przechowywania zebranych prochów. Do pojemniczka dołączony był niewielki kluczyk.
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#4
11.09.2026, 13:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.09.2026, 13:55 przez Ceolsige Burke. Powód edycji: dopisuje efekty rzutu )  
Butelkowo zielony, lśniący materiał koszuli przebijał się spod rozpuszczonych blond włosów, które równymi pasmami opadały na ramiona i plecach ostatecznie kotłując się między oparciem fotela a talią kobiety. Ceolsige siedziała pochylona nad szkicami pojemnika i przeglądała naniesione poprawki po ostatnich próbach. Dowód anegdotyczny zdawał się sugerować, że bardziej personalne podejście może okazać się kluczowe. Westchnęła czując ponownie znużenie tym kwartałem. Smukłą dłonią sięgnęła po filiżankę. Powoli kierując ją do ust przyglądała się zarysom budynków widocznych przez uchylone okrągłe okno. Spopielone kikuty już zniknęły. Na ulicy nie został nawet ślad po sczerniałych sylwetkach przygniecionych żarzącymi się gruzami.
Pustka jaką doświadczyły jej usta przywołała ją z ponurych wspomnień wrześniowej nocy. Filiżanka była niepokrzepiająco pusta. Oglądając jej puste, zbrązowiałe niedawnym płynem wnętrze pozwoliła sobie na grymas dezaprobaty. Odstawiła ją na spodek i nie zastanawiając się nad tym dłużej zebrała notatki. Humor się jej wyraźniej poprawił jak tylko się obróciła. Między pilnikami nad warsztatowym stołem, niczym dzieło w galerii pięknie prezentował się ascetyczny obraz konia a obok niego liścik od Millie.
Szybkim ruchem różdżki wprawiła włosy w taniec układając je w schludny kucyk płynnie spływający pomiędzy łopatkami. Podwijając rękawy podeszła do stolika. Naprzeciw na dedykowanym miejscu poprzyczepiała zaktualizowane plany i szkice pojemnika. Ponownie cylindryczne rozwiązanie, zdecydowanie smuklejsze. Sam surowy cylinder, zgrubnie tylko przygotowany czekał już na płycie traserskiej. Nie zastanawiając się długo przystąpiła do kreślenie odpowiednich kształtów i planów pod otwory i niezbędne rowki, które miały pomieścić komponenty nagrzewające oraz elementy zamka i zębatek. Przypominając sobie o jednym szczególe w ostatniej przyniosła z biurka kartę przedstawiającą kobietę głaskająca lwa i doczepiła obok szkiców pojemnika. Kiwnęła głową z aprobatą głównie w celu przekonania samej siebie do słuszności tych niedorzecznych przygotowań.
Pojemnik trafił w uchwyt. Wirujące ostrze zetknęło się z gładką powierzchnią metalu.

Rzucam na WOŚ ◉◉◉◉○ w celu wyprodukowania pojemnika na popioły dla Millie Moody. Korzystam z przewagi Tworzenie mechanizmów II.

Rzut PO 1d100 - 20
Akcja nieudana


Wpierw poszły iskry potem dym i ogień. Buchnął płomień prosto z metalu i skoczył po ostrzu na zębatki urządzenia. Szybko chwyciła różdżkę i podmuchem próbowała magią opanować niedziałającą maszynerię oraz jej kapryśne zaklęcia. Chwile potem cylinder strzelił przez pomieszczenie lądując w kawałkach pod biurkiem. Szczęśliwie nic jej nie trafiło. Jedynie zygzakowate nadpalenie pozostało na uchwycie ostrza pozostawiając skomplikowany mechanizm bezpiecznym.
Chwile jeszcze opanowywała szkody. Ocierając pot z czoła zgrzytała zębami z irytacja na kapryśny los związany z nadchodzącymi uroczystościami. Niemal wściekła spojrzała na notatki. Wszystko ocalało…
Mina ściągnęła się nieprzyjemnie w nieodgadnionym wyrazie gniewu i frustracji. Na doczepionej w ostatniej chwili koło notatek karcie była wielka przepalona dziura. Zwęglone krawędzie jeszcze żarzyły się pomarańczowym blaskiem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (1448)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa