• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
11.1971 Pierwsze ataki śmierciożerców | Murdock & Bellatrix

11.1971 Pierwsze ataki śmierciożerców | Murdock & Bellatrix
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#1
08.05.2023, 09:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.05.2023, 09:56 przez Bellatrix Black.)  
Obrzeża ulicy Pokątnej


Bellatrix Black & Murdock Greyback

Listopadowa aura nie była szczególnie zachęcająca do działania. Bellatrix jednak to nie przeszkadzało. Padający deszcz jakoś od zawsze wzbudzał w niej pozytywne uczucia. Była gotowa. Dzisiaj był ten dzień kiedy będzie mogła pokazać wierność Czarnemu Panu. Nie czuła strachu, wręcz przeciwnie - towarzyszyła jej ogromna ekscytacja. Chciała zademonstrować swoje oddanie od dawna. Musieli pozbywać się szlam, oczyścić świat czarodziejów z tych plugawych pomiotów, które bezczelnie próbowały przejąć władzę w świecie, który należał do nich.

Jako towarzysza zadania wybrała Murdocka. Wiedziała o tym, że nie jest on czarodziejem czystej krwi, jednak dopóki wyznawał odpowiednie poglądy jej to nie przeszkadzało, a udowodnił jej wiele razy, że chce wspierać ich działania. Był solidnym współpracownikiem, wiedziała, że nie zawaha się podczas ewentualnego ataku, a tego potrzebowała. Sprawa była dosyć świeża, Bellatrix nie do końca wiedziała, komu może ufać w pełni, kto będzie w stanie zabić, jeśli przyjdzie taka potrzeba. Jeśli chodzi o Greybacka była pewna, że nie będzie miał z tym problemu, słyszała opowieści o jego poczynaniach, nawet jej trochę imponowały, wszak ona była dopiero na początku swojej drogi.

Aportowała się w ciemnym zaułku przy ulicy Pokątnej. Odziana była w ciemną szatę z kapturem, na twarzy miała maskę, chociaż nie do końca jej się to podobało. Uważała, że nie powinni się ukrywać - najlepiej by było gdyby wszyscy wiedzieli o jej wierności dla Czarnego Pana. Nie powinni się bać, że ktoś ich rozpozna tylko dumnie stać u jego boku, ale to przyjdzie z czasem. Wierzyła, że już niedługo wszyscy będą wiedzieć o tym, którzy czarodzieje postępują jedyną słuszną ścieżką, ci którzy uratują świat magii od brudnych mugolaków.

Czekała na mężczyznę, który miał dzisiaj z nią zaatakować niewielki sklep na Pokątnej. Bellatrix doszły słuchy, że Sproutowie dosyć mocno zaangażowali się we wspieranie lokalnych mugolaków w medykamenty. Ponoć leczyli ich za niewielkie pieniądze po tym, jak kilkoro z nich zostało zaatakowanych. Nie mogła tego zaakceptować. Musieli wiedzieć, że są na celowniku, że każda pomocna ręka wyciągnięta w stronę tych plugawych ludzi może zostać odcięta.

Nie czekała długo, jej towarzysz pojawił się w zaułku o umówionej porze. - Jak rozumiem jesteś gotowy? - Zbliżyła się do Murdocka powolnym krokiem. Zabawnie musieli wyglądać tutaj razem, ona drobna, niepozorna dziewczynka, bo przecież miała ledwie dwadzieścia lat i on, po części olbrzym.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
08.05.2023, 11:05  ✶  
Nie przywykł do spacerów po Pokątnej, a już szczególnie za dnia. Od rozpoczęcia wojny czarodziejów patrole brygadzistów w swoim zakłamaniu zaczęły intensyfikować się właśnie na tej burżujskiej ulicy. Tak jakby majątek, bezpieczeństwo i porządek publiczny z definicji należał się temu obszarowi. Mogli to sobie tłumaczyć, że poplecznicy i całe stronnictwo Czarnego Pana najczęściej kieruje swoją agresję właśnie na to miejsce, przyczyniając się do wzrostu przestępczości, a służby porządkowe jedynie odpowiadają, zwiększając siłę przez dodatkowe jednostki. Murdock jednak wiedział swoje i pamiętał jak jeszcze przed wojną, brygadziści i aurorzy grupowali się przy Nokturnie, by podbić statystyki i zwiększyć wykrywalność przestępstw. Naloty na biznesy i przeszukania bez odpowiednich zezwoleń, zdarzały się o wiele częściej, niż mogło się na łamach różnych gazet wydawać. Zasada domniemania niewinności nie dotyczyło osób, które nie miały ani środków, ani wpływowych koneksji do obrony swoich praw. Właśnie dlatego w Murdocku gromadziła się pogarda wobec tego systemu i chęć rewanżu skoro nowe czasy przyniosły nowe możliwości na zemstę.
Jego magirasistowskie przekonania wywodziły się z pogardy dla słabszych, a za takich właśnie miał mugoli i mugolaków. Manifest Czarnego Pana, którym posługiwali się czarodzieje czystej krwi, traktował dość instrumentalnie, ku realizacji swoich interesów, niż z pobudek czysto ideowych. Ostatecznie nie miało to większego znaczenia, bo i tak decydował podążać się za Bellatrix i pomagać w realizowaniu jej planów. Z początku traktował ich znajomość raczej biznesowo, przyjmując zapłatę za bycie jej ogarem gończym jak za normalne zlecenia, jednak z czasem nabrał trochę szerszego horyzontu. Młódka zdążyła wywrzeć na nim niemałe wrażenie swoim fanatyzmem i determinacją w dążeniu do swoich celów. Tyle zapiekłej nienawiści i skłonność do brutalności w drobnej posturze, było w tym coś fascynującego. Nie zwykł rozmawiać o emocjach i uczuciach, więc sam do końca nie wiedział o co o tym myśli, ale współpraca z czarodziejką zaczęła mu się bardzo podobać, na tyle by zapomniał o pieniądzach.
Do umówionej lokacji przybył, zgodnie z poleceniem odpowiednio wcześniej, z godzinę, lub dwie. Wszystko po to, by z wyprzedzeniem poobserwować okolicę. Na szczęście ogólne zachmurzenie i listopadowy deszcz skutecznie odstraszał spacerowiczów, dając tym samym pole do manewrów złoczyńcom takim jak oni. Kiedy usłyszał świst aportacji w pobliżu, wychylił się z ciemnego zaułku. Podszedł bliżej znajomej mu sylwetki. Zamiast maski, miał na twarzy zaciągniętą ciemną bandanę, a na głowie znoszony, robotniczy kaszkiet. I rzeczywiście, stojąc obok siebie wyglądali z boku groteskowo. On ponad dwumetrowy kawał mięcha i wręcz filigranowa dziewczyna. - Nikogo w okolicy od dwudziestu minut. Możemy zaczynać. - zaraportował chłodno zamiast powitania. W nim również powolutku narastała ekscytacja nadchodzącą lada moment zadymą, którą mieli wspólnie wywołać. Dla niego również miał być to swoisty kamień milowy na drodze rozwoju wśród popleczników Czarnego Pana. Zgodnie ze swoimi przekonaniami zamierzał obrać stronę silniejszego, a ci którzy nie bali się demonstrować swojej siły z definicji byli silniejsi. Prosta rachuba. Zawiązał ciaśniej ciężkie buciory, w lewej ręce zostawił swoją różdżkę, a w prawej zaciskał stalowy łom, który zaraz powinien pójść w ruch. Czekał tylko na sygnał do rozpoczęcia.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#3
08.05.2023, 11:42  ✶  

Uśmiechnęła się widząc łom w jego dłoni. Jeszcze chwila i będzie mógł go użyć. Pogoda zdecydowanie im sprzyjała. W okolicy było pusto, nie zwrócą na siebie niepotrzebnej uwagi, przynjamniej jak na razie - nie była im ona potrzebna. Dopiero później będą mogli zrobić przedstawienie, którym najlepiej jakby zainteresowali się wszyscy okoliczni mieszkańcy. Musieli się dowiedzieć, że nie warto wspierać mugolaków. Wszystko jednak w swoim czasie.

- Doskonale. Jak już tam wejdziemy, nie zabijaj wszystkich, zostawmy żywą choć jedną osobę, aby mogła opowiedzieć o tym, co im zrobiliśmy. - Bellatrix zależało na tym, żeby po ich czynach pozostał strach, opowieści, które będą powtarzane z ust do ust. Musieli się ich bać, to było dla niej najważniejsze. Mieli być koszmarem, który będzie się im śnił po nocach.

Szybkim, pewnym krokiem zmierzała w stronę sklepu. Mocno trzymała różdżkę w prawej dłoni - gotowa jej użyć, gdy tylko nadaży się do tego okazja. Przepuściła mężczyznę przodem, aby mógł zacząć działać. Wiedziała o tym, że w sklepie powinno znajdować się kilka osób. Na dole mieściło się pomieszczenie, w którym obługiwali klientów, nad nim zaś pomieszczenia mieszkalne - gdzie powinien znaleźć się Frank Sprout ze swoją żoną i rodzicami. Nie do końca wiedziała jeszcze kogo powinni pozostawić przy życiu, zapewne wyjdzie to w czasie ataku - ten kto będzie się stawiał najbardziej przeżyje, aby cierpiał widząc śmierć swoich najbliższych. To sprawiłoby jej największą satysfakcję.

- Powinni być na górze, musimy wejść jak najciszej, żeby ich zaskoczyć, chociaż myślę, że i bez tego udałoby się nam ich pokonać. - Miała mimo wszystko nieco zdrowego rozsądku i wolała niepotrzebnie nie ryzykować.

Obserwowała swojego towarzysza, kiedy podszedł do drzwi. Wiedziała, że ma doświadczenie, co powodowało, że czuła się pewnie, jak przy nikim innym. Dobrze było mieć ze sobą kogoś sprawdzonego, o kim wiedziała, że nic nie będzie w stanie go wystraszyć, a za takiego właśnie miała Greybacka. Wykazywał się zawsze oddaniem, co powodowało, że Black uważała go za najodpowiedniejsze towarzystwo podczas ataków. Wiedziała, że przy nim nic jej nie grozi, nie miała pojęcia skąd wynika to przeświadczenie, ale była tego niemalże pewna.

Nie obchodziło jej specjalnie to, czym się w tym wszystkim kierował. Motywy nie były dla niej istotne - najważniejsze, że wybrał odpowiednią stronę, bo był niezłym nabytkiem dla popleczników Czarnego Pana. Z jego posturą, doświadczeniem mogli sobie poradzić z każdym problemem, który stanąłby na ich drodze. To było istotne, a nie pobudki przez które znalazł się po jedynej słusznej stronie.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#4
10.05.2023, 11:08  ✶  
Słuchał w milczeniu kolejnych instrukcji działania, marszcząc przy tym groźnie brwi. Zdecydowanie był lepszym rębajło, niż cichym i skrytym zabójcą. Ruchami, a właściwie to posturą nawet też, przypominał słonia w składzie porcelany, dlatego oczekiwania Bellatrix niezbyt przypadły mu do gustu. Mimo wszystko tak na zdrowy rozsądek miała racje, w tej sytuacji zagrożenia życia i wolności lepiej być zapobiegawczym, niż improwizować w pośpiechu. Najważniejsze, żeby nie dam im szansy do zaalarmowania brygadzistów, czy choćby sąsiadów, lub innych przypadkowych gapiów. Był późny wieczór, więc dolne piętro było już nieczynne dla klientów o tej porze, a domownicy powinni być już u siebie w mieszkaniu wyżej. Za włamanie z morderstwem groził im zdecydowanie bardzo ciężki artykuł, ale chyba oboje zdawali sobie z tego bardzo dobrze sprawę.
- Pamiętaj, że co wartościowe to moje. - odparł przy okazji ostatniej chwili do obgadywania planu działania. Miał pewne domysły, że Bellatrix interesuje rabunek ich własności tyle co nic, ale wolał się upewnić, że to on ma pierwszeństwo do grabieży mienia Sproutów. Wywoływanie grozy to misja końcowa, ale dla Murdocka równorzędnym celem był jak zwykle zarobek. Może dla dziedziczki rodowego majątku jak młoda czarodziejka stojąca obok okradanie swoich ofiar było nawet niegodne i uwłaczające jej statusowi, ale oprych taki jak Grayback nie zamierzał wzgardzić dodatkowym profitem. Za coś przecież musiał jeść, a w brew pozorom, nie żywił się jedynie przemocą i wybitymi zębami. Kiedy w końcu mieli już wszystko ustalone przecisnął się przodem, by stanąć frontem do bocznych drzwi prowadzących do wnętrza budynku. W pierwszej kolejności przyłożył pulchne ucho do drzwi. Nie usłyszał w środku nic podejrzanego, więc spróbował zaklęcia rozpraszającego, by zdjąć założony na drzwi alarm przeciwwłamaniowy, który wypatrzył jeszcze przed zjawieniem się paniczki Black. Kiedy upewnił się, że więcej niespodzianek na tym etapie ich nie czeka, użył trzymanego w dłoni łomu. Wbił go jednym ruchem we framugę w drzwiach, znalazł punk podparcia dla dźwigni i szarpnął mocno ze złym grymasem pod chustą na twarzy. Drzazgi poleciały na ich buty, dźwięk trzaskającego drewna w niewielkim stopniu rozszedł się wokół nich, za to jednak metalowy mechanizm wystawał już z drzwi, a te opierały się już wyłącznie na zawiasach. Teraz kiedy droga była już otwarta, na migi pokazał towarzyszce, żeby była gotowa do kontrataku zza jego pleców gdyby mieli natknąć się na kogoś od razu. Wszedł do środka i ujrzał jedynie puste pomieszczenie. Rozejrzał się i dopiero teraz dolatało do niego, że na medykamentach i ziołach to on się kompletnie nie zna. Wystrój wnętrza mało go interesował, ale wewnątrz nie śmierdziało wilgocią, ani szczurzymi odchodami, więc na standardy Nokturnu już czuł prestiż i przepych tego miejsca. Ruszył w kierunku schodów, stawiając cicho kroki pod sobą. Wchodząc na górę usłyszał pierwsze kroki, które nie należały przecież do ich dwójki. Przez uchylone lekko drzwi wydobywało się światło, które wyznaczało linię cienia w którym mogli się chować. Postawił na podstęp i stojąc jeszcze na schodach machnął ręką w kierunku okiennic na parterze by te otwarły się i zastukały wyraźnie o ścianę symulując niedomknięte okno na burzliwym wietrze. Zwabiona dźwiękiem starsza pani wyłoniła się ze światła, a Murdock nie przyglądając się kim była ta postać, momentalnie użył czaru paraliżującego i złapał opadające ciało kobiety zanim spadło na schody i narobiło hałasu.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#5
19.05.2023, 23:02  ✶  

Nie dało się ukryć, że jej dzisiejszy partner w zbrodni nie należał do filigranowych i delikatnych, dlatego też wolała go uprzedzić. Zależało jej na tym, aby postarał się być jak najbardziej cicho. Musieli pozostać niezauważeni i działać dyskretnie. To służyło powodzeniu planu. Liczyła na to, że się dostosuje. Inaczej mogłyby się pojawić komplikacje, a tego zdecydowanie wolała uniknąć panna Black. Wszystko musiało iść po jej myśli, tego się trzymała. Lepiej nie denerwować bez potrzeby Bellatrix, bo może przestać być przyjemna.

Spojrzała na niego mrużąc oczy, kiedy się do niej odezwał. Wpatrywała się w mężczyznę dłuższą chwilę. Czy naprawdę to do niej powiedział? Czy wydawało mu się, że zamierzała obrabować to miejsce? Nie była złodziejką, tylko morderczynią. Miała zabić kilka osób, które zachowywały się w nieodpowiedni sposób, aby inni zdali sobie sprawę, że tak nie przystoi, ale nigdy w życiu nie zainteresowałaby się kradzieżą. To było ponieżej pewnego poziomu. - Czy ja Ci wyglądam na złodziejkę? - Zapytała jeszcze chłodnym tonem, bo nie spodobało jej się w ogóle, że poruszył ten temat. Gdyby nie to, że byli w trakcie włamania do tego miejsca zapewne dużo bardziej ekspresyjnie okazałaby swoje niezadowolenie. Musiała jednak być cicho, nie mogli zwrócić na siebie uwagi. To było naistotniejsze. Nie zamierzała jednak zapomnieć o tej uwadze, gdy nadaży się odpowiedni moment, to wróci do tematu i powie mu co o tym myśli. Powinien zrozumieć, że nie było to na miejscu.

Kiedy Murdock zajmował się drzwiami stała do niego odwrócona tyłem. Obserwowała ulice, musieli być czujni. Nie mogli pozwolić na to, aby ktoś ich zauważył. W dłoni trzymała różdżkę - była gotowa do ewentualnego pozbycia się nadchodzącej osoby. Nikt jednak się nie pojawił - na szczęście, bo mogło się to dla niego źle skończyć. Widać było, że Greyback ma doświadczenie - całkiem szybko poradził sobie z drzwiami wejściowymi i zrobił to naprawdę dyskretnie. Nie skomentowała jednak tego w żaden sposób. Mogli wreszcie wejść do środka i zająć się tymi plugawymi ludźmi, którzy oferowali pomoc tym obrzydliwym mugolakom.

W oczach panny Black pojawił się blask, widać było, że ekscytacja jest coraz większa. Nie mogła się doczekac, gdy staną oko w oko ze zdrajcami krwi. Mężczyzna poszedł przodem - co nie było wcale takim złym rozwiązaniem. Gdyby ktoś znajdował się w środku to przyjąłby na siebie pierwszy atak. Tak się jednak nie stało. Jak się spodziewała dolna część, czyli ich miejsce pracy było puste. Przymknęła za sobą drzwi, wcześniej machnęła jeszcze różdżką i naprawiła framugę. Ważne było, aby nikt z zewnątrz nie dostrzegł nic podejrzanego. Jakby nikt się tutaj nie włamał.

Podążała za nim cicho, co wcale nie było takie trudne patrząc na to, jak drobną osobą była. Martwiło ją bardziej to, że Murdock może narobić hałasu zupełnie przypadkowo. Drewniane schody nie były ich sprzymierzeńcem. Na całe szczęście dosyć szybko działał - wymyślił podstęp z oknem, co było całkiem błyskotliwe. Może wcale nie tylko siła była jego jedynym atutem.

Bellatrix szła za nim, nie zdążyła się zająć starszą kobietą, bo skutecznie ją sparaliżował. Mogli iść dalej. Znaleźli się na piętrze.

- Mamo, gdzie jesteś? - Rozległ się męski głos. Najwyraźniej syn kobiety zaniepokoił się tym, że nie wróciła, a przecież miała tylko sprawdzić, co się dzieje. Black złapała mocniej różdżkę w dłoni, bo jeszcze chwila i pewnie będzie chciał to sprawdzić osobiście. Pociągnęła Murdocka za rękę, żeby schowali się w cieniu. Pozostawało im czekać, aż syn kobiety pojawi się obok, będą musieli reagować szybko, żeby nie musieć walczyć ze wszystkimi jednocześnie. Załatwianie ich pojedynczo było najlepszą opcją.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#6
22.05.2023, 10:50  ✶  
Przez myśl mu nie przeszło, że to co powiedział do młodej czarownicy mogło być nieodpowiednie. Może i Bellatrix nie była złodziejką, ale on już zdecydowanie. I każdy z kim dotychczas współpracował też był, więc śmiało założył, że i tym razem podział łupu musiał być jasny i klarowny, by potem nie doszło do zbędnych dyskusji. A nie chciał dyskutować z paniczką Black, choć perspektywa by ujrzeć jej srogi gniew była wręcz pociągająca, to wolał nie popadać w konflikt ze swoją szefową. W jego skarbczyku próżno było szukać czegoś takiego jak dworska etykieta, cz w ogóle jakakolwiek etykieta. Prędzej kilka reguł, wymaganych manier względem współwięźniów spod wspólnej celi. Dostrzegł jej gniewne spojrzenie, co lekko mu zasugerowało, że być może powiedział coś, co nie spodobało się młódce. Jednak zapewne ku jego szczęściu sytuacja wymusiła na Bellatrix milczenie, więc i on nie pochylał się dłużej nad zastanawianiem się, co takiego wykrzywiło tę porcelanową buźkę w grymas. Nawet jej pytanie wypowiedziane niczym groźba nie było dla niego dostatecznie klarowne, bo najwidoczniej nie do końca je zrozumiał. Czy złodziejstwo było czymś uwłaczającym jej dumie? W jego rozumowaniu było to przecież świadectwo wyższości własnego sprytu i przebiegłości względem osoby którą się okradało, czyli z definicji zwycięstwo. Od myślenia zdecydowanie lepiej wychodziło mu szarpanie łomem, więc na tym pozostał.
Starsza kobiecina nie była żadnym zagrożeniem, w najgorszym wypadku mogła tylko wrzasnąć z przerażenia na widok obcych w swoim domu, alarmując pozostałych domowników. Odłożył sztywne i sparaliżowane ciało w cieniu na boku, byle tylko ograniczyć hałas do absolutnego minimum. Sytuacja szybko się rozwijała, bo nie minął dłuższy moment, a już ktoś z wewnątrz zainteresował się zniknięciem starej czarownicy. W pierwszej reakcji nastawił się na wymierzenie ciosu z łomu na nadchodzącego mężczyznę, ale jego wspólniczka skutecznie pociągnęła go za sobą w ciemny kąt. Kropla potu spłynęła mu po skroni, a on wciągnął powietrze do płuc i wstrzymał na moment oddech. Mężczyzna przeszedł dalej obok nich, nie dostrzegając ich sylwetek schowanych w mroku. Za to jednak dostrzegł leżącą przy ścianie matkę, a strach wymalował się na jego twarzy, aż przystanął na moment. Murdock zamierzał wykorzystać ten moment. Nie dostrzegł w jego dłoniach różdżki, więc od razu przeszedł do rękoczynów. Zrobił większy krok i dopadł faceta. Jedną ręką zakrył jego usta, a wręcz większość twarzy, by stłumić nadchodzący krzyk. Druga ręka w której wciąż trzymał łom, wymierzyła cios na rzepkę faceta stojącego tyłem do niego. Potem odrzucił łom na bok, by już oburącz przycisnąć do siebie ofiarę. Jedna dłoń kneblowała jego usta, a druga zaciskała się na gardle, by utrudnić wydobywanie się z niego jakichkolwiek wrzasków i krzyków. Trzymał tak sparaliżowanego bólem mężczyznę, wbijając wzrok w Bellatrix, by ta wydała osąd. Chciała kogoś tam oszczędzić, więc lepiej niech szybko się decyduje, zanim Murdock skręci mu kark, albo koleżka w objęciu odgryzie mu palucha.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#7
23.05.2023, 08:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.05.2023, 08:20 przez Bellatrix Black.)  

Dla niej po prostu było to oczywiste, że ona nic stąd nie weźmie. Nie taki był cel jej wizyty w tym miejscu. Miała zabijać, tylko i wyłącznie. Kradzież nie była czymś, co ją interesowało. Było to poniżej pewnego poziomu, nie to, co morderstwo oczywiście. Nie zamierzała nic stąd brać, nie interesowały jej te materialne rzeczy, które mogły zostać sprzedane, wykorzystane. Miała je zdecydowanie w bardzo głębokim poważaniu. Nie potrzebowała pieniędzy, jej rodzice ją utrzymywali, więc w ogóle nie widziała w tym żadnego celu. Przyjemności z tego też żadnej nie było, nie to co odebranie życia kilku zdrajcom krwi. Liczyła jednak na to, że Murdock nie będzie też taki wyrywny przy zabijaniu, bo chciała mieć swoje pięć minut. Chciała poczuć władzę, chciała pozbawić ich życia. Oby nie zajął się wszystkim sam, bo będzie musiała mu później wytłumaczyć, że nie na tym to polega.

Udało im się unieruchomić starszą kobietę bez żadnego problemu, właściwie nie ma się co dziwić. Patrząc na to, że to Greyback się nią zajął to nie miała żadnych szans, plus mieli element zaskoczenia, nie mogło się to zakończyć inaczej. Nie była ona szczególnie ambitnym przeciwnikiem. Bellatrix liczyła na to, że jeszcze się to zmieni. Co to bowiem za przyjemność zabijać takie słabe, zupełnie nieporadne osoby.

Udało im się schować w cieniu, co było calkiem dobrym pomysłem, bo po raz kolejny mogli zaskoczyć swoją przyszłą ofiarę. Murdock działał bardzo szybko i pewnie. Od razu złapał mężczyznę i się nim zajął. Bella przyglądała się temu z zainteresowaniem. Widać było, że ma doświadczenie, że wie, jak złapać, żeby zrobić krzywdę. Imponowało jej to nawet w pewien sposób, bo ona nigdy nie będzie dość silna, aby fizycznie móc skrzywdzić człowieka. Pozostawała jej tylko i wyłącznie magia. Ciekawe jak to jest pozbawić kogoś życia własnymi rękoma.

Wtedy właśnie w tym momencie, kiedy się przyglądała jak złapał ofiarę dotarło do niej, że to mu podarują dzisiaj życie. To on będzie patrzył na śmierć swoich najbliższych, opowie innym, że tacy jak oni nie mają litości. Przez swoją głupotę i chęć pomocy mugolakom straci to, co powinno być dla niego najważniejsze - rodzinę. To powinno go skutecznie zniechęcić od takich zachować w przyszłości. Pokiwała przecząco głową, aby Murdock go nie zabijał. Decyzja została podjęta. On dzisiaj przeżyje. Pozna jej łaskę.

Nie zastanawiając się zbyt długo Black postanowiła wejść do pomieszczenia, w którym znajdowali się pozostali czarodzieje. Została ich dwójka ojciec Franka i jego żona. Różdżkę trzymała zaciśniętą w dłoni. Twarz nadal miała zasłoniętą maską. - Nie ruszajcie się, bo tamta dwójka zginie. - Powiedziała chłodnym tonem. - Pod ścianę. - Wydała polecenie, jeszcze chwila, moment, a wreszcie będą mogli to zrobić.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#8
27.05.2023, 10:57  ✶  
Uśmiechnął się złowieszczo, kiedy Bellatrix pokręciła głową, tym samym naznaczając mężczyznę głównym zwycięzcą w dzisiejszej zbrodni. Murdock przytrzymał jeszcze chwilę w krępujących objęciach swoją ofiarę, aż oboje usłyszeli odgłosy wydobywające się z następnego pomieszczenia. Upewnił się, że towarzyszka opanowała sytuację i pozostała dwójka po prostu podda się jej poleceniom. Jednak kiedy do uszu Franka dobiegł przerażony pisk swojej żony, spróbował się uwolnić spod ucisku olbrzyma. Nawet ugryzł go w przedramię, którym dociskał Frankowi szyję. Greyback zabluzgał, odruchowo szarpnął ręką, a spanikowany czarodziej wykorzystał moment i spróbował rzucić się do ratowania reszty swojej rodziny. Nie uciekł daleko, bo kiedy tylko stanął na nodze z rozłupaną rzepką, upadł na podłogę sparaliżowany bólem. To już wystarczyło żeby rozgniewać wytatuowanego rębajłę. Doskoczył do uciekiniera, chwycił go za ubranie i rzucił nim o ścianę, raz i drugi, aż garść tynku i kurzu spadła na ich głowy. Oszołomionego, niedoszłego bohatera chwycił za gardło, co by mu się nie osunął po ścianie, by wymierzyć mu jeden, ale celny i solidny cios w tułów, centralnie w splot słoneczny. Musiał chyba zbyt przesadzić z siłą, ponieważ Frank nie utrzymał w sobie treści, wieczornej kolacji i zwrócił całość razem z krwią, paskudząc przy tym nowiutką, zbitą specjalnie na jego miarę i gabaryty, parę ciężkich oraz na grubej podeszwie butów. - Miej odrobinę godności, chociaż w tej chwili. - rzucił do niego zmanierowanym i zdegustowanym tonem głosu. Nie dał mu czasu na odpowiedź, bo kolejne uderzenie, tym razem z kolana w krocze, sprawiło iż Franeczek-cukiereczek zgiął się w pół. Nie chciał bić go po twarzy, bo jeszcze zaleje się krwią i nie ujrzy jak jego rodzina zdycha w męczarniach.
Jeśli żona i ojciec nie przerazili się dostatecznie postaci w masce, która ustawiła ich pod ścianą, to odgłosy obijanego Franka w pokoju obok już powinny. W końcu Murdock i jego nowy kumpel dołączyli do pozostałych. Najpierw wszedł olbrzym, a potem ciągnięty za włosy, bezradny Sprout, a na samym końcu lewitująca od zaklęcia translokacyjnego, starsza pani. Kobieta którą już wcześniej sparaliżował dołączyła do tych ustawionych pod ścianą, zaś sam Frank, również sparaliżowany od bólu, został ustawiony w pozycji siedzącej, pod ścianą, ale po przeciwnej stronie pomieszczenia, by mógł sobie pooglądać to co za chwilę się stanie z jego rodzinką. Jednak Murdockowi wciąż było mało sadyzmu, dlatego chwycił za leżący na stole obok nóż do masła i zacisnął w dłoni. - A kto to taki jest śmieciem i nie potrafi obronić własnej rodziny? - zapytał udając przejęte westchnięcie i zatroskany głos. Chwycił za nadgarstek swojej ofiary i uniósł jego ramię wysoko, niby zgłaszający się do odpowiedzi uczeń w szkolnej ławce. - Ja! - zawołał wysokim tonem, parodiując odpowiedź zmaltretowanego mężczyzny. W tym samym momencie wbił silnym pchnięciem, wcześniej pochwycony nóż w jego dłoń, przybijając ją do ściany. Na koniec wybuchł głośnym śmiechem, brzmiąc przy tym jak utuczony warchlak. Raczej nikomu poza nim, nie spodobał się ten zmyślny gag, ale Murdockowi niespecjalnie to przeszkadzało, nawet nie poczuł się urażony. Mając już pewność, że głowa rodziny nie będzie już podejmować żadnych prób czegokolwiek, odwrócił się w stronę panny Black, czekając na kolejne rozkazy.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#9
27.05.2023, 22:58  ✶  

Oczywiście, że nie mógł się pogodzić z tym, co miało się zaraz wydarzyć. Głupiec, naprawdę wierzył, że będzie w stanie poradzić sobie z Greybackiem? Zabawne, że próbował mu się wyrwać, to tylko pogorszyło sprawę. Frank okazał się być większym idiotą niż na początku myślała. Do takich wniosków doszła słysząc to, co działo się jeszcze za drzwiami. - Ani ważcie mi się ruszyć. - Postanowiła jeszcze ostrzec jego rodzin, gdyby przyszło im przez myśl zrobić coś głupiego.

Odwróciła się w stronę mężczyzn, którzy właśnie wchodzili do pomieszczenia. Na jej twarzy malował się uśmiech spowodowany głupotą Franka. Widać było, że bawiła ją ta sytuacja, że też taki karaluch jak on miał taką wolę walki. W zasadzie ponoć tak było, że te karaluchy potrafiły przetrwać wiele, jednak Bellatrix nie zamierzała pozwolić im przeżyć, miała jeden cel, bardzo jasny. Nim się kierowała.

Całkiem przyjemnie jej się obserwowało Murdocka, który bawił się tutaj równie wyśmienicie, co ona. Dobrze wiedzieć, że wizyta u Sproutów jemu również się podobała. Może jego żarty nie do końca ją bawiły, ale mieli wspólny cel, widać było, że oboju zależy na realizacji.

- Nie sądziłam, że jesteś taki głupi. - Dziewczyna ruszyła w jego kierunku, poruszała się bardzo delikatnie, była przecież drobna, filigranowa, posturą wcale nie przypominała kogoś, kto mógł wydawać się mordercą. Trzymała różdżkę w dłoni, przyłożyła mu ją do szyi i uniosła nią jego podbródek aby na nią spojrzał. - Frank już chyba dawno wyzbył się godności, prawda? -  Wpatrywała się w jego oczy. Widziała w nich strach, który powodował dziką satysfakcję. Nie mogła się doczekać, aż zobaczy jego reakcję, na to jak pozbędzie się całej jego rodziny.

Machnęła różdżką, zależało jej na tym, aby Sprout nie opuszczał głowy, także niewidzialne liny trzymały ją w górze, aby się mógł przeglądać całemu przedstawieniu, które miało za chwilę nadejść. Bellatrix odwróciła się, aby wrócić do reszty rodziny, która znajdowała się przy ścianie. - i po co wam było to wszystko? - Bo chciała, żeby wiedzieli, że mogli temu zapobiec, że ich własna głupota spowodowała, że znaleźli się właśnie w tym miejscu.

Powolnym krokiem poruszała się od jednego końca pomieszczenia do drugiego, widać było, że zależy jej na tym, aby dodać temu trochę dramaturgii. Mogła ich zabić szybko, jednak czy sprawiłoby jej to taką ogromną przyjemność? Nie. - Raz, dwa, trzy, pierwszy zginiesz dzisiaj TY - Skierowała różdżkę w stronę starszego Sprouta. Nie zwlekała. Wyczarowała zaklęcie, które spowodowało, że jego ciało zacząć ogarniać fizyczny ból, pojawił się dosłownie w każdym miejscu, z zewnątrz wydawać by się mogło, że nic mu nie jest, jednak jego umysł płatał mu figle. Tak działały uroki... Za to właśnie uwielbiała tę dziedzinę magii. Mężczyzna zaczął wyć z bólu, prosił o śmierć. Nie zamierzała mu jej jednak dać od razu, nie, musiał swoje wycierpieć.

- Co się tak trzęsiesz, zaraz będzie pora na Ciebie. - Powiedziała do żony Franka. Właściwie to nie zamierzała zwlekać. Postanowiła ją sparaliżować, żeby nie mogła się ruszyć, machnęła więc ponownie różdżką i wypowiedziała zaklęcie. - Masz może ochotę dokończyć żywot żony Franka? - Zaproponowała jeszcze Murdockowi, żeby i on miał coś z życia. Ona za chwilę wróci do jego ojca, niech jednak jeszcze trochę się pomęczy.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#10
05.06.2023, 23:39  ✶  
Akcja nabierała tempa, oj zdecydowanie. Brakowało odrobinę adrenaliny, bo gospodarze stawiali minimalny opór, ale nie stanowili praktycznie żadnego zagrożenia dla tego psychopatycznego duetu. - Milcz, jak pani się do ciebie zwraca! - ryknął na Franka, kiedy ten stęknął pod naciskiem niewidzialnych lin. Nastrój do czarnej, a właściwie do czerwonej, komedii udzielił się również Trixie. Nic dziwnego, w końcu jeśli miałby wyodrębnić z niej najbardziej charakterystyczną dla niej cechę to była to właśnie mordercza wręcz psychopatia. I był to zdecydowanie komplement, bo nie spotkał nigdy bardziej pokręconej pod tym względem kobiety, a przecież jeszcze nie tak dawno była nastolatką. Ciekawe kim się stanie za, na przykład dekadę, z taką nietuzinkową osobowością. Drżyjcie plugawcy i niegodziwcy, bo pani terroru dopiero nabiera prawdziwej wprawy.
Z chwilowego rozmarzenia się wyrwał go przerażające, ale nie Murdocka i panny Black, wycie z bólu starszego pana. Jego cierpienie świadczyło wyłącznie o tym ile nienawiści i żądzy mordu mieściło się w tej niby kruchej sylwetce. W zdumienie wprawiłoby to zapewne nawet tak mroczne stworzenie jak dementor. Murdock miał już tylko w spokoju stać i zabezpieczać sytuację, odstępując pola do popisu szefowej. Jednak skoro sama go zachęcała do przeciągania zabawy, nie zamierzał odmawiać. Podszedł do żony Franka i chwycił ją oburącz za głowę, siłą kierując jej twarz prosto na swoją. - Gadaj, gdzie ukrywacie pieniądze, bo pochowają cię bez buźki. - wycedził gniewnie przez zęby napierając na nią swoim ciężarem. Przerażona i dygocząca dłoń kobiety podniosła się bez długiego zastanawiania się i wskazała na najwyższą półkę w stojącego nieopodal regału. Greyback wciąż nie zapominał, że był tu by wspierać swoją towarzyszkę, ale i przy okazji zarobić, więc kiedy rodzinka Sproutów była już wystarczająco sterroryzowana do tego stopnia, że przyznaliby się nawet do podpalenia Londynu, był to idealny moment. Następnie ścisnął jej głowę z całych sił, a ta pękła niczym arbuz paskudząc wszystko wokół, a najbardziej samego Murdocka. Czy mówił, że jeśli mu nie powie tego czego chciał to jej daruje? Nie wydaje mi się, więc nikogo nie okłamał. Sapiąc pod bandaną jak rozedrgana bestia, chwycił za ukryty pod rodzinną fotografią sporawy mieszek z oszczędnościami rodziny. - Jakiś smutny ten pieniądz, chyba go przytulę. - oznajmił uradowany ze znaleziska. Potem udał się w stronę okiennic i zaczął obserwować okolicę. Miał dobre przeczucie, bo z widokiem z piętra widział w oddali jak w gęstej mgle odbijają się światła alarmowe nadciągających służb porządkowych. - Pora kończyć, za chwilę będzie tu impreza.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (2385), Bellatrix Black (2923)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa