— Uhm... Wie pani... Wszystko zależy od kontekstu... — odpowiedział otrzepując się z nieistniejącego kurzu. — Gdy człowiek się spodziewa drastycznych scen może się jakoś nastawić, a tak to... Rozumie pani...
Wtedy jeszcze nie miał pojęcia, że w przyszłości nieco przyzwyczai się do takich widoków z powodu dość częstego uczęszczania na misje w terenie.
— Co do pomiatania... cóż, nie znam tu jeszcze wszystkich, tak więc staram się nie wychodzić przed szereg... Pani zdaje się przebywać w okolicach znacznie dłużej, zapewne więc zna każdego, a każdy zna panią i hierarchia jest... oczywista.
Mówił tu najprawdziwszą prawdę. Postanowił przyjąć taktykę pantofla. Co, gdyby właściciel głowy okazał się jakimś szefem gangu i po niemiłym komentarzu Ezechiela wróciłby ze swoją szajką? Austriak wiedział, że w obecnej sytuacji życie może stracić przez zupełny przypadek i kaprys silniejszych od siebie. Nie chciał samemu dawać najmniejszych powodów do obrania siebie za cel.