Skarby odkryte w piwnicy Petera Evansa były przełomem w poszukiwaniach Ururu. Sam utknął w martwym punkcie. Jedyne, co mógł ocenić, to że potraktowany został jakimiś autorskimi metodami, które być może miały na celu poszukiwanie sekretów długowieczności lub zatrzymania starzenia. Sina skóra wskazywała, że eksperyment jednak nie zakończył się całkowitym sukcesem. A może dla kogoś to była odpowiednia cena za młody wygląd.
Odkryte poszlaki niestety wciąż nie przedstawiały całej historii. Ururu miał nadzieję znaleźć gdzieś szczegółowy zapis badania prowadzonego na nim. Porywacz prowadził notatki, ale były one bardzo ogólnikowe, pełne niezrozumiałych kodów i symboli. Wielkie umysły myślą podobnie — Marquez również miał swoje techniki notowania, których nikt poza nim by nie odczytał. Nie chodziło tu jednak o ukrycie zapisów, a o wygodę.
By popchnąć swoje badania naprzód, musiał też zidentyfikować znalezione eliksiry. Zebrał wszystkie próbki i udał się do apteki Raven'a tuż przed zamknięciem. Z tego wszystkiego zapomniał poinformować wcześniej panny Aveliny, ale był pewny, że nie będzie mieć nic przeciwko zanurzenia się w podejrzane badania.
— Dzień dobry! — przywitał się i usiadł na krzesełko z boku, czekając do godziny zamknięcia. Dopiero wtedy podszedł do czarownicy.
— Muszę prosić o pomoc w identyfikacji kilku eliksirów.