• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[04.03.1972] Kasyno "Mirage" | Brenna i Seraphina

[04.03.1972] Kasyno "Mirage" | Brenna i Seraphina
Gambit Królowej
I'm not calling you a liar, just don't lie to me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Elegancka i wysublimowana panna, która zręcznie przemyka przez ulice, ubrana w biel, która stała się niemal jej symbolem (ewentualnie okraszona czerwonymi dodatkami). Czasami znajduje się w miejscach, gdzie przebywać kobietom z dobrego domu nie wypada, ale Prewettci nigdy nie mieli zbyt wielu poszanowania dla zasad i konwenansów. Przeciętnego wzrostu (160 cm) pachnąca drzewem sandałowym i lawendą. Długie, rude włosy chętnie spina w kunsztowne fryzury.

Seraphina Prewett
#11
06.11.2022, 01:58  ✶  
Spojrzała jeszcze na Bren, starając się zapamiętać, czy miała w sobie jakikolwiek przebłysk czegoś, co zmieniłoby jakąś pamięć o jej zachowaniu w szkole. Lubiła w końcu ryzykantów i tych, którzy potrafili wiedzieć, że granie do kilku obręczy mogło przynieść więcej tak kochanego przez nią chaosu, ale Bren tak bardzo kojarzyła jej się z ucieleśnieniem dobroci i sztywności Longbottomów, że ciężko było im na to poradzić, aby sprawiać inne wrażenie.
Komentarz o dwunastu latach sprawił, że przyszła jej do głowy inna myśl na to, jak rozwiązać sprawę, dlatego też uśmiechnęła się, wiedząc, że po tym czeka ją w najlepszym wypadku trzaśnięcie w twarz, bo pozytywnych wyników się nie spodziewała.
- Cóż… - Dłoń Seraphiny powędrowała z policzka Brenny do jej dłoni, podczas gdy druga pozostała na jej policzku, tym razem jednak delikatnie go gładząc. Przysunęła się jeszcze bliżej, co sprawiło, że znajdowała się już wystarczająco blisko panny Longbottom, uśmiechając się do niej. Kokieteria nie była jej obca, a chociaż w tym wypadku prędzej spodziewała się próby zaaresztowania niż ulegnięcia jej czarowi, chciała chyba z rozbawieniem obserwować jaką minę przybierze Brenna. Będzie zła? Zaniepokojona? Spróbuje zaprowadzić ją do Ministerstwa? Wszystko było możliwe! – Mogę powiedzieć, że twoje oczy błyszczą jak ogień ocieplający dom, że masz usta jak dwa różne płatki, które mogą skrywać również kolce, że twoje włosy opadają miękko niczym fale, które ujarzmić mogą jedynie nieliczni. – Przesunęła jeszcze kciukiem lekko po jej ustach zanim nie opuściła dłoni całkowicie, odchylając się lekko i spoglądając na pannę Longbottom.
- Jak mi poszło, było to bardziej wiekowo odpowiednie? – Mrugnęła do niej, zakładając jeszcze nogę na nogę.
- Pamiętaj jedno – jeżeli nie zadbasz o siebie, wkrótce zwiędniesz i nie będzie z ciebie pożytku. Dla nikogo, zwłaszcza w pracy. Pamiętaj aby robić to, co przynosi ci przyjemność, nawet jeżeli to jedynie jedna z rzeczy. – Nie sądziła, że będzie tutaj Brennie matkować, ani że będzie musiała tłumaczyć się z takich oczywistości, widać jednak było, że właśnie o to chodzi. Brenna wydawała się bardzo Longbottomowa, dlatego nie dziwiło Sery, że robiła wszystko co mogła aby jednak spełnić się w pomaganiu innym. Ale prędzej czy później wypali się, jeżeli o siebie nie zadba i to nie były niesamowite odkrycia a znana, odwieczna prawda. 
- Cóż, staram się interesować ludźmi, ale nie słyszałam o Norze do tej pory. Rozumiem, że nie jest w żaden sposób doświadczona w prowadzeniu własnego biznesu i nie posiadała wcześniej żadnego lokalu? – Musiała przyznać, że wszystkie sklepy na Pokątnej i Alei Horyzontalnej śledziła, ale nie słyszała o tym miejscu, nie słyszała też, aby miało jakąś renomę. Mogło to oznaczać, że albo ktoś gotowy był rzucić się w nieznane, z przygotowaniem bądź jego brakiem, albo że ktoś przygotowywał się długo, aby teraz próbować swojej sławy. Jeżeli obecne lokale nie wykoszą tej konkurencji, cóż, może była szansa na to, że utrzyma się na powierzchni. A może Seraphina będzie mogła się zainteresować tym dokładniej i dowiedzieć się, czy może podkupić lokal – w końcu nie miała jeszcze kawiarni czy tam czegoś innego w swoim zasobie.
- Ooooh, zdecydowanie przyjmuję wyzwanie. – Jeżeli to miało zniechęcić Seraphinę to był to niestety dla Brenny rzut w zupełnie innym kierunku, bo nic tak nie budziło zainteresowania i wyobraźni panny Prewett jak wyzwanie. Z uśmiechem przygotowana była już na sięgnięcie po szczotkę i usadzenie Brenny na miejscu, pytając jakie dokładnie fryzury lubi, los jednak wolał oszczędzić pannie Longbottom zażenowania, bo pukanie rozległo się do drzwi, a Seraphina od razu obróciła głowę w kierunku wejścia.
- Panno Prewett, nie chcę przeszkadzać, ale… - Damski głos wyraźnie się waha, czy w ogóle poruszyć temat, Sera jednak westchnęła, potrząsając głową. – Musisz mi wybaczyć, czas na mnie i nie da się uciekać przed zobowiązaniami. – Nie rozwijała tematu, wiedząc, że najpewniej panna Longbottom o takich sprawach słyszeć nie chciała. – Może jeszcze spotkamy się w późniejszym terminie? Wspominałaś o nowej kawiarni?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
06.11.2022, 15:43  ✶  
Kogoś innego zachowanie Seraphiny mogłoby albo wprawić w zakłopotanie, spłoszyć albo zachęcić do jakichś awansów. Ale Brenna była Brenną. Dziewczyną, która po raz pierwszy w życiu zaproszona na randkę w wieku siedemnastu lat - bo chłopcy jakoś zawsze traktowali ją jako kumpla - nie zorientowała się, że nie chodzi o przyjacielskie spotkanie i przyprowadziła na nie kilka innych osób, które w Walentynki mogłyby poczuć się samotne. Pod pewnymi względami miała ogarnięcie kołka. Takie słowa Brenna mogła wziąć za jedno z dwojga: żart albo efekt upojenia alkoholowego.
Nawet przez ułamek sekundy nie wzięła słów czy postępowania za coś więcej niż grę albo próbę zbicia jej z tropu.
- Brawo - oświadczyła, unosząc nawet ręce, by kilka razy w nie klasnąć. W jej głosie nie pobrzmiewała ironia, wyraz twarzy też zdawał się być może trochę rozbawiony: nic więcej. - Prawie mogłabym uwierzyć. Gdybym nie wiedziała, jak naprawdę wyglądają moje włosy.
A jeżeli nie poświęciła im naprawdę dużo uwagi, wyglądałby, jakby na głowie zdechła jej wiewiórka.
- Och, ależ ja robię rzeczy, które lubię - zapewniła. - Biegam, czytam, spędzam czas z przyjaciółmi i jem pączki.
Nawet jeżeli niemal każda z tych czynności nie była zwykle tylko dla niej. Biegała, by jako Brygadzistka mieć większe szanse na dorwanie potencjalnego uciekiniera i szybszy czas reakcji w ewentualnym starciu ze śmierciożercami. Zajadała się pączkami najczęściej w czyimś towarzystwie, a chociaż szczerze uwielbiała spędzać czas z przyjaciółmi, bywały ku temu różne pobudki - jak sprawdzenie, czy czegoś nie potrzebują.
Ale mugolską literaturę czytała wyłącznie dla własnej rozrywki!
- Jej rodzina ma lokal w Dolinie Godryka. Nora tam pomagała, ale teraz postanowiła pójść na swoje. Jest bardzo utalentowaną kucharką - powiedziała Brenna, jakby nie zauważała sugestii w rodzaju "nie ma doświadczenia, czy to na pewno dobry lokal". A może tak naprawdę wcale ich nie było?
Przed czesaniem i ozdobami do włosów Brenna miała już zdecydowany zamiar się bronić. Zanim jednak zdążyła wymyślić, jak w miarę grzecznie wyrazić sprzeciw, ktoś zapukał do drzwi - i w myślach Brygadzistka zażyczyła sobie, aby bogini miała go w swoich łaskach.
- Dziękuję za rozmowę, skontaktuję się w sprawie odebrania rzeczy oraz przekazania kopii dokumentacji - obiecała, podnosząc się. - Jeśli chodzi o kawiarnię, to tak, oficjalnie otwarcie piętnastego. Do zobaczenia na balu, Seraphino.
Skłoniła się lekko, nim opuściła kasyno, pozwalając, aby Prewett zajęła się swoimi obowiązkami.

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2761), Seraphina Prewett (2856)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa