• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[05.12.1969] trudny wybór | Trixie & Christopher

[05.12.1969] trudny wybór | Trixie & Christopher
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#1
23.08.2023, 10:09  ✶  

Zima kojarzyła się Trixie z ogromną ilością spotkań towarzyskich. Jako, że zbliżało się Yule, czarodzieje wykorzystywali ten czas, aby się spotkać w większych gronach. Nie tylko rodzinnych. Zazwyczaj były organizowane również bale świąteczne, czy noworoczne. Było to na dłuższą metę męczące, miała wrażenie, że grudzień był zawsze bardzo intensywnym miesiącem i brakowało jej czasu na sen.

Bellatrix Black była początkującą amnezjatorką. Została zatrudniona w ministerstwie tuż po zakończeniu swojej edukacji w Hogwarcie. Nie ma się co dziwić. Miała wszystko, co było potrzebne - umiejętności i znajomości, także posada na nią czekała. Nie narzekała. Podobało jej się to, co robiła. Mogła wykorzystywać te zdolności, w których była najlepsza, niczego więcej do szczęścia nie potrzebowała - przynajmniej jak na razie.

Zbliżał się świątęczny bal. Wypadałoby więc zaopatrzyć się w suknię, która podkreśli wszystko, co najistotniejsze. Miała świadomość, że musiała błyszczeć, gdy pojawiała się na takich spędach - wymagali tego od niej rodzice. Wykorzystywali oni każdą okazję, aby chwalić się swoimi córkami. Nie mogła ich zawieść. Bella wiedziała, że to dzięki nim może sobie pozwolić na takie wygodne życie, bez żadnych problemów. Musiała więc stanąć na wysokości zadania.

Wszyscy znali dom mody Rosier. Byli znani ze swoich wybitnych umiejętności krawieckich. Nikt w czarodziejskim świecie nie mógł im dorównać. Nie było więc nic dziwnego w tym, że to własnie w to miejsce udała się panna Black po suknię. Przywitała się grzecznie, gdy weszła do środka. Zdjęła ciemny płaszcz, który powiesiła na wieszaku i mogła zacząć przygotowania. Nie było to wcale takie proste zadanie, bo wieszaki ugniały się pod masą kolorowych, przepieknych sukni. Najgorsze było to, że Trixie sama nie do końca wiedziała, czego szuka. Liczyła na to, że jak zobaczy tą jedyną, to będzie wiedzieć, że to ona. Mogło to jej zająć bardzo dużo czasu, no nic. Nie pozostawało nic innego jak rozpocząć poszukiwania.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#2
23.08.2023, 11:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.08.2023, 11:08 przez Christopher Rosier.)  
Dom Mody Rosier był najlepszym Domem Mody w całej Wielkiej Brytanii, a Christopher Rosier był jego najlepszym projektantem. Przynajmniej zdaniem samego Christophera Rosiera.
Może kryło się w tej opinii odrobinę przesady, ale Rosier, chociaż jeszcze młody, już wyrabiał sobie opinię doskonałego projektanta. I projektanta bardzo wybrednego. Gotowe suknie, na sprzedaż dla każdego, szył niezmiernie rzadko – właściwie to niemal nigdy, bo zdarzyło się to może raz czy dwa. Przygotowywał projekty wtedy, kiedy miał ochotę i dla kogo miał ochotę, a zasoby finansowe rodziców pozwalały mu na takie fanaberie… i przy okazji sprawiły, że towar deficytowy zaczynał być upragniony.
Tego dnia wszedł do Domu Mody, z głową pełną pomysłów na zimową suknię dla swojej kuzynki. W jego głowie tańczyły odcienie granatów i błękitów, płatki śniegu i sople lodu, zwidywała się mu królowa śniegu, tańcząca po lodowej sali. Miał na sobie ciemny płaszcz, rzecz jasna własnego projektu, płatki śniegu topniały mu na jasnych włosach, a mróz pokrył rumieńcem zwykle blade policzki. Był wysoki i szczupły, a ten wzrost uważał za jeden ze swoich atutów: za żadne skarby nie chciałby być mikrusem, na którego z góry mogą patrzeć jakieś mugolaki!
Christopher skierował się do jednej z sal, w której na manekinach i paru wieszakach wystawiano gotowe projekty, bo spodziewał się tam znaleźć swoją asystentkę. I rzeczywiście, ta pewnie chwilę temu dyskutowała z Dorotheą, jedną ze sprzedawczyń - teraz Dorothea skierowała się ku Bellatrix. Asystentka z kolei została przy ladzie.
- Czy mogę coś doradzić, panno Black, czy życzy sobie pani najpierw sama obejrzeć projekty? - spytała uprzejmie.
Wszystkie suknie na manekinach i wieszakach z pewnością były piękne. Metka z różą gwarantowała jakość. Tu nie używano poliestru, a jedwabi, atłasów, tkanin wiskozowych, muślinu, ewentualnie delikatnej wiskozy najlepszej jakości. Doskonałe szycie, dbałość o wykończenia, to wszystko było gwarantowane.
Gotowa suknia to jednak coś innego niż indywidualny projekt.
Christopher zerknął na Bellatrix i zmrużył jasne oczy. Wizje kuzynki jako lodowej królowej chwilowo pierzchły. Kojarzył pannę Black luźno z Hogwartu, ale w tej chwili nie miało to znaczenia. Oto w jego głowie zaczęły bowiem rodzić się idee. Ruszył ku obu kobietom zdecydowanym krokiem.
- O nie, nie, nie możesz w niczym pomóc. Idź poprzekładać jakieś materiały, czy co tam robiłaś - nakazał, bezceremonialnie obchodząc Bellatrix i lustrując bezczelnym spojrzeniem niebieskich oczu.
– Oczywiście, panie Rosier – odparła dziewczyna posłusznie, cofając się. Pan Rosier niekoniecznie był miłym pracodawcą, ale podobno geniuszom trzeba było pewne rzeczy wybaczyć, a on (i jego rodzice, jakże typowe!) utrzymywali, że Christopher geniuszem jest. Ona z kolei dostawała bardzo przyzwoitą pensję, za pracę, gdzie wymagano od niej wiele, ale była dość prestiżowa.
- Lubisz czerwień? Po co ja pytam, oczywiście, że lubisz. Kobieta w czerwieni błyszczy, a ty na pewno lubisz błyszczeć. Gryfoni dość bezczelnie próbowali go dla siebie zagarnąć, ale połączymy wszystko ze srebrnymi dodatkami, by zachować należyty porządek – zdecydował, zatrzymując się przed nią wreszcie i podrapał się po starannie ogolonym podbródku. Podobały się mu włosy Bellatrix, kości policzkowe i przede wszystkim sylwetka – tyle że ta wymagała odpowiedniej oprawy. Bycie Blackówną stanowiło tylko dodatkowy atut, bo chociaż zdarzało się, że Christopher zapragnął uszyć jakąś suknię dla panny półkrwi (chroniło go to przed oskarżeniami o wyzwanie zasady supremacji czystrokwistych, choć prawda była taka, że ot Rosier robił projekt, gdy tego chciał), a czystrokrwistej odmawiał, kiedy uznał ją za nie dość inspirującą, to jednak najczęściej szył dla tych najbogatszych i najznamienitszych rodów.
– Zapraszam do mojej pracowni – oświadczył, choć brzmiało to bardziej jak rozkaz niż prośba. Schwycił ją nawet za dłoń, własną ręką – chłodną po tym, jak był na zewnątrz - jakby nie przyszło mu nawet do głowy, że może mu odmówić. Bo i nie przyszło. Jak ktoś mógłby odmówić, kiedy oferowano mu indywidualny projekt u jednego z Rosierów?
Asystentka Rosiera, świadoma, że będzie potrzebna, podeszła nieco bliżej i uśmiechnęła się do Bellatrix.
– Pan Christopher to najlepszy projekt – zapewniła. Może szczerze.
A może dlatego, że to on jej płacił i to nie mało.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#3
23.08.2023, 11:48  ✶  

Już miała zacząć przeglądać suknie. Zmierzała w kierunku najbliższego stoiska z wieszakami, kiedy usłyszała głos skierowany do niej. Zatrzymała się i spojrzała na kobietę, czy chciała skorzystać z jej pomocy? Nim zdążyła jej jednak odpowiedzieć w pomieszczeniu pojawił się ktoś jeszcze. Przeniosła spojrzenie na mężczyznę, który zmierzał w ich stronę. Najwyraźniej miał zamiar przejąć inicjatywę. Uśmiech pojawił się na jej twarzy spowodowany tym zainteresowaniem. Lubiła przyciągać uwagę, niezmiernie ją to cieszyło. Czuła się wtedy ważna, a kto nie lubił tego uczucia?

Znała twarz tego mężczyzny. Musiał to być jeden z Rosierów, którzy projektowali w tym domu mody. Wspaniale, teraz to na pewno znajdzie coś idealnego dla siebie, a raczej on się tym zajmie. Jeszcze lepiej, nie będzie musiała nic robić, a będzie wyglądała perfekcyjnie. Wierzyła w ich doświadczenie, wiedziała, że mało kto jest w stanie dorównać Rosierom w sprawach związanych z modą, o ile właściwie w ogóle by się znalazł ktoś taki.

Nie przeszkadzało jej to zupełnie, jak zaczął ją oglądać z każdej strony. W końcu był to jego zawód, musiał się zapoznać z tym, co miał ubrać. - Lubię czerwień. - Odpowiedziała na zadane pytanie, chociaż chyba Christopher wcale tego nie oczekiwał. Zaczął kontynuować swój wywód na temat kolorów. - Szczerze mówiąc wolę złoto, ale masz rację, to już standardowe kolory Gryfonów, wolałabym inne połączenie. Srebro może być ciekawe. - Nie było to też takie typowe, więc mogło zaskoczyć. Panna Black lubiła wyłamywać się ze sztampowych połączeń, więc naprawdę dobrze się składało.

Rosier mówił do niej w taki sposób, że wiedziała, że nie może mu odmówić. Zresztą nawet przez moment nie przeszło jej przez myśl, że mogłaby to zrobić. Pasowało jej to, że się nią tak bardzo zainteresował, była pewna, że dzięki temu nikt na balu nie będzie w stanie jej dorównać. Będzie błyszeć, a rodzice będą z niej dumni. O to właśnie chodziło. Pozwoliła się złapać za dłoń, wcale nie przeszkadzał jej chłod ręki mężczyzny, bo sama przed chwilą przyszła z dworu. - Cieszy mnie to, że stworzy pan coś specjalnie dla mnie. - Dodała jeszcze. Ruszyli więc razem w stronę pracowni, w której miała dziać się magia. - Tak, tak, zdaje sobie sprawę, że najlepszy. - Odpowiedziała jeszcze jego asystentce. Słyszała bowiem wiele o jego projektach. Może nie interesowała się modą jakoś bardzo specjalnie, jednak znała jego imię i nazwisko i projekty, także świadczyło to o tym, że znają go nawet osoby, które średnio to ciekawiło. To wiele znaczyło.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#4
23.08.2023, 12:17  ✶  
Pracownia Christophera – a raczej jedna z dwóch jego pracowni, bo drugą miał tuż przy swoim mieszkaniu – leżała na tyłach Domu Mody Rosier, tak, by przypadkiem nie zaplątali się tutaj przypadkowi klienci. Owszem, wszyscy odwiedzający to miejsce mieli pieniądze, ale choć mogłeś kupić ubranie, to nie styl, nie specyficzną ikrę, a to właśnie te Christopher cenił najbardziej… co nie oznaczało, że nie wystawiał wysokich rachunków za swoje usługi.
Ale Blacków z pewnością było na to stać.
Poprowadził Bellatrix do obszernego pomieszczenia, z dużymi oknami, zaklętymi tak, by z zewnątrz nie dało się zajrzeć do środka, ale jemu zapewniały dużo światła. Podzielono je niejako na dwie części – w jednej stało biurko oraz blaty, ustawione w kształt litery L, a na nich widać było mnóstwo szkicowników, rysunków, przyborów do malowania, a także różnego rodzaju próbki materiałów. Ścianę za nimi zalepiały rysunki, ale także zdjęcia i okładki magazynów. Na dwóch czy trzech był sam Christopher, zdarzył się jakiś męski płaszcz, ale większość przedstawiała suknie albo kobiety w tychże sukniach.
Może to była megalomania, ale Rosier uważał, że nie ma sensu być fałszywie skromnym.
Blackówna została jednak poprowadzona do tej drugiej części sali. Tu stały wieszaki, pod ścianą regał, z belami materiałów, kilka manekinów – niektóre puste, na jednym z nich jednak znajdowała się jeszcze nie ukończona suknia, mieniąca się srebrzystymi gwiazdami na tle błękitów. Było przepierzenie, wsunięte za ścianę, zapewne mające zapewnić prywatność, gdyby ktoś się przebierał. Kilka stołków oraz skrzynia, która na jeden ruch ręki Christophera otworzyła się i wyskoczyły z niej przyrządy miernicze.
– Złoto jest bogactwem i pasuje do twoich włosów, ale tak, to byłoby nazbyt gryfońskie połączenie. Wymyślimy coś innego, nie martw się. Tutaj, Piękna – oświadczył, doprowadzając ją do stołka, dość stabilnego i dużego, po czym tym razem nadstawił ramię, gotów pomóc jej na niego wejść. – Kiedy chcesz założyć suknię? – zapytał, po czym odsunął się, spoglądając na Bellatrix z diabelskim uśmiechem na swojej bladej, przystojnej twarzy. Niebieskie oczy zdawały się mu wręcz płonąć, bo już miał przed oczyma wizję Bellatrix w sukni swojego projektu i ktoś taki jak on nie miał wątpliwości: będzie w niej najpiękniejsza, godna swojego imienia. – Aksamit – zdecydował. – Gładki aksamit, ma odpowiedni połysk. Nie wybierzemy jedwabiu, za chłodno na niego w zimie, satyna będzie za delikatna… Katherine! Przynieść próbki materiałów z magazynu, różne odcienie – zażądał od asystentki, która do tej pory dreptała za nimi. Dziewczyna kiwnęła głową i wycofała się. Nie biegiem, bo pracownicy Domu Rosier nie biegali – nie przy klientach przynajmniej.
Taśmy miernicze, które wyskoczyły wcześniej z kufra, zaczęły wymierzać Blackównę. Była to spora pomoc, bo nawet Christopher, w amoku tworzenia gubiący gdzieś zasady kultury, w dodatku o flirciarskiej naturze, zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby on zabrał się do takich rzeczy, sprawiłoby to, że klientka nie czułaby się komfortowo. Rosier zrzucił swój płaszcz gdzieś niedbale na jeden z manekinów. Ciemne spodnie i biała koszula, które miał pod nim, rzecz jasna pozostawały nienagannej jakości, i oba miały metkę z różą – bo ubrania projektu kogoś innego niż któryś z Rosierów Christopher nosił niezmiernie rzadko.
Zawsze przecież brał to, co najlepsze. Najlepsze ubrania, najlepsze wino, najlepsze kobiety. A gdy szło o ubrania – to czy było coś lepszego niż stroje jego rodziny?
Machnął różdżką, wyczarowując tymczasem materiały. Rzecz jasna takie tkaniny, powstające z magii, nie były trwałe, ale nie musiały być – Rosier wykorzystywał je, by nadać pierwszy zarys projektowi, przekonać się, jakie barwy najlepiej będą współgrały. Dopiero później wykorzystywał lub zlecał wytworzenie właściwych tkanin.
Teraz zawirowały wokół niego barwne aksamity – od czerwieni intensywnej niby krew, przez ciemniejszą aż po purpurę i wreszcie czerwień tak głęboką, że wpadała niemalże w czerń. A Rosier obdarzył Bellatrix kolejnym uśmiechem, trochę zadziornym, trochę zaciekawionym.
– Którą z nich byś wybrała, Piękna? – spytał, bo miał już własny zamysł, ale chciał i wiedzieć, co wskazałaby ona pośród wstęg, wirujących teraz wokół niego.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#5
23.08.2023, 13:02  ✶  

Tak jak się spodziewała pracownia była pomieszczeniem, które znajdowało się w głębi domu mody; gdzieś na tyłach. Nie mogli się tam dostać wszyscy klienci. Tylko ci, którzy dostali zaproszenie. Łechtało to jej wielkie ego. Dostrzegł ją gdy tylko znalazła się w środku. Wypatrzył wśród klientów i uznał za osobę wartą jego zainteresowania. To naprawdę był dobry dzień.

Rozejrzała się uważnie po pomieszczeniu do którego ją zaprowadził. Uwagę na pewno zwróciło to, jak bardzo jasne było. To światło sprawiało wrażenie, jakby żaden mankament nie mógł się w nim schować. Prezentowało wszystkie niedoskonałości - bardzo dobrze, dzięki temu nic się nie ukryje oku naszego projektanta. Rzuciła okiem na drugą część pomieszczenia, gdzie zauważyła na ścianie okładki czasopism. Na kilku z nich był sam Rosier. Stwierdziła, że to musiały być jego dzieła. Miał się czym chwalić, nie dziwiła się więc, że udekorował tym swoją pracownię.

Nie udało jej się zobaczyć wszystkiego, gdyż Christopher zaprowadził ją na drugą stronę pomieszczenia. Tym razem jej uwagę zwróciła suknia, która znajdowała się na manekinie. Nie była jeszcze dokończona. - Ależ piękna. - Mruknęła cicho pod nosem, bo mieniące się gwiazdy na tle błękitu przypominały najprawdziwsze niebo. Widać było, że ma doczynienia z niesamowitym artystą. Jeszcze bardziej nie mogła się doczekać tego, co wymyśli specjalnie dla niej.

- Nie martwię się wcale, widzę, że jestem we wspaniałych rękach. - Gdy dotarli do stołka oparła się delikatnie o jego ramię, żeby móc się wdrapać na podwyższenie. Nie było to trudne, szczególnie, że mogła liczyć na wsparcie mężczyzny. - Na ziomowy bal, ten w Yule. Na pewno też się na niego wybierasz. - To powinno też ułatwić mu dopasowanie stroju do okazji. Wypadałoby, aby podczas tego balu wyglądała idealnie, zdawała sobie sprawę, że wszyscy czystokrwiści bardzo dobrze zdają sobie sprawę z ważności tego wydarzenia, przynajmniej dla tej grupy czarodziejów.

Spoglądała na niego uważnie. Czekała, aż zacznie pracę, dosrzegła coś w jego spojrzeniu. Zapewne pomysły jeden za drugim pojawiały się w jego głowie. Ciekawa była, co jej zaprezentuje, wiedziała, że zbliżają się do tego momentu. Nie zamierzała przeszkadzać mistrzowi podczas tworzenia dzieła. Skoro zadecydował, że ma być aksamit, to będzie aksamit. Założy to, co dla niej najszykuje, bo czuła, że będzie to najpiękniejsza suknia w jakiej kiedykolwiek występowała.

Nagle zaczęły okrążać ją taśmy. Zbierały miarę wszystkich części ciała, było to na pewno bardzo wygodne dla Rosiera, nie musiał bowiem sam się w to wszystko angażować. Stała dosyć sztywno, miała nadzieję, że to w niczym nie przeszkadza.

Nie przestawała przy tym obserwować mężczyzny, który wyglądał dla niej jak w transie. Jakby miał jakąś wizję i teraz robił wszystko, aby przelać ją na rzeczywistość. Ciekawe, czy uda mu się to zrobić. Nie miała pojęcia, co siedzi w jego głowie, widziała jednak, że trzeba działaś szybko. Ledwie minęła chwila, a wyczarował materiały. Przyglądała się im uważnie, wybór nie był łatwy, chociaż jeden z kolorów od samego początku zwracał jej uwagę. - Ten ostatni, ta głęboka czerwień. - Pokazała jeszcze dłonią w stronę materiału. - Jest przepiękna, co o tym myślisz? - Była ciekawa jego opinii, w końcu to on był tutaj specjalistą, nie ona.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#6
23.08.2023, 17:02  ✶  
– To? Nie, nie jest piękna. Ale będzie – powiedział Rosier z satysfakcją, spoglądając na suknię, nad którą prace dopiero rozpoczął. On już oczyma wyobraźni widział także materiał spódnicy, mieniące się srebro i chłodny błękit. – To suknia dla mojej kuzynki. Stanie się na noc Yule Królową Śniegu, doskonałą w swoim mroźnym pięknie. Marzeniem, na które możesz spojrzeć, ale nigdy nie możesz go schwycić w ręce, bo wymsknie ci się spomiędzy palców. Ma jasne włosy i niebieskie oczy: ta suknia będzie dla niej doskonałą oprawą… ale dla ciebie też dobierzemy coś, co pomoże ci zabłysnąć. Ciekaw jestem, która z was będzie tą najjaśniejszą gwiazdą? Suknia robi wiele, jeszcze więcej jednak ta, która ją nosi.
Podobno piękna kobieta pozostawała piękną kobietą nawet w worku, a żebraczka pozostanie żebraczką, choćby odziać ją w złotogłowie. Może i coś w tym było, ale zdaniem Christophera odpowiedni strój mógł wydobyć na wierzch to, co w niej najwspanialsze.
Taśmy miernicze zakończyły swoją pracę i wróciły do kufra, wcześniej w powietrzu wypisując kilka cyfr. Oczywiście, to miała być podstawa do pracy – wszak takie suknie, robione na miarę, przymierzało się przynajmniej dwu czy trzykrotnie, dopasowując je do konkretnej osoby i przerabiając w miarę potrzeby. Tu nie mogło być nigdzie centymetra za dużo czy za mało, wszak naraziłoby to na szwank opinię Rosierów.
– To niemal zbrodnia, pracować w takim pośpiechu – stwierdził Christopher kapryśnie, gdy Bella wspomniała o balu podczas Yule, ale nie był zaskoczony. Takiej odpowiedzi się spodziewał. Nie był też niezadowolony, wszak wolał, aby ta suknia, to znaczy Bella w sukni, pojawiła się na salonach, gdzieś, gdzie zobaczą ją wszyscy, a nie na małym, prywatnym przyjęciu. – Jeśli pragniesz dzieła sztuki, nie sukni, wybieraj ją najmniej miesiąc wcześniej. Zdążymy, ale będziesz mi za to winna taniec, Piękna – poinformował.
Gdy Bellatrix wybrała najciemniejszą tkaninę, ta wyleciała spośród innych, zwinęła się przed Blackówną, ale uśmiech Christophera tylko się poszerzył.
– Jest piękna, nietypowa, doskonale komponowałaby się z twoją cerą i twoimi włosami… ale nie, to nie jest prawidłowa odpowiedź – stwierdził i poruszył różdżką, a kolejne wstęgi pofrunęły w ślad za tą pierwszą. Mógłby uszyć suknię z takiego materiału, ale och nie, absolutnie nie na taką okazję, jak bal z okazji Yule, gdzie każda arystokratka zapragnie zabłysnąć – i gdzie zbytnio ciemne materiały mogą zniknąć na tle tych bardziej połyskliwych. – Tak naprawdę… dlaczego miałabyś wybierać, skoro możesz mieć wszystko, panno Black? – zapytał, a materiały wiedzione jego zaklęciami zaczęły łączyć się ze sobą, tworząc teraz jeden materiał. Na górze czerwień była tak jasna, że nieomal różowa, niżej stawała się nieco czerwieńsza, potem czerwona jak krew, by przejść płynnie w głęboki szkarłat, następnie w purpurę, a wreszcie, na dole, w ten najciemniejszy odcień, którego rąbek był już nie czerwienią, a czernią. Przejścia były subtelne, tak że gdyby przyglądać się materiałowi z bliska, trudno by je zauważyć, ale wszystkie razem tworzyły już zupełnie inny efekt.
– Co ty na to? – spytał, posyłając wyczarowaną tkaninę bliżej Bellatrix, tak, aby ta przylgnęła do jej sukienki, opadła od szyi aż do stóp, gdy dziewczyna wciąż stała na stołku.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#7
24.08.2023, 09:33  ✶  

Kiedy Christopher opowiadał o sukni miało się wrażenie, że jego dzieło było czymś więcej niż kawałkiem materiału ładnie uszytym. Mówił o tym, co tworzył w ten sposób, jakby te suknie miały dusze. Bellatrix była zdziwiona, pasja z którą o tym opowiadał była ogromna. Może faktycznie te ubrania były czymś więcej? Wszystkie detale były bardzo dokładnie dopracowane, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Ciekawa była, jak sukienka będzie wyglądać, kiedy ją skończy. Jak się okazało będzie miała szansę ją zobaczyć na balu. Jej ciekawość zostanie zaspokojona. Wspaniale. - Przyznam szczerze, że kiedy o tym opowiadasz te suknie wydają się być żywymi tworami. Jakby to było coś więcej niż materiał. Niesamowite, naprawdę. - Imponowało jej to nawet. Nie każdy z taką pasją opowiadał o tym, czym się zajmował. Nie dało się nie dostrzeć, że dla Rosiera to musiało być jego całe życie. - Wierzę, że z twoją pomocą przyjdzie mi świecić jasno. - Nie miała ku temu żadnych wątpliwości.

Miała szczęście, że przyszło jej tu trafić na niego. Nigdy jeszcze nikt się nią tak nie zaopiekował, gdy wybierała strój na bal. Czuła, że jest to wyjątkowy moment, i że również to przyjęcie będzie niezapomniane. Wszystko dzięki projektantowi. Rosier mówił do niej w taki sposób, że stawała się coraz bardziej pewna siebie, jakby do tej pory nie była wystarczająco. Komplementy jednak jeszcze bardziej to budowały.

Pomiary nie trwały długo. Taśmy po chwili zniknęły w kufrze. - Przepraszam, nie spodziewałam się jednak, że zechcesz uszyć coś specjalnie dla mnie. - Pośpiech nigdy nie był przyjacielem, także rozumiała dlaczego to skomentował. Trixie jednak spodziewała się wziąć jakiś gotowy przedmiot, nie sądziła, że Christopher postanowi się nią zaopiekować. - Zapamiętam, następnym razem pojawię się szybciej. - Po tym, jak została tutaj potraktowana była pewna, że więcej nie kupi już pierwszej, lepszej sukni. Zacznie korzystać tylko i wyłącznie z usług tego mężczyzny. - Mogę być winna i dwa tańce. - Dodała jeszcze, czymże bowiem był taniec, przy tej przysłudze?

Dostrzegła, że jego uśmiech staje się coraz bardziej szeroki. Czyżby trafiła? Odpowiedź przyszła szybko i niestety nie do końca była taka jak sądziła. Jednak zupełnie się na tym nie znała. - Oszukujesz. - Odparła uśmiechając się przy tym szeroko. Miała wybrać. Wybór oznaczał, że nie mogła mieć wszystkich. Najwyraźniej Chris sądził zupełnie inaczej.

Spojrzała na materiały, które zaczęły się składać w całość. Przejścia były delikatne, wyglądało to niesamowicie, a była to dopiero próba. Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak niesamowity będzie efekt końcowy. - Piękne, chyba jeszcze nigdy nie nosiłam czegoś, co mogłoby temu dorównać, a to przecież dopiero projekt. - Naprawdę była zachwycona tym, co zamierzał stworzyć.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#8
24.08.2023, 10:07  ✶  
Tym, co liczyło się dla Christophera, była pasja. We wszystkich dziedzinach życia. Po co robić cokolwiek, skoro cię to nie bawi, nie cieszy, niesie ze sobą jedynie paskudne uczucie nudy? Było to podejście typowo rozpieszczonego bogacza, bo tylko bardzo bogaci i wpływowi ludzie mogli sobie na nie pozwolić, ale Rosier wychowany w takich, a nie innych warunkach, chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z ograniczeń, jakie obowiązywały innych.
I pewnie mało by go to obchodziło.
Wszak liczyło się to, że on ma szerokie możliwości.
- Materiał ma znaczenie, ale nigdy nie jest wszystkim. Projekt i wizja, jaka za nim stoi, są znacznie ważniejsze. A równie ważne, dobranie sukni do danej kobiety. Czy ten kolor dobrze pasuje do cery? Czy krój będzie odpowiedni do okazji? Czy dodatki nie przytłoczą urody dziewczyny? Tworzenie stroju to sztuka – stwierdził z pewnością, bo przecież Christopher uważał siebie za artystę. Prawdziwego artystę, nie jakiegoś tam byle rzemieślnika, wyrobnika czy bogowie, za krawca.
Roześmiał się szczerze, kiedy Bellatrix stwierdziła, że nie spodziewała się, że zechce uszyć coś specjalnie dla niej. Jasne oczy lśniły rozbawieniem, kiedy Christopher zadarł głowę, by spojrzeć jej w twarz – bo choć był od niej o wiele wyższy, to teraz stojąc na stołku, odrobinę go przerastała.
– Naprawdę nie? Może więc popełniłem błąd, że cię tu zaprosiłem? – spytał figlarnie, nim poruszył znów różdżką, sprawiając, że materiał zaczął owijać się wokół Bellatrix. Nie był ani trochę zaskoczony, że spodobał się jej jego pomysł. Pewność siebie Rosiera była ogromna i nigdy nawet nie próbował tego ukrywać. Na co zdawałaby się fałszywa skromność? Ludzi skromnych inni zwykle nie doceniali, a on chciał, aby każdy widział jego wartość.
Choć tak naprawdę, nie potrzebował mówić szczególnie wiele.
Robiły to za niego suknie, jakie tworzył.
– Oczywiście, że tak, Piękna. Dlaczego nie oszukiwać w takich sprawach? I dlaczego z czegoś rezygnować, jeżeli zasługuje się na wszystko? – stwierdził, a materiał zawijał się, posłuszny ruchom jego różdżki. – Ładny materiał, ale to przecież jeszcze nawet nie projekt. Bellatrix, nie zadowalaj się byle czym – zganił ją żartobliwie, kiedy spódnica zaczęła opadać miękkimi falami w dół, a materiał ułożyć się na górze. Pierwotny krój był bardzo prosty, suty dół, dekolt dość głęboki, ale nie na tyle, by stał się wulgarny, zakryte ręce, wszak w Yule robiło się zimno. Ale zaraz tu i ówdzie zaczęły wyrastać czerwone róże, zdobiąc poły spódnicy. Christopher zawsze lubił te kwiaty, były wszak znakiem rozpoznawczym Rosierów, znajdowały się na metce jego ubrań, a świetnie komponowały się mu z urodą Bellatrix i barwami sukni.
– Ach tak… obiecałem odrobinę srebra – dodał jeszcze, jakby o tym zapomniał, chociaż skąd, oczywiście, że nie zapomniał. Srebrna nić, wiedziona różdżką, przesunęła się po rąbku sukni, tam gdzie czerwień stawała się już czernią, mocno z nią kontrastując. Potem kolejna, identyczna, oplotła talię, podkreślając ją. – Nie będziemy dawać podobnych przy dekolcie i rękawach: mogłyby nadmiernie przytłoczyć, a trzeba zachować umiar. Zwłaszcza tam, gdzie dodatkowo pojawi się biżuteria. Dobierz ją starannie, moja Piękna. Źle dobrana biżuteria może zupełnie zepsuć efekt – poinformował, po czym machnął różdżką znowu, i zza przepierzenia wyłoniło się ogromne lustro, które przefrunęło przez pomieszczenie, aby ustawić się przed Bellatrix. Oczywiście, suknia nie wyglądała jeszcze tak wspaniale, jak miała – choćby dlatego, że „przymierzano” ją na inne ubranie – poza tym była stworzona magią, ale dawała już wstępne wyobrażenie, jakiego ostatecznego efektu się spodziewać.
– Wstępny projekt. Co powiesz na niego?
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#9
24.08.2023, 10:56  ✶  

Pasja była bardzo ważna w życiu. Trixie również się nią kierowała, chociaż zakres jej zainteresowań mocno różnił się od tych Christophera. Uważała jednak, że warto jest robić i zajmować sie tym, co faktycznie nas ciekawi. Ona nie była artystyczną duszą, co wcale nie oznaczało, że nie miała innych pasji. Zawsze uważała artystów za trochę oderwanych od rzeczywistości i raczej nie do końca istotnych, w końcu nie mogli pomóc im własnymi rękoma przywrócić pełni władzy w czarodziejskim świecie. Tyle, że teraz zaczynała też rozumieć, że nie wszyscy musieli być jej podobni. Każdy mógł znaleźć swoją dziedzinę i się w niej rozwijać. Tacy jak Christopher również zapewniali czystokrwistym czarodziejom pewną wyjątkowość. Nikt inny bowiem nie mógł nosić takich pięknych szat, wyróżniali się dzieki nim.

- Wiele rzeczy składa się na ten efekt końcowy, który zamierzasz osiągnąć. Musisz być bardzo szczegółowy. Zaczynam trochę rozumieć na czym to polega. - Przynajmniej tak się wydawało. Docierał do niej ten ogólny sposób działania, chociaż sama pewnie nigdy w życiu nie odnalazłaby się w podobnym zajęciu. Nie była cierpliwa, nudziły ją kolory, czy dbanie o najdrobniejszy detal.

- Tacy jak ty nie popełniają błędów. - Nie do końca o to jej chodziło. Spodziewała się bardziej, że po prostu wejdzie do tego domu mody, złapie pierwszą, lepszą sukienkę i wyjdzie. Było to dla niej miłe zaskoczenie.

- Podoba mi się to podejście. Tacy jak my zasługują na wszystko, co najlepsze. - Miała wrażenie, że wiele ich łączy. Czuli wyższość nad większością społeczeństwa, pewnie miało to związek z tym, w jaki sposób zostali wychowani. Trixie lubiła przebywać wśród osób, które były świadome swojej pozycji na tle reszty społeczeństwa.

- Możesz być pewien, że daleko mi do zadowalania się byle czym. - Mimo wszystko te materiały zrobiły na niej wrażenie, była ciekawa, jak będzie prezentowała się całość. Wydawało się jej, że Christopher może ją jeszcze czymś zaskoczyć. Był bardzo pewny siebie, widać było, że ta dziedzina jest jego konikiem.

Obserwowała uważnie, jak suknia się zmienia. Rosier teraz zaczął pracować nad krojem. Miała wrażenie, że każdy fragment zaczyna leżeć idealnie. Na dole pojawiły się kwiat, róże, które w zasadzie dodawały temu wszystkiemu charakteru. - Oczywiście, szkoda by było, żeby nieudolnie dobrana biżuteria popsuła cały efekt. - Pamiętał o wszystkim, nawet o tych srebrnych niciach, o których wspomniał na samym początku. Trixie miała wrażenie, że uda mu się stworzyć coś bardzo wyjątkowego.

Kiedy pojawiło się przed nią lustro bardzo dokładnie się w nim przejrzała. Faktycznie był to tylko projekt, stworzony przy pomocy czarów, ale świetnie przedstawiał to, co zamierzał stworzyć Christopher. Uśmiech pojawił się na jej twarzy, bo naprawdę była zadowolona z tego, co zrobił. - Myślę, że to jest dokładnie to, czego szukam. - Dodała jeszcze. - Kiedy mogę przyjść na kolejne przymiarki? - Dodała jeszcze schodząc ze stołka, bo chyba wszystko już dogadali. Gdy uzyskała odpowiedź skinęła jeszcze głową. Podziękowała Rosierowi za wszystko, po czym udała się do wnętrza domu mody, a później do wyjścia.



Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bellatrix Black (2125), Christopher Rosier (2370)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa