Widziała przerażenie w jego oczach, czuła się tak jakby właśnie wszystko zepsuła. Podniosła się szybko z miejsca, ale nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Było jej słabo. Co ona najlepszego zrobiła. Usiadła na powrót obok niego, pokręciła głową. Chciała umrzeć, chciała odebrać sobie życie, bo nie radziła sobie z własnymi emocjami. Tyle lat starała się być cholernie silna, tyle lat starała się dbać o to, aby nikt się nie dowiedział kim jest, tyle lat dbała o to, aby jej ojciec był z niej dumny, robiła co jej kazał, zabijała dla niego i w imię jego idei. Nawet nie zastanawiała się, czy te idee mają sens. Po prostu robiła to, bo była oddaną córką. Teraz chciała założyć rodzinę, chciała należeć do Blacka, a zamiast tego musiała go chronić przed wojną, która zbliżała się przecież wielkimi krokami. Po której stronie stał Perseus? Był bezbronny, niewinny, a ona podłą suką, która miała zabić wszystkie szlamy w imię Czarnego Pana. Nie będzie litości, zginie każdy kto zagrozi Voldemortowi, prawda? Beltane jest tego świetnym przykładem. Pochłonęło ogrom ludzi, którzy przyszli się tylko bawić. Mogło pochłonąć też Perseusa, mogło jej go odebrać, a co wtedy by zrobiła?
– Perseus, kochanie, nie mogę o tym mówić, nie mogę ci powiedzieć, ja… mam nadzieję, że ta informacja nie zmieni twojego nastawienia do mnie. To mój sekret, moje brzemię i sobie z tym radzę, ale ty nie możesz nikomu powiedzieć… – szepnęła i oparła czoło o jego własne kładąc dłonie na jego karku. Zamknęła oczy i cicho westchnęła zaraz wciągając jego zapach do płuc. Kojący, spokojny, ciepły zapach Perseusa.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)