Rozliczono - Philip Nott - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Od pierwszej i zarazem ostatniej poważnej rozmowy, którą odbył z Laurentem, minęło niespełna dziesięć dni. Dawał sobie tyle czasu, ile potrzebuje na przemyślenie tego wszystkiego w odniesieniu do tamtej rozmowy i uporządkowanie na swojego życia po tegorocznym Beltane. Dziesięć dni później nie przestał czuć się w ten sposób. Za to miał wrażenie, że to znów straciło na swojej intensywności, zupełnie jakby poddawało się to upływowi czasu i prozie życia. Przez cały ten czas rozważał całą swoją sytuację od dnia wystąpienia tych niepożądanych symptomów zestawiając ją z tym wszystkim co otrzymał od Laurenta w zamian za swoje zwierzenia.
Zdawał się być coraz bardziej gotów do zmierzenia się z tym wszystkim i nieśpiesznego wprowadzania tych zmian w swoje dotychczasowe życie, począwszy od zmiany swojego nastawienia. Poważniejsze zmiany będą wymagać od niego włożenia w nie znacznie większego nakładu pracy i, przede wszystkim, powstrzymania się od nieświadomego sabotowania tego procesu swoim trudnym charakterem i przedmiotowym traktowaniem drugiego człowieka. Przez to mogły być skazane na porażkę. Niektóre zmiany będzie musiał sabotować z rozmysłem.
Na domiar tego miał poważny powód do zmartwień. Przed kilkoma dniami wysłał Stłuczkę z listem zaadresowanym do mieszkającego w New Forest Laurenta Prewetta i do dnia dzisiejszego sówka nie wróciła do niego. Kaktusówka była jednym z najmniejszych gatunków sów i mogła paść ofiarą większego od siebie ptaka. Nie była dla niego zaledwie sową pocztową. Pozostawał do niej przywiązany i chciał ją odzyskać. Całą i zdrową.
Czekanie na powrót sówki okazało się bezowocne i dlatego postanowił się osobiście do New Forest, po raz drugi bez zapowiedzi (tym razem nie miał jak jej przekazać) z zamiarem poszukiwania swojej sowy. Ponownie, jak poprzednim razem, skorzystał ze świstoklika. Zabrał ze sobą klatkę oraz przysmaki dla sów. Po dotarciu na miejsce podążył w stronę domu opiekuna tego rezerwatu, od razu pukając do drzwi wejściowych, w których mógł się ukazać gospodarz. Jeśli Laurent oddawał się pracy to prawdopodobnie znów powita go Migotek.