13.09.2023, 02:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2024, 09:07 przez Mirabella Plunkett.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Lelek wróżebnik
W pobliżu Little Hangleton napotykasz o zmierzchu ciemnowłosą kobietę w łachmanach, niosącą w klatce lelka wróżebnika. Ptak krzyczy rozpaczliwie na twój widok, a kobieta przepowiada ci rychłe nieszczęście.
Ledwo oddalisz się od miejsca waszego spotkania – dochodzi do nieprzyjemnego wypadku, z którego ledwo wychodzisz cało albo nawet zostajesz w jego toku lekko ranny. Przypadek, czy lelek wróżebnik faktycznie wywróżył ci nieszczęście…?
Minęło już parę dni, odkąd wrócił do ich kamienicy na Horyzontalnej. Idealnie, żeby przywyknąć do znajomego rytmu, odrobinę odpocząć we własnym łóżku i z pewną dozą niecierpliwości pozwolić kontrolować siostrze stan swojego zdrowia, kiedy jej się o zamarzyło. Czuł się dobrze i powtarzał to z uporem maniaka, jakby słowa zamienione w mantrę miały faktycznie zadziałać z jakąś mocą sprawczą. Odgonić resztki zmęczenia i pozbyć się obolałych kości. I niespokojnych myśli.
Matka po powrocie z Kowenu dała mu spokój, wyraźnie biorąc to za dobry omen, a także wierząc w pełni słowom swojej córki, która przecież jej zdaniem na pewno trzymała rękę na pulsie. Szkoda, że nie można było tego samego powiedzieć o innej części rodziny, która również zamartwiała się o swojego bohatera, o którym przecież krążyły takie strasznie opowieści. Bo jakby nie patrzeć, wizyta w limbo i ledwo udany powrót z niego właśnie tak brzmiała.
Postanowił więc złożyć wizytę cioteczce Lavinii, która mieszkała w Little Hangleton. Niewątpliwie jedna z bardziej przyjemnych kobiet w ich rodzinie, uraczyła bratanków obiadem, wytarmoszeniem w celu sprawdzenia samopoczucia i bardzo dużą ilością słów na temat tego, że powinni na siebie uważać i ten świat schodził na psy.
Nie musiała mu tego powtarzać. Ale rzeczy radosnych koniec prędki, więc wraz z wieczorem opuścili jej dom, udając się wzdłuż ulicy.
- Muszę przyznać, jej pieczeń zawsze mnie urzeka - powiedział do siostry, wyraźnie zadowolony obiadem, którym zostali poczęstowali. Co jak co, ale lubił dobrze zjeść. To zawsze polepszało mu humor. Niezrażony też szedł dalej w kierunku punktu sieci Fiuu, niekoniecznie zwracając uwagę na to, co działo się dookoła. Do czasu.
- Strzeż się - usłyszał chrapnięcie obok siebie, wzdrygając się i automatycznie sięgając po różdżkę i stając tak, by znajdować się między Florence, a... kobietą? Zmarszczył brwi, wyraźnie skonsternowany. A potem zwrócił uwagę na klatkę, w której rozkrzyczał się zamknięty w niej ptak. - Strzeż się, bo nadchodzi nieszczęście - zasyczała jeszcze nieznajoma, a jej głos splótł się nieprzyjemnie z rozdzierającymi nawoływaniami ptaka.
Prawdę powiedziawszy, był zbyt zaskoczony, żeby zrobić, czy wydusić z siebie cokolwiek. Krzyki ptaka były wręcz nieznośne, a uniesiona różdżka pozostawała w pogotowiu, jednak spojrzenie błądziło po twarzy kobiety oczekując, że znajdzie tam najmniejsze chociaż objawy szaleństwa. Ta jednak wydawała się zwyczajnie normalna.
- Z czym do... ludzi - odsunął się nieco, napierając na Florence by przesunęła się w kierunku w którym szli. - Idzie pani, nie potrzebujemy niczego. - próbowała wyłudzić pieniądze? A może zwrócić na siebie uwagę? - I niech pani uciszy to ptaszysko, bo zakłóca spokój ulicy - pouczył ją jeszcze, już nieco pewniej. Kobieta wydawała się nie chcieć nic więcej, zwyczajnie odwracając się jakby nigdy nic i kontynuując swoją wędrówkę. Na szczęście w zupełnie innym kierunku niż oni.
- Widziałaś ty to? - zapytał siostry, jakby kompletnie nie umiała używać oczu. Schował różdżkę i sięgnął do kieszeni, klepiąc się po nich i szukając papierosów i zapalniczki. Zdecydowanie potrzebował teraz inhalacji na uspokojenie.