• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [20.05.72, wykopaliska w Walii] Duchy pośród nas

[20.05.72, wykopaliska w Walii] Duchy pośród nas
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
15.09.2023, 16:26  ✶  
- ...nie wiemy o nich zbyt wiele.
Cathal przechadzał się po podziemnej pracowni, do której niedawno zdołali się dostać. Pomieszczenie było w opłakanym stanie: porozwalane tu i ówdzie resztki mebli, wielki, częściowo zniszczony obraz na pękniętej ścianie, porozwalane mechanizmy na pokrytej pyłem podłodze. Regał opróźniono z nielicznych, ocalałych zwojów pergaminu i przeniesiono w lepiej zabezpieczone miejsce, aby tam udało się je znaleźć.
- Znamy imię Augustus i nazwisko Blackwood. Wiemy, że Blackwood był tutaj kimś ważnym. Prawdopodobnie interesował się astronomią oraz numerologią, a jego nazwisko było hasłem do tego pomieszczenia…
- …więc prawdopodobnie był też nieznośnie zadufany w sobie – oceniła Nell, która huśtała się na jednym z przyniesionych tu przez ekipę stołków, nie potrafiąc usiedzieć w miejscu. – No wiesz, ja idę o zakład, że te posągi, o których mówiła Leta, to miały jego twarz. Żeby on chociaż był przystojny, ale ani trochę!
– Podejrzewam, że mogli to być jego przodkowie albo potomkowie.
– A ja ci mówię, że po prostu kazał robić kolejne posągi, ale żaden się mu nie podobał, bo był taki brzydki i stąd próbowali wciąż od nowa.
– Nell, mogłabyś dać mi dokończyć? – poprosił Cathal, ze zdumiewającą cierpliwością. Mogła wynikać z tego, że Bagshot znał nieomal całe jej życie. Może uznawał, że jest tak niereformowalna, że nie ma po co się denerwować. Ewentualnie nie chciał robić sobie wroga z medyczki, z obawy przed tym, jakie eliksiry zechce mu podać. Zazwyczaj w każdym razie krzyczał na nią trochę rzadziej niż na innym.
– Kiedy od kilkunastu minut powtarzasz, że nie wiesz o nich wiele, a potem gadasz, gadasz i gadasz…
– Nie jestem pewien, czy uduszę najpierw Letę, czy ciebie, ale którąś z was kiedyś na pewno – ocenił Shafiq, odwracając się do Jamila. – Ta mapa nieba jest podpisana jego imieniem i nazwiskiem, więc prawdopodobnie sam ją wykonał. Wszystko w tej pracowni mogło należeć do niego, ale prawdopodobnie dotykali tych rzeczy także inni ludzie. Sądzisz, że wystarczy ci to do przywołania jego ducha?
Plan genialny w swojej prostocie. I mogący potencjalnie bardzo ułatwić ich prace. Zamiast mozolnie szukać śladów w podziemiach i wiosce – co i tak zrobią, oczywiście – zapytać o parę rzeczy głównego zainteresowanego.
Jamil Anwar, przebywając w podziemiach, czuł się... odrobinę dziwnie. Jakby stale go coś obserwowało. Może miało to jakiś związek z tym, że kiedy reszta zeszła tutaj wcześniej, zobaczyła ducha? Być może było to związane z jego więziami z Limbo, nie mógł jednak oprzeć się myśli, że wcale nie są w tym pomieszczeniu sami...

Jamil, jeśli od razu zabierzesz się za wywoływanie (ale nie musisz), rzuć na charyzmę. Masz dwa rzuty, to co się stanie i jaki będzie scenariusz sesji zależy od ich wyniku. Jeśli oba będą porażkami, w kolejnej turze dostaniesz kolejne dwa, z lekką karą.
Przyjaciel duchów
You are lost in the trance
Of another Arabian night
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jamil ma metr siedemdziesiąt pięć wzrostu, krótkie ciemne włosy i równie ciemne oczy. Urodę posiada typową dla Egipcjanina, przez co wyróżnia się na tle bladych Brytyjczyków. Dosyć często się uśmiecha, ma dość bogatą mimikę twarzy. Z jednej strony trzyma się gdzieś z boku, a z drugiej masz wrażenie, ze i tak wszędzie go pełno.

Jamil Anwar
#2
17.09.2023, 16:03  ✶  
Jak na złość wystarczył krótki moment nieobecności spowodowany zmuszeniem Jamila do skorzystania z biblioteki w celu znalezienia jakiś wskazówek o przodkach Blackwoodów, by ekipa dokonała całkiem sporego odkrycia. Z jednej strony było mu przykro, ale z drugiej, gdy oni się męczyli, on spędzał czas przy kominku w głównej sali Maeve, racząc się gorącym roiboosem i wertując genealogię zupełnie obcego mu rodu.
- Nell, pewnie się ucieszysz, że Augustus urodził się pod znakiem skorpiona - zaczepił ją z informacją, którą dało się wyczytać z mapy, ale on już o tym wiedział, bo znał zarówno datę urodzenia, jak i śmierci tego człowieka. Kopia jednej z jego starych map znajdowała się w tej książce o starych rodach jako przykład osiągnięć Blackwoodów. Nie żeby dodano tam coś więcej. Większość spraw pozostawała dla niego wielką niewiadomą. Przed Shafiqiem i Bagshot wolał jednak udawać, że zyskał całkiem sporo przydatnych informacji.
- Przykro mi, Cal, ale wersja Nell jest bardziej prawdopodobna. Nie jest realne, by wszyscy członkowie rodziny byli do siebie aż tak podobni. Chyba że to celowy zabieg rzeźbiarza, by pokazać najistotniejsze cechy. Mógł sobie jednak oszczędzić tego wielkiego nosa - wtrącił Jamil, ostatnie zdanie dodając szeptem w kierunku wciąż huśtającej się na stołku Nell. Gdyby Cathal nie miał do niej tyle cierpliwości, pewnie już dawno temu kopnąłby siedzisko, by przewróciło się wraz z blondynką.
Starał się skupić na swoim szefie i medyczce, ale cały czas otaczało go nieprzyjemne uczucie chłodu, takie samo jak przy czaszce w Ministerstwie Magii, którą pokazała mu Brenna Longbottom. Może to wciąż utrzymujący się efekt tamtych wypadków i opętania przez Salome Delacour? Nie był pewien, ale to miejsce zdawało mu się nieswoje. Nie pasował tutaj, a całe otoczenie zdawało się go o tym informować.
- Jeśli mamy pewność, że to Augustus ją stworzył, więź z mapą będzie silniejsza, niż osób, które tylko ją oglądały - stwierdził Jamil po chwili zastanowienia, starając się ignorować uczucie chłodu na karku. - Nell, skończ szeptać pod nosem, bo nie mogę się skupić - wtrącił jeszcze, słysząc szum w uchu od strony, po której siedziała medyczka. - O ile nie przekazał jej nikomu w spadku, mapa będzie w pierwszej kolejności prowadzić do niego - powiedział, znów zwracając się do Cathala, choć posłał Nell niezadowolone spojrzenie. Tylko że szept nie ustawał, pomimo tego, że dziewczyna milczała. Jak ona to robiła?
Pochylił się nad mapą, próbując z niej coś wyczytać jeszcze przed rozpoczęciem rytuału przywołania ducha. Znaki z gwiazd, które cokolwiek by podpowiedziały, choć w astronomii nigdy nie był na tyle biegły, by dostrzec cokolwiek poza układem konstelacji w dniu urodzenia. Może coś, co naprowadziłoby go na to, jak podejść Blackwooda. Jednocześnie, choć nie chciał tego przyznać wprost, potrzebował się skoncentrować, by uciszyć ten okropny szept.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#3
17.09.2023, 21:08  ✶  
– A ucieszysz się, jak cię palnę? – spytała Nell, rzucając Jamilowi złe spojrzenie. Skorpiony były pomiędzy nimi nieco drażliwym tematem, i prawdopodobnie gdyby uzdrowicielka miała pod ręką cokolwiek, czym mogłaby wykonać rzut w Anwara, to właśnie to by zrobiła.
– Nie możesz go palnąć, bo musi wywołać ducha – pouczył ją Cathal niby przedszkolaka, a Nell wydała z siebie cierpiętnicze westchnienie.
– No doooobrze.
– Podejrzewam chów wsobny – mruknął krótko na słowa Jamila, dłonie chowając do kieszeni. Shafiq rzadko okazywał dynamicznie emocje, ale tym razem nie zdołał powstrzymać lekkiego grymasu, a na twarzy Nell pojawiło się czyste obrzydzenie. Nawet przestała bujać się na stołku i pozwoliła, aby ten uderzył wszystkimi nogami o kamienną posadzkę. – Nie mamy całkowitej pewności, ale jest to bardzo prawdopodobne. Zresztą… mogło być kilku Augustusów Blackwoodów.
Shafiq miał wrażenie, że ten, którego znalazł Jamil, nie musiał nawet być tym „ich” Augustusem. Może jakimś krewnym? Wiele wskazywało, że mieszkańcy wioski się izolowali… Tak czy inaczej, czekało ich jeszcze sporo wizyt w bibliotece na Horyzontalnej, a także parę innych spraw.
Nell zwróciła na Jamila spojrzenie jasnych oczu, szczerze zaskoczona.
– O czym ty mówisz? To znaczy, no tak, próbuję na ciebie rzucić klątwę, taką, o jakiej wspominała Leta, ale wiesz, recytuję ją tylko w myślach, wcale nie na głos… ej, ej, ty się chyba nie nauczyłeś legimencji? – spytała nagle bardzo podejrzliwa, celując w niego palcem na podobieństwo małego dziecka. Bo istotnie, Nell wcale nie mruczała niczego pod nosem, gdy Jamilowi zdawało się, że słyszy… coś… szepty? Brzęczenie? Jej usta akurat się nie poruszały.
– Coś nie tak? – zapytał Cathal i rozejrzał się. Ale niczego nie zobaczył. Niczego nie słyszał. Nawet jego przodek śnił w jego głowie swoje potworne sny, nie sącząc swemu dziedzicowi żadnych jadowitych słów do uszu. – Chcesz to przełożyć?
Tak, Shafiq chciał podjąć próbę i dowiedzieć się więcej, ale wolał, żeby jego wywoływacz duchów nie zalał się nagle krwią i nie wyłączył się z pracy na kolejne tygodnie. Zresztą, między innymi dlatego była tutaj Nell. Cathal przewidywał, że wszystko może pójść… różnie. To miejsce było przedziwne, fascynujące i niepokojące zarazem. Shafiq chciał wydrzeć mu wszystkiego jego sekrety, ale wiedział, że to wymaga ostrożności oraz cierpliwości.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (822), Jamil Anwar (448)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa