Jest na równi porąbany odkąd doświadczał przyśpieszonego procesu dojrzewania emocjonalnego, w którym zawsze występowały jakieś zaburzenia. On również mógłby się czasem zamknąć. Kolejna z tak wielu rzeczy, których będzie żałować i za które powinien przeprosić. Daleko było mu do ideału, gdy ktoś przestawał postrzegać go wyłącznie za człowieka z okładki Czarownicy albo czasopisma branżowego. Nie będzie kłamać - seks nadal stanowił istotny element jego życia. Zdobywał właśnie doświadczenie, że czasem należało po prostu odmówić, poczekać na lepszy moment i dobre samopoczucie zamiast korzystać z okazji. To było jego winą, przejawem słabości z jego strony. Brakowało mu żelaznej woli. Stało się.
Nie miałby jednak nic przeciwko temu aby Laurent został dłużej. Nie zaproponowałby mu tego, gdyby tego w jakimś stopniu nie chciał. Mogliby się naprawdę dobrze bawić. W jego obecnym życiu brakowało dobrej zabawy i chciał tego doświadczyć. Chciał się zrelaksować, rozluźnić się po odbyciu tej ciężkiej rozmowy i wypocząć przed jutrzejszym treningiem. Przechodzili od jednej ciężkiej rozmowy w drugą.
Nie spuszczał spojrzenia z stojącego z opuszczoną głową Laurenta, unikającego z nim kontaktu wzrokowego i wpatrującego się w swoje dłonie. Zaczynał się łamać. Ciężko mu się patrzyło na Laurenta znajdującego się w tym stanie. Przez niego. Wyostrzone rysy jego twarzy zaczynały łagodnieć, podobnie jak spojrzenie. Przygryzł dolną wargę, tłumiąc w ten sposób ciężkie westchnięcie. Niczego bardziej nie pragnął jak nie doświadczyć tych wszystkich problemów sercowych. Przerastało go to i zdawały się wszystko niszczyć, ilekroć się tego chwytał.
— Naprawdę sądzisz, że moglibyśmy być przyjaciółmi po tych wszystkich latach sypiania ze sobą? To nigdy nie działa w ten sposób, zawsze jedna ze stron będzie niezadowolona. Uszanowałem to, moje niezadowolenie nie ma nic do rzeczy. W tamtym momencie było miło. Starałem Ci się powiedzieć, czego chciałem. Odniosłem wrażenie, że podobało Ci się to śniadanie, które razem zjedliśmy. Co dla mnie było czymś nowym i chciałem tego spróbować w perspektywie jednego dnia. To miałem na myśli. Nie jest tak, staram się Ciebie poznać. — Patrząc na to jak wyglądała ich relacja miał podstawy sądzić, że nie dadzą rady być przyjaciółmi. Za bardzo oddziaływali na siebie i to tylko powodowało problemy w postaci niezadowolenia i zawiedzionych oczekiwań, czego on w swoim mniemaniu właśnie doświadczał. Podczas rejsu starał się temu zapobiec. Naprawdę nie uważał, że chodziło o niego w tych zmianach. Było coś w tamtej chwili, co mu się bardzo podobało. Dlatego wydawał się być zadowolony. Perspektywa tego jednego dnia pozwoliłaby mu poznać nieco lepiej Laurenta, wyjście poza posiadane przez siebie wyobrażenie na jego temat. Ono pozwalało mu załatać tak wiele luk w kwestii ich znajomości albo tego, co z niej pozostało. W tafli lustra dostrzegł tę złość albo rozczarowanie.