• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[23.06.1972] The Lady is a Tramp

[23.06.1972] The Lady is a Tramp
Pan i Władca Prewettolandu
los chce ze mną grać w pokera
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Elegancki, dumny, nienaganny. Wysoki (ok. 184 cm wzrostu), warzący ok. 85 kg. Dobrze zbudowany, co z reguły ukrywa pod markowymi ubraniami. Nie nosi niczego, co nie pochodziłoby od projektanta. Twarz ma zwykle bez wyrazu, chyba że w jego otoczeniu jest bliska rodzina - wtedy pogodny, dowcipny. Z resztą wedle uznania. Ocieka charyzmą na poziomie półboga. Pies na baby. I nie tylko. Włosy siwe, długie, w artystycznym nieładzie. Broda pedantycznie przycięta.

Edward Prewett
#1
08.10.2023, 19:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.10.2023, 19:05 przez Edward Prewett.)  
Cyrk Bellów rozłożony w Little Hangleton

Jak każdy Prewett miałem swojego ulubionego abraksana, nie mogłoby być inaczej. Z tymże abraksanem łączyły mnie więzi przekraczające pojęcie większości społeczeństwa czarodziejskiego, o mugolach nie wspomniawszy. Tak też by tę więź pielęgnować, pozwalałem sobie raz na jakiś czas opuszczenie własnego królestwa w celu przewietrzenia głowy mojej i kopyt mojego abraksana. Zwał się Radoslav. Po prostu Radoslav. I niegdyś był znakomitym czempionem. Pewnie dalej by był, bo był uparty, ale miał już swoje lata, a chwały również zdobył wystarczająco w swoim życiu. Taka to była historia.
Druga historia dotyczyła pewnej małej, rudowłosej dziewczynki pracującej kilka lat temu w cyrku, jak się nie myliłem to właśnie w tym cyrku, co to się rozstawił na jednym z pól w Little Hangleton. Jako że tamtędy czystym przypadkiem przelatywałem, a też z góry ujrzałem wielkie namioty cyrku, z ciekawości i własnej wewnętrznej pasji do wszelakich artystów, postanowiłem wylądować tuż obok. Poklepałem abraksana po szyi, zostawiając mu na drobną chwilę wolną wolę, a sam ruszyłem w kierunku centralnego wejścia.
Sam nie byłem pewien, gdzie powinienem się skierować by cokolwiek ujrzeć, więc skierowałem się ku największemu z namiotów. Obawiałem się niestety, że występy w tej chwili się nie odbywały, choć kręciło się paru interesantów i paru członków cyrków. Ci już tak dostojnie, tak elegancko jak te ich akrobatki to nie wyglądali. Obdartusy, ale to już ich interes. Cóż, nie zaczepiałem, tylko poszedłem dalej przed siebie ku wielkiej scenie.
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#2
09.10.2023, 14:28  ✶  

Jak typowa Elaine ćwiczyła w namiocie do występów. Musiała stworzyć program i dodać do niego jakichś ciekawych smaczków, aby nie robić za każdym razem tego samego. Wiedziała, że będzie zapewne musiała jeszcze stawić się niedługo na próbę do Flynna, aby porzucał sobie w nią nożami, ale nie teraz. Dziewczyna zajęła niewielką przestrzeń w rogu, gdzie właśnie ćwiczyła wchodzenie do niewielkiego, przeźroczystego pudełka. Zwijała się w taki sposób, że wypełniała całą jego przestrzeń, a wyglądała tak jakby nie miała kości. W końcu z niego wyszła i odetchnęła ciężko. Potrzebowała przerwy. Bolały już ją trochę mięśnie od tego wchodzenia i wychodzenia tam.

Miała zamiar ruszyć do swojej przyczepy, aby się odświeżyć, napić i coś zjeść, aby nabrać siły, ale jej oczom ukazał się siwowłosy mężczyzna, na którego prawie wpadła, bo zjawił się jej przed nogami tak niespodziewanie. Zadarła głowę, aby spojrzeć mu na twarz i uśmiechnęła się szeroko tak jak się uśmiecha człowiek, gdy spotyka swojego dawnego przyjaciela.

– Edward! – zawołała uradowana. – Dawno się nie widzieliśmy. Pamiętasz mnie jeszcze? – to z nim spędzała wolne chwile w jedne wakacje, to on opowiadał jej mnóstwo ciekawych rzeczy. Dziewczyna była nadal wesoła, nadal bezpośrednia, więc nic dziwnego, że zamiast przywitać go uściskiem dłoni, czy wyrafinowanym ukłonem po prostu go przytuliła na powitanie. Miała na sobie obcisły kostium do akrobacji, ale nie przejmowała się tym. Miała iść się przebrać w jakąś sukienkę, ale teraz nie miała zamiaru zostawiać swojego przyjaciela na pastwę losu.

Pan i Władca Prewettolandu
los chce ze mną grać w pokera
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Elegancki, dumny, nienaganny. Wysoki (ok. 184 cm wzrostu), warzący ok. 85 kg. Dobrze zbudowany, co z reguły ukrywa pod markowymi ubraniami. Nie nosi niczego, co nie pochodziłoby od projektanta. Twarz ma zwykle bez wyrazu, chyba że w jego otoczeniu jest bliska rodzina - wtedy pogodny, dowcipny. Z resztą wedle uznania. Ocieka charyzmą na poziomie półboga. Pies na baby. I nie tylko. Włosy siwe, długie, w artystycznym nieładzie. Broda pedantycznie przycięta.

Edward Prewett
#3
09.10.2023, 15:53  ✶  
Intuicja jak zawsze mnie nie zawodziła. Wrodzony instynkt skierował mnie tam, gdzie pragnąłem dotrzeć - do małej, rudowłosej dziewczynki, która już wyrosła na młodą pannicę, kobietkę, gwiazdę mógłbym rzec, ale gwiazdka w moim sercu znajdowała się tylko jedna i miała na imię Pandorka. Choć nie byłem tak na sto procent pewien, to jednak czułem częścią siebie, że to musiała być ona, ta moja mała przyjaciółka z dawnych lat, która chłonęła przeróżne historie jak gąbeczka, a teraz stała tam, wyrośnięta i pakowała się do pudełka, które nie mogło jej fizycznie pomieścić. Wstrętne pozory, bo dla niej nie miało to znaczenia. Śmiała nie imać się fizycznych ograniczeń i układała się do środka powoli, grzecznie, posłusznie. Trochę jak ruszona magicznie w ruch świeżo wyprana pościel. Ciach, ciach, ciach i leci do kufra oczekiwać na ponowne ubranie za dzień czy dwa.
Ale nie! Elaine nie pozostała w ciasnym pudełku! Ona rozkwitała, rozwijała swoje płatki by w końcu wdzięcznie wstać z uśmiechem, z ukłonem, z burzą rudowłosych loków, a mi pewne emocje rozbiły serce, totalnie zwariowało, zabiło w zdecydowanie szybszy tętent. Uśmiechała się szeroko do pustki, nie dostrzegając intruza w mojej osobie, a jako że to było niegrzeczne tak z ukrycia podglądać, postanowiłem zbliżyć się bardziej, wyłonić z cienia i przywitać z...
Uśmiechnąłem się szeroko, uradowany. Nie spodziewałem się aż takiego optymizmu. Nie spodziewałem się, że mnie rozpozna, a jednak. Chciałem ją chwycić by przypadkiem z tego zaskoczenia, z tego uradowania nie przewróciła się. A może bardziej pragnąłem ukłonić się po dżentelmeńsku...? Cóż, cokolwiek chciały wymknąć moje mięśnie zamarły, gdy zgrabne i młode dziewczę przytuliło się do mojego pedantycznie wyprasowanego garnituru.
Przytuliłem się na powitanie bez skrępowania, przy okazji notując sobie w głowie jej przymioty. Była bardzo drobna, niziutka, lekka, zdecydowanie lekka, choć nie wisiała na mojej szyi, ale miałem wrażenie, że mógłbym ją bez oporów unieść i nieść, i nieść, Merlin jeden wiedział gdzie i jak daleko. Choć była spocona i zziajana przez próby, to pachniała delikatnie, kobieco, a tych jej włosów było tyle, że musiałem się powstrzymać... Oj, chyba jednak nie byłem w stanie.
- Co ty dziewczyno robisz, że masz takie niesamowite włosy? - zapytałem, bez skrępowania zanurzając w nich palce. Czułem się, jakbym dotykał samego słońca, choć to też nie było do końca możliwe, bo moim jedynym słońcem był z kolei Laurent, ale najwyraźniej Elaine zbierała w sobie wszystko, co mogłem najlepszego odnaleźć w swoich bliskich, a kto wie? Może nawet więcej?
- Oczywiście, że pamiętam - odparłem nad wyraz politycznie, nie zdradzając się z tym, że przez drobne chwile wahałem się, czy ona to ona, ale to drobny szkopuł, drobny szczegół. Odstąpiłem od dziewczęcia na krok, puszczając ją, jak i jej włosy, by nasze spotkanie nie przerodziło się w molestowanie, aczkolwiek te włosy same prosiły się by je dotykać. Cóż, oddychaj Edwardzie.
- Elaine z Bellowego cyrku. Wahałem się aby, czy dobrze trafiłem, ale nieomylność to najwyraźniej moje drugie imię! - Wzruszyłem ramionami, po czym wskazałem na wyjście z namiotu. - Może chcesz się przebrać? Ja mam czas, ja mogę poczekać. Niespieszno mi do obowiązków - zaproponowałem, bo zakładałem, że tak cudowne, obcisłe stroje, podkreślające talię wcale nie musiały być wygodne na przyjacielskie rozmowy, a ona jeszcze miała w sobie tyle energii! Wprawiało mnie to w oniemienie.
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#4
09.10.2023, 18:57  ✶  

Uśmiech nie opuszczał jej ust, wesołe iskierki radości nie przestawały świecić w jej oczach, gdy patrzyła na starszego mężczyznę. Czuła się szczęśliwa, że Edward ją odwiedził, że o niej nie zapomniał, że chciał się tu pojawić. Już nie mogła się doczekać, gdy zasypie go pytaniami o nowe historie, nie mogła się doczekać, aż opowie jej wszystkie swoje przygody, opowieści o koniach i zwierzętach. Chciała zweryfikować swoją wiedzę i to, co dowiedziała się od Laurenta, chciała sobie przypomnieć, czy Edward też myślał jak jej nowy przyjaciel. Nie, nie pamiętała nazwiska Edwarda, była głupiutko naiwna i nieświadoma, że ten oto mężczyzna był ojcem jej nowego przyjaciela. Nie było to jednak ważne, bo jej serce zabiło jeszcze szybciej, gdy mężczyzna udowodnił, że jednak coś tam pamięta. Łechtało to jej ego, że mimo bycia dla niego dzieckiem została w jego głowie na tak długo.

Zaśmiała się, gdy zapytał o jej włosy i bez skrępowania przybliżyła głowę pod jego rękę, aby mógł lepiej sprawdzić jej rudą burzę. Dziewczyna zdawała się wręcz chodzić w miejscu; była tak energicznie zaskoczona jego obecnością, że nie wiedziała, gdzie spożytkować tę radość. Nawet jeśli chwilę temu odbyła morderczy trening swoich umiejętności to zmęczenie zniknęło jak za odjęciem różdżki, a to tylko dlatego, że miała kontakt z jednym człowiekiem, za którym w pewnym sensie tęskniła – nawet jeśli w ostatnim czasie o nim nie myślała.

– Nic takiego, po prostu regularnie je myję – odpowiedziała prosto, logicznie i najbardziej naturalnym tonem jakim można było powiedzieć takie zdanie odnośnie dbania o włosy.

Oh, tak Elaine była jak słoneczko i wiele osób o tym wspominało, gdy tylko ją spotykało. Dbała o to, aby ludzie czuli się przy niej dobrze, aby mogli się uśmiechać i czuć radość z przebywania w jej towarzystwie.

– Oczywiście – pokiwała energicznie głową i złapała go pod ramię, aby wyprowadzić z namiotu i skierować kroki do swojej przyczepy.

Była ona niewielka, ale to tylko pozory. W środku było dosyć sporo miejsca, tam też dziewczyna miała niewielkie miejsce w środku do ćwiczenia, ale Edward nie był w stanie tego zobaczyć, bo dziewczyna posadziła go przed przyczepą na krzesełku obok okrągłego stoliczka z parasolem. Lubiła udawać, że jej przyczepa to naprawdę dom, więc miała przed nim nawet jakieś drzewka i kwiaty, aby ładnie wyglądało.

– Napijesz się lemoniady? – zapytała, a gdy jej odpowiedział wróciła z tym na co miał ochotę. Poinformowała go, że za chwilę wraca i weszła do środka. Szybko się odświeżyła, oprószyła strategiczne miejsca na szyi olejkiem ze stokrotek, ubrała białą sukienkę do kolan, na deliaktnie szerszym ramiączku, która opinała się jej na biuście. Była gładka i naprawdę ładna.

– Jestem gotowa – na stopy wsunęła wygodne pantofle idealne na spacer. – Masz jakieś plany? Chcesz się gdzieś wybrać? Opowiedz mi co się u ciebie wydarzyło? – zasypała go gradem słów.

Pan i Władca Prewettolandu
los chce ze mną grać w pokera
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Elegancki, dumny, nienaganny. Wysoki (ok. 184 cm wzrostu), warzący ok. 85 kg. Dobrze zbudowany, co z reguły ukrywa pod markowymi ubraniami. Nie nosi niczego, co nie pochodziłoby od projektanta. Twarz ma zwykle bez wyrazu, chyba że w jego otoczeniu jest bliska rodzina - wtedy pogodny, dowcipny. Z resztą wedle uznania. Ocieka charyzmą na poziomie półboga. Pies na baby. I nie tylko. Włosy siwe, długie, w artystycznym nieładzie. Broda pedantycznie przycięta.

Edward Prewett
#5
10.10.2023, 20:54  ✶  
To, że byłem oczarowany osobą Elaine, to mało powiedziane. Ona gwiazdy miała w oczach zaklęte, a życia tyle, że mogłaby optymizmem ożywić setki hektarów cmentarzy. Intrygowały mnie niezmiernie osoby o takiej energii, podobnym zapale, duchu artysty. Niezrażona, uśmiechnięta, niewinna. I jeszcze ta jej prozaiczna odpowiedź o myciu włosów... Zaśmiałbym się, ale to było zbyt urocze, zbyt piękne, zbyt proste. Wyjątkowe, po prostu, w swej codzienności, powtarzalności, zwykłości. Aczkolwiek miałem też teorię, że musiały się dziać tu jakieś czary. Może bardziej nieświadome niż świadome.
Z zaszczytem ująłem ją pod ramię i z dumą ruszyłem wraz z nią przez cyrk. Niczym ten pan i władca, choć nie byłem na swym terenie. Niczym ojciec i dziadek, mimo że nie byliśmy spokrewnieni. Niczym mąż i kochanek, co mogło być tylko dalekim marzeniem. Poklepałem, a może bardziej pogłaskałem dłoń dziewczęcia wolną dłonią, rozkoszując się jej ciepłem i młodzieńczą gładkością. Gwoli ścisłości, nie parzyła niczym promienie słoneczne.
Choć jej przydomowe meble były niezwykle skromne, niezrażony przysiadłem na jednym z krzeseł, rozpinając guziki swej marynarki. Przyjemnie, że miała również parasol, to można było schować głowę przed słońcem, nieco odciążyć oczy i pozwolić sobie na odrobinę ochłody. Pogoda trafiła nam przyjemna jak na angielskie lato, więc trzeba było korzystać, ale to bez przesady.
- Z chęcią napiję się lemoniady... Jeśli masz, to z miętą poproszę - odparłem z uśmiechem, rozglądając się wokół z ciekawością. Właśnie takie widoki na co dzień miała Elaine. Nieco smutno biedne, nieco ciepło domowe. Najważniejsze, że była tu szczęśliwa i się spełniała, bo gorzej gdyby się nad nią znęcali i zmuszali ją do tych wszystkich występów. Różni byli ludzie, więc radowałem się, że nie zastałem jej w gorszym stanie, a za to w jakże rozkwitającym. Od razu widać było, że niczego jej w życiu nie brakuje, że nie straciła entuzjazmu, iskry życia.
- Dostosuję się do twoich preferencji, moja droga. Możemy posiedzieć, możemy się przejść... Wyglądasz pięknie w tej sukience - odparłem, tak się jej przyglądając. Podziękowałem za lemoniadę i z chęcią zamoczyłem w niej usta. Może trochę zbyt ufnie, ale kto szykowałby zamachy na moje własne życie w przypadkowym miejscu, w którym miałem okazji się pojawić. Szczególnie, biorąc poprawkę na to, że nie przypominałem sobie bym miał tu jakichś wróg. Prędzej przyjaciół.
- Wyśmienita - odparłem, pozwalając sobie na wyciągnięcie nieco nóg, ich rozprostowanie. Może poza nieelegancka dla dżentelmena, ale za to jakże wygodna, szczególnie na tych krzesłach. Aż się zamarzyły mi tu głowie wizje wakacji. Może powinienem zabrać się na jakieś z rodzinką. Plaża, woda, jakieś morskie pojedynki. Lorek to by pewnie skosił konkurencję jednym skinieniem palca.
- Masz piękny dom, Elaine - zauważyłem, zachwaliłem. - Sama sadziłaś kwiatki? - zapytałem z ciekawością. - Ja mam znacznie większy ogród, przyznam szczerze. Pracuje przy nim wiosną i latem co najmniej sześć skrzatów i specjalny artysta, wizjoner... Ogrodnik z powołania - przyznałem szczerze, bo ja gównie takie osoby zbierałem wokół siebie. Nigdy nic po najniższej linii oporu, tylko na całego.
- Nie skłamię, mówiąc, że mój ogród to dla niego wizytówka - zaśmiałem się, sącząc zaraz lemoniadę w najlepsze.
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#6
11.10.2023, 18:28  ✶  

Głaskanie swojej dłoni przez Edwarda przyjęła raczej z dozą dystansu, ale nie zmieniła wyrazu twarzy, ani się nie odsunęła. Pozwoliła mu na to, bo nie chciała za szybko go peszyć, czy też przepędzać. Zapamiętała go jako kulturalnego i ciepłego człowieka. Uśmiechnęła się tylko szerzej i szła obok niego delikatnie skocznym krokiem tak jak miała w zwyczaju. Jego spoufalanie było dla niej niekomfortowe, ponieważ czuła do niego respekt ze względu na to, że był od niej zdecydowanie starszy. Tak, Elaine była bardzo otwartą osobą, pewną siebie i tego, co chciałaby robić, ale peszyła ją obecność dojrzałych mężczyzn. Nie pamiętała nawet dlaczego tak się czuła, ale w sumie odkąd zaczęła występować źle znosiła spojrzenia dorosłych ludzi płci męskiej; było w tym coś dziwnego i przerażającego. Edward jednak nie sprawiał, że się go bała. Po prostu musiała go na nowo poznać, musiała sobie przypomnieć jak było jej dobrze w jego towarzystwie. Tacy mężczyźni jak ten konkretny Prewett powodowali, że z czasem czuła się przyjemnie doceniona, a szukała w nich może ojca; kogoś kto się nią zaopiekuje? Nigdy nie czuła potrzeby szukania rodziców, dowiadywania się o nich czegokolwiek. Wolała ich nie znać, aby się nie zawieść.

Rozpromieniła się jeszcze bardziej, gdy tylko usłyszała komplement. Włosy upięła teraz lekko na tyle głowy białą kokardką, która miała pasować do sukienki. Usiadła na krześle w odpowiedniej odległości od Edwarda i uśmiechnęła się do niego szeroko. Miała również szklankę z lemoniadą, której się napiła. Musiała trochę odpocząć po treningu.

– Dziękuję – powiedziała kolejny raz tego dnia – Staram się, aby było tu chociaż odrobinę przyjemnie i przytulnie. Sama o to zadbałam. Nie jestem dobra w sadzeniu kwiatów, czy ziół, ale przydają się. Chętnie zobaczyłabym twój ogród – dodała entuzjastycznie na samą myśl o takim miejscu. Elaine bardzo lubiła ładne miejsca. – Jakie masz tam kwiaty? Jakie drzewa? Czy masz dużo szkodników? Jak się ich pozbywasz? Ile w swoim życiu widziałeś ładnych ogrodów? – zalała go kolejną falą pytań.

Pan i Władca Prewettolandu
los chce ze mną grać w pokera
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Elegancki, dumny, nienaganny. Wysoki (ok. 184 cm wzrostu), warzący ok. 85 kg. Dobrze zbudowany, co z reguły ukrywa pod markowymi ubraniami. Nie nosi niczego, co nie pochodziłoby od projektanta. Twarz ma zwykle bez wyrazu, chyba że w jego otoczeniu jest bliska rodzina - wtedy pogodny, dowcipny. Z resztą wedle uznania. Ocieka charyzmą na poziomie półboga. Pies na baby. I nie tylko. Włosy siwe, długie, w artystycznym nieładzie. Broda pedantycznie przycięta.

Edward Prewett
#7
14.10.2023, 17:01  ✶  
Może czasami faktycznie bywałem zbyt bezpośredni, ale lata różnorakich doświadczeń nieco zaburzały mi ocenę sytuacji, czy coś było aż zanadto, czy jeszcze nie. Właściwie, gdybym może się nad tym pochylił, nieco zastanowił, może faktycznie by się wydało czymś nie na miejscu, zbyt natarczywym, ale przy Elaine straciłem dżentelmeńską gardę, gdyż była nader otwarta na świat. Zapewne w przyszłości - bliższej bądź dalszej - to właśnie to miało zniszczyć jej dziecięcą naiwność, beztroskę i te szczere uśmiechy, tak naprawdę pokazać jej brutalność męskiego świata. Wszystko zależało od tego, na jakie osoby trafi na swojej drodze... Niestety, nie miałem na to wpływu, a też nie miałem motywacji by zamykać ją pod szklaną kopułą. Szczególnie, że byłem pewien, że to również zmyłoby blask z jej twarzy. Ach, ten świat. Tak niedobrze i tak też było źle.
Zaśmiałem się pod nosem, słysząc te wszystkie pytania.
- Obawiam się, że nie zaspokoję twoich pytań - odparłem, odstawiając szklankę z lemoniadą na stolik. Tak tu spokojnie, zaskakująco cicho jak na obóz cyrkowy. Ale z pewnością nie było tak cicho jak na naszym zamku. Tam to istniało apogeum ciszy i spokoju, przynajmniej kiedy nie musiałem tracić nerwów.
- Niestety również nie znam się na roślinach ani ich pielęgnacji, ale... Jak tylko będzie w Keswick albo w jego okolicach, jak najbardziej czuj się mile widziana w mojej posiadłości. Specjalnie dla ciebie urządzimy specjalną audiencję u ogrodnika i jestem pewien, że wtedy wszelkie pytania na temat kwiatów, kolorów i insektów zostaną wyczerpująco rozwiane - odparłem tak całkiem poważnie, patrząc na tę niewinną buźkę dziewczęcia. Momentami przypominała mi nawet małżonkę z czasów naszej młodości. Nie ujmowałem jej urody, gdyż wciąż trzymała się zniewalająco i wciąż miałem na nią niesamowitą ochotę. Za kilka dni wracała do domu i jakoś nie mogłem się doczekać tej mojej kochanej zołzy.
- Nie chciałbym cię jednak zostawić w niesmaku, bez opowieści, to powiem ci, moja droga, że ostatnio usłyszałem o nowym duchu w Hogwarcie... Pamiętasz Hogwart, o którym ci opowiadałem podczas naszej pierwszej rozmowy? Szkołę Magii i Czarodziejstwa? - dopytałem, bo nie byłem pewien, gdzie powinienem zacząć swe opowieści, na którym momencie, czy coś może powtórzyć, czy raczej kontynuować. Mieliśmy czas, a przynajmniej ja wyjątkowo miałem, więc mogliśmy sobie porozmawiać. Tak o wszystkim i o niczym, głównie mało istotnym, gdyż Elaine Bell raczej nie posiadała informacji, które mogłyby okazać się dla mnie cennymi.
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#8
15.10.2023, 19:48  ✶  

Elaine zdecydowanie nie chciałaby być zamykana w klatce, wolałaby mieć chociaż złudne pojęcie wolności. Tak jak teraz. Pracowała dla cyrku, mieszkała tu, tu miała swoją rodzinę. Miała swoje obowiązki, ale mogła robić co chciała, jak chciała i gdzie chciała. Nie potrzebowała do tego zgody niczyjej. Wiedziała, że jeśli będzie chciała odejść to nikt nie będzie jej szukać. Nie zrobiłaby tego, bo nie chciałaby opuszczać Alexandra, którego kochała jak brata, który był jej rodziną, którą ją tu przyprowadził, dał dach nad głową i w jakimś stopniu się nią zaopiekował.

Nie, nigdy nie myślała o tym, że ktoś mógłby zrobić jej krzywdę, bo dlatego? Dlaczego ktoś miałby chcieć ją skrzywdzić – skoro ona nikomu nie robiła krzywdy? Nie potrafiła nikogo zabić, czy skrzywdzić jakieś zwierzę. Nie pod postacią Elaine Bell. Ten demon, który w niej siedział nie był pod jej kontrolą, więc wolała go nie wypuszczać. Wierzyła, że Edward też nie zrobi jej krzywdy, że Laurent też nie będzie wobec niej podły, bo ona nie robiła im nic złego. Spędzała z nimi czas, gotowała, rozmawiała i cieszyła się z ich towarzystwa. Nie przejmowała się tym, że mogłaby się zakochać, że mogłaby mieć złamane serce i tak by się z tego podniosła. Przekułaby to w coś dobrego, w jakieś doświadczenie, nauczyłaby się czegoś nowego i poszła dalej zabawiać tłumy w cyrku.

– Oh, rozumiem. W takim razie może po prostu mnie do siebie zaprosisz jak będziesz miał czas i ochotę na spotkanie? – zaproponowała tak naturalnie, tak prosto, wpraszając się wręcz do niego. Może nie bezpośrednio, bo pozwoliła mu wybrać termin, ale to pytanie brzmiało prosto, jak będzie miał czas to ma ją zaprosić i tyle. Nie, czy może, czy chce ją zaprosić tylko po prostu ma to zrobić.

– Oh! Tak pamiętam. Ostatnio spotkałam ducha na cmentarzu to się trochę o nich dowiedziałam i nowy przyjaciel podczas pikniku opowiadał mi też o domach w Hogwarcie. Niesamowite miejsce. Lubię słuchać o tej szkole, więc chętnie posłucham o duchu – rozpromieniła się niesamowicie. Uwielbiała historie.

Pan i Władca Prewettolandu
los chce ze mną grać w pokera
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Elegancki, dumny, nienaganny. Wysoki (ok. 184 cm wzrostu), warzący ok. 85 kg. Dobrze zbudowany, co z reguły ukrywa pod markowymi ubraniami. Nie nosi niczego, co nie pochodziłoby od projektanta. Twarz ma zwykle bez wyrazu, chyba że w jego otoczeniu jest bliska rodzina - wtedy pogodny, dowcipny. Z resztą wedle uznania. Ocieka charyzmą na poziomie półboga. Pies na baby. I nie tylko. Włosy siwe, długie, w artystycznym nieładzie. Broda pedantycznie przycięta.

Edward Prewett
#9
19.10.2023, 20:16  ✶  
Napiłem się lemoniady - cudowna w ten ciepły dzień. Jak najbardziej była trafna jej propozycja z tym napojem, bo mogłem się pokusić o stwierdzenie, że nic by mnie tak w tej chwili nie orzeźwiło jak szklanka tego napoju. Najchętniej wypiłbym duszkiem i odetchnął z ulgą, ale nie chciałem być zanadto zachłanny w towarzystwie damy, a właściwie panienki, więc pozostawiałem w sobie chociaż taki drobne ostatki kultury osobistej.
Uśmiechnąłem się, kiedy wspomniała o tym moim czasie i chęci na spotkanie. Choć tego drugiego miałem pod dostatkiem, to tego pierwszego ani grama. Za wyjątkiem tego dnia, który przeznaczyłem właściwie dla Radoslava, bo to na nim tu przyleciałem. Nawet nie planowałem, więc całkowitym przypadkiem trafiłem do cyrku.
- Przyznam, mój kalendarz, że tak powiem, pęka w szwach, ale kiedy tylko będzie dostępna pisz proszę śmiało, a ja znajdę dla ciebie czas, o to się nie martw i nawet nie czuj się zobowiązana odmawiać sobie wizyty, bo ja cię zapraszam z pełną świadomością konsekwencji - odparłem uśmiechnięty, gestykulując co nieco przy tym. Zauważyłem, że im więcej lat miałem na karku, tym więcej machałem tymi rękoma podczas wypowiedzi, jakbym nie mówił, tylko rzucał zaklęcia. Bezsensowne porównanie, ale mnie bawiło. - To dzięki temu, że ochotę na spotkanie z taką osobą jak ty, Elaine, to ja będę miał zawsze - przyznałem, skinąwszy jej głową. Drobny komplement, ale w pełni szczery. Lubiłem przesiadywać w jej towarzystwie, więc przerwa zawsze mi się przyda, nawet jeśli miałem słuchać wykładów o roślinach i owadach. Kto wie? Może nawet dowiem się czegoś nowego bądź ciekawego?
- A z tym duchem, taka historia, że go nie było w zamku, kiedy jeszcze pobierałem nauki w szkole - zacząłem do panienki Bell, pochylając się nieco w jej kierunku, jak gdyby to jakaś konspiracja była. Nic z tych rzeczy. Po prostu bardzo kontrowersyjne. - To duch jednej z uczennic. Jest całkiem nowy. Ma na imię... Niech sobie przypomnę... Marta! Jęcząca Marta! Przyznaj, że bardzo obraźliwe - zacząłem swą opowieść.
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#10
20.10.2023, 16:38  ✶  

Gdyby wypił zawartość duszkiem przyniosłaby mu więcej. W końcu mógł czuć się spragniony. Elaine czasami zapominała o odpowiednim nawodnieniu, ale po występach czuła, że potrzebowała więcej wody i wtedy wypijała za cały tydzień. Dziewczyna nie znała pojęcia kultury osobistej tak jak Edward. Dla niej liczyło się to, aby nie mlaskać przy jedzeniu, pić w miarę powoli (ale nie jeśli chce się mocno pić), nie bekać przy stole i nie wydawać innych niestosownych dźwięków. Lubiła zjeść w przyjemny sposób, ale też tego nie zawsze wymagała od innych, bo niektórzy pracownicy cyrku byli nieokrzesani.

– Cóż, nie umiem pisać, ale mogę wysłać ci jakiś rysunek, abyś wiedział, że mam ochotę na spotkanie – odpowiedziałam; nie miała ani grama zawstydzenia z tego tytułu. Jeszcze nie trafiła na nikogo kto by ją z tego powodu wyśmiewał, więc nie widziała w tym problemu. – Przyniosę wtedy jakieś babeczki, albo jakieś danie dla ciebie – odpowiedziała ożywiona pomysłem wpadnięcia do niego. Może kiedyś tak zrobi?

– Oh, to duch uczennicy? – dopytała – I bardzo nie ładnie ją nazwali. Co się stało, że się tam znalazła? – zapytała zmartwiona. Pochyliła się do niego bardziej, aby lepiej słyszeć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edward Prewett (5486), The Little Fox (3934)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa