• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[06.06.1972] W urodzinowym klimacie | Augustus & Imogen

[06.06.1972] W urodzinowym klimacie | Augustus & Imogen
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#1
16.09.2023, 23:08  ✶  
Ogród przy posiadłości Rookwoodów

Szósty czerwca był specjalną datą w naszym małżeństwie i niech Merlin mnie jeden broni, jeśli śmiem kiedykolwiek zapomnieć o urodzinach Imogen. Zdarzyło się raz, bezpośrednio po naszym ślubie... I może drugi... Sam już nie pamiętałem, ale postanowiłem jej wtedy tak wynagrodzić zaniedbanie, że stało się to moją... właściwie naszą tradycją.
Już z samego rana, chociaż położyliśmy się późno spać, dało się czuć w pokoju silny zapach żywych róż. Co prawda, perfumy, których używała moja małżonka, same w sobie były naturalnie niemożliwe, aczkolwiek również było tyle różnych odmian róż, że niebawem miały mieszać się wzajemnie w naszej sypialni i łazience. Jedynie nie miało ich być w pozostałej części domu, bo Ojciec niechybnie by mnie zatłukł, szczególnie gdyby ich woń dotarła do Lorda Voldemorta.
A dziś miałem dodatkowe motywacje, by wynagradzać Imogen swoje słodkie zapomnienie przy Avelinie, więc już miałem z tyłu głowy przygotowanie jej kąpieli z płatkami róż, z płatkami róż rozsypanymi wszędzie po podłodze, z płatkami unoszącymi się leniwie w powietrzu i poruszającymi się jedynie wtedy, kiedy śmiemy obok nich przemknąć, poruszając przy tym otulające je powietrze. O tak.
Po powrocie z pracy, małżonkę zastałem w ogrodzie, więc wydałem odpowiednie instrukcje skrzatowi. Wręczyłem mu również dwa dodatkowe bukiety, które miał zabrać do naszego pokoju, a trzeci zabrałem ze sobą, zmierzając ku solenizantce. Wśród niej panował niemały chaos, gdyż przebywała na zewnątrz z dziećmi. Ramses biegał z miotłą, Conven za nim jak ten wariat coś wykrzykując, a mała Beatrice spoczywała spokojnie w zdobionym wózku. Imogen, cóż, zapewne wyglądała zniewalająco jak zwykle. Bywała perfekcjonistką, jeśli chodziło o wygląd. To nas zdecydowanie łączyło. Przykładaliśmy dużą uwagę do odpowiedniej prezencji.
- Jak się miewa najpiękniejsza kobieta na świecie? - zapytałem, podchodząc do niej z bukietem trzymanym za plecami. Objąłem ją wolną ręką i złożyłem przelotne trzy całusy na jej ustach, ten trzeci już był nieco dłuższy i lekko zadziorny. Uśmiechnąłem się do niej szerzej, wspominając wczorajszą noc, po czym odsunąłem co nieco by wręczyć jej kwiaty. - Jeszcze raz, wszystkiego najlepszego, kochanie - szepnąłem do niej i cmoknąłem ją po raz czwarty już w policzek.
serpentine
beautiful mayhem
violently happy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła kobieta mierząca sobie sto sześćdziesiąt osiem centymetrów; przyglądając się jej wąskiej niczym u osy talii trudno nie ukryć zdziwienia, że wydała na świat trójkę dzieci. Twarz owalna, z dużymi bursztynowymi oczami, ciemnymi brwiami wyginającymi się w łagodne łuki, lekko zadartym nosem oraz dołeczkami w policzkach, gdy Imogen się uśmiecha. Sięgające pleców gęste kruczoczarne włosy w świetle mienią się granatowymi refleksami. Niezależnie od okoliczności odziana jest elegancko oraz zgodnie z najnowszą modą, zaś jej fryzura i makijaż pozostają nienaganne.

Imogen Rookwood
#2
30.09.2023, 12:19  ✶  
Ciepłe promienie popołudniowego słońca przedzierały się przez liście i pieściły nagą skórę jej ramion - nieco odrętwiałych od ciężaru dziewczynki drzemiącej z policzkiem przytulonym do jej piersi, w której rytmicznym falowaniu odnalazła bezpieczeństwo - wiatr składał swe delikatne pocałunki na odkrytym karku, zaś świeża zieleń wschodzącej trawy łaskotała jej bose stopy za każdym razem, gdy odbijała je od ziemi. Siedziała na huśtawce zawieszonej na gałęzi rozłożystego dębu na tyłach posiadłości Rookwoodów, zerkając od czasu do czasu z rozczuleniem na śpiącą twarzyczkę córki, której najwidoczniej nie przeszkadzał hałas, którego źródłem byli jej starsi bracia. Dobrze, myślała. Ma mocny sen. Czy była szczęśliwa? W pewnym sensie tak, dzięki trójce wspaniałych (i niewątpliwie pięknych) dzieci, jakie wydała na świat.
I czwartym, o którym nikt nie miał jeszcze pojęcia.
Zdawało się, że w ciągu dnia zdążyła zapomnieć już o późnym powrocie Augustusa poprzedniego wieczoru i otulającym go zapachu lawendy za sprawą pozostawionych w domu bukietach róż, lecz im więcej kwiatów znajdowała, tym większe były jej obawy, że mąż chce jej coś wynagrodzić, przeprosić za coś, uśpić jej czujność. Bo przecież nie mógł tak po prostu okazać jej czułości - Imogen przez lata nauczyła się, że musi zabiegać o jego miłość. Tak było w Hogwarcie. Tak było, gdy mieli stanąć przed ołtarzem. I tak było teraz.
Zadrżała na dźwięk jego głosu, podniosła się z huśtawki i poprawiła prostą białą sukienkę na ramiączkach. Nie mogła zaprzeczyć, że jego komplement mile połechtał jej ego. Zarzuciła ręce na jego szyję, odwzajemniając pocałunki, a jej ciało drżało na wspomnienie minionego wieczoru.
— Chłopcy przynieśli mi śniadanie do łóżka — odparła w przewie pomiędzy momentami, w których ich usta się złączyły. Przyjęła od niego bukiet, zaciągając się słodką wonią róż. — Dziękuję, najdroższy.
Usiadła z powrotem na huśtawce, robiąc mu miejsce obok siebie, po czym przywołała skrzata, aby zabrał od niej kwiaty.
— Postaw je w jadalni — nakazała służącemu, a zaraz potem oparła głowę na ramieniu męża. Ujęła dłoń Augustusa w swoje smukłe palce i wodziła po niej jednym z długich paznokci, zataczając kręgi wokół jego knykci.
— Jak się czujesz z tym, że przez najbliższe kilka tygodni będę o rok starsza? — roześmiała się. Zadawała mu to pytanie co roku, było już ich małą tradycją.


[Obrazek: 55rG7le.png]
please,  dance with me in the  dark
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#3
30.09.2023, 17:23  ✶  
Dosyć często zwracałem uwagę na otaczające mnie zapachy, więc z ulgą odetchnąłem, kiedy poczułem znajomy, przyjemny, nieco słodki zapach różanych perfum mojej małżonki. Miał w sobie coś takiego, co po tych latach małżeństwa, mogłem swobodnie nazwać zapachem domu, właściwie tej części naszej zacisza domowego, o czym zresztą również myślałem wczoraj, kiedy wtuliłem się w jej rozgrzane ciało w łóżku. Zaraz po tym... Nie spodziewałem się takiego obortu spraw, szczególnie po tak ciężkim dniu, po kolacji z Aveliną...
- Śniadanie do łóżka? To się postarali - zauważyłem udawanie zaskoczony, jak gdybym wcale nie był współinicjatorem tej akcji. Chłopaki jednak kompletnie nie zwracali na nas uwagi, bo miotła okazała się być ważniejsza. Cóż, bolało serce, że się nie jest w centrum uwagi, ale też odetchnąłem z ulgą, zajmując miejsce obok Imogen. Mogłem swobodnie odpocząć po dniu pracy, a dosyć sporo się działo.
Objąłem ręką Imogen, skoro oparła głowę na moim ramieniu, a sam oparłem się wygodnie o ławkę. Można by rzec, że spokój, gdyby nie te wrzaski, ale kiedy to były wrzaski własnych pociech jakoś łatwiej było to tolerować, szczególnie że bardziej niepokojąca w tym przypadku byłaby bezbrzeżna cisza.
- Myślę, że będę się czuł zobowiązany słuchać dobrych rad i rozkazów mojej żony-seniorki - zawyrokowałem, choć przyszłość miała pokazać, że raczej daleki byłem od realizacji podobnej obietnicy, a do moich urodzin wcale nie było blisko. Zdawały się oddalać w nieskończoność, bacząc na to, ile miałem do zrobienia, a o ilu rzeczach jeszcze nie wiedziałem. - I do usług... Co powiesz później na długą, relaksującą kąpiel? Można by powtórzyć... to i owo - stwierdziłem szeptem z lekkim pomrukiem. Pochyliłem się by trącić czubek jej głowy nosem. Ponownie odetchnąłem, chłonąc słońce, które skrawkami przedzierało się w naszym kierunku. Drzewo za bardzo nie chciało mu na to pozwolić.
Musiałem przyznać, że z reguły zbyt rzadko spędzałem czas wolny na zewnątrz. Zawsze w pracy, w domu, w innej dziupli. Blady byłem jak typowy Londyńczyk, aczkolwiek trochę koloru by mi nie zaszkodziło. Już Imogen lepiej wyglądała. Miała nieco złocistą skórę, odsłoniętą może trochę za bardzo jak na przebywanie na zewnątrz. Cieszyłem się, że zbyt wielu gości to my na co dzień nie mieliśmy, bo ciężko byłoby mi się dzielić jej urodą z innymi.
- Nie jest ci za zimno? - zapytałem, drgnąłem lekko i poniekąd zaoferowałem się jednak obronić ją przed golizną, nie chcąc kusić losu. Nawet nie chodziło o obcych, ale o mojego brata albo Ojca. Może z reguły bywali zajęci własnymi sprawami, ale to był również ich dom i mogli w każdej chwili tu przyjść.
serpentine
beautiful mayhem
violently happy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła kobieta mierząca sobie sto sześćdziesiąt osiem centymetrów; przyglądając się jej wąskiej niczym u osy talii trudno nie ukryć zdziwienia, że wydała na świat trójkę dzieci. Twarz owalna, z dużymi bursztynowymi oczami, ciemnymi brwiami wyginającymi się w łagodne łuki, lekko zadartym nosem oraz dołeczkami w policzkach, gdy Imogen się uśmiecha. Sięgające pleców gęste kruczoczarne włosy w świetle mienią się granatowymi refleksami. Niezależnie od okoliczności odziana jest elegancko oraz zgodnie z najnowszą modą, zaś jej fryzura i makijaż pozostają nienaganne.

Imogen Rookwood
#4
01.10.2023, 01:38  ✶  
Najbardziej na świecie obawiała się tego, że Augustus mógłby przestać uważać ją za piękną. Że któregoś dnia mogłaby stanąć przed lustrem i ze zgrozą odkryć, że życie uciekło jej przez palce, a ona jest już stara, pomarszczona i nieatrakcyjna dla miłości swojego życia. Dlatego dbała o siebie najlepiej jak tylko była w stanie -  kosztowne kosmetyki i liczne zabiegi stały się już codziennością Imogen. Zawsze elegancko ubrana, pachnąca różami, z nienagannym makijażem i kaskadą lśniących włosów opadających na jej plecy - zdecydowanie należała do kobiet, które na ulicy skupiają wzrok. Ona jednak zdawała się nie dostrzegać wygłodniałych spojrzeń obcych jej mężczyzn; patrzyła tylko na jednego, na jej niedościgniony ideał,  miłość życia i obsesję. Coraz częściej rozważała wizytę u magiplastyka, by pozbyć się niedoskonałości, jakie zostawiły na jej ciele trzy ciąże. Musiała być idealna. Dla niego.
— Moim pierwszym rozkazem będzie pocałunek. W usta — zachichotała, a zaraz potem zbliżyła swoją twarz do jego i musnęła jego wargi swymi własnymi na zachętę. — Ach tak... — wyszeptała — Masz ochotę na powtórkę ze wczoraj?
Wypowiadając te słowa błądziła palcami wokół guzików jego koszuli, zupełnie tak, jakby chciała je rozpiąć, lecz przeszkadzała jej w tym obecność dzieci. Wieczorem - tak, z pewnością wieczorem da mu wszystko, czego pragnie. Teraz jednak mogła sobie pozwolić jedynie na złożenie mężowi słodkiej obietnicy. Z drugiej jednak strony, mogli przecież zostawić dzieci pod opieką służby i sami zniknąć za drzwiami swojej sypialni. Rozważała przez moment złożenie mu takiej propozycji, ale Augustus ją wyprzedził, zadając jej inne pytanie.
W odpowiedzi roześmiała się perliście.
— Nie — odparła nieco zadziornie, nie doszukując się w jego pytaniu zazdrości (i to o jego brata oraz ojca! Z całą sympatią do Ulyssessa i Chestera, ale obaj panowie nie byli w jej typie), a jedynie troskę o swoje zdrowie — A powinno mi być?
Zaraz jednak spoważniała i spojrzała w kierunku chłopców, upewniając się, że jej nie usłyszą.
— Jak długo On zamierza zostać w naszej piwnicy? — zapytała szeptem.


[Obrazek: 55rG7le.png]
please,  dance with me in the  dark
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#5
04.10.2023, 20:12  ✶  
Aż mi się przypomniało nieznośnie o tych wszystkich sytuacjach, kiedy Imogen zwracała swoją osobą uwagę innych mężczyzn. Bezczelni. Oglądali się za nią. Przemykali uważnym spojrzeniem po jej odsłoniętych częściach ciała, po talii podkreślonej odpowiednią garderobą, po ustach zakreślonych wyrazistą szminką. Po jej uśmiechu, który miał być zarezerwowany tylko i wyłącznie dla mnie.
Nawet nie byłem pewien, kiedy wyrobiłam w sobie tę manię, tę uciążliwość, tę zazdrość. Na początku mi nawet na niej nie zależało, a teraz potrafiłem być niesamoiwice zazdrosny nawet o swoich krewnych, którzy mogliby spijać spojrzeniem urodę z jej odkrytych ramion. Aż rosło we mnie ogromne poczucie dyskomfortu, a jej odpowiedź, że nie, że nie potrzeba...
To tak, jakbym wcale nie znajdował się w centrum jej wszechświata, jakby w każdej chwili mógł się znaleźć u jej boku ktoś inny, ktoś bardziej urodziwy, młodszy, a może starszy, w jakiś sposób prosty albo pokrętny doskonalszy, kto będzie jej szeptał do ucha jakieś mamidła... Na tę myśl jeszcze bardziej rosło we mnie niezadowolenie, niepocieszenie, ogromna zazdrość. Preferowałem, kiedy siedziała w domu, kiedy nie wychodziła na popołudniowe spotkania z koleżankami, kiedy jedynym jej celem były dzieci. Ale nie mogłem jej zakazać realizacji. Cieszyłem się, że miała choć ten drobny skrawek dla siebie, tej swojej pracy, tej pisaniny, kariery.
- Żebyś nie czuła dyskomfortu... W cieniu jest dosyć chłodno - zauważyłem, choć kłamałem, a właściwie wymyślałem powody na bieżąco, bo nie mogłem jej powiedzieć, że za bardzo się rozgołaca. A może mogłem? Byłem jej mężem, a ona tylko prowokowała innych takich ubiorem.
Przytuliłem się bardziej do niej, by jednak szepnąć o tym słówko.
- Właściwie to nie powinnaś się tak eksponować. Bardzo mi się podoba ta sukienka, ale preferowałbym by była zarezerwowana tylko dla moich oczu - odparłem rzeczowo, dopiero w połowie wypowiedzi relfektując się i przyjmując nieco delikatniejsze tony. Przemknąłem palcami po jej odsłoniętym ramieniu. Kusiła niezmiernie mnie, więc kusić mogła również innych, a tego bym nie zniósł.
Podobnie jak tego, że mogłoby jej się cokolwiek stać poprzez zadawanie niewygodnych pytań. Jej albo dzieciom.
- Będzie tu tyle czasu, ile tylko zapragnie... Lepiej nie pytać o takie rzeczy. Lepiej nie pytać o nic. Mówiłem ci - odszepnąłem jej zaraz już poważnie. Zmierzyłem wzrokiem jej profil, a zaraz później dzieci bawiące się nieopodal. Sam cholernie się o nich wszystkich bałem, ale nie zamierzałem dać tego po sobie poznać. A przynajmniej próbowałem. Imogen zapewne znała mnie na tyle by wiedzieć, co nie daje mi spać po nocach.
- To gra o wielką stawkę. Tylko najwierniejsi i najbardziej wytrwali będą, że tak powiem, spijać śmietankę. Robię wszystko, co w mojej mocy, byśmy byli w tej grupie. Nie martw się - odparłem, cmokając ją w policzek dla otuchy, i zaraz pomyślałem o Mrocznym Znaku, który teraz był ukryty zaklęciem maskującym na moim lewym przedramieniu. Zawsze ukrywałem go przed wyjściem do pracy, a ściągałem po powrocie, właśnie w okolicach kąpieli.
serpentine
beautiful mayhem
violently happy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła kobieta mierząca sobie sto sześćdziesiąt osiem centymetrów; przyglądając się jej wąskiej niczym u osy talii trudno nie ukryć zdziwienia, że wydała na świat trójkę dzieci. Twarz owalna, z dużymi bursztynowymi oczami, ciemnymi brwiami wyginającymi się w łagodne łuki, lekko zadartym nosem oraz dołeczkami w policzkach, gdy Imogen się uśmiecha. Sięgające pleców gęste kruczoczarne włosy w świetle mienią się granatowymi refleksami. Niezależnie od okoliczności odziana jest elegancko oraz zgodnie z najnowszą modą, zaś jej fryzura i makijaż pozostają nienaganne.

Imogen Rookwood
#6
28.10.2023, 01:12  ✶  
Jej oczy rozpalały się blaskiem podobnym tysiącom gwiazd za każdym razem, gdy Augustus znajdował się w zasięgu wzroku; dla niego spędzała długie minuty przy toaletce, starannie dobierała swe stroje i poddawała się licznym zabiegom, by jak najdłużej pozostać atrakcyjną. Zwracanie na siebie uwagi innych mężczyzn było dla Imogen jedynie skutkiem ubocznym, jak formułka wypisana na etykiecie buteleczki z eliksirem, na którą nie zwracała uwagi, dopóki otrzymywała to, na czym jej zależało. Czasami tylko - gdy czuła, że zainteresowania Augustusa jej osobą spada - pozwalała, by mąż przyłapał ją na wymienianiu uśmiechu z kimś innym, by zaczął obawiać się, że mógłby ją stracić, by otoczył ją ramieniem i zademonstrował swą siłę, pokazał, że należy tylko do niego, że jest dla niego najważniejsza oraz że wciąż mu zależy.
Od lat przekuwała swoją niepewność w jego wątpliwości.
Nie odpowiedziała od razu. Patrzyła mu prosto w oczy z szelmowskim uśmiechem, a zaraz potem - nie przerywając kontaktu wzrokowego - poprowadziła swą dłoń na ramiączko sukienki i zsunęła je, eksponując nagą skórę. Sprawdzała go, testowała, bawiła się w przesuwanie granic i kokietowała.
— Rzeczywiście zrobiło się nieco chłodno — odparła po chwili — Chyba potrzebuję cieplejszego odzienia.
Rzuciła mu sugestywne spojrzenie, a zaraz potem skupiła spojrzenie na Beatrice, która poruszyła się niespokojnie. Pochyliła się nad wózkiem, by okryć córkę tetrową pieluszką i z czułością pogładziła jej pulchny policzek. Bardziej niż Augustusa kochała tylko dzieci. Wcześniej nie przypuszczała, że mogłaby się odnaleźć jako matka; w młodości wydanie na świat potomstwa jawiło jej się jako naturalna konsekwencja małżeństwa, obowiązek, który musi wypełnić, by zatrzymać przy sobie ukochanego mężczyznę. Na przestrzeni lat jej poglądy uległy zmianie, zakochała cię w macierzyństwie z chwilą, gdy poczuła pierwsze ruchy swego najstarszego syna. Teraz mogła mówić o sobie jako kobiecie szczęśliwej i spełnionej.
Tylko ta lawenda była jej solą w oku.
— Miałam na myśli... Czy nie zechciałby zjeść z nami kolacji? Przy stole, w blasku świec, z najlepszym winem, gdy dzieci pójdą spać... — rzuciła rozmarzona, patrząc w dal z nadzieją — Jeśli mamy spijać śmietankę, to czy nie lepiej byłoby, gdyby zapamiętał nas jako gościnnych przyjaciół, którzy nie zapomnieli o nim, gdy był w potrzebie? Wówczas on nie zapomni o nas.
Odwróciła się do Augustusa z promiennym uśmiechem.
— Pójdę za tobą wszędzie.


[Obrazek: 55rG7le.png]
please,  dance with me in the  dark
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#7
06.11.2023, 22:57  ✶  
Doprowadzała mnie do szewskiej pasji, jednocześnie sprawiając, że zapierało mi dech w piersi. Przeklinałem dzień, w którym wzięliśmy ślub, zarazem chwaląc go w niebogłosy. Rozejrzałem się wokół naprędce. Naprawdę nie chciałem by ktokolwiek nas przyłapał w tak intymnej sytuacji, gdzie jej ramiączko... Zsunęło się za sprawą jej delikatnych, niewinnych na pozór dłoni, po jej ramieniu. Opadło, a ja przełknąłem ślinę, patrząc na nie, tak nisko... To ramię aż się prosiło by wylądować na nim z pocałunkami, by ująć jej właścicielkę w ramiona i rzucić na obszerne, małżeńskie łóżko.
Niestety - albo stety - byliśmy na zewnątrz, a nie w naszej sypialni. Nie godziło się robić tu takich rzeczy, jakichkolwiek aktów miłości się nie godziło, co najwyżej pozwalając sobie na drobne pocałunki, więc pochyliłem się w jej kierunku, całując jej miękkie, uśmiechnięte usta i jednocześnie poprawiłem jej tę sukienkę. Przynajmniej póki nie patrzyłem i moja wola była na wysokim poziomie, po czym wstałem i zacząłem ściągać marynarkę. Nie żartowałem. Nie zamierzałem się nią dzielić nawet z domownikami, więc poczekałem tylko aż uspokoi Beatrice. Zaraz pochyliłem się nad nią by otulić ją ogrzanym przeze mnie materiałem. Zakrył - powiedzmy, że skrupulatnie - jej ogołocone ramiona i to mnie po części zadowalało, bo jednak uboga była to sukienka. Wszystkie kształty ukazywała przy najdrobniejszym poruszeniu.
Nie siadałem, przeświadczony, że zaraz ruszymy do domu. Może i pogoda była ładna, ale dzieci nie powinny spędzać za dużo czasu na powietrzu, poza tym mieliśmy z Imogen, cóż, inne sprawy na głowie. Sama się o to prosiła, a jeszcze po wczorajszej kąpieli... Nie byłem w stanie wyrzucić sobie jej ze wspomnień. Owładnęła mnie całego, stąd też róże dziś sypały się gromko. Też z powodu kolacji z Aveliną, ale nie tylko.
- Nie uważasz, że takie zaproszenie powinien wystosować mój ojciec jako pan domu? - zauważyłem, tak naprawdę obawiając się schodzić na dół by wystosować do Czarnego Pana jakichkolwiek zaproszeń. Miał zapewne na głowie rzeczy ciekawsze, znacznie wykraczające poza prozaiczne kolacje w naszym towarzystwie. Też nie chciałem by oglądał moją małżonkę... Pewnie zaraz wymyśliłaby, wynalazła właściwie w swojej szafie coś równie wyzywającego. Co, jeśli Czarny Pan zechciałby skraść jej jakiekolwiek pocałunki? Nie mógłbym na to nawet w żaden sposób zareagować, się przeciwstawić. - Myślę, że Czarny Pan ma ciekawsze rzeczy na letnie wieczory niż siedzenie z nami i wspólne picie wina - dodałem, chcąc jej wymazać podobne pomysły z głowy. Nie, to był beznadziejny pomysł. Obawiałem się Ojca, a Ojciec obawiał się Czarnego Pana. Przestrzegał nas przed nim, więc to było wykluczone, żeby drobna i delikatna Imogen siadała z nim przy stole.
serpentine
beautiful mayhem
violently happy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła kobieta mierząca sobie sto sześćdziesiąt osiem centymetrów; przyglądając się jej wąskiej niczym u osy talii trudno nie ukryć zdziwienia, że wydała na świat trójkę dzieci. Twarz owalna, z dużymi bursztynowymi oczami, ciemnymi brwiami wyginającymi się w łagodne łuki, lekko zadartym nosem oraz dołeczkami w policzkach, gdy Imogen się uśmiecha. Sięgające pleców gęste kruczoczarne włosy w świetle mienią się granatowymi refleksami. Niezależnie od okoliczności odziana jest elegancko oraz zgodnie z najnowszą modą, zaś jej fryzura i makijaż pozostają nienaganne.

Imogen Rookwood
#8
08.11.2023, 01:06  ✶  
Tym, czego nie wiedział Augustus, była fascynacja Imogen osobliwym gościem zamieszkującym piwnice posiadłości  Widziała Czarnego Pana tylko raz - tej nocy, kiedy zjawił się we dworze - do dziś nie mogła wyrzucić z pamięci tego, jak odziana w nocną koszulę stała pogrążona w półmroku galerii z Beatrice przytuloną do jej piersi i obserwowała mężczyzn rozmawiających na dole; swojego zaciekawienie, gdy wpatrywała się w profil tego, którego nazywali Lordem Voldemortem i przyśpieszonego bicia serca, gdy ich spojrzenia na krótką chwilę się skrzyżowały. Drżąc wycofała się do sypialni i aż do świtu nie zmrużyła oka, wpatrując się tępo przed siebie.
Lecz czy tym, co wówczas odczuła był lęk? Nie była pewna, jednak od tamtego czasu regularnie śniła o tamtym człowieku. Nie było w tych snach nic zdrożnego - nie z punktu małżeńskiej wierności. Coś niezależnie od jej woli pchało ją w stronę Lorda Voldemorta.
Grymas rozczarowania przebiegł po twarzy Imogen, lecz zwrócona tyłem do męża była w stanie ukryć swoje emocje. Zaraz też na jej ramionach spoczęła marynarka Augustusa; jej drobna sylwetka zdecydowanie tonęła w morzu materiału, jednak bijące od niego ciepło i zapach ukochanego sprawiały, że czuła się dobrze w jego odzieniu.
— Szkoda — oznajmiła. Chciała dodać coś jeszcze, rozchyliła nawet pomalowane burgundem wargi, a myśl zamigotała na końcu jej  języka, ale wtedy zjawił się skrzat, informując ich, że obiad zostanie podany za godzinę. Podziękowała mu - wszak wzorowa i dobrze wychowana pani domu zawsze okazywała wdzięczność swej służbie, to pierwsza zasada wpajana jej przez matkę - a kiedy tylko się oddalił, rzuciła Augustusowi łagodny uśmiech. Zaraz potem jej spojrzenie powędrowało na śpiącą córkę i bawiących się nieco dalej synów, by na końcu znów zawisnąć na sylwetce męża.
— Słyszałeś? Mamy godzinę, a ja muszę się jeszcze przebrać... — rzekła z pozorną niewinnością — A jak na złość, zamek w mojej sukience się zacina i potrzebuję z nim pomocy. Może moglibyśmy zostawić dzieci na chwilę pod opieką służby i...
Nie dokończyła. Nie musiała, po tylu latach spędzonych ze sobą Augustus musiał już doskonale wiedzieć, co miała na myśli. Rumieniec na jej policzkach, trzepotanie rzęs, blask w oczach i przygryzanie wargi w ten charakterystyczny sposób mogły oznaczać tylko jedno.


[Obrazek: 55rG7le.png]
please,  dance with me in the  dark
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#9
12.11.2023, 17:17  ✶  
Miałem zbyt bogatą wyobraźnię. Nie potrafiłem wyciągnąć ze swojej głowy myśli, wizji tego, że Imogen mogłoby cokolwiek intymnego łączyć z Czarnym Panem. Już na same te fantazje, wstrętne i przebrzydłe, nie byłem w stanie pozbyć się zazdrości o moją małżonkę. Jej dłonie, jej dotyk, a nawet jej myśli należały tylko i wyłącznie do mnie. Nie było tam miejsca dla nikogo więcej, niezależnie od tego, czy byłby to ktoś obcy, Czarny Pan czy może mój własny ojciec. Nie ręczyłem za siebie, jeśli jeszcze chociaż raz Imogen zdecyduje się na ubranie podobnie wyzywającego odzienia. Czy to dla igrania ze mną, czy to dla własnej swobody.
- Tak, pospieszmy się... Mam dla ciebie jeszcze jeden, drobny prezent, więc możemy uprzedzić skrzaty, że się spóźnimy. Niech nie czekają na nas z obiadem. Dołączymy w trakcie - stwierdziłem, w tym jednym wypadku mając za nic przykazania Ojca o obowiązkowych, rodzinnych posiłkach. Właściwie to nawet nie miałem głowy by teraz o tym rozmyślać, bo ostatkiem sił walczyłem ze sobą by nie pogwałcić własnych zasad i nie porwać Imogen na ręce, by w eksperesowym tempie dotrzeć do naszej sypialni. Niestety, dzieci, a przede wszystkim ich bezpieczeństwo, były dla mnie równie ważne, a nawet ważniejsze, więc zamiast porywać w ramiona Imogen, tylko ponownie musnąłem jej wargi w delikatnym pocałunku. Delikatnym, choć ciało domagało się większych uniesień. Wedle jednak etykiety, czym prędzej przerwałem pocałunek i pomogłem jej zejść z huśtawki, zaś w ramiona porwałem Beatrice by nic mnie więcej nie kusiło. Beatrice smacznie spała, więc musiałem być przy tym delikatny i ostrożny.
Beatrice była taka mała, drobna i niewinna. Jako moja jedyna córka była moim oczkiem w głowie i choć pierworodny zawsze miał największą uwagę ojca, to Beatrice zdecydowanie miała największą część mojego serca. Cmoknąłem jej czółko. Spała, więc w środku zamierzałem oddać ją pod opiekę mamki, zaś z Imogen udać się dalej do naszej sypialni. Chwyciłem małżonkę za dłoń by nie przedłużać zbędnie. Śpieszyło nam się. Mi się spieszyło. Chciałem jej pokój wypełniony płatkami róż i wielką wannę wypełnioną wodą, różami i przeróżnymi olejkami.
serpentine
beautiful mayhem
violently happy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła kobieta mierząca sobie sto sześćdziesiąt osiem centymetrów; przyglądając się jej wąskiej niczym u osy talii trudno nie ukryć zdziwienia, że wydała na świat trójkę dzieci. Twarz owalna, z dużymi bursztynowymi oczami, ciemnymi brwiami wyginającymi się w łagodne łuki, lekko zadartym nosem oraz dołeczkami w policzkach, gdy Imogen się uśmiecha. Sięgające pleców gęste kruczoczarne włosy w świetle mienią się granatowymi refleksami. Niezależnie od okoliczności odziana jest elegancko oraz zgodnie z najnowszą modą, zaś jej fryzura i makijaż pozostają nienaganne.

Imogen Rookwood
#10
16.11.2023, 13:39  ✶  
Rzuciła mu zaskoczone spojrzenie, jednak nic nie odpowiedziała na zapowiedź kolejnego upominku. Wystarczyła jej pamięć i bukiety róż wylewające się z ich wspólnej sypialni, choć nie pogardziłaby czymś trwałym, co mogłaby nosić przy sobie i wracać pamięcią do tego dnia. Przywołała skrzata, pod którego opieką zostawili dzieci; była to ostatnia rozsądna myśl, nim mgła pożądania zasłoniła umysł Imogen, czyniąc ją podobną do trzciny, uginającej się pod wpływem dotyku Augustusa.
Lecz czy była mu całkowicie poddana? Sama szła po schodach przed nim, kokietyjnie poruszając przy tym biodrami, rzucała mu długie spojrzenia zza woalu gęstych rzęs i tęsknie przygryzyła wargi.
Wreszcie zamknęły się za nimi drzwi sypialni i okazało się, że kłamała w kwestii niesofrnego zamka - sukienka zsunęła się z niej gładko, wraz z ofiarowaną jej wcześniej marynarką. Filuterny uśmiech zagościł na jej wargach, podczas gdy dłonie powędrowały na jego kark.
— Kochasz mnie, Augustusie? — zapytała, stając na palcach, by zrobić się nieco wyższa i dosięgnąć jego ust, a także by - drobną manipulacją - sprawić, by tył jej sylwetki odbijający się w lustrze za nią stał się dla niego bardziej atrakcyjna dzięki napiętym mięśniom. Uniesienia? Tak, była do nich zdolna, lecz zanim dała im się ponieść, musiała się upewnić, że nawet teraz wygląda idealnie. Że on jej pragnie.
— Kochasz tylko mnie? — dodała i zaraz potem złożyła na jego ustach pocałunek. Nie śpieszyła się; sam w końcu powiedział, że mogą spóźnić się na obiad.


[Obrazek: 55rG7le.png]
please,  dance with me in the  dark
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (2300), Imogen Rookwood (1660)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa