Ale nie zamierzałem być facetem kompletnie zaskoczonym tą sytuacją i, być może, pozostawić ją w jakimś uczuciu może bycia gorszą... Albo co. Uśmiechnąłem się pod nosem, bo ma myśl była całkiem zabawna i właściwie opiewała o niezły żart, ale ja tak zamierzałem robić całkiem na poważnie.
- Dobrze, że wspominasz, moja droga. W takim przypadku będę odpisywał ci również rysunkami... Ale ostrzegam, że malarz ze mnie żaden! - odparłem, znajdując świetnie rozwiązanie z tej sytuacji, a też nawet z ciekawością zastanawiałem się, jakby to wyglądało w praktyce. Niezwykle komicznie. Ciekaw byłem, czy byliśmy się w stanie tak dogadać. Ale jedno już było postanowione, że wysłanie mi obrazka miało oznaczać spotkanie... Obym o tym nie zapomniał. Nie chciałem zranić uczuć dziewczęcia.
- A ta uczennica... Wedle plotek została zamordowana przez jednego z uczniów, dziedzica Slytherina... Ale to już głębsza historia, do której należy wiedzieć o początku Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Nie wiem, nie jestem pewny, czy cię zanudzać takimi tematami. Ogólnie na temat pełnej historii tej szkoły wydano kilka tomów książek... Więc to temat rzeka - przyznałem, postanawiając umoczyć ponownie wargi w lemoniadzie i, cóż, niestety będąc skazanym na jej dopicie. Koniec. Skończyło się. Odstawiłem grzecznie szklankę na stolik i westchnąłem lekko.
- Nie wiem, czy pytałem... Masz dziś czasu czy raczej ten czas masz ograniczony? - dopytałem, wskazując na właściwie wszystko. Zapewne miała obowiązki z cyrku. Być może z nich ją wyrywałem.