• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[jesień 1968, Szkocja] Oj, Nobby Nobby || Olivia & Jackie

[jesień 1968, Szkocja] Oj, Nobby Nobby || Olivia & Jackie
Wolf in sheep's clothing
"There are no strange creatures, only blinkered people."
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła, niewysoka młoda kobietka, o kędzierzawych, rudobrązowych włosach i zielono-niebieskich oczach oraz twarzy upstrzonej piegami. Ze swoim wyglądem może uchodzić za Weasleyównę. Wygląda na kilka lat młodszą, niż jest w rzeczywistości. Zwykle ma na sobie praktyczny i wygodny, ale znoszony strój podróżny oraz zielonkawą szatę czarodzeja. Mówi szybko, zwykle unikając kontaktu wzrokowego, lub przestępując z nogi na nogę. Na jej dłoniach i przedramionach można znaleźć liczne, mniej lub bardziej zagojone, blizny.

Jackie Carrow
#1
17.11.2023, 09:58  ✶  
Jesień 1968 ~ Dornie, Szkocja ~
@Jackie Carrow & @Olivia Quirke
Music vibe - KLIK
[Obrazek: Scottish-villages-Shieldaig.webp]

Deszcz zacinał nieustannie już od kilku dni, nieubłaganie zamieniając stoki szkockich wzgórz w śliskie wodospady. Woda wartko spływała w dół, żłobiąc nieustannie coraz to głębsze wąwozy, tak charakterystyczne dla okolicznego krajobrazu. Stada owiec stały zbite w ciasne grupy, w cieple swoich ciał szukając ochrony przed żywiołem. Ludzie zaś przemykali od domu do domu, nie pozostając na zewnątrz ani minuty dłużej niż to było konieczne.

Samotna postać, która szła drogą do niewielkiego miasteczka przy Loch Long, była dość osobliwym widokiem. Miała na sobie gruby, wełniany płaszcz, który przywodził na myśl historyczne grupy rekonstrukcyjne, z naciągniętym głęboko na twarz, obszernym kapturem. Na plecach niosła wypchany po brzegi plecak, pełen zadrapań, łat i szwów. Podpierała się zaś rzeźbioną dębową laską z okutym szpicem. Co jakiś czas zatrzymywały się obok niej samochody, ale ona odmawiała ofert podwózki i zamiast tego szła dalej drogą, podczas gdy strugi deszczu spływały z jej płaszcza, jakby odpychał je niewidzialną siłą.

Dotarłszy do miasta, postać skierowała swoje kroki do jedynego miejsca, które tętniło w nim życiem. Hotel i Pub Dornie, budynek o spadzistym dachu, bielony wapnem, pamiętał prawdopodobnie czasy kiedy znajdujące się nieopodal ruiny zamku były wciąż zamieszkane. Przez oszklone okna na deszczowo-chmurne popołudnie wylewał się ciepły blask lamp i przytłumiony dźwięk rozmów i muzyki. Po wejściu przez ciężkie, drewniane drzwi, gościom ukazywała się duża sala o drewnianym stropie, zastawiona stołami z których tylko część była zajęta. Pośrodku jednej ze ścian znajdował się ogromny kominek, z wesoło huczącym z nim ogniem zaś po drugiej stronie bar z kilkoma stołkami. Klientelę stanowili głównie okoliczni farmerzy oraz emeryci, których korzenie sięgały zbyt głęboko w smaganą wiatrem i deszczem ziemię, żeby teraz dało się je przesadzić do jakiegoś większego miasta.

Nowo-przybyły odkrył kaptur i zdjął płaszcz, ukazując pod spodem krótkie, kręcone rude włosy i zarumienione chłodem, piegowate policzki. Kobietka, choć niemal jeszcze dziewczyna, odwiesiła płaszcz na wieszak ustawiony przy wejściu, pewnym krokiem podeszła do baru i zrzuciła plecak obok jednego z wolnych stołków. Była szczupła, ubrana w kilka rozmiarów za duży (lub po prostu porozciągany) sweter i jeansowe spodnie. Dyskretnym gestem przywołała do siebie barmana - postawnego, łysego mężczyznę z wydatnym brzuszkiem piwnym - i szepnęła do niego parę słów. W odpowiedzi, mężczyzna schylił się pod ladę, i podał jej spod niej ciemną butelkę o osobliwej etykiecie oraz szklany kufel. Dziewczyna nalała z butelki do kufla napój, który spienił się i wyzwolił ledwo dostrzegalną parę - był ciepły. Z lubością umoczyła usta w rozgrzewającym trunku, smakując smak dzieciństwa i szkolnych wypadów do wioski nieopodal zamku.

— Dawno nie widziałem nikogo z waszych. — zagadał dziewczynę barman, przecierając blat obok niej. — Z rok prawie będzie. Masz szczęście, że ten towar się nie psuje. — dodał, widocznie próbując zagaić rozmowę. Jackie uśmiechnęła się lekko, wiedziała, że właściciel pubu, który stał właśnie przed nią za barem, był charłakiem. Domyślała się, że - podobnie jak wielu z jego przypadłością - tęsknił do świata magii, o którym wiedział a którego sam nigdy nie był częścią. Sama nie wyobrażała sobie podlejszego losu, nawet zważywszy na swoją własną przypadłość.

Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#2
17.11.2023, 11:35  ✶  
Olivia naiwnie myślała, że Anglia była kapryśna pod względem pogody. Nawet latem potrafiła zaskakiwać ulewnymi deszczami, które nie tylko uniemożliwiały wychodzenie z domu, ale także sprawiały, że ulice stawały się nieprzejezdne, a ścieżki zmieniały się w wodospady pędzącego błota. Ale okazało się, że Anglia i Londyn to było nic w porównaniu do tego, co potrafiło dziać się w Szkocji jesienią.

Ona, w przeciwieństwie do Jackie, skorzystała z podwózki. Nie lubiła moknąć i to nie dlatego, że psuła jej się fryzura czy spływał makijaż. Nienawidziła tego uczucia, gdy ubranie kleiło się do ciała, a woda napływała jej do oczu, uniemożliwiając wyraźne widzenie. Dlatego też, gdy podczas powrotu z jednego z bojowych zadań, które wyznaczyła jej matka (a warto zaznaczyć, że niezwykle rzadko działo się tak, że wysyłała Olivię zamiast iść samej po składniki), złapała ją ulewa, schroniła się pod drewnianym daszkiem przy wyjściu z lasu, chcąc najzwyczajniej w świecie przeczekać ulewę. Na jej szczęście z naprzeciwka jechał samochód, który wziął ją pod swój dach - dosłownie.

Gdy weszła do jedynej knajpy na tym odludziu, z włosami w mokrych strąkach i w mokrym ubraniu, wyglądała jak siedem nieszczęść. Jej mina również nie świadczyła o tym, że jest miłośniczką biegania po deszczu. Jej płaszcz był cały przemoczony, a dodatkowa warstwa pod spodem w postaci kurtki wyglądała tak, jakby ktoś ją wrzucił do kałuży.
- Co za pogoda! - Olivia kichnęła, zwracając tym na siebie uwagę kilku mężczyzn. Otaksowali ją wzrokiem, stwierdzili że nie ma sensu zaczepiać zmokłej kury, i wrócili do własnych spraw. Quirke w tym czasie podeszła do baru, wcześniej ściągając płaszcz i kurtkę. Pod spodem miała mocno wilgotną bluzę, ale nie miała zamiaru się jej pozbywać - zamarzłaby. Chociaż jej spodnie też wołały o pomstę do nieba. Problem w tym, że nie miała nic na przebranie. Właściciel hotelu był charłakiem, na tyłach miał kominek fiuu, tyle powiedziała jej matka. Właśnie w ten sposób zamierzała opuścić Szkocję, bo to nie było tak, że nie umiała się teleportować: ona nie chciała się tego nauczyć. Po co jej umiejętność, po użyciu której rzyga jak kot? - Słowo daję, powinny tu być jakieś ostrzeżenia.
W przeciwieństwie do Jackie Olivia nie miała problemu, by samej zagadywać obcych ludzi, bez względu na to, czy to byli czarodzieje, mugole czy charłaki. W nozdrza Olivii uderzył znany aromat z czasów szkolnych. Quirke zerknęła na siedzącą Jackie i zmarszczyła w zastanowieniu brwi. Potem spojrzała na barmana.
- To co ona poproszę, jeśli można - brzuszek czy nie brzuszek, posłała mu słodki uśmiech. Chociaż patrząc na to, że wyglądała jakby ją z jeziora wyciągnęli, to jej uśmiech mógł prędzej wzbudzić litość, niż jakąkolwiek sympatię.
Wolf in sheep's clothing
"There are no strange creatures, only blinkered people."
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła, niewysoka młoda kobietka, o kędzierzawych, rudobrązowych włosach i zielono-niebieskich oczach oraz twarzy upstrzonej piegami. Ze swoim wyglądem może uchodzić za Weasleyównę. Wygląda na kilka lat młodszą, niż jest w rzeczywistości. Zwykle ma na sobie praktyczny i wygodny, ale znoszony strój podróżny oraz zielonkawą szatę czarodzeja. Mówi szybko, zwykle unikając kontaktu wzrokowego, lub przestępując z nogi na nogę. Na jej dłoniach i przedramionach można znaleźć liczne, mniej lub bardziej zagojone, blizny.

Jackie Carrow
#3
17.11.2023, 11:50  ✶  

Jackie odwróciła się, słysząc nadejście kolejnej osoby. Nie było to spowodowane tym, że na kogoś czekała - po prostu naturalny instynkt osoby, która musi przez większość czasu dbać sama o siebie, sprawiał, że nie lubiła nie wiedzieć co dzieje się za jej plecami. Widząc dziewczynę - całą przemokniętą - zmarszczyła nieco brwi. Nie wyglądała na kogoś kto tu mieszkał - brakowało jej gumowych butów i ciężkiej, zielonej lub żółtej, peleryny przeciwdeszczowej. Wręcz przeciwnie - wyglądała jak ktoś kogo szkocka ulewa zupełnie zaskoczyła.

Nowo-przybyła bez oporów podeszła do baru, zupełnie jak ona sama przed chwilą. Zdawała się być wkurzona na pogodę, co rudowłosej wcale nie dziwiło. Taki deszcz niemal każdego mógłby wyprowadzić z równowagi - oprócz szkotów. Oni w takim deszczu żyli najlepiej, zaś każda temperatura powyżej dwudziestu stopni była dla nich skwierczącym upałem.

Jackie uśmiechnęła się lekko, kiedy dziewczyna skomentowała pogodę i ostrzeżenia o niej. Czyżby nie oglądała mugolskich prognoz? I/lub pierwszy raz odwiedzała Szkocję o tej porze roku? Co mogła tutaj robić? Czy była aspirującą pisarką, w poszukiwaniu natchnienia na powieść? A może chciała wykupić niedaleko ziemię i zamienić ją w atrakcję turystyczną, dla podobnych jej, żądnych wrażeń "południowców"? Dopiero kiedy poprosiła o to samo co piła Jackie, ta zrozumiała, że ma do czynienia z czarownicą.

- Pierwszy raz w tych stronach? - zagaiła. - Myślę, że ktokolwiek stworzył recepturę Piwa Kremowego, musiał być szkotem. - dodała, uśmiechając się porozumiewawczo. Nie przejmowała się zbytnio zniżaniem głosu - oprócz nich przy barze siedział tylko staruszek, zbyt pijany żeby zwracać na nie uwagę. Pozostałe osoby zajęte były konwersacjami między sobą o polityce i gospodarce, trendach hodowli owiec czy paskudnym sezonie rybnym.
- Jackie Carrow. - przedstawiła się, wyciągając rękę do dziewczyny. Chociaż świat magiczny był dużo mniejszy niż ten mugolski, dzięki teleportacji, to i tak nie spodziewała się znaleźć w tej mieścince drugiej młodej czarownicy. Sama przybyła w te okolice tydzień temu, w celu badania niewielkiego stada hipogryfów zamieszkującego okoliczne wzgórza.

Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#4
17.11.2023, 13:47  ✶  
Olivia uśmiechnęła się do Jackie, ale kątem oka zezowała na charłaka za barem, byle by tylko dobrze jej tego piwa nalał. Bo co jak co, ale za coś ciepłego to w tej chwili gotowa byłaby zabić.
- Skąd ci to przyszło do głowy? Jestem mieszkanką tych pięknych okolic - Olivia cofnęła się i obróciła, żeby Carrow mogła w spokoju obejrzeć to, jak woda z niej kapie. Z włosów, z ubrań, a w butach to miała chyba dwa wielkie jeziora. Mimo że Quirke była zła na to niewdzięczne i zaskakujące oberwanie chmury, to nie wyglądała na kogoś wybitnie wkurzonego. Nie ciskała wzrokiem gromów, nie przeklinała na czym świat stoi. Ba, nawet zareagowała w żartobliwy sposób na całą tę sytuację. - Mówisz, że są w stanie stworzyć...
Urwała jednak w połowie zdania, zerkając to na siedzących przy stoliku niedaleko, to na barmana. Zmrużyła oczy. cokolwiek poza ulewą chciała dodać, ale się powstrzymała, bo z tego co mama jej mówiła - Szkoci byli bardzo specyficznym narodem. Dumnym, agresywnym i skorym do bitki. I co z tego, że miała rude włosy, jak akcent był typowo brytyjski, jak widać było, że nigdy stopy w Szkocji nie postawiła. Co z tego, że była kobietą: jedno słowo za dużo i wyleci za drzwi. Tak właśnie Olivia wyobrażała sobie Szkotów. Więc tylko mrugnęła do Jackie porozumiewawczo, dając znać, że nie złapie się w pułapkę, którą sama na siebie zastawiła.
- Olivia Quirke. Mogę się dosiąść? I nie, nie jestem stąd. Co więcej, wpadłam tylko na chwilę, ale chwilowo nie mam zamiaru... Się przenosić stąd - zawahała się przy ostatniej części zdania. Niby nikt ich nie słuchał, niby stary pijaczek pochrapywał niedaleko, ale podobno ściany miały uszy i Olivia wolała się nie zdradzać za szybko. - Najpierw muszę wyschnąć albo się przebrać, zanim zbiorę się w drogę powrotną.
Zdjęła z ramienia torbę, która jako jedyna była sucha. To nie była jej torba, matka pomyślała o tym, by rzucić na nią odpowiednie zaklęcia. Ale Olivia nie wpadła na to, by je powtórzyć na sobie samej. Jakoś tak jej mózg postanowił nie stykać w tak ważnej sprawie.
- Wybacz bezczelność, ale ciekawi mnie co tu robisz? Myślałam że z okolicy każdy młody już dawno zwiał do większego miasta - złapała za ciepłe piwo kremowe i z lubością zauważyła, że jej zgrabiałe od zimna dłonie powoli zaczęły się ogrzewać. Trochę szczypało, bo nie miała nawet rękawiczek, ale za kilka minut powinno być już po wszystkim.
Wolf in sheep's clothing
"There are no strange creatures, only blinkered people."
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła, niewysoka młoda kobietka, o kędzierzawych, rudobrązowych włosach i zielono-niebieskich oczach oraz twarzy upstrzonej piegami. Ze swoim wyglądem może uchodzić za Weasleyównę. Wygląda na kilka lat młodszą, niż jest w rzeczywistości. Zwykle ma na sobie praktyczny i wygodny, ale znoszony strój podróżny oraz zielonkawą szatę czarodzeja. Mówi szybko, zwykle unikając kontaktu wzrokowego, lub przestępując z nogi na nogę. Na jej dłoniach i przedramionach można znaleźć liczne, mniej lub bardziej zagojone, blizny.

Jackie Carrow
#5
20.11.2023, 13:01  ✶  

Jackie współczuła dziewczynie mokrych ubrań, ale nie na tyle, żeby ryzykować rzucanie czarów osuszających w pubie pełnym mugoli. Ograniczyła się więc do współczującego uśmiechu i pokiwania głową, kiedy ta zaprezentowała swój strój, chlapiąc wodą na wszystkie strony. Wiedziała, że ciepłe powietrze w końcu zrobi swoją robotę i sama wyglądała podobnie, kiedy po raz pierwszy złapała ją ulewa w tym samym miejscu, dwa tygodnie wcześniej.

Barman szybko starł z kontuaru wodę, i postawił przed drugą dziewczyną podobny zestaw - szklanka oraz butelka z pod lady, z rozkosznie ciepłym, karmelowym płynem w środku. Przez chwilę potem przyglądał im się, udając, że zajmuje się ustawianiem butelek na półkach za ladą czy wpisywaniem czegoś w notatniczku. W końcu zajął się dwoma mężczyznami, którzy podeszli zamówić po kolejnym kuflu piwa.

Korzystając z nieobecności barmana, Jackie przysunęła się nieco bliżej do Olivii.
- Jasne, dobrze jest zamienić parę słów z drugą czarownicą. - uśmiechnęła się. Tak po prawdzie to dobrze było zamienić parę słów z kimkolwiek, kogo mogła bez wysiłku zrozumieć. Barman niewiele mówił, kiedy odwiedzała pub, miejscowi omijali ją łukiem odkąd dowiedzieli się, że śpi w namiocie gdzieś na wzgórzach a nawet jeśli ktoś się do niej odezwał, to przez mocny akcent i specyficzny dialekt rozumiała co najwyżej co trzecie słowo.

Kiedy Olivia zapytała ją o cel jej obecności w tym zapomnianym przez samą Matkę i Merlina miejscu, oczy Jackie rozświetliły się z ekscytacją.
- Badam stado wolno żyjących hipogryfów, które zamieszkuje te okolice. Co ciekawe, największą aktywność wykazują jesienią - tutejsze stado właśnie wtedy wychowuje swoje młode. Myślę, że wykorzystują pogodę jako kamuflaż i pomoc w ochronie przed drapieżnikami. Do czego jeszcze nie doszłam, to w jaki sposób przezwyciężają zmniejszającą się ilość zwierzyny łownej. - wyjaśniła, z zaangażowaniem.

Tymczasem barman obsłużył klientów, wyszedł też na chwilę na zaplecze, a kiedy wrócił był wyraźnie nieco poddenerwowany. Po chwili udawania, że wcale się nimi nie przejmuje, podszedł do kobiet i wybąkał.
- Ej, dziołchy. Wieciż kiedysik bedzieta korzystać z... No, przyjścia? Po tym jak ten wasz ministur wykorkował, to przyjście nie działa zowsze. Jak on miał? Nody Leoh? Szkoda go, słyszoł żech że dobry był dla moich. - Jackie uniosła brwi, trochę zdziwiona taką nagłą wylewnością mężczyzny, który do tej pory nie odzywał się do nich prawie wcale.
- Nobby Leah. - poprawiła go odruchowo, zerkając na Olivię. Nie była pewna, jakie przekonania polityczne żywiła dziewczyna, a nie chciała wdawać się w zagorzałe dyskusje na polityczne tematy w takim miejscu. - O ile wiem, jego choroba nie była do końca naturalna. Chyba jego polityka się komuś nie spodobała. - stwierdziła dość dyplomatycznie.

Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#6
20.11.2023, 15:38  ✶  
Uśmiechnęła się, nie do końca jednak rozumiejąc dlaczego Jackie miałaby nie rozmawiać z innymi czarodziejami. Odpowiedź jednak przyszła nad wyraz szybko. Obserwowała hipogryfy... Ależ to musiało być cudowne!
- Ale ci zazdroszczę! Uwielbiam je, ojciec pracuje w Ministerstwie i czasem pokazywał mi je z bliska - mówiła cicho, ale nie udało jej się ukryć entuzjazmu. - Nigdy jednak nie widziałam młodych. Rozmnażanie ich w niewoli jest praktycznie niemożliwe, chyba nikomu się to nie udało, prawda?
Jackie trafiła na osobę, która wychowała się z miłośnikiem zwierząt. Zarówno tych niemagicznych, jak i magicznych. I mimo iż Olivia własnych zwierząt nie miała, to naprawdę je kochała. Może właśnie dlatego, że nie musiała wyprowadzać psa na spacer czy sprzątać po żabie. Możliwe że w innym przypadku nie byłaby aż tak entuzjastycznie nastawiona do wszystkiego, co żyło i było śliczne.

Olivia zerknęła na barmana, który przerwał jej monolog, bo tak to można było nazwać - zamierzała Jackie zarzucić gradem pytań, ale na szczęście Caroow została uratowana. Chociaż zapewne nie na długo.
- Nie był podobno tak dobrym człowiekiem, słyszałam że zdradzał żonę - odpowiedziała, wzruszając ramionami. Olivia miała w nosie to, czy ktoś był charłakiem, czarodziejem czy mugolakiem. Jeśli ktoś był dupkiem, to był dupkiem bez względu na to, co mu aktualnie płynęło w żyłach. - Nie wiem wiele więcej, ale ponoć żona o tym wiedziała i dawała mu przyzwolenie, tak bardzo go kochała. Nie rozumiem jak tak można.
Wyburczała, zanurzając usta w kremowym piwie. Gdy Jackie jednak wspomniała o chorobie, zmarszczyła brwi.
- Nonsens, gdyby ta choroba była wywołana przez coś lub kogoś, co znamy, to przecież by ją rozpoznano. A nie wiadomo co mu było. Nie istnieje na świecie nikt tak potężny, by wywoływać nieznane nam śmiertelne choroby, prawda? - dokończyła szeptem, bo... W zasadzie nie wiedziała, czy ktoś taki istniał. Nie powinien, ale różni ludzie chodzili po świecie. Może więc się myliła? - Miałam zamiar nim wrócić do Londynu. A co, nie działa teraz?
Trochę się zaniepokoiła. Była dosłownie pośrodku niczego a teleportacją nie zaprzątała sobie głowy, bo rzygała po niej jak kot. Więc jeśli tutaj fiuu nie działało, to była w dupie.
Wolf in sheep's clothing
"There are no strange creatures, only blinkered people."
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła, niewysoka młoda kobietka, o kędzierzawych, rudobrązowych włosach i zielono-niebieskich oczach oraz twarzy upstrzonej piegami. Ze swoim wyglądem może uchodzić za Weasleyównę. Wygląda na kilka lat młodszą, niż jest w rzeczywistości. Zwykle ma na sobie praktyczny i wygodny, ale znoszony strój podróżny oraz zielonkawą szatę czarodzeja. Mówi szybko, zwykle unikając kontaktu wzrokowego, lub przestępując z nogi na nogę. Na jej dłoniach i przedramionach można znaleźć liczne, mniej lub bardziej zagojone, blizny.

Jackie Carrow
#7
25.11.2023, 10:47  ✶  

Jackie cieszyła się, że spotkała drugą czarownicę, równie zainteresowaną magicznymi stworzeniami co ona. Jeszcze bardziej cieszyła się z tego, że znała odpowiedzi na pytania postawione przez Olivię. Nie była ekspertem w swojej dziedzinie, jeśli chodzi o studiowanie hipogryfów, wciąż stawiała dopiero pierwsze korki, więc tym bardziej czuła się mile połechtana kiedy mogła z pewnym autorytetem wypowiedzieć się w tym temacie.

- Tak naprawdę są ośrodki, które się tym zajmują, ale wymagana jest licencja Ministerstwa, zachowanie odpowiednich procedur a nawet wtedy szansa powodzenia jest bardzo niska. - odpowiedziała. To akurat wiedziała też dlatego, że sama miała nadzieję kiedyś w takim miejscu podjąć pracę. Potencjalna użyteczność hipogryfów była niezaprzeczalna i gdyby tylko udało się wprowadzić odnoszący sukcesy plan hodowlany, można byłoby chociażby używać ich jako czegoś w rodzaju mugolskiej policji konnej. Tyle, że latającej.


Jackie z kolei niewiele wiedziała o polityce, więc informacja o tym, że Minister Magii podobno był niewiernym rogaczem była dla niej nowa. Możliwe, że nie dlatego, że nie natrafiła jeszcze na nią nigdzie, ale po prostu dlatego, że nie uznała jej za na tyle istotną by ją w ogóle zapamiętać.

- Jej, jeśli to prawda, to naprawdę szkoda mi jego żony. Chociaż jeśli chodzi o magiczne stworzenia, to miał naprawdę liberalne podejście. Myślałam, że jego rządy przyniosą w tej kwestii jakieś pozytywne zmiany. To jak działa Biuro Kontroli Wilkołaków, to archaizm. - nie pracowała tam długo, ale dopiero dość niedawno z pracy zrezygnowała, więc nadal miała świeżo w pamięci wszystkie bezsensowne regulacje i niepotrzebne papiery, które trzeba było wypełniać.

Nie skomentowała dywagacji o chorobie, zamiast tego decydując się na wypicie nieco swojego kremowego piwa i pozwalając Olivii kontynuować. Mogła tylko pomyśleć, że jej własna choroba, choć nie do końca "nieznana", to byłą tak rzadka że nie istniały nawet żadne przepisy w Ministerstwie, które by regulowały jej posiadaczy ani badania nad jej wyleczeniem. Co prawda była to bardziej klątwa niż choroba, ale w magicznym świecie te dwa pojęcia nie leżały od siebie aż tak daleko.


W odpowiedzi na pytanie Olivii, barman pokręcił głową.
- Ni bardzo... Ale sprowdzę. - dodał, po czym znów wycofał się i zniknął za drzwiami na zaplecze, pozostawiając dwie kobiety same sobie.

Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#8
25.11.2023, 14:17  ✶  
Olivia zmarszczyła brwi, gdy charłak odszedł żeby sprawdzić, czy przejście działa. Jak nie będzie działać...
- Wybacz na chwilę, pójdę się wysuszyć - mruknęła i wzięła torbę dla niepoznaki. Weszła do łazienki i chwilę tam siedziała, zanim wyszła. Dla pijanych mugoli zapewne po prostu się przebrała, lecz Jackie mogła zobaczyć, że Olivia miała na sobie te same ubrania, co przed chwilą. Tylko suche. Włosy jednak dla niepoznaki zostawiła mokre, ale przynajmniej nie uczesała, żeby nie wyglądać jak siedem nieszczęść. Z cichym "uf" usiadła na krześle. - Ojciec pracuje w Ministerstwie, w departamencie kontroli nad magicznymi stworzeniami.
Wyjaśniła dziewczynie, zanim ponownie przyssała się do kremowego piwa. Barman jeszcze nie wrócił i Olivia obawiała się, że czeka ją podróż tam, skąd przyszła, do przejścia które działało. Co za niefart, naprawdę. Quirke westchnęła - niech się dzieje co chce, na razie mogła rozkoszować się miłym towarzystwem.
- To, jak działa Ministerstwo to archaizm. Ale myślę, że gdy tylko do głosu dojdą młodsi, to się to zmieni. Ojciec mi mówił, że szefowie departamentów mają ogromną wiedzę, ale w większości przypadków są bardzo zamknięci na nowinki. Wiesz... Po co zmieniać coś, co robili przez tyle lat, skoro "działa"? - Quirke skrzywiła się lekko. To było według niej bardzo głupie podejście, ale nie powinna wtykać nosa w nie swoje sprawy. Mogła sobie tylko pomarudzić, bo tego akurat nikt jej nie zabroni. Ale na tapecie był ciekawszy temat. - Mówisz, że miał liberalne podejście w kwestii magicznych stworzeń: chyba nie rozumiem, co masz dokładnie na myśli?
Wolf in sheep's clothing
"There are no strange creatures, only blinkered people."
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła, niewysoka młoda kobietka, o kędzierzawych, rudobrązowych włosach i zielono-niebieskich oczach oraz twarzy upstrzonej piegami. Ze swoim wyglądem może uchodzić za Weasleyównę. Wygląda na kilka lat młodszą, niż jest w rzeczywistości. Zwykle ma na sobie praktyczny i wygodny, ale znoszony strój podróżny oraz zielonkawą szatę czarodzeja. Mówi szybko, zwykle unikając kontaktu wzrokowego, lub przestępując z nogi na nogę. Na jej dłoniach i przedramionach można znaleźć liczne, mniej lub bardziej zagojone, blizny.

Jackie Carrow
#9
27.11.2023, 16:27  ✶  

Jackie kiwnęła dziewczynie głową, kiedy ta powiedziała że idzie się wysuszyć. Wcale jej się nie dziwiła, bo sama nie miałaby ochoty siedzieć przy barze w przemoczonym ubraniu, mając inną możliwość. Kiedy została sama, dopiła piwo i przez chwilę pogrążyła się w myślach. Charłak nie wracał już przez dłuższczy czas i choć ona sama nie planowała korzystać z przejścia tego dnia, to pocieszające było że mogłaby ewakuować się z tego miasta, gdyby warunki pogodowe jednak ją pokonały.

Za oknem zaczęło się już mocno ściemniać i dziewczyna zdecydowała, że jeśli przejście się nie naprawi to będzie musiała pomyśleć o wynajęciu w pubie pokoju na noc. Domyślała się, że ich jakość nie była powalająca, ale przez to prawdopodobnie były też dosyć tanie - więc powinna być sobie w stanie pozwolić na jeden nocleg. Za zamienienie pryczy w jej niewielkim (jak na magiczne standardy) namiocie na ciepłe łóżko, a porywistego wiatru na szczelne okno wydawało jej się obecnie szczytem luksusu.

Kiedy Olivia wróciła wyglądała o niebo lepiej i Jackie nie omieszkała tego skomentować.
- Zdecydowanie bardziej do twarzy ci w suchym ubraniu. - zaśmiała się, czując się już dużo lepiej - ogrzana od środka i od zewnątrz. Może nawet mogłyby zanocować razem i podzielić się opłatą za pokój? Oczywiście tylko jeśli Olivia by się na to zgodziła.

Pokiwała głową na komentarz o archaiczności działania ministerstwa, sama nie mogła bardziej się z tym zgodzić. Dlatego miała nadzieję że Minister przyniesie jakieś pozytywne zmiany w tej materii, chociaż może było to tylko jej życzeniowe myślenie.
- Wiesz, wielu Ministrów bardzo marginalizowało sprawy nie dotyczące bezpośrednio czarodziejów. On wydawał się nawet całkiem przychylnie patrzeć na wprowadzanie zmian w Biurach, a poza tym był też okay w stosunku do charłaków i mugoli. - przy tym ostatnim zdaniu ściszyła głos. Nie to, że obawiała się, że usłyszy ich ktoś z klientów ale bardziej nie wiedziała jak dobry słuch miał barman, ani czy przypadkiem nie czekał tuż za drzwiami na zaplecze, które zresztą był niedomknięte.

- W jakim biurze pracuje twój ojciec? A ty, czym się zajmujesz? - Jackie uświadomiła sobie, że sama zadała dziewczynie niewiele pytań i nie wiedziała o niej praktycznie nic poza imieniem i nazwiskiem. Nie to, że spodziewała się ją kiedykolwiek w życiu znów spotkać, ale społeczność czarodziei była dużo mniejsza niż mugolska, więc jakaś tam szansa zawsze na to istniała. Tym bardziej jeśli miała rodzica na jakimś wysokim stanowisku w Ministerstwie, wtedy lepiej było pozostawić po sobie dobre wrażenie.

Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#10
27.11.2023, 22:09  ✶  
- A dziękuję, chyba każdy jest piękny, gdy nie wygląda jak zmokła kura - roześmiała się na ten komplement, roztrzepując trochę wilgotne włosy. Charłak wciąż nie wracał, więc Quirke domyśliła się, że coś z przejściem jest nie tak. Inaczej by wrócił i powiedział, że wszystko jest w porządku a tak w ogóle to czy nie dać im orzeszków. W sumie to jak teraz o tym pomyślała, toby coś zjadła. - W Departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami. Jest bardzo dobry w tym, co robi. Pilnuje regulacji i pozwoleń na magiczne stworzenia, te niebezpieczne, ale czasem jeździ na interwencje. Wiesz, jak gdzieś jakiś mugol zobaczy jednorożca i trzeba mu pamięć zmodyfikować, to wysyłają kogoś innego, ale muszą też posłać kogoś, kto tego jednorożca złapie. Wiesz o co chodzi, nie?
Obejrzała się i zmarszczyła brwi. Gdzie ten barman się podział? Siedzący niedaleko nich pijaczek chrapnął, mlasnął i oparł głowę o blat. Olivia nagle zdała sobie sprawę z tego, jak już późno. I to nie tylko dlatego, że mężczyzna przyciął komara, ale też dlatego, że za oknami zrobiło się ciemno. Quirke westchnęła i wyciągnęła paczkę papierosów. Matce niech będą dzięki za magię, bo były całe przemoczone jeszcze chwilę temu.
- Mogę? Ja pracuję z matką w sklepie, robię eliksiry bo potrzebna była jej pomoc i jakoś tak zostało - wzruszyła ramionami i puknęła palcem w torbę, którą miała przewieszoną przez krzesło. - Odebrałam zamówienie i tu było bliżej niż do miejsca, z którego przyszłam. I chyba wiem czemu, skoro przejście jest kapryśne.
Ciekawe, czy pani Quirke już szalała z rozpaczy, że jej jedyna córka jeszcze nie wróciła. Olivia odpaliła papierosa mugolską zapalniczką i pozwoliła, by szary dym wypełnił jej płuca. Pojebana sprawa.
- On tam ten kominek buduje, czy co? Nie mają tu pewnie sowy, nie?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jackie Carrow (2357), Olivia Quirke (1817)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa