Miała pisać do Zonka, ale kanapka była ważniejsza, więc najpierw zajęła się nią. Pokiwała Avelinie w geście podziękowania, mają nadzieję, że jej żart nie okaże się prawdą. Wyglądała na trochę spokojniejszą - nie wiadomo czy to przez to, że dostała jedzenie, czy przez to, że Avelina spotkała się z czymś chociaż trochę podobnym do jej problemu. Może faktycznie za bardzo panikowała?
- Najwyżej nie będę się odzywać wcale, to będzie trochę tak jakbyś oglądała musicale - uśmiechnęła się słabo. Nie, jej życie to był ostatnio jakiś naprawdę nieśmieszny żart, ale z jakiegoś powodu nagle ta cała sytuacja zaczęła ją bawić. Dokończyła kanapkę, pomidora i ogórka jedząc osobno, nie na serze, gdy Avelina wysłała list.
Ona sama była w pewnym momencie w trakcie pisania listu do Zonka, gdy nad wyraz szybko przyszła pierwsza odpowiedź. Sowa zastukała w okno Aveliny, a Olivia drgnęła, zamierając z piórem nad pergaminem.
- Kto odpisał na list, czy to był rozsądku świst? Jest jakieś rozwiązanie, czy czeka mnie serca smutkiem zalanie? - miała duszę na ramieniu, gdy Avelina otwierała kopertę. Dawno nie czuła w sobie tylu emocji naraz.