31 lipca 1945r.
Niemagiczny Londyn, Posiadłość Mulciberów
Niemagiczny Londyn, Posiadłość Mulciberów
Ten rok dla Richarda był fatalnym okresem. Im bliżej było do zakończenia roku szkolnego, tym bardziej chodził zestresowany, a myśl o powrocie do domu, już od piątego roku edukacji przyprawiała go o strach, lęk, koszmary. Znając podejście ojca do jego planów względem własnej przyszłości zawodowej, okłamał rodzica, że wybrał przedmioty względem pracy w Departamencie Tajemnic. Jego brat poszedł w tym kierunku, Richard postanowił iść za własną decyzją i zakuwał przedmioty kierujące do zawodu aurora. O tym z najbliższego jego grona wiedzieli tylko Robert i Michael. Richard przez upływ tych dwóch ostatnich lat w Hogwarcie, czuł narastający strach przed ojcem. Ćwiczył kłamstwo, za które mógł pożałować. Wszystko wydało się miesiąc po śmierci matki. Była może jedyna, która jeszcze tolerowała wybór Richarda, ale bała odezwać w obecności Francisa.
Ethel Mulciber, popełniła samobójstwo na tydzień przed zakończeniem roku szkolnego swoich synów. Informacja ta dotarła do obu braci i za zgodą dyrektora, mogli wrócić wcześniej do domu. Richardowi nasuwało się jedno, że ojciec musiał jej pomóc. Czemu śmierć nie zabrała jego? Młodszy Mulciber, nie odczuwał straty matki. Współczuł jej, że została skazana na takiego czarodzieja. Ojciec jednak doszczętnie zaszczepił im zasady w domu, jak traktować żonę. Pokazywał dosłownie, gdzie było miejsce ich matki. Na pogrzebie, odegrali po prostu swoją rolę.
Chcąc aspirować na aurora, bez wiedzy ojca, wbrew ostrzeżeniom brata, Richard złożył dokumenty do Brytyjskiego Ministerstwa Magii, w Departamencie Przestrzegania Prawa, a nie w Departamencie Tajemnic. Sprawa ta szybko wyszła na jaw, poprzez znajomości ojca z niektórymi osobami pracującymi w tak ważnej placówce. W domu wywiązała się poważna awantura, przez co Richard po raz kolejny boleśnie poczuł na sobie ojcowski pas. Jednocześnie dowiedział się czegoś, czego by się w życiu nie spodziewał. Decyzje jakie podjął ojciec w jego przypadku, były szokujące. Nie potrafił dalej się mu sprzeciwiać. Dostał dwie drogi wyboru.
Musiał wybrać jedną.
Richard nie pojawił się na szkoleniach. Co zapewne zastanawiało Michaela, który tam również aspirował i złożył dokumenty. Jego brat, Chester, miał im w tym trochę pomóc. Koledzy pomimo skończenia Hogwartu, planowali razem pracować. Utrzymywać swoją znajomość. Nigdy nie wiadomo, kiedy takie kontakty mogą przydać się w przyszłości. O tym co zaszło w domu, Richard nie powiedział Michaelowi. Wysłał mu jedynie list z którą informacją ”Rezygnuję z kursów. Richard.”. Bez szczegółów, bez wyjaśnień. Krótka notka, którą wysłała jego sowa do Rookwooda.
Tego dnia młodszy Mulciber przebywał w posiadłości, prawie wcale nie opuszczając swojego pokoju. Wolał przesiedzieć ten dzień w samotności, nic nie robiąc. Bolał go każdy mięsień na ciele po tym, jak ojciec wywalił na nim całą swoją złość. Mimo trwającego lata, Richard chodził w długich rękawach, aby zakryć ślady przemocy na nim stosowanej. Stał przy otwartym oknie i zapalił papierosa. Miał już własne. Nie musiał ich kraść. Tytoń stał się jego lekarstwem na nerwy, od którego zaczynał się uzależniać.