• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[17.06.1972r.] - Biuro Aurorów | Stanley & Richard

[17.06.1972r.] - Biuro Aurorów | Stanley & Richard
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#1
11.12.2023, 01:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2024, 10:44 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Richard Mulciber - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Stanley Borgin - osiągnięcie Badacz tajemnic I


17 czerwca 1972r.
Departament Przestrzegania Prawa, Biuro Aurorów


Jedne problemy zostały w miarę rozwiązane. Choć może nie do końca tak, jakby obie strony tego chciały, to jednak najgorsze mieli za sobą. Richard przez ten ostatni miesiąc i upływający kolejny, zmuszony był do wzięcia ponad miesięcznego wolnego. Ministerstwo w Norwegii poszło mu na rękę, ale to wiecznie trwać nie będzie. Kwestia czasu, aż wróci tam zamknąć swoje sprawy. Nim jednak zdecydował się tego dokonać, chciał jeszcze wybadać teren Brytyjskiego Ministerstwa Magii. Zdawał sobie sprawę z tego, że pojawiając się tutaj, zostanie pomylony z bratem. Robert bardziej zapamiętał się niż on sam, w czasach przed objęciem stanowiska Ministra Magii przez Nobbiego Leacha. Starsi stażem, mogliby go jeszcze pamiętać. Młodsi, bardzo wątpliwe.

Ubrany w ciemny garnitur i białą koszulę, zjawił się na drugim piętrze, gdzie funkcjonował Departament Przestrzegania Prawa. Nie pytał nikogo o drogę. Pamiętał jeszcze jak się poruszać. Wtedy, kiedy lata temu składał dokumenty, a ojciec je wycofał. Nieprzyjemne wspomnienia. Lecz to była już przeszłość. Przybył tutaj w celu porozmawiania z Chesterem Rookwoodem. Może i zastanie Michaela? Z tym drugim dawno się nie widział. Skierował się do biura aurorów, ale nie wchodził. Przez witrynę próbował chyba dopatrzeć się znajomych twarzy, ale nie dostrzegał. Z biura wyszedł właśnie jeden z pracowników. Brygadzista? Młodo wyglądał.

- Zastałem Chestera albo Michela Rookwood?
Zapytał wprost. Może chłopak będzie kojarzył.
- W biurze ich chyba nie ma.
Odpowiedział młodzik. Richard westchnął. Podkusiło go przyjść osobiście, ale miał pecha że tych dwoje nie ma. Mógł napisać do jednego z nich o spotkanie.
- Gdzie uzyskam informacje na temat rekrutacji?
Zadał drugie pytanie. Bo skoro nie zastał tej dwójki, to poszuka informacji gdzie indziej. Młody Brygadzista, wskazał mu kierunek do jakiego pokoju ma się udać.
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#2
11.12.2023, 17:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.12.2023, 17:32 przez Stanley Andrew Borgin.)  

To był dzień jak codzień. Poranna zmiana, a wraz z nią poranna kawka - nieoszukujmy się, tradycji nie należało łamać ani zaniedbywać. Dla Stanleya to był niejako rytuał, znacznik dobrego dnia - Ministerialna lura. Najgorszy sort tego czarnego trunku. Rzecz, której większość by nie wzięła do ust, a niektórzy posądzali o próbę morderstwa kiedy im ją podano. Czy Borgin marudził? Nie. Z biegiem lat i doświadczenia, nauczył się czerpać z życia korzyściami. Cieszyć się z najmniejszych rzeczy, takich jak ta właśnie kawka.

Ubrany w swój mundur brygadzisty z kubkiem pysznej kawusi w dłoni, kierował się do swojego biurka, aby zasiąść i porozwiązywać jakieś krzyżówki na rozgrzewkę. Raporty nie zając - mogły chwilę poczekać, a najnowsze wydanie "Magopola 500" już nie. Kilka hasełek i bam, będzie gotowe.

Jego uwagę przykuł ktoś, osoba, która wyglądała jak Robert - ojciec Stanleya. Uniósł zdziwione brwi do góry, wszak staruszek nie chciał przecież za bardzo wracać do Ministerstwa. Czyżby zmienił swoje zdanie? Raczej nie.

Stanley szybko połączył fakty i ruszył w kierunki dwójki mężczyzn, słysząc, że ich rozmowa toczy się raczej ku końcowi. To odpowiedni moment pomyślał i przyspieszył nawet, aby mu przypadkiem nie uciekł

- Już pomogłeś wystarczająco Adam - odezwał się zza pleców - Ja Panu dalej pomogę, a Ty możesz wracać do pracy. Na pewno masz jej bardzo dużo - uśmiechnął się do młodszego kolegi po fachu, zajmujac jego miejsce. Przyjrzał się bliźniakowi swojego ojca od stóp do głów. No dwie krople wody. Niedowierzał.

- Przepraszam za niego. Dopiero się uczy - wytłumaczył petentowi - A Chester jest zajęty. Ma jakieś ważne spotkanie pewne - dodał - Ale zapraszam do swojego biurka. Z chęcią udzielę odpowiedzi na pańskie pytania. W końcu każda para rąk jest mile widziania w Ministerstwie - przyznał, wskazując gestem dłoni drogę do swojego biurka.

Ruszył chwilę po "nim". Ciężko było mu stwierdzić czy to Robert czy Robert-bliźniak. Biorąc pod uwagę to, że Mulciber siedział na Nokturnie, uznał, że to na pewno ten drugi. A może ten pierwszy? Nie wiedział przecież, który z nich się urodził pierwszy. Mniejsza o to.

Kiedy znaleźli się przy biurku, odezwał się ponownie - Kawy? Herbaty? Papierosa? - zaproponował - Borgin. Stanley. Brygadzista - przedstawił się, wyciągając do niego dłoń.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#3
11.12.2023, 18:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.12.2023, 23:27 przez Richard Mulciber.)  

Otrzymawszy wskazówki, gdzie miałby udać się po potrzebne dla siebie informacje, postanowił ruszyć we wskazanym kierunku. Richard zdążył zrobić krok a już nagle pojawił się kolejny młodzieniec. Richard zlustrował go badawczym wzrokiem, obserwując zaraz ich obojga. Ten drugi, co nagle wyskoczył szybko przeszedł do działania. Niejakiego Adama odprawił. Usprawiedliwił chwilową nieobecność Chestera. I dodatkowo zaprosił do swojego biurka. Mulciber nie okazywał po sobie nic, choć wyglądało to nagle zaskakujące, że zechciał mu pomóc. Zatem Richard skorzystał z zaproszenia, mając przeczucie, że chłopak nie pojawił się bez powodu. Albo zobaczył w nim Roberta, albo jest ku temu inny powód.

- W takim razie, skorzystam za zaproszenia.
Przyjął zaproszenie i udał się we wskazanym kierunku, rozglądając się po otoczeniu miejsca. Posiedzi, porozmawia a może poszczęści mu się, jeżeli którykolwiek Rookwood się tutaj zjawi. Może nie będzie konieczne zabierać im czasu, jeżeli od tego młodego uzyska potrzebne dla siebie informacje.

Stanął w pobliżu jego biurka i kiedy młody się odezwał, pierw proponując gościnnie napój i papierosa, a potem przedstawiał. Wszystko na raz? Przy jego nazwisku i imieniu zatrzymał na dłużej wzrok.

- Mulciber, Richard. Auror. Z tą różnicą, że pracuję w Norwegii.
Uścisnął jego dłoń, przedstawiając się w tej samej kolejności co rozmówca. Do swojego zawodu dodał małą informacje, żeby nie wzięto go czasem za tutejszego pracownika. Nikt go tutaj nie znał i mogli mieć jeszcze jakieś dziwne podejrzenia. Czego wolałby uniknąć. Robertowi zdecydowanie nie było teraz na rękę, aby wracać do Ministerstwa. I długo to jeszcze potrwa.
- Kawy i papierosa nie odmówię.
Dopowiedział na wcześniejsze propozycje, puszczając dłoń Stanleya. Od papierosów był uzależniony. Kawą lubił się delektować. Nie pytał Stanleya na razie o nic, woląc poczekać na dalszy rozwój sytuacji. Brygadzista. Aż Richardowi przypomniały się jego czasy ze szkoleń, tyle że nie tutaj. Lecz w innym kraju.
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#4
11.12.2023, 23:38  ✶  

Stanley był zadowolony, że jego propozycja została rozpatrzona pozytywnie, chociaż nie spodziewał się odmowy. Jego przyszły rozmówca nie miał za bardzo innej możliwości - mógł się udać z Borginem albo czekać i liczyć, że ktoś się nim zaopiekuje. A tutaj proszę - zainteresowanie przyszło samo i wszystko wskazywało na to, że nie zamierzało odpuszczać.

Odkrywanie rodziny ze strony ojca było jak nauka pisania czy czytania. To było po prostu na swój sposób ekscytujące, a młody brygadzisty był bardzo zainteresowany tym tematem. W końcu skoro Robert był szefem wszystkich szefów w jednym z departamentów, kim byli jego najbliżsi? Czy to była rodzina samych kierowników i wysoko postawionych osób? Czy tylko jego ojciec dorobił się tak szanowanego stanowiska?

- Bardzo miło mi poznać - odparł, ściskając dłoń Richarda - wujka. Nie ściskał tej dłoni ze zbyt wielka siłą, a jedynie tak jakby to robił z jakimś swoim kolegom po fachu - To już jakieś doświadczenie jest posiadane. Na pewno pójdzie prościej, niż to się może wydawać - zapewnił. [i]No proszę... Auror z Norwegii. Ciekawe, ciekawe[i] pokiwał głową do samego siebie, a nie jako na następne słowa Mulcibera dotyczące jego preferencji w kwestii napoju.

- Rozumiem. Za moment przyniosę - rzekł i ruszył do rogu pomieszczenia, gdzie był w stanie przyrządzić lurę dla Richarda. Mógł mu w teorii zrobić coś lepszego ale nie chciał, aby jego wizja Brytyjskiego Ministerstwa została jakkolwiek zakłamana. To nie była bułka z masłem, a prędzej bagno z kamieniami.

Sprawnie uwinął się z powierzonym mu zadaniem, chwytając za kubek i małą cukierniczkę, które następnie dostarczył do swojego biurka - Proszę bardzo - odezwał się, odkładając kawę na blat, by po chwili sięgnąć po paczkę papierosów z własnej kieszeni - Proszę się częstować - zachęcał swojego rozmówcę, przesuwając popielniczkę w jego kierunku. Poczekał, aż jego 'petent' poczęstuje się papierosem, poczym zrobił sam to samo. W końcu też sięgał po nikotynowego buszka.

- Jak było w Norwegii? Ciężka fucha Aurora w tamtych regionach? - zapytał z ciekawości - Pewnie pogoda utrudnia pracę? - rzucił jakimś swoim spostrzeżeniem. Stanley w końcu kojarzył, że jest tam śniegu od groma, więc i dużo trudniej musiało być tam prowadzić jakieś śledztwa czy tego typu sprawy. Oczywiście nie to, żeby w Anglii było lepiej - ten wszędobylski deszcz wykańczał ludzi.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#5
12.12.2023, 01:15  ✶  

Skoro już tutaj przyszedł, dostał propozycję rozmowy od bardzo uprzejmego Brygadzisty, który widocznie trochę długo już tutaj pracuje, czemu nie skorzystać? Oszczędzi to czas, aby ponownie zawitać w celu uzyskania odpowiedzi na swoje pytania. Gdy będzie wiedział jak wygląda tutaj system rekrutacji lub przeniesienia, pozałatwia wszystko w Norwegii, to kto wie czy tutaj wróci z dokumentami.

- Ponad dwudziestoletnie.
Doprecyzował odnośnie posiadania przez siebie "jakiegoś doświadczenia" w swoim zawodzie. Tak dla informacji, że nie było to ledwie kilka lat. Dość młodo zaczynał szkolenia, podobnie jak tutejszy chłopak. Przedstawiając swoje preferencje odnośnie napoju, pozwolił młodemu udać się przygotować wspomnianą kawę. Przy okazji, oczekując jego powrotu, Richard rzucił okiem na to, co młody Brygadzista miał na biurku. Jakie teczki? Dokumenty? Raporty? Bałagan czy porządek? Tytuły spraw czego dotyczą? Tak pobieżnie. W końcu, żeby nie stać jak taki kołek, skorzystał z wolnego krzesła dla gościa i usiadł na nim, czekając na powrót Borgina.

Długo nie kazał na siebie czekać. Papierosem chętnie się poczęstował i skorzystał z podsuniętej zapalniczki. Gdy zaciągnął się, oddał mu własność. Delektując się przez moment dymem, wypuszczając go z płuc przez usta.

- Warunki pogodowe są trudne. Nie zaprzeczę. Szczególnie w okresie zimowym. Mieszkając tam kilka lat, można się przyzwyczaić. Czy praca tam jest ciężka… To zależy od wagi i rodzaju sprawy, nie tylko pogody.
Richard nie miał porównania, gdzie praca Aurora może być cięższa. Wszystko zależało od przestępstw i niebezpieczeństw. Może w Norwegii nie mieli takich ataków śmierciożerców, co tutaj. Choć łamania prawa było dużo, to jednak nie równało się z poziomem wydarzeń w Wielkiej Brytanii. Choćby ostatnio głośne wydarzenie związane z Beltame. Richard słyszał o tym co wydarzyło w Dolinie Godryka. Niekoniecznie przez brata, ale też uzupełniając wiedzę z Proroka Codziennego. Do Norwegii to nawet sobie prenumeratę zamówił, jak tylko finansowo się tam ustatkował. Aby być na bieżąco z wydarzeniami wysp Brytyjskich. Zaciągnął się ponownie papierosem, po czym wypuścił dym i jeżeli popielniczka była pod ręką, strzepnął trochę.
- Swoją drogą. Planuję przeprowadzkę. Chciałbym uzyskać informacje o możliwości przeniesienia z innego Ministerstwa, czy jest to w ogóle możliwe z zachowaniem stanowiska. Lub dowiedzieć, jak obecnie wygląda system rekrutacji. Czy jesteś wstanie mi ich udzielić?
Przeszedł do sedna sprawy i zadając pytanie. Zdradził powód z jakim przyszedł do Ministerstwa. O ile Stanley będzie wstanie mu udzielić jakieś konkretne odpowiedzi, zapodać wskazówki, aby Richard mógł się z tym przespać i stwierdzić, czy to dla niego opłacalne. Czy jest sens. Obserwował Stanleya, ciekaw będąc czy będzie posiadał wiedzę na ten temat, skoro zaprosił go na biurową kawę. Czy jak wcześniej, będzie jednak musiał iść po informacje do innej osoby.
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#6
24.12.2023, 03:25  ✶  

Stanley pokiwał głową z uznaniem. Ponad dwadzieścia lat to był prawdziwy fachowiec. Aż prosiło się, aby powiedzieć - robi wrażenie. Wiele osób chciałoby się pochwalić takim stażem. Na pewno cenny nabytek dla Brytyjskiego Ministerstwa, wszak nie dało się tego ukrywać.

Jak wyglądało biurko Borgina? Normalnie. Panował tutaj względny porządek. Wszystkie dokumenty były skrzętnie ułożone na kupie, nie daleko skraju biurka. W głównej mierze były to jakieś raporty, chociaż na samym dole można było dostrzec teczki. Kilka wierzchnich kartek dotyczyło wypisów z Biura Koronera, czyli rzeczy, które należało posegregować i powkładać do odpowiednich akt - typowa robota papierkowa.

- Rozumiem, rozumiem. W takim razie zimy u nas, nie powinny stanowić żadnego problemu. W końcu nie może być gorzej, niż w Norwegii - zapewnił - Też prawda - zgodził się ze swoim rozmówcą. Z jednej strony kraj z którego przybywał był mniejszy od Anglii ale z drugiej strony nie było to żadną zasadą. Nigdzie nie było napisane, że w większym kraju muszą być trudniejsze sprawy - to nie była żadna zależność.

- Hmmm... Na pewno mogę postarać się jakoś pomóc. Szczerze wątpię, że można to ot tak pana przenieść... Na pewno Ministerstwo Brytyjskie różni się od Norweskiego pod względem jakichś praktyk czy zasad. O ile z wiedzą praktyczną i działaniem w terenie, nie powinno być żadnego problemu. Z pańskim doświadczeniem to powinien być pikuś... Problem, chociaż raczej przeszkoda, może być pod względem teoretycznym... - wziął łyka kawy - W rozumieniu różnicy w działaniu prawa w Zjednoczonym Królestwie - złapał się dłonią za podbródek - Sądzę, że na pewno dałoby radę wykombinować jakiś przyśpieszony kurs, wszak trzy lata to będą za długo dla pana - stwierdził bez zająknięcia - A jak wygląda sama rekrutacja... To już mówię. U nas zaczyna się od brygadzisty. Chętna osoba musi z wyprzedzeniem zapisać się na egzamin teoretyczny i praktyczny. Później trzeba spędzić dwa lata w BUMie i następnie można udać się na trzyletni kurs przygotowawczy, po którym następuje egzamin. Czyli de facto po 5 latach można zostać Aurorem w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów - podrapał się palcem skroni - Trochę długo... więc tak jak wspominałem, może uda się załatwić, aby pominąć pewne kroki, jak na przykład te dwa lata w BUMie. Wtedy mógłby pan zacząć od razu od kursu, który pewnie też da się skrócić - zauważył, sięgając dłonią po kubek ze swoją lurą, aby przenieść wzrok na Richarda. Stanley zakończył na razie swoją wypowiedź, zostawiając swojemu rozmówcy czas na przemyślenie tego o czym mu przed chwilą powiedział.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#7
24.12.2023, 14:14  ✶  

Jedna stała praca. Odbyte szkolenia i zebrane przez lata doświadczenie, przyczyniły się też do tego, że Richard odbył w innym kraju dwudziestoletni staż. Też przechodził przez cały proces rekrutacji tak jak tutaj. Zostałby aurorem w Brytyjskim Ministerstwie Magii, gdyby ojciec nie wtrącał się do jego życia, nie wycofał jego dokumentów, ustawiając je po swojemu. Tylko wyjazd był jedyną szansą, na zrealizowanie własnego celu w życiu. Nawet jemu Francis kazał rzucić robotę, kiedy Ministrem Magii tamtego czasu, był Nobby Leah. Niezależnie od tego, w którym Ministerstwie Magii by pracował i jaki Richard by sobie wyobraził scenariusz pod hasłem „co by było, gdyby zrobił inaczej”, kończyło się tym samym. Nie umiał dogadać się z rodzicem.
Wracając do kraju, Mulciber brał pod uwagę problem z pracą, jeżeli nie uda się jakoś załatwić przeniesienia. Musiałby cały proces przechodzić tutaj na nowo. Jeżeli chce być aurorem nadal.

Prawda, że tutejsze zimy nie stanowią problemu w porównaniu do panujących w Skandynawii. Wychowując się w Londynie, a potem przeprowadzając do Oslo, miał duże porównanie pod względem klimatycznym.

Wracając do tematu swojego przyjścia, zapytał Stanleya o tutejszą rekrutację, jak w jego przypadku mogłaby przebiec. W międzyczasie, dopalił papierosa, niedopałek zgaszając w popielniczce, upił po chwili łyk swojej kawy. Kiedy go tak słuchał, skupiał wzrok początkowo na rozmówcy, a później na swojej kawie. Przyspieszony kurs do niego bardziej przemawiał, niżeli zaczynanie od samego początku. Pięć lat, to zdecydowanie za dużo. Zdążyłby otrzymać tytuł aurora na krótko przed emeryturą.

- Rozumiem.
Odparł krótko. Zastanawiając się nad tym jeszcze chwilę. Spróbować ze szkoleniem, albo szukać innego zajęcia. Problem w tym, że nie był taki wszechstronny i całą wiedzę, doświadczenie opierał oraz pogłębiał na zasadzie prawa, obu krajów.
- Będę musiał to przeanalizować na spokojnie.
Dodał. Nie od razu podejmie decyzję. Zawsze podchodził do wielu spraw z rozwagą. Wyjątek stanowiła może jego ścieżka kariery, że wiedział już w Hogwarcie, co chce robić w przyszłości. Ale tradycje rodzinne bo hamowały. W młodości, nie udawało mu się nawet nic osiągnąć za plecami ojca.
- Zapytałbym o atmosferę, jak się pracuje. Ale podejrzewam, że ze względu na ostatnie wydarzenia, macie ją napiętą?
Pociągnął temat pracy, badając dalej teren, zbierając informacje, skoro jeszcze kawy nie dopił do końca. Przy okazji może dowie się czegoś więcej o tutejszej pracy, z opinii Brygadzisty, który pewnie okres szkolenia ma za sobą. A może jeszcze trochę brakuje mu do kursów na Aurora. Świeże spojrzenie na otoczenie pracy młodego człowieka. Z Rookwoodami porozmawia przy najbliższej okazji, skoro nie zastał ich w tym czasie. A skoro został tak uprzejmie ugoszczony przez Borgina, to może jest coś, o czym młody chłopak chciał z nim porozmawiać, poza sprawami pracy?
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#8
25.12.2023, 23:53  ✶  

Stanley po krótce opowiedział petentowi jak to wygląda w Brytyjskim Ministertswie. To nie był też byle petent, a osoba tak naprawdę mu bliska, chociaż daleka. Ktoś kogo chciał poznać. Ktoś o kim chciał się dowiedzieć więcej. Ktoś z kim chciał pogadać ale nie mógł teraz tutaj tego zrobić - musiał poczekać na odpowiedni moment. Na sytuację kiedy będą w cztery oczy albo chociaż z dala od Ministerialnych murów.

- A wie Pan... Nie jest łatwo... - zgodził się - Ale robimy co w naszej mocy, chociaż braki kadrowe nie pomagają w niczym. Ani w śledztwach, ani raportach - przyznał, mówiąc w zasadzie jak to było w tym całym Departamencie. Ciężki chleb i ciężka kawa. Nie było tutaj za łatwo - Jednak mam nadzieję, że niedługo się uspokoi. Rozwiążemy co ważniejsze sprawy i wrócimy na stare biegi - kiwnął głową z przekonaniem do petenta, dopijając swoją kawę.

- Tak jak już wspominałem, na pewno da się to jakoś po ludzku załatwić. Jak człowiek z człowiekiem - przypomniał, wyjmując mały kawałek kartki na którym zaczął pisać - Wiadomo, że w samej kwestii Biura Aurorów nie dowiedział się Pan zbyt dużo... bo sam jestem tylko brygadzistą i Pan Rookwood był niedostępny... - kontynuował - Ale w razie jakichś pytań polecam się lub kogoś z zaprzyjaźnionych Aurorów. Atreus Bulstrode lub pani Victoria Lestrange. Dwójką znakomitych osób, niejako filarów tego że biura. Bardzo utalentowane osoby, oddane tej jakże słusznej sprawie - wyjaśnił, polecając swojego przyjaciela i ogórkowidzącą, która była alfą i omegą chyba we wszystkim - Oczywiście nie mają takiego doświadczenia jak Chester Rookwood, który zjadł tutaj zęby w Ministerstwie... Ale gdyby on dalej nie miał czasu to ta dwójka będzie odpowiednia do tego. Jestem o tym przekonany - stwierdził, zapisując na karteczce swoje imię i stopień, a na jej odwrocie adres na ulicy Horyzontalnej i informacje z prośbą o spotkanie. Odnośnie samego Chestera to każdy kto pracował dłużej, niż miesiąc ten wiedzia, że współpraca na lini Borgin-Rookwood była bardzo owocna, a panowie świetnie się dogadywali - Gdybym mógł jeszcze jakoś to polecam się. Wszelkie próby kontaktu można podjąć z danymi na tejże kartce - zapewnił, przesuwając kartkę w kierunku swojego wujka lub jak kto woli - Richarda - Proszę tylko jej dobrze pilnować. Ciężko może być odnaleźć dana osobę bez jakiejkolwiek danych - dodał, uśmiechając się szczerze do swojego rozmówcy.

Borgin pilnie obserwował czy Mulciber schowa kartkę. Naprawdę zależało mu, aby mężczyzna wziął sobie jego słowa do serca. W końcu on podchodził do niego na poważnie i oczekiwał chociaż odrobinę tego samego. Odrobiny szacunku i zrozumienia.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#9
26.12.2023, 01:34  ✶  

Rozmawiając ze Stanleyem, Richard badał tutaj także grunt przekazywania informacji, na ile swobody można sobie też pozwolić. Poza tematami pracy i polityki, prywatne musiały być prowadzone dość ostrożnie. Przyjął do wiadomości przedstawiony mu system rekrutacji, jak przebiegał normalnie w tym miejscu, oraz jak mógłby wyglądać w jego przypadku.

Przy czym, korzystając jeszcze z okazji dopicia swojej kawy, zagadał w sprawie tutejszej pracy, atmosfery, ostatnich wydarzeń. Ogólnikowo. Nie zagłębiając się w szczegóły. Ograniczając się do tego, co było napisane w proroku. Zarejestrował także fakt, iż młody Brygadzista notował coś na kawałku kartki. Jednocześnie, przedstawiając mu innych doświadczonych pracowników Biura Aurorów. Chestera znał bardzo dobrze. Z nim miał w planie podjąć rozmowę. Niejakiego Atreusa Bulstrode czy Victorii Lestrange, nie kojarzył, a raczej nie znał. Nazwiska wśród czarodziejów czystokrwistych rodów były dość znane w ich społeczności. Ale z samymi wspomnianymi osobami, nie miał styczności. Warto może się temu kiedyś przyjrzeć?

Przy słuchaniu o wychwalaniu doświadczenia Chestera, względem tej dwójki, Richard uniósł lekko kącik ust w uśmiechu, dla pokazu zainteresowania tematem, okazaniu podziwu, jak daleko ten czarodziej zaszedł. Względem niego, ma na pewno więcej lat doświadczenia.

Podczas słuchania, rozgadanego Brygadzisty, dopił kawę do końca i odebrał od niego karteczkę, spojrzawszy co na niej zostało zapisane. Adres korespondencji jak i osobista prośba o spotkanie.
- Kontakty są ważne. Gdybym miał dodatkowe pytania, odezwę się.
Udzielając odpowiedzi złożył w międzyczasie karteczkę i schował do wewnętrznej kieszeni swojej marynarki. Spojrzawszy na Stanleya, skinął głową w zgodzie. Nie tylko w potwierdzeniu jego obecnych słów, ale jako odpowiedź na jego prośbę w liściku, napisanym przed chwilą. Wziął to na poważnie. Stanley nie musiał się o nic martwić. Na razie jednak rozmowę musieli utrzymywać na poziomie zawodowym.
- Nie będę już zabierać czasu. Doceniam Twoją pomoc i poświęcenie swojego czasu. Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia, więc może innym razem poszczęści mi się spotkanie z Rookwoodem. Wygląda na to, że sprawy zawodowe długo go trzymają.
Nie chciał chłopakowi zabierać niepotrzebnie więcej czasu, choć to on sam zaoferował się go przyjąć do swojego biurka i udzielić odpowiedzi na kilka pytań. To jednak Richard z doświadczenia wiedział, że robota nie może czekać na swoje wykonanie. Dowiedział się już tego co chciał. Wstał, poprawiając swoją marynarkę i wyciągnął rękę w geście pożegnania.
- Zatem. Do zobaczenia.
Po uściśnięciu dłoni, Richard skierował się do wyjścia. No chyba, że młody czarodziej zechciał go odprowadzić, nie miał wtedy nic przeciwko. Raz jeszcze wtedy rozejrzał się jak panuje tutejsza praca Brygadzistów i Aurorów, którzy tutaj byli. Jako obserwator, chcąc wyłapać jakieś istotne szczegóły, może i błędy? Dla własnego zaspokojenia ciekawości i dodatkowych informacji o tutejszej pracy. Co pozwoliłoby mu również podjąć decyzję odnośnie podjęcia w tym miejscu swojej pracy.

Postać opuszcza sesję
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#10
27.12.2023, 23:44  ✶  

Kontakty to była podstawa. Ogrom rzeczy jaką dało radę załatwić po znajomości to głowa była mała. Tak naprawdę to szło załatwić wszystko, każdą możliwą rzecz jeżeli tylko wiedziało się do kogo z danym tematem uderzyć.

- Przecież to żaden problem - zapewnił - Jak to się mawia - służyć i chronić, czy coś takiego - uśmiechnął się szczerze - Tak to już bywa niestety. Pan Rookwood sam jest sobie winny, niejako winny własnego sukcesu. Gdyby tak mu się tutaj nie podobało i gdyby nie nie awansował wyżej w hierarchii, to już dawno by go tu nie było, a teraz nie musiałby siedzieć na jakichś spotkaniach czy innych tego typu rzeczach - stwierdził. Tak też w sumie było. Chester mógł przecież grzać ławę w BUMie i wtedy miałby święty spokój, a tak to zachciało mu się robić kariery i koniec.

Stanley podniósł się z krzesła, poprawiając swój mundur, aby chwilę później podać dłoń swojemu rozmówcy. Może i nie rozmawiali zbyt długo ale była to całkiem przyjemna i rzeczowa rozmowa, a przynajmniej młody Borgin tak uważał - Do widzenia i mam nadzieję, że do zobaczenia niedługo. Czy to gdzieś na mieście czy w Ministerstwie - dodał od siebie, odprowadzając swojego Richarda do wyjścia. Zawsze był to moment na dodatkowy odpoczynek od swoich służbowych obowiązków, a po drugie dobrze to o kimś świadczyło. W takim rozwoju wypadków, petent, mógł się czuć zaopiekowany przez swojego rozmówcę, a wszystkim przecież zależało, aby tak było. Aby osoby, które przyjmowały petentów się jakoś prezentowały i potrafiły im pomóc. O ile z prezencją u Stanleya nie było większych problemów, tak liczył, że i z wiedzą merytoryczną było tak samo.

Odprowadził Mulcibera i powrócił do swojego biurka, aby zgarnąć kubki - porządek musiał być. Raz, dwa i wszystko było gotowe, a brygadzista mógł wrócić do swojej pracy. Pech był taki, że ta przyjemniejsza część dnia była już raczej za nim - teraz zostały obowiązki.


Koniec sesji


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Richard Mulciber (1905), Stanley Andrew Borgin (1888)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa