• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road Lato 1972, 2 lipca // How can I describe my life to you?

Lato 1972, 2 lipca // How can I describe my life to you?
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#11
31.12.2023, 21:46  ✶  
- Tak, wydrążyliśmy korytarze obok mauzoleum, powiększaliśmy korytarze, które zbudowano wcześniej, a ona za każdym razem była taka szczęśliwa, że to topiło moje serce. - Odetchnął głęboko. Do tej pory mówił na jednym wdechu, nie dając sobie czasu ani przestrzeni na wyraźną przerwę. Za mało w tym było kropek i przecinków, za dużo dumy z tego jak łatwo przychodziło mu teraz tkanie tego typu opowieści. Pocałował go w kark jeszcze raz. Nie myślał nic, nie było tu żadnej przestrzeni na myśli - były tylko słowa wypowiadane na głos, kompletne przeciwieństwo normalności, tej normalności, która była nie do zniesienia. - Robiłem dla niej wszystko, o co mnie poprosiła, przynajmniej do pewnego momentu. Miała w cholerę wrogów i przyjaciół, wszyscy tam byli zawsze podzieleni i uwielbiano jej grozić, więc pracowałem jako jej ochroniarz, chodziłem z nią na różne wydarzenia. Łapałem ludzi, których miałem łapać, gnębiłem tych, których miałem gnębić. Sporo osób zabiłem, sporej części osób wysłałem bilet w jedną stronę za granicę i kazałem im składać wieczyste przysięgi, że już nie wrócą, bo kiedy była na mnie wkurwiona, to zawsze wypominała mi te wszystkie chwile słabości. Było cholernie łatwo zabijać podobnych mi oprychów, takich ludzi wiedzących co ich czeka, ale im dłużej z nią żyłem, tym bardziej spaczona się stawała. Na początku tego nie rozumiałem, bo to samo nie sięgało mnie. Wytłumaczył mi to dopiero typ, którego posuwałem na boku. Że to przez czarną magię. Kiedy ją poznałem, była tak słodka, że ciągle się przy niej chichrałem, a na końcu ciągle przypalała mnie papierosami i mówiła mi, że jeżeli nie będę robił tego, co mówi, to zapierdoli każdego, kogo polubię. Kazała mi robić coraz gorsze rzeczy, żebym stał się taki jak ona. Nie potrafiłem temu ulec, bo to było obrzydliwe. Śmierdziała jak spalone zwłoki i ciągle mi mówiła, że jestem jej własnością, ale to już nie było to samo.

Mógł łyknąć ten eliksir, mógł mówić i mówić, ale wciąż pozostawał sobą - kiedy Alexander się wypiął, Flynn stęknął lekko, a jego dłoń przesunęła się z brzucha na biodro, gdzie zatoczyła kółko, nim wróciła na poprzednie miejsce.

- Kurwa, jesteś taki śliczny - otarł się o jego tyłek przez ubrania - wystarczy że się dobrze poruszysz i mam ochotę sprawić, że wszyscy usłyszą, jak krzyczysz moje imię.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#12
01.01.2024, 00:58  ✶  
Ciężko było mi sobie wyobrazić Flynna w podobnych rolach, jako ochroniarza nadętej kobiety, gnębiciela, a nawet mordercę. Był zawsze taki delikatny, zagubiony w myślach i ciepły dla dzieciaków w cyrku. Uwielbiały go tak cholernie, bo zawsze był dla nich otwarty, poświęcał im kupę czasu, a nawet cierpliwie uczył wiązania sznurówek, więc kiedy zestawiałem Flynna, jakiego miałem okazję zaobserwować, z tym z opowieści, to... nie był Flynn. To był Crow, o którym wspominał. Nie był tym zagubionym chłopcem, którego poznałem, tylko szczurem z Podziemnych Ścieżek.
Można by rzec, że to przerażające, ale wrócił. Nie jako Crow, tylko jako Flynn Bell. Nie zatracił się kompletnie w tym obłędzie, wciąż miał sumienie i jego wyrzuty, stąd był taki, jaki był. Do jego nieprzyjemnych doświadczeń z dzieciństwa dołączyły się kolejne wspomnienia, już z jego starszego życia i po prostu sobie z tym nie radził. Najchętniej bym go przytulił i w tej chwili zakrył sobą przed całym światem, ale wiedziałem, że najbardziej komfortowo czuł się, kiedy przytulał się do moich pleców, kiedy mógł mnie swobodnie całować po karku czy chować nos w moich włosach. Niestety albo stety, nie miałem okazji brać jeszcze dziś kąpieli, więc pewnie moje włosy pachniały teraz jeszcze bardziej mną niż zwykle.
Poruszyłem się niespokojnie z tego powodu, ale zaraz znowu poprawiłem się w ramionach Flynna, jakbym jeszcze bardziej mógł być bliżej niego. Ale nie dało się już fizycznie. Może za wyjątkiem sytuacji, w której pozbylibyśmy się kompletnie swojego odzienia, ale teraz jakoś niespieszno było mi do seksu, bo dziwnie słuchało mi się o dawnych romansach Flynna. Bynajmniej nie były to miłości jego życia i przydawały się na coś więcej niż tylko na zaspokojenie ludzkich rządz, ale jednak miewał kochanki i kochanków. Podobnie zresztą jak ja i większość naszego cyrku; może nawet cały cyrk poza Elaine i Felixem...?
Ale jednak dotyk Flynna budził we mnie emocje, które chyba nie było w stanie nic na stałe ugasić. Aż zaparło mi dech, kiedy wodził ręką po moim brzuchu, po biodrze. I kiedy mówił tak niegrzeczne słowa.
Nie wytrzymałem. Obróciłem się w jego kierunku z szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy. Zapewne niedaleki byłem kolejnym igraszkom, mimo że wiele myśli piętrzyło się w mojej głowie. Wiedziałem, że potrzebowałem jednak czasu by to sobie poukładać w głowie, odpowiednio przyswoić. Na razie słuchałem i chłonąłem towarzystwo Flynna, bo wciąż w głowie miałem, że to nasze ostatnie chwile przed jego wyjazdem.
- Myślisz, że udałoby mi się przekrzyczeć ten wesoły gwar na zewnątrz??? - zapytałem go rozbawiony. Może w praktyce wolałem tego nie testować, ale droczenie się z Flynnem akurat należało do przyjemnych rzeczy, poza tym mogło go nieźle nakręcić. Ja to już wiedziałem, zapewne jak mało kto.
Dotknąłem jednak jego twarzy, tej biednej, przemęczonej tymi wszystkimi przeżyciami głowy. Gdybym tylko mógł... cofnąć czas? I nie pozwolić mu odejść z cyrku...? Czy to by w ogóle coś pomogło? Cokolwiek ocaliło przed zgubą? Myślę, że pewna ścieżka była nam pisana. Jeśli nie uciekłby w ramiona Fontaine, znalazłaby się inna łotrzyca na jego drodze.
- Przykro mi, że musiałeś to wszystko przeżyć - szepnąłem do niego, próbując poprawić jeden zagubiony lok na jego twarzy, ale one miały to do siebie, że żyły własnym życiem. Nie dawały się prośbom moich palców.

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#13
01.01.2024, 12:37  ✶  
Z jego partnera dało się w takich chwilach czytać jak z otwartej książki. Był już lekko zaczerwieniony, miał rozchylone wargi i planował zbreźne rzeczy, tylko jeszcze o tym nie mówił. Otarł się o niego delikatnie raz jeszcze i głośno wypuścił powietrze z ust, kiedy ten postanowił się od niego odkleić. Pewnie zrobiłby się niespokojny, gdyby Alexander wstał, ale on tylko zmienił pozycję, w której się znajdowali - Flynn odnalazł więc sposób na przylgnięcie do siebie, patrząc sobie w oczy. Zacisnął dłoń na materiale jego spodni, tuż nad kolanem i podciągnął ją w górę, kładąc nogę Alexandra na sobie, a swoją zgiął i wcisnął między jego, tuż przy kroczu. Rękę, która leżała pod nim, przesunął w górę tak, żeby mógł ułożyć na niej głowę.

- Nie wiem, jak głośno dasz radę piszczeć, ale wszystko w tobie sprawia, że chcę to sprawdzić. - To jeszcze powiedział cicho, ale ten głos pełen ekscytacji powoli wracał - ten Flynn sprzed chwili, który prawie skakał od geniuszu własnego pomysłu. - Nie podobały mi się te ciche dni, Al. Było okropnie. Cały czas boję się, że to wszystko się skończy, a ja potrzebuję cię jak powietrza. - Przymilił się do jego ręki. Wyraźnie czuł się z tym dotykiem dobrze, ale prawda płynąca z jego ust była dosyć szorstka. - Nie powinno ci być przykro. Z pełną świadomością mówię, że nie powinno się mnie żałować. Sam sobie wybrałem to życie, wybierałem je przez paręnaście lat. Sam sobie na to wszystko zapracowałem. Lubiłem wolność, jaką mi to dawało. Ona o tym wie, więc ciągle liczy na mój powrót. To część mnie, nigdy nie przestanie nią być, ale wiesz...

Zawahał się, ostatnie dwa słowa wypowiedział jakoś krzywo, a myśli powoli wracały do jego głowy. Siła eliksiru musiała się wyczerpywać, ale on wciąż chciał to powiedzieć. Przymknął na moment oczy, nabrał więcej powietrza i dopiero je otworzył. Chciał to powiedzieć, naprawdę chciał.

- T-teraz wybrałem życie przy tobie i załamie mnie jak zaczniesz się b-bać tych rąk. Ciebie nigdy nie skrzywdzą.

Tych rąk wplecionych w jego włosy, oplatających go, badających jego ciało. Mówił coś tydzień temu o dawaniu świata - Flynn nie potrafił zmienić siebie, naginać swojego charakteru dla kogoś innego, ale... on by mu ten świat przyniósł w zębach, gdyby tylko Alexander go o to poprosił.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#14
01.01.2024, 23:13  ✶  
Oboje lgnęliśmy do siebie jak dwa kociaki, które szykowały się do kolejnej drzemki. Każdy skrawek ciepła, który mogliśmy otrzymać i od siebie dać był warty każdego przesunięcia się, poprawienia, delikatnego muśnięcia albo otulenia. Uśmiechałem się, bo w jego towarzystwie było mi tak lekko, tak dobrze. Inaczej niż w ostatnich dniach, kiedy ogarniała mnie coraz większa niepewność. Również nie czułem się wtedy za dobrze, fatalnie wręcz, więc Flynn miał sporo racji w tym, że określił je mianem cichych dni. W pierwszym odruchu chciałem protestować ku temu, ale zaniechałem. Doskonale pamiętałem, jakie myśli zajmowały wtedy moją głowę, kiedy unikał Flynn spojrzenia, czy to przy przewróconym Błędnym Rycerzu, czy w innych sytuacjach. Próbowałem się pocieszać, że to nic, że to nadmiar pracy i zmęczenie, ale... to były ciche dni.
- Też się tego boję, Flynn... Też cię potrzebuję, twojego oparcia i obecności - przyznałem się do tych uczuć, które mnie trawiły i które właściwie sprowokowały naszą kłótnię...? - Twojego dotyku, ciepła - dodałem, zamykając na chwilę oczy by chłonąć właśnie swoją skórą jego dotyk, oddech i ciepło. Otulał mnie, a ja jego. Byliśmy jedną wielką kulką na tym łóżku.
- I wierzę ci bardzo. Nie potrzebuję żadnych eliksirów, innych serum, żeby tego słuchać i wierzyć ci, Flynn. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo to dla mnie ważne, że wybierasz to życie przy mnie, że ten rodzaj... codzienności...? Że to jest dla ciebie wystarczające żeby być przy mnie... Bo też się boję, że się znudzisz, że możesz pewnego dnia chcieć... czegoś więcej... Kiedy ja będę pozostawał sobą, nigdy kimś mniej albo kimś więcej, jeśli wiesz, co mam na myśli - wyszeptałem do niego. Nigdy - poza tymi nielicznymi rozmowami z Flynnem - nie miałem okazji rozmawiać tak otwarcie o swoich uczuciach do drugiej osoby, o obawach i nadziejach. Byłem raczej gościem, co to nie chciał się jakoś szczególnie narzucać innym, ale jednak... miałem tak wiele marzeń, nadziei, pragnień związanych z Flynnem, a największe z nich właśnie się spełniało, kiedy oświadczał mi, że bycie przy mnie to to, co wybierał.
Otworzyłem oczy i spojrzałem na niego. Pomimo wyznania swoich obaw, zrobiło mi się lżej. Uśmiechnąłem się do niego promiennie.
- Damy sobie radę razem. Nie obawiaj się mówić mi prawdę o swojej przeszłości. Te dłonie nigdy mnie nie skrzywdziły, wręcz przeciwnie - przyniosły mi wiele dobra i miłości. Damy sobie radę razem. Nawet jeśli jakimś cudem Fontaine cię namierzy, aczkolwiek to wcale nie będzie takie proste, no nie? Jesteśmy cyrkowcami, sierotami bez tożsamości - pragnąłem zauważyć i to było na plus, mimo że było smutne w całym swym jestestwie. Byliśmy tu wszyscy, bo nie mieliśmy się gdzie podziać, ale przynajmniej większość z nas znalazła tu dom, rodzinę i przyjaciół. - Kocham cię, Flynn - wyznałem ponownie i poruszyłem się, żeby pocałować go czule. Czule, a może nawet nieco wygłodniale, bo - jakby nie patrzeć - takie ciche dni sprawiały, że jeszcze bardziej pragnęło się bliskości tej drugiej osoby, a ta jego noga między moimi nogami wcale nie pomagała w zachowaniu wstrzemięźliwości przy tej poważnej rozmowie, co już pewnie było widać po całej mojej osobie, więc po naszym pocałunku zrobiłem niewinną minkę, a co. Byłem tylko człowiekiem ze swoją słabością, a tą słabością była właśnie Flynn... Jak tu niby się powstrzymać, kiedy był tak blisko?

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#15
02.01.2024, 02:52  ✶  
Chciał go. Naprawdę go chciał. I najwyraźniej oboje bali się tego, że to drugie się z tej codzienności wyłamie, ich szczęście zniknie, przestaną sobie wystarczać, ale... Ta myśl wydała się Flynnowi obca i nierzeczywista. No bo to przecież Alexander dawał mu wszystko. Kim był bez niego? Tułałby się trochę po Anglii, a później uciekł do Stanów, ale czy znalazłby tam swoje miejsce?

- Ja... Ja tego potrzebowałem. Nie potrafię się wysłowić, Al. Mówię tak dużo słów, rozmawiamy codziennie, a potem... Nie mówię n-nic ważnego, kiedy to naprawdę ma znaczenie. - To nie były już słowa wypowiedziane pod wpływem eliksiru. Mówił znów po swojemu, swoim koślawym rytmem, przez moment nie potrafiąc spojrzeć mu w twarz, więc dziękował w duchu, że Alexander zamknął oczy. - Ona tu przyjdzie. Prędzej czy później. Wie, że stąd jestem, bo stąd mnie zabrała. Spotykałem się z nią po kryjomu jeszcze długo zanim was zostawiłem. - Poczuł gorzki smak w ustach, bo Prewett dobitnie przypomniał mu jak młodzi wtedy byli, a ona... cóż... - I zobaczysz mnie wtedy takiego, jakim nie widziałeś mnie nigdy, ale... Pamiętaj po prostu, p-proszę, że wszystko, co zrobię... - Każde słowo wypowiadał coraz ciszej, aż wreszcie przestał. Bo ten strumień myśli i emocji znowu wrócił, był tak silny, że skupił się na nim zamiast na przekazywaniu go dalej. A im dłużej myślał, tym bardziej katastroficznymi stawały się te wizje. - Zrobię, bo chcę, żebyście byli bezpieczni. Nie powinienem nigdy tego na was ściągać. Nie powinienem tutaj wracać, bo cały czas wiedziałem, z czym to się wiąże... - To tylko urywek tego, co chciał z siebie wydusić naprawdę - istniała w nim bardzo dużo strachu dotyczącego tego, że jego powrót okaże się początkiem końca Fantasmagorii. Co jeżeli ceną za tę miłość była utrata wszystkiego, co Alexander kochał poza nim? Co jeżeli na końcu nadal żyli, ale nie było już reszty, nie było tych wozów, tych uśmiechów, tych o których Alexander tak bardzo chciał dbać? To już nie było życie, którego chciał. W oczach Flynna, żeby jego partner był szczęśliwy, liczyła się tylko rzeczywistość, w jakiej wszystkie potrzebne elementy zostały zachowane - Bellowie musieli być jak trybiki dobrze działającej maszyny, dopiero ta maszyna mogła nadać ich istnieniu sens, a on... On ściągał na nich kłopoty. Prawdziwe kłopoty. I czasami zastanawiał się, czy na pewno był warty tego ryzyka? Czy jego szczęście liczyło się bardziej niż to ciążące nad nim widmo błędnych wyborów?

Nie, wcale nie. Z jakiej strony na to nie spojrzał, nie był tego warty. Leżenie tuż obok było potrzebą czysto samolubną.

Odwzajemnił ten słodki pocałunek. Ocierał się o niego udem, gładził go ręką po włosach i tak dobrze rozumiał, że prędzej czy później to spierdoli. Ale kiedy ktoś był tak blisko, że mógł poczuć na swojej twarzy jego oddech, przeszłość i przyszłość rozmywały się pod naporem bodźców z teraźniejszości. Został obdarowany niewinnym uśmiechem, ale nic co robił nie było niewinne - przerzucił swojego brata na plecy i przycisnął go do materaca ciężarem swojego ciała. Zanurzył twarz w jego szyi, na której złożył szereg pocałunków, leniwie podnosząc się do góry na taką wysokość, żeby go nie zgniatać, ale nie po to, żeby znaleźć się za daleko.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#16
06.01.2024, 00:10  ✶  
Zauważalnie zmartwiłem się tą informacją, że Ona faktycznie mogła pewnego razu zapukać do drzwi naszego wozu, że Fontaine doskonale wiedziała, skąd Flynn pochodził. Zagryzłem wargę, usilnie próbując znaleźć rozwiązanie, jakoś pomóc nam wszystkim. Nie rozpamiętywałem przeszłości, że mogłem jakoś zapobiec tym ucieczkom Flynna, skokom w bok z nią, bo to było minęło. Musiałem zadbać o to by mógł się czuć bezpieczny tu i teraz, by cały cyrk był bezpieczny.
- Nie myśl tak, Flynn. To twój dom i razem zadbamy abyśmy wszyscy byli bezpieczni. Czy ona zna twoje pułapki...? Mamy sporo silnych i niebezpiecznych indywiduum w cyrku. Przetrwamy wszystko niczym karaluchy, a słabszych możemy podszkolić w walce - zauważyłem od razu. Ani mi się śniło by Flynn żałował powrotu do cyrku, by rozważał nie powrócenie tu, kiedy tylko wyjedzie w ramach tamtej misji, którą otrzymał. Wziąłem nawet głęboki wdech i powoli wypuściłem ze sobą powietrze. - Poza tym mogłaby tu zrobić bałagan, nawet jeśli byś tu nie wrócił - dodałem, żeby wszelkie podobne myśli kompletnie wybić mu z głowy. Ja go tu potrzebowałem, my potrzebowaliśmy. Mógł stać się nawet na powrót Crowem, jeśli ta kobieta postanie na naszym terenie, byleby był z nami - to mi było do szczęścia i życia potrzebne.
I wcale nie uważałem, że nie był w stanie się wypowiadać, rozwijać bez eliksiru. Mówił pięknie, może mniej, ale wciąż. Po flynnowemu, a szczegółów to brakowało każdemu z nas. Gdzieś w każdym z nas gubiła się ta szczera prawda, skrywała się głęboko w obawie przed odkryciem, bo chroniliśmy się skrzętnie przed zranieniem i może właśnie dlatego trzy czy cztery lata minęły nim wybuchnąłem, nim oświadczyłem, jak bardzo mi na nim zależało. Czułem się z tym nagi, bardziej nagi niż zwykle, mimo że pozostawałem wciąż w ubraniu.

Zaparło mi dech, a na usta wypełzł szeroki, lubieżny uśmiech, kiedy znalazłem się na swoich plecach za pośrednictwem jego dłoni. Lubiłem, ba!, wariacko kochałem czuć jego silne, pewne ramionami, czuć w nim moc i pewność siebie, a pozwalał sobie na to tylko i wyłącznie w łóżku. To była ta jego druga twarz, być może namiastka Crowa, a może po prostu kolejna z jego twarzy. W rozmowach gubił się i jąkał, był biedny z tym swoim zagubieniem, ale kochany i uroczy. Teraz, cóż, czułem te pocałunki na swojej szyi i już nie było rozmowy, żadnego zagubienia, tylko niemy język - dotyk, z którym czuł się jak ryba w wodzie, a ja już dostawałem gęsiej skórki, kiedy myślałem sobie o dalszych krokach, tylko że... Cały dzień byłem na nogach.
- Potrzebuję kąpieli, Flynn... - szepnąłem, ale nie chciałem przerywać. Pragnąłem tu zostać całym sobą, ale byłem pewien, że jak teraz nie pójdę się odświeżyć, to po macankach z Flynnem tym bardziej tego nie zrobię. - Może... chcesz dołączyć? - zaproponowałem, zatrzymując go w razie czego przy sobie. Cwaniacko objąłem jego szyję swoimi ramionami, więc teraz wpatrywałem się w niego niegrzecznie. Poruszyłem się pod nim nieco by go pokusić do tego samego złego, ale też piekielnie dobrego.

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#17
06.01.2024, 14:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2024, 14:57 przez The Edge.)  
Flynn nie powiedział mu dzisiaj już nic. Ani jednego słowa. Wyczerpał się już zupełnie. Milczenie nie oznaczało oczywiście, że nie miał nic do powiedzenia. Jego cisza miała wielkie, smutne, brązowe oczy wpatrujące się w Alexandra z dużą dozą niepewności i niechęci do tego co powiedział. Uczyć kogokolwiek walczyć? W jego imieniu? Niee, to go kompletnie nie urządzało, nikt nie miał za niego walczyć, nikt nie miał za niego ginąć, ani poznawać tego jak smakowało cierpienie tylko dlatego, że ich durny brat popełnił tak dużo złych decyzji. Nie obchodziło go to, że sam chciał ich wspierać, ani patrzenie na siebie z perspektywy ofiary potwornego fatum, jakie nad nim wisiało - to było jego życie, on sam tam poszedł i sam powinien to rozwiązać. I rozwiąże to sam - w obliczu starcia z przeszłością zamierzał trzymać się odciętym tak długo, jak tylko pozwolą mu na to okoliczności.

To był jego dom, ale on wciąż czuł się kimś na uboczu budynku. Kimś siedzącym wiecznie na wylocie, jedną nogą poza wszystkim, poza systemem. Chciałby chcieć czegoś innego, ale nie chciał - miał klucz do tego miejsca, do ich serc, przekręcał go chętnie i cieszył się z tego, że wciąż pasował do drzwi Fantasmagorii, ale jeśli ceną za jego posiadanie miała być czyjakolwiek śmierć, a śmierć ciągnęła się za nim nieubłaganie - nie. To byłby koniec. Nie pozwoli na to, żeby cokolwiek się tutaj zmieniło przez to, że nie potrafił zabić jej przed ucieczką.

A Alexander się z tego snu kiedyś obudzi.

Zacisnął powieki po tym, jak na sekundę spojrzał na leżący obok starszego Bella flakon Veritaserum. Mało brakowało, kilka kropel na języku więcej, żeby podzielił się również tymi najciemniejszymi z myśli. Ale uniknął z tego i już nie miał zamiaru kontynuować tej farsy, bo na samą myśl zrobiło mu się niedobrze.

Zastygł na moment w bezruchu, a kiedy znów spojrzał na swojego brata, na jego smutnym obliczu pojawił się delikatny, chociaż przyćmiony końcem rozmowy uśmiech. Dźwignął się z łóżka i wyciągnął rękę, którą pospiesznie mu podał. Gdyby kiedykolwiek odmówił mu w takiej sytuacji, to pewnie znaczyłoby, że coś się kończy. Albo świat, albo on.

@The Overseer

Koniec sesji


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Edge (3875), The Overseer (4127)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa