• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[grudzień 1970] Ciemne są noce grudniowe

[grudzień 1970] Ciemne są noce grudniowe
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
26.12.2023, 21:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2024, 21:45 przez Morrigan.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV

- …i muszę jeszcze jutro wpaść do Rosierów, kupić coś dla babci, bo ona nie ruszy niczego, co nie jest od Rosierów, chyba że jest z Francji, a poza tym może w weekend wyrwę się na chwilę do Hogsmeade, do Miodowego Królestwa, i bogowie, w grudniu to chciałabym wyciągnąć sobie dobę, tak najlepiej żeby miała czterdzieści osiem godzin, chociaż jakby się zastanowić, to pięćdziesiąt to taka ładna, okrągła liczba…
Brenna Longbottom usadowiła się na ladzie w sklepie z eliksirami, w którym pracowała Avelina Paxton.  Za oknami było ciemno już od dawna i wirowały płatki śniegu – w grudniu zmrok zapadał wcześnie, ale teraz godzina była bardzo późna i większość sklepów już pozamykano.
Koło lady leżała wielka torba, wypełniona częścią prezentów, które Brenna kupiła podczas późnego rajdu po Pokątnej po pracy (i po tradycyjnych od listopada nadgodzinach), z myślą o świętach. Zakończyła go w pracowni z miksturami, gdzie umówiły się, że tuż przed zamknięciem Brenna odbierze parę eliksirów, a potem odprowadzi Avelinę ze świątecznym utargiem do Gringotta.
Teraz, czekając aż Avelina zapakuje fiolki oraz skończy podliczanie pieniędzy i ich ogarnianie, jak zwykle... paplała bez opamiętania. Płaszcz rozpięła, czerwoną czapkę i złocisto - szkarłatny szalik, pamiątki jeszcze z Hogwartu, ułożyła obok siebie na blacie. Policzki wciąż miała zaczerwienione od chłodu, śnieg już stopniał na poskręcanych od wilgoci, ciemnych włosach.
– Twoi rodzice wracają do domu na święta? Pomóc ci z ogarnianiem tej kasy czy coś? – spytała Brenna, beztrosko machając nogą i raz za razem uderzając piętą o ladę. Jej spojrzenie powędrowało ku oknu.
Poczuła ukłucie niepokoju, kiedy dostrzegła za szybą dwie ciemne sylwetki, ale szybko zepchnęła je gdzieś na bok. Był grudzień. Ludzie chodzący po ulicach w czarnych płaszczach późną porą nie stanowili przecież żadnej nowości. Także koło sklepów, których właścicielami były osoby wywodzące się z mugolskich rodzin. Ot od połowy listopada Brenna zrobiła się odrobinę nerwowa i teraz sama siebie zganiła za to w myślach.
Nie powinna pozwalać, żeby ogarnęła ją paranoja. Nawet w nowej, mrocznej rzeczywistości, w której dochodziło do pierwszych ataków śmierciożerców.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#2
03.01.2024, 22:03  ✶  

Avelina z przyjemnością wsłuchiwała się w głos Brenny, bo była przeszczęśliwa, że nie musiała sama ciągnąć rozmowy. Longbottom świetnie sobie z tym radziła, a ona sama mogła skupić się na obliczeniu, zanotowaniu i ponownym sprawdzeniu wszystkich końcowych formalności w swojej pracy. Lubiła jak Brenna wpadała do niej i mówiła. Paxton czuła się wtedy przydatna i mniej samotna. Sama nie była pewna jak spędzi te święta. Nie wiedziała, czy jej rodzice zdążą wrócić ze swoich podróży, więc nie była pewna, czy będzie miała w ogóle ochotę na spędzenie czasu z kimkolwiek. Kupiła już prezenty dla swoich rodziców, bliskich znajomych i przede wszystkim dla Mabel oraz Norki. Nie były to jakieś bogate prezenty, bo nie należała do osób szczególnie bogatych. Wysłała już też prezenty dla swoich dziadków na wsi, aby mieć pewność, że dotrą, a że musiała to zrobić za pomocą mugolskiej poczty to wolała to zrobić odrobinę wcześniej.

– O, też bym się wybrała do Miodowego Królestwa, kupiłabym trochę słodyczy dla Mabel i innych pociech z mojej rodziny – uśmiechnęła się lekko. Nie chciała się wpraszać na wspólny wypad, ale jednocześnie jeśli będzie sytuacja, że obie będą się tam wybierać to mogą to zrobić razem. – Jakbym mogła to podarowałabym ci swoje godziny. Mam wrażenie, że mam czasu za dużo – to fakt. Avelina nie żyła zbyt intensywnie. Dużo czasu spędzała w pracy, prawie z niej nie wychodząc. W tym roku szef zmusił ją praktycznie do tego, aby wzięła wolne na tydzień świąteczny, aby wypoczęła, bo jego żona jedzie do sanatorium, więc on i tak nie będzie miał co robić. Avelina nie chciała tyle wolnego, bo nigdy nie wiedziała, co mogłaby z tym czasem zrobić. Zapisała się już na jakiś kurs, ale będzie trwał tylko dwa dni po trzy godziny, więc to też niewiele. – Jeśli potrzebujesz to mogę za ciebie zrobić jakieś zakupy lub takie drobne rzeczy, których nie musisz robić sama – zamknęła jedną szafkę na kluczyk, który wrzuciła do swojej torby.

– Nie, nie musisz mi pomagać – odparła i podsunęła jej pudełeczko z fiolkami, które zamówiła. – I nie mam pojęcia, czy rodzice wrócą na święta. Jak ostatnio dostałam od nich wiadomość to sami za bardzo nie wiedzieli, czy im się uda wrócić. – odparła drapiąc się w tył głowy i jeszcze raz sprawdzając, czy wszystko podliczyła, zamknęła i zapisała, ale raczej wszystko było gotowe. Sięgnęła po szary płaszcz i zaczęła go na siebie nakładać. – Chyba możemy się zbierać – odparła ściągając jedną stronę płaszcza, bo zapomniała wyjąć z rękawa czapkę i szalik.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
04.01.2024, 20:46  ✶  
Gdyby Brenna miała wrażenie, że Avelinie przeszkadza to gadanie, zamilkłaby pewnie. Wbrew pozorom umiała też siedzieć w ciszy. Ale gadając zwykle dawało się wyciągnąć coś nawet z takiego milczka, jak Paxton – dziewczyna zasypana słowami odpowiadała przecież – poza tym wydawało się, że nie ma z tym jakiegoś szczególnego problemu.
- Dam ci znać, jak się wyrwę, jeżeli będzie ci pasowała pora, możemy skoczyć razem. Podobno mają takie czekoladowe choinki, na których są bombki, i każda ta bombka ma inny smak, i zrobili specjalną edycję czekolad świątecznych, z migdałami, i pomarańczą – stwierdziła Brenna radośnie. Nie miała nic przeciwko wspólnemu wypadowi, chociaż tu wchodził problem pt. zgranie grafików. Odkąd Voldemort zaczął swoją działalność pełnoetatową, w Ministerstwie panował chaos. I nawet jeżeli to aurorzy mieli łapać czarnoksiężników, zgłoszeń było wiele, nie zawsze chodziło też od razu o mroczny znak wiszący na horyzoncie, poza tym…
Brenna odetchnęła, pochmurniejąc na moment. Spróbowała odsunąć od siebie to wspomnienie – ubierania choinka, małe, martwe ciało, krew na rękach – ale nie było to łatwe.
Poza tym zdawało się po prostu, że ci czarnoksiężnicy są wszędzie. Jakby chcieli udowodnić, że działają na poważnie.
– Jeśli będziesz miała chęci, zapraszam do nas, ale ostrzegam, że w Yule i po Yule nasz dom to trochę dom wariatów, dużo ludzi się przewija – oświadczyła i sięgnęła ku fiolkom.
Nie zdążyła ich schować.
Bo drzwi otworzyły się, do środka wpadł powiew chłodnego powietrza i trochę śniegu. A ciemna sylwetka pozostała ciemną sylwetką i tutaj, w oświetlonym sklepie, cała zakutana w płaszcz, z twarzą owiniętą chyba jakimś materiałem. Brenna widząc wycelowaną w siebie różdżkę zareagowała odruchowo. Nie zdążyłaby wyciągnąć własnej i wykrzyczeć przeciwzaklęcia, ale zdołała przetoczyć się zza ladę, po drodze chwytając Avelinę i ciągnąc ją w dół, tak że czerwony promień zaklęcia walnął w ścianę za nimi.
I gdzieś w głowie Brenny, w chwili, gdy zaryła kolanami o podłogę, wyszarpując z kieszeni różdżkę, odbiła się myśl, że właścicielem tego sklepu był przecież mugolak.
Chyba powinna była się spodziewać czegoś podobnego.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#4
07.01.2024, 21:53  ✶  

Avelina też odczuła sytuację jaka działa się na ulicach Londynu. Sporo osób przychodziło po kupowanie zapasów eliksirów leczących, poprawiających samopoczucie, odtrutek na trucizny wszelkiego rodzaju. Widziała lęk w oczach ludzi, którzy wchodzili do apteki, jakby bali się robić tu zakupy. Zdawała sobie sprawę, że to miejsce mogło być w jakimś stopniu narażone, ale na razie nie dostrzegła niczego podejrzanego – albo nie chciała widzieć.

– Dam ci znać w takim razie, nie chciałabym spędzać świąt sama – odparła. Jakoś sobie poradzi w tłumie, prawda? Erik nie raz pomagał jej się oswoić z rozgardiaszem Longbottomów. Jeszcze miała wujka Otto i ciocie Josephine. Może ich powinna odwiedzić? Opcji nie było wcale mało. Gdy drzwi otworzyły się, a do środka wpadło chłodne powietrze, Avelina zaczęła mówić:

– Przepraszam, ale właśnie zamy… – uniosła głowę, a Brenna już toczyła się po ladzie wciągając ją pod nią. Z jej ust wydobyło się głośne piśnięcie, a jej ręka powędrowała do póki pod ladą skąd zgarnęła swoją różdżkę. W oczach dziewczyny majaczył strach, a w głowie przeszukiwała jakiegokolwiek zaklęcia, które mogłoby jej pomóc obronić się przed atakującym ją człowiekiem. Do głowy przychodziły jej tylko przepisy na eliksiry i zaklęcia transmutacyjne. Zacisnęła dłonie w pięść, ale zaraz tą z różdżką rozluźniła, tak aby ułożyć ją wygodnie do rzucania czarów tak jak uczył ją w szkole Stanley.

Spojrzała na Brenne oddychając nerwowo, nierówno i z delikatnym przestrachem. Jej oczy pytały wręcz, co ma robić. To Brenna miała większe doświadczenie w boju, lepiej sobie radziła z kształtowaniem magii. Avelina potrafiła zrobić kociołek jakiegoś wywaru, czasami żrącego, a czasami leczącego – w zależności od tego, co potrzebowała; potrafiła też zamienić kielich w łyżkę, a raz zamieniła Stanleyowi różdżkę w por.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
08.01.2024, 18:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2024, 18:52 przez Brenna Longbottom.)  
- Możesz też nie dawać znać, tylko pojawić się na progu, każdy uzna, że tak ma być - zapewniła Brenna z rozbawieniem i całkiem szczerze. Och, oczywiście, kogoś całkiem obcego albo potencjalnie podejrzanego... sprawdziliby. Rok czy dwa temu nie, teraz już tak. Ale osoby z bliskiego grona? Avelina nie musiała nawet uprzedzać, że się pojawi, i tak posadzono by ją za stołem i nikt nawet nie zastanawiałaby się, skąd się wzięła. Zaproszenie Brenny było więc jak najbardziej szczere, bo też nie chciała, by Ave spędzała dni w okolicach Yule sama.
Chwilę później im obu jednak pozostawało skupić się już głównie na tym, aby do Yule w ogóle dożyć.
*

Brenna nie wyłapała spojrzenia Aveliny - zerknęła na nią tylko krótko, upewniając się, że tej nie trafiło żadne zaklęcie. Adrenalina niemal natychmiast popłynęła we krwi, palce zacisnęły się na różdżce, w uszach zaszumiało. Ona nie zapomniała inkantacji, głównie dlatego, że po prostu przeszła szkolenie w tym kierunku - już dawno wywietrzały jej z głowy składniki eliksirów i najlepsze metody na cięcie skórki boomslanga, ale Icarcerous, Expalliarmus czy Protego uciekłby chyba z jej umysłu tylko wtedy, gdyby nie umiała sobie przypomnieć nawet własnego imienia.
W tej chwili nie zastanawiała się nad tym, co tu robili, kim byli, jak bardzo one mają przerąbane. Nie było miejsca ani na strach, ani na gniew: wyłącznie na działanie.
- Protego - rzuciła tylko do Aveliny, kiedy kolejne zaklęcie wybuchło im nad głowami, zawalając je całą masą odłamków ze zniszczonej szafki. Brenna nie próbowała się nawet przed nimi osłaniać, bo moment rzucenia tego czaru był szansą dla nich: przynajmniej jeden z mężczyzn przez tę sekundę trzymał różdżkę skierować w górę. Durnie, powinni byli od razu podpalić albo wysadzić kontuar. Gdyby kobieta miała czas na rozważania, może doszłaby do wniosku, że chcieli się pobawić. Nasycić świadomością swojej władzy, przewagi, myślą o tym, że one kulą się z drugiej strony przerażone. Przynajmniej jeden z nich musiał być całkiem niezły w magii, sądząc po tym, jak silne rzucił zaklęcie. Nie postrzegali ich jako zagrożenia i nie planowali kończyć wszystkiego szybko.
A mama powinna im powiedzieć, że nie dzieli się skóry na niedźwiedziu, który wciąż tkwi w lesie…
Brenna wychyliła się zza lady. Nie próbowała rozbrajać napastników, musiałaby wtedy lepiej wycelować, a to wymagałoby cennego ułamka sekundy. Zamiast tego próbowała wyczarować cierniste pnącza, które pochwycą mężczyzn.
Nogi jednego z nich zostały oplecione – w sposób nie tylko krępujący ruchy, ale zważywszy na ciernie zapewne bolesny (a może nawet nie „zapewne” sądząc po przekleństwie), czar jednak był za słaby, aby sięgnąć drugiego z nich. Brenna zaś gwałtownie cofnęła głowę, w samą porę, by umknąć przed ciśniętym ku niej cruciatusem.

rzuty na skrępowanie panów


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#6
13.01.2024, 23:38  ✶  

Oddychała szybko, nierówno, próbując się uspokoić. Beznadzieja tej sytuacji była taka, że nie chciała nigdy być na przodzie, chciała stać z tyłu, opatrywać rany, warzyć eliksiry. Chciała uniknąć bezpośredniej walki, ale najwyraźniej nie było to możliwe. Podziwiała Brenne, że potrafiła tak szybko działać, że potrafiła myśleć w takiej sytuacji bardziej logicznie niż ona sama. Skuliła się, gdy odłamki spadły na nie po tym jak mężczyzna(?) cisnął kolejny czar i rozwalił kolejne półki. Wzięła głęboki oddech i zamknęła na sekundę oczy. Wychyliła się zza biurka z drugiej strony i machnęła różdżkę, aby przenieść jeden z regałów na przeciwników. W translokacji też była dobra, często używała tego rodzaju czarów do przenoszenia różnych rzeczy w jej otoczeniu, a w szkole zawsze była otoczona ogromem ciężkich ksiąg, więc wyćwiczyła się w tych zaklęciach, aby nie korzystać ze swojej siły, której nie miała.

Schowała się szybko z powrotem przyciskając do siebie różdżkę i zerkając na Brenne. Właśnie zrzuciła na człowieka regał z książkami. Po prostu. Rzuciła w nich regałem. Martwiła się, że mogła komuś zrobić krzywdę, a jej mózg zapominał, że jeden z nich chwilę temu rzucał w jej przyjaciółkę zaklęciem niewybaczalnym. Zrobiło jej się niedobrze, ale powstrzymała się przed wymiotami.



Rzut
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
14.01.2024, 11:35  ✶  
Tak naprawdę wcale nie wiedziała, co robić.
Było w tym trochę odruchów, wyuczonych po wieloletnich szkoleniach, nie tylko w pracy, ale odbieranych też w rodzinnym domu. Ojcowie w rodach czystej krwi wychowywali zwykle swoje córki na księżniczki – obojętnie, który ich rodzaj, czy ten rozpieszczony, czy mający był ideałem, czy też stanowiący swego rodzaju „inwestycję”, w to, co nastąpi dalej – a jej ojciec próbował wychować ją na żołnierza, bo po prostu było to dla niego najnaturalniejszą rzeczą pod słońcem.
Tak naprawdę jednak działały głównie odrobina szczęścia i fakt, że po prostu nie miało się wyboru.
Z pewnością dodatkową motywacją był fakt, że tuż obok była Paxton, i gdzieś z tyłu głowy Brenny tkwiła myśl – nie do końca uświadomiona jeszcze, bo w ogniu walki nie miało się dużo czasu na zastanawianie – że jeżeli przegrają, to Avelina zginie. Nie było motyw, aby ktoś, kto postanowił udowodnić, że zasługuje na miejsce w gronie naśladowców Voldemorta, pozostawił przy życiu szlamę.
Szafka za nimi rozbiła się z trzaskiem, zasypując je odłamkami. Avelina tymczasem rzuciła czar, który zadziałał wręcz idealnie: szafka przy wejściu przewróciła się i przygniotła do podłogi mężczyznę, wcześniej związanego zaklęciem Brenny. Rozległ się huk, znów trzask tłuczonych fiolek i jęk człowieka, który teraz z pewnością nie był w stanie rzucić żadnego zaklęcia.
Brenna znów wychyliła się zza szafki, ciskając kolejny czar. Dwa zaklęcia, rzucone przez nią i przez drugiego z napastników, minęły się w locie. Strumień powietrza wyczarowany przez Longbottom wymiótł dosłownie człowieka z pomieszczenia, posyłając go na ośnieżoną ulicę i sprawiając, że przetoczył się tam po bruku. Bardzo podobne, choć nieco słabsze zaklęcie, trafiło ją – i rzuciło ją w tył, o ścianę. Podniosła się niemal natychmiast i rzuciła do drzwi, przeskakując po drodze nad szafką i przygniecionym przez tę człowiekiem.
– Szlag! – syknęła, kiedy dopadła wejścia. Schwyciła się framugi, bo omal nie potknęła się na oblodzonym chodniku. – Teleportował się. Ave, nic ci nie jest? – zapytała, cofając się i zatrzaskując drzwi. Szybko przekręciła zamek, bo nie mogły być wcale pewne, czy tamten zaraz nie wróci, i to niekoniecznie sam.
Brenna przykucnęła, by sprawdzić, czy przygnieciony przez Avelinę szafką człowiek wciąż żyje. W duchu modliła się, by tak było. Nie dlatego, że jego śmierć poruszyłaby ją jakoś szczególnie – ale dlatego, że wtedy rozpętałoby się wielkie śledztwo, Paxton mogłaby mieć kłopoty, nawet gdyby Brenna wzięła winę na siebie, nie wspominając już o tym, że to pewnie obciążyłoby sumienie dziewczyny. Na całe szczęście usłyszała jęknięcie, zwiastujące, że napastnika bardzo, bardzo bolą głowa i kończyny, ale ciężki regał nie wydusił z niego życia…


Rzuty


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#8
19.01.2024, 19:27  ✶  

Avelina od dziecka była uczona samodzielności, radzenia sobie z wszystkim samemu, robienia sobie obiadów i śniadań. Jej rodzice dbali o nią, ale nie chcieli też rezygnować ze swoich planów. Avelina nigdy tego głośno nie powiedziała, ale czasami miała wrażenie, że jej istnienie nie było na rękę jej rodzicom, jakby nigdy nie została zaplanowana i nie chcieli uwzględniać jej w swoim życiu, więc nauczyli ją radzenia sobie samej ze sobą. Tego, aby zadbała o swoje życie; podrzucali ją wszędzie, gdzie tylko mogli – czy to na wieś do rodziców jej ojca, czy to do samych Abbottów, czyli rodziny jej matki. Jak już była nastolatką zostawała po prostu na wakacje sama, odwiedzali ją w weekendy, aby upewnić się, że dziewczyna nie robi głupot. Sama Paxton nigdy o nich źle nie mówiła, zawsze same superlatywy, zawsze, że są kochani, że są wspaniałymi podróżnikami, że są dobrymi rodzicami, że czasem ją odwiedzają, więc to znaczy, że ją kochają. Nigdy nie miała od nich nacisku na to, aby uczyła się walczyć, aby nabrała większej pewności w kontaktach z ludźmi, jak chciała nauczyć się animagii podrzucili ją do ich przyjaciela, który był perfekcyjny w dziedzinie transmutacji, gdy chciała uczyć się eliksirów zapewniali jej kursy i inne szkolenia za granicą. Dbali o to, aby miała wszystko czego chciała poza ich własną obecnością. Przyzwyczaiła się, przestała zazdrościć tym, którzy mieli ogromną rodzinę.

Chciałabym móc im powiedzieć, że ich kocham. Pomyślała, gdy czuła ten obezwładniający strach w trzewiach na myśl o tym ataku. Krzyknęła na widok odrzuconej Brenny, chciała do niej się podsunąć, ale ta zaraz wstała. Longbottom była wręcz nie zniszczalna, nic jej nie mogło powstrzymać, a Ave nie wiedziała nawet co powiedzieć. Z tyłu głowy brzęczał jej okrutny głos, że przed chwilą zabiła człowieka, przygniotła go regałem, jak mogła w ogóle coś takiego zrobić, jak mogła cisnąć w człowieka czymś, co mogło go zabić.

– Czy ja go zabiłam? – zapytała drżącym ze strachu głosem wyczołgując się zza lady i podnosząc się na równe nogi. Spojrzała na przyjaciółkę nadal trzymając dłoń na różdżce, ale nawet jej nie czuła w dłoniach. Nie odpowiedziała jej na pytanie o to, czy jest cała. Nic nie czuła, nic oprócz tego denerwującego szumu w uszach i zbyt szybko bijącego serca.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
19.01.2024, 19:42  ✶  
– Nie, kotku, on żyje. Złapałaś go, trochę poturbowałaś, mniej niż sobie zasłużył, ale nie zabiłaś – powiedziała Brenna, obrzucając Avelinę szybkim spojrzeniem. Odetchnęła z ulgą, gdy utwierdziła się w przekonaniu, że przyjaciółka jest cała i zdrowa: co najwyżej spadające na nie fragmenty regału mogły ją tu i ówdzie pokaleczyć. Zagarnęła różdżkę mężczyzny i wcisnęła ją do kieszeni, a potem zaklęciem ściągnęła z niego regał, posyłając resztki mebla pod ścianę.
Napastnik nie miał maski. Twarz ochraniał zaklęciem. I chociaż Brenna powinna chcieć, by złapać śmierciożerców, do licha, chciała złapać ich jak najwięcej, cieszyła się, że ten tutaj był najwyraźniej tylko kimś, kto chciał udowodnić swoją lojalność. To Paxton go powaliła i Brenna obawiała się, że gdyby był śmierciożercą, nigdy by tego nie darowali. A pracując samotnie w sklepie, mieszkając w pojedynkę, była aż zbyt łatwym celem…
– Ave, posłuchaj uważnie. Musisz teraz iść na zaplecze i teleportować się pod Ministerstwo Magii. Biegnij prosto do Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Mój ojciec powinien mieć dyżur, ale jeżeli go nie znajdziesz, zgłoś komukolwiek, że doszło do napadu i proszę o szybkie wsparcie, dobrze? – poprosiła, wydobywając z kieszeni kajdanki. Nauczyła się prawie nigdzie bez nich nie ruszać i po raz kolejny okazywało się, że to najlepsze możliwe podejście. Zwłaszcza w tych popierdolonych czasach, jakie nastały w Anglii.
Chociaż w teorii było po walce, serce wciąż tłukło się jej szaleńczo w piersi, a żółć podchodziła do gardła. Wiedziała, że tamten, który uciekł, może tu wrócić albo ściągnąć kolegów. Musiała jak najszybciej wezwać wsparcie do tego tutaj i przede wszystkim zadbać o to, aby Avelina była bezpieczna. Prosiła, by ta pognała do Ministerstwa, bo po pierwsze naprawdę nie mogła ot tak stąd zniknąć sama, zostawiając tutaj tego mężczyznę, ale też bo chciała mieć pewność, że Avelinie nic już nie grozi.
Po głowie Brenny krążyła myśl: co jeśli?
Co jeżeli Paxton byłaby tutaj sama?
Załatwiła napastnika w naprawdę popisowym stylu, ale czy dałaby sobie radę przeciwko dwójce?
Co by jej zrobili?
Brenna zacisnęła szczęki, a potem nieco brutalniejszym gestem niż by należało zgarnęła ręce na wpół ogłuszonego mężczyzny do tyłu i zatrzasnęła mu na nadgarstkach kajdanki. Gniew podpalał jej żyły ogniem, strach wypełniał je lodem, i te dwa żywioły walczyły ze sobą, kiedy przed oczami kobiety migały twarze dotychczasowych ofiar – i obraz, którego nie mogła wyrzucić z głowy. Martwa Avelina, z bladą twarzą, i oczyma utkwionymi gdzieś w pustce.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#10
19.01.2024, 21:09  ✶  

– Spanikowałam – odparła patrząc na mężczyznę i upewniając się, że Brenna mówiła prawdę. Nie żeby jej nie wierzyła, ale po prostu musiała być sama pewna. Nigdy nikogo nie zaatakowała, a tu myślała tylko o tym, aby się przed tym mężczyzną odgrodzić, odepchnąć go, żeby przestał ich atakować, aby przeżyć. Nawet nie czuła, że miała jakieś drobne ranki po tym jak odłamki uderzyły w jej twarz, nie myślała o tym, nie czuła tego jeszcze.

Na prośbę Brenny skinęła głową.  – Brenn jeśli potrzebujesz eliksiru wiggenowego stoi tam, jes podpisany – wskazała nietkniętą półkę, a zaraz potem odwróciła się i weszła na zaplecze skąd przeniosła się pod Ministerstwo. Doskonale wiedziała, gdzie się udać bo nie raz odwiedziła tutaj Longbottom, więc było to sprawne dotarcie do odpowiedniego miejsca. Gdy tylko złapała jej ojca przekazała mu wszystkie informacje jakie tylko była w stanie udzielić. Mówiła szybko, ale precyzyjnie, bez zbędnych ozdobników. To był właśnie ogromny plus u Aveliny, bo ona nigdy nie była wylewna. Powiedziała też, że Brenna potrzebuje tam pomocy, ale jest cała i zdrowa, że złapała jednego mężczyznę, na którego wpadł regał. Bała się powiedzieć, że to ona sama go na niego zrzuciła, więc miała nadzieję, że zrobi to za nią Brenna. Teraz to też nie miało za dużo znaczenia, prawda? Ważne było to, że miejsce jej pracy zostało zaatakowane. Wróciła do apteki chwilę później, znacznie później niż pracownicy Ministerstwa. Mieli swoje punkty, z których szybko się przenosili, a ona musiała iść do innego miejsca. Chciała odebrać swoje rzeczy i sprawdzić, czy Brenna była cała, czy nikt się potem tam jeszcze nie zjawił.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Avelina Paxton (1698), Brenna Longbottom (2372)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa