- Skoro tak mówisz - skwitowała tylko Kyra, chociaż chyba niezbyt w to wierzyła. Ale pewnie tak jak ona miała pewną wizję, niekoniecznie zgodną z prawdą, na temat Brygadzistów, tak z dużym prawdopodobieństwem większość Brygadzistów miała swoje uprzedzenia czy przynajmniej przekonania na temat profesjonalnych graczy quidditcha…
Dziewczyna Ashera faktycznie była piękna. Tą urodą uderzającą wręcz i rzadko spotykaną, od razu przyciągającą spojrzenia. Wiotka sylwetka, włosy tak jasne, że nieomal białe, oczy w najjaśniejszym odcieniu niebieskiego, delikatne rysy twarzy – może nie była w typie każdego, ale z pewnością zwracała na siebie uwagę.
Drgnęła zaskoczona i cofnęła się odruchowo, kiedy Heather wylała na nią zawartość szklanki. Tym, który zareagował znacznie gwałtowniej, był jednak Asher.
- Pojebało cię? – spytał wkurwiony i nawet uniósł rękę, jakby chciał odepchnąć Wood, choć ostatecznie nie zrobił tego, a jedynie objął partnerkę ramieniem. Mierzył Heather spojrzeniem pełnym złości. – Patrz, kurwa, jak łazisz – burknął.
– Asher, skarbie, nic takiego się nie stało… – zapewniła jego dziewczyna, chociaż spojrzała w dół, na oblaną sukienkę, wyraźnie niezbyt zadowolona.