• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[11.07.72, świt] Spod znaku płaszczcza i szpady

[11.07.72, świt] Spod znaku płaszczcza i szpady
Widmo
Ludzie, którzy są szaleni rzadko zastanawiają się nad tym, czy są szaleni.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka zauważyć można łobuzerski, pewny siebie uśmiech, zielone oczy, które na każdego patrzą radośnie. Ma twarz pokrytą sporą ilością piegów i lekko zadarty nos. Włosy są ogniście rude, proste, sięgają nad ramiona. Alice ma 153 centymetry wzrostu i waży 47 kilogramów.

Alice Greengrass
#11
19.01.2024, 19:22  ✶  

Nogi. Kierowała swoje skupienie na Franka. Zdecydowanie lepiej czuła się w aktywnościach tego typu niż jakby miała odrabiać teraz lekcje. Ustawiła nogi tak jak jej pokazał. Zachichotała na jego tłumaczenia.

– Kumam, kumam. Stabilność – pokiwała i ustawiła się stabilnie. Wiedziała, że odpowiednie przyrośnięcie do miotły dawało jej stabilność i rozumiała o co chodziło Frankowi, ale Alice zawsze na ziemi była niezdarna, więc nic nie mogła na to poradzić, ale liczyły się chęci. Znowu się zaśmiała z tego, co powiedział Franek. Biegająca roślinka. Pasowało to do niego, powtórzyła więc za nim pozycję biegającej roślinki. Pomoc Brenny też była w tym wszystkim cenna. Greengrass zaczynała naprawdę to łapać, ale jej niecierpliwość już wybiegała do pojedynku. Oczywiście nie chcąc wyjść na jakiegoś małego narwańca nie miała zamiaru dopytywać, a gdy Brenna zaproponowała, że Frank zmierzy się z nią z chęcią przystała na to, aby ich poobserwować. Jak wróci do domu to na pewno zademonstruje swoje nowe zdolności wujkowi.

– Chętnie to zobaczę! – zawołała energicznie podskakując w miejscu.

Zaklaskała w dłonie i z szerokim uśmiechem obserwowała jak sobie będzie radził Frank. Nie chciała, aby faktycznie się tu znudził i chyba rozumiała trochę to, o co chodziło Brennie nawet jeśli ta nie mówiła tego głośno. Alice dużo czasu spędzała na deskach teatru niż walcząc i ucząc się posługiwania szpadami.

Asystent Królowej Balu
Tony papieru, tony analiz
Genialne myśli, tłumy na sali
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma 165 cm wzrostu. Chuderlawy, blady, często z rumieńcami na policzkach (ma z tym problem). Przygarbiony, z reguły niepewny siebie, choć czasami ma przebłyski bohatera. Niebieskie oczy, brązowe włosy. Bywa w towarzystwie roślin albo zapalczywie chroni roślin.

Frank Longbottom
#12
26.01.2024, 23:56  ✶  
A ja z to kolei nie za bardzo się ucieszyłem, bo raczej na tych deskach teatralnych nie bywałem, więc wizja bycia w centrum uwagi, tym samym wizja mnie atakującego ciocię Brennę na oczach Alice mnie skrępowała. Zawstydziłem się i zestresowałem, zastanawiając się, czy na pewno dobrze trzymam szpadę, bo w jednym momencie to ja niczego nie byłem już pewien, nawet tych kroków, które wcześniej były dla mnie normą. Jeszcze chwilę temu... Gdzie się podziała ta pewność siebie?
Tak nie mogło być. Dla tej właśnie pewności, poprawiłem szpadę w swojej dłoni i - ostatni ratunek - spojrzałem na ciocię Brennę, jak gdybym liczył, że może jednak zmieni strategię, kierunek lekcji i da się wykazać Alice, bo to ona była bohaterką w tej książce, a nie ja. Aż mi się tak nieprzyjemnie gorąco zrobiło i zapewne znowu wypłynęły na mnie te czerwone plamy, ale...
Nie! Nie mogło tak być. Przypomniały mi się te wszystkie lekcje z ciocią Brenną, ostatni pogrzeb i całe zło tego świata... I właściwie to nie powinienem zakrywać się innymi, bo nie musiałem się pchać na pierwszą linię bitwy by uczestniczyć w walce, mogła ona mnie zastać znienacka, niespodziewanie, więc musiałem być na to przygotowany, no nie? A jak nie będę ćwiczył, to nie dam rady sobie z niczym, szczególnie jeśli będę walczył wśród ludzi - trochę dziwna wizja, ale wszystko było możliwe. Na Beltane było pełno ludzi, cała masa. Poza tym zamierzałem być dla Alice aniołem stróżem, więc nie mogłem tchórzyć tylko dlatego że była w pobliżu, prawda...? Czy może jednak mogłem? Ugh. Nie mogłem! A na pewno nie mogłem być aż tak dużym tchórzem.
Poprawiłem grzywkę. Dam radę. Poza tym to tylko pokaz, a nie prawdziwy sparing. Miałem pokazać Alice podstawowe ruchy ataku, więc postanowiłem to zrobić. Stanąłem w pozycji szermierczej, stałem sobie stabilnie na swoich nogach, gotowy ruszyć do przodu i właściwie nie czekałem na sygnał. Widziałem, że ciocia Brenna czeka już od dobrych paru minut, więc zaatakowałem, szybkim ruchem, moje nogi postąpiły do przodu. Wykonałem natarcie, oczekując reakcji obronnej ze strony cioci. Oczywiście, kiedy tylko wykona, zamierzałem pokazać kolejny atak.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
27.01.2024, 13:21  ✶  
Przepraszam, Franky, pomyślała, chociaż tak naprawdę wcale nie miała wyrzutów sumienia.
Doskonale rozumiała, że Frank Longbottom wolał pozostawać z boku i nie lubił, gdy uwaga świata skupiała się na nim. Był pod tym względem przeciwieństwem Jamesa Pottera, też z Brenną spokrewnionego, przebojowego chłopca, który chciał, aby inni na niego patrzyli i najlepiej go podziwiali. I to nie tak, że chciała Franka na siłę pchać w światła reflektorów zawsze i wszędzie.
Ale odrobinka więcej pewności siebie na pewno temu dzieciakowi nie zaszkodzi. Czasem po prostu trzeba było zrobić krok na przód, czy samodzielnie, czy dlatego, że ktoś cię popchnął. I wcale nie chodziło o to, że planowała posyłać go do walki ze śmierciożercami – od tych pragnęła trzymać go z dala tak długo, jak to tylko możliwe i gdyby przyszło do starcia, na pewno wolałaby, aby bronił się za pomocą różdżki, nie szpady.
Czekała bardzo cierpliwie aż chłopak zbierze się w sobie, aby wreszcie zaatakować, i gdy to zrobił, zaczęła te ataki zbijać. Brenna nie próbowała dać mu wygrać – na taki wybieg mogłaby zdecydować się, gdyby miał lat jedenaście, nie piętnaście. W tej chwili potrafił już tyle, że na pewno zorientowałby się, że się podłożyła.
Mogła sobie za to pozwolić na lekkie fory, akurat tak, żeby wyglądało to trochę bardziej spektakularnie. Zwłaszcza, że przecież i tak ustalili, że będzie tylko się bronić, nie atakować, prawda?
– Świetnie, widzę, że nie zapomniałeś, co i jak. Chociaż pewnie jutro mięśnie dadzą ci się we znaki – stwierdziła Brenna po zbiciu kilku ciosów. – To, co, Alice? Poćwiczymy podstawowy ruch, dobrze? – zaproponowała. Mogłoby się wydawać, że nauka tylko jednego ataku to strasznie mało jak na pierwszą lekcję, ale wymagało to odpowiedniego chwytu, ruchu ręki, a także pracy nóg, więc… Brenna zakładała, że to będzie akurat odpowiednie.
– O, w ten sposób – zademonstrowała odpowiedni ruch, a potem sięgnęła po różdżkę i wyszeptała parę słów, a przez Frankiem pojawił się manekin treningowy. – Franky poćwiczy uderzanie w odpowiednie punkty, a ja pokażę ci co i jak – powiedziała, podchodząc do Greengrass, by pomóc jej przyjąć odpowiednią postawę. Mogłaby poprosić o to Franka, ale uznała, że na razie wystarczy znęcania się nad najmłodszym członkiem ich rodu…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Widmo
Ludzie, którzy są szaleni rzadko zastanawiają się nad tym, czy są szaleni.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka zauważyć można łobuzerski, pewny siebie uśmiech, zielone oczy, które na każdego patrzą radośnie. Ma twarz pokrytą sporą ilością piegów i lekko zadarty nos. Włosy są ogniście rude, proste, sięgają nad ramiona. Alice ma 153 centymetry wzrostu i waży 47 kilogramów.

Alice Greengrass
#14
29.01.2024, 21:01  ✶  

Stanęła w bezpiecznej odległości i obserwowała jak sobie Frank radzi z atakowaniem swojej ciotki. Ta świetnie parowała jego ciosy, co Alice naprawdę zaczynało się coraz bardziej podobać. Z uwagą godną tej, którą wykazywała się na boisku obserwowało każdy z ich ruchów. Zaczynała czaić o co chodzi. Ba!, nawet próbowała sobie poćwiczyć układając odpowiednio nogi i dłoń. Chyba wiedziała, co miała robić. Na pewno nie będzie tak samo zdolna jak Frank, on się chyba z tym urodził, ale da z siebie wszystko. Alice miała dosyć mocny uścisk, bo w końcu musiała utrzymać się na miotle w powietrzu i dać się nie zrzucić.

– Oh, uwielbiam zakwasy po dobrym treningu jak się wraca z wakacji do szkoły – uśmiechnęła się szeroko, gdy Brenna wspomniała o tym, że mogą boleć Franka mięśnie. Sama była ciekawa, czy ją będą boleć. W końcu w Quidditchu też spinało się mięśnie, ale może całkowicie inne niż w podczas szermierki? Nie mogła się doczekać, aż się o tym przekona.

– Z przyjemnością – odparła i zerknęła na manekina, którego dostał Frank. Oh, chciałaby już ćwiczyć jak on, ale wszystko po kolei. Pozwoliła Brennie na ułożenie jej w odpowiedniej pozycji, a potem podążając za instrukcjami próbowała skupić się na tym, aby wykonać ten ruch odpowiednio solidnie. Kilka razy się zachwiała, kilka razy zaśmiała, ale w pewnym momencie zaczynało jej chyba iść dobrze. Przynajmniej takie miała wrażenie. Parę razy zapytała, czy dobrze, czy jest odpowiednio, czy może już zacząć inny ruch, ale nadal z cierpliwością szukającego (którym nie była, bo był nim James) starała się ćwiczyć ten jeden ruch, który pokazała Brenna.

Asystent Królowej Balu
Tony papieru, tony analiz
Genialne myśli, tłumy na sali
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma 165 cm wzrostu. Chuderlawy, blady, często z rumieńcami na policzkach (ma z tym problem). Przygarbiony, z reguły niepewny siebie, choć czasami ma przebłyski bohatera. Niebieskie oczy, brązowe włosy. Bywa w towarzystwie roślin albo zapalczywie chroni roślin.

Frank Longbottom
#15
18.02.2024, 22:43  ✶  
- Z pewnością. Już czuję ten ból swoją wyobraźnią, ale mam wakacje, więc zdążę się zregenerować prze kolejnym treningiem - stwierdziłem optymistycznie, bo to też nie było tak, że zamierzałem zrzędzić na treningi i zakwasy. Lubiłem szermierkę. Może nie za bardzo było mi po drodze z aktywnościami fizycznymi, ale jednak to była dyscyplina, która to nie wymagała nie wiadomo jakiej sprawności fizycznej; głównie samodyscypliny, a z tą nie miałem problemu.
Dzięki temu szermierka wiele mnie nauczyła. Co prawda, ciężko było wstawać tak rano na treningi, ale z ciocią Brenną to ja mogłem spędzać czas non stop... Bylebyśmy już nie rozmawiali o tych uczuciach, bo pod koniec wizyty w lustrach Bletchey’ów, to jednak niekoniecznie było mi na rękę. To nie były moje tematy, zdecydowanie. Czułem się zawstydzony i zażenowany. Kompletnie nie spodziewałem się tam ujrzeć Alice i to było takie... Sam nie byłem pewien, co o tym myśleć, ale zdecydowanie była ona poza moim zasięgiem. Słyszałem, co dziewczyny mówiły o niej i Syriuszu. Zresztą, sam widziałem jak byli blisko siebie.
Pokiwałem głową, nieco przygarbiony już. Kiedy nie walczyłem, mogłem stanąć swobodnie i obserwować dalszą część treningu, mimo że szpada wciąż znajdowała się w mojej prawej dłoni. Myślałem, że teraz będę mógł trochę się polenić, a szczególnie poobserwować Alice, ale ciocia Brenna miała inne plany. Może to dobrze? Alice mogła się poczuć swobodnie, wiedząc, że nikt jej nie obserwuje, a ja, cóż, ponownie się wyprostowałem dumnie, wyciągnąłem szpadę przed siebie i... zaatakowałem pana kawalera manekina treningowego.
Nie minęło jednak z dziesięć moich ataków, kiedy nie wytrzymałem i mój wzrok ponownie poleciał w kierunku na Alice. Ciekawy byłem jak sobie radzi, a przede wszystkim co myśli o szermierce. Chciałem z nią o tym porozmawiać, ale nie chciałem tego robić przy cioci Brennie. Może po treningu? Obawiałem się, że szermierka mogła być dla niej zbyt nuda, ale to się okaże. Ciekawe, czy miała jakieś plany na resztę dnia. Wstaliśmy wcześnie to czekał nas naprawdę długi dzień... przygód?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#16
22.02.2024, 14:03  ✶  
- A potem będziesz opowiadał w szkole, że rodzina na wakacje posłała cię na obóz wojskowy, co? - rzuciła Brenna, uśmiechając się półgębkiem. Frank właściwie nie musiał się obawiać codziennych treningów skoro świt, bo miewała i nocną zmianę, zresztą, niestety, mimo najlepszych chęci nie mogłaby każdego dnia poświęcać na to czasu - ale była pewna, że kiedy tylko zechce ćwiczyć, zawsze ktoś mu w tym pomoże. Jeżeli nie ona, to Erik, a jeśli nie Erik, to ich ojciec albo Morpheus.
Frank został postawiony więc przed manekinem, aby poćwiczyć dźgnięcia, a Brenna tymczasem pomagała Alice przy podstawowych ruchach rąk i nóg. Nie czułaby się specjalnie rozczarowana, gdyby Greengrass zdecydowała, że to nie dla niej - nie miała nic przeciwko uczeniu dziewczyny, ale i nie uważała, że ta koniecznie musi opanować tę umiejętność, jeśli nie będzie jej pasowała.
Potem pozostawało im wrócić do domu, gdzie Malwa czekała już z herbatą i drugim śniadaniem, najwyraźniej chcąc im zrekompensować cały ten wysiłek, a Brenna niedługo później znikła z Warowni, biegnąc gdzieś do swoich obowiązków...
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alice Greengrass (1580), Brenna Longbottom (2043), Frank Longbottom (2168)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa