Najwyraźniej bal wzbudzał w nich nadal sporo emocji, skoro nie przestawiali o nim dyskutować. Cóż, cała ta sytuacja naprawdę była czymś nietypowym. Może dlatego Norka chciała to przegadać, z drugiej strony, czy nie mieli po prostu wyjść na spacer, spędzić trochę czasu beztrosko, jak gdyby nigdy nic? Figg uświadomiła sobie, że powinna przestać poruszać ten temat, bo i ona i Erik nie chcieli o tym rozmawiać.
Może była ignorantką, jednak nie obracała się wśród tych wszystkich ważnych osób, nie miała pojęcia, czym tak naprawdę się zajmują, no bo skąd mogła wiedzieć? Interesowała się raczej tym, gdzie można dobrze zjeść, czy znaleźć unikalne składniki do eliksirów, a nie tym, co jakiś ważniak robi w Ministerstwie Magii. Wzruszyła ramionami słysząc odpowiedź Erika. - Skoro Ty tak o nim mówisz, to pewnie tak jest.- Wierzyła opiniom przyjaciela związanym z takimi sprawami. Na pewno znał się na tym wszystkim dużo bardziej od niej. - Wydaje mi się, że go pamiętam, znaczy nic szczególnego nie osiągnął, poza tym, że był Ministrem.- Gdyby osiągnął, to pewnie by go bardziej zapamiętała, a tak przypomniała sobie o tym, że istniał dopiero kiedy Erik jej o tym przypomniał.
- Daj mi chociaż trochę sobie powyobrażać, przecież i tak nie mam nic z życia.- Nora była sama od kiedy urodziła Mabel, jakoś nie potrafiła się zaangażować w żadną relację romantyczną, a wizja Erika, który zostaje sprzedany, aby odpracować to wszystko w naturze wydawała się jej niezwykle ciekawa. Doprowadził już ją jednak do porządku, także nie zamierzała kontynuować tego tematu. - Faktycznie możesz mieć rację, najlepiej jak się trzymasz jak najdalej od kuchni.- Wiedziała, że jeśli o to chodzi to Longbottom miał dwie lewe ręce. Sama zabroniła mu się zbliżać do kuchni w cukierni, bo mogłoby się to skończyć wybuchem jej nowego dziecka.
- Brygadziści wychwalali moje wypieki?- Powiedziała zdziwiona. Powoli zaczynało jej się rozjaśniać w jakim celu Brenna zakupiła tyle pączków. - To pewnie przez Twoją siostrę.- Nie wierzyła w przypadki. Brenna na pewno musiała się w to zaangażować, Norka będzie musiała się zastanowić w jaki sposób powinna się jej odwdzięczyć. - W sumie bez różnicy, czy lato czy zima. Pracuje naprawdę do późna, w końcu nie wszyscy klienci przychodzą tylko na pączki, wieczorami lubią się napić czegoś mocniejszego, a wiesz, że gdzie alkohol tam często również zdarzają się awantury.- Być może jak na razie jeszcze nie doszło do żadnej poważnej, jednak klubokawiarnia działała dopiero tydzień. Norka wolała się zabezpieczyć w razie, gdyby komuś przyszło do głowy się awanturować, szkoda, że tak późno o tym pomyślała.
- O ile Salem nie zapadnie w jedną ze swoich drzemek, z których nie jest go w stanie wyrwać najgłośniejszy krzyk.- Zwierzę było całkiem przydatne, nie mogła mu tego odmówić. Nie spodziewała się, że kot tak świetnie odnajdzie się w zabawianiu klientów, nie sądziła jednak, że byłby w stanie uspokoić niewygodną klientelę. Miał tendencje do uciekania, kiedy nadchodziło niebezpieczeństwo.
Norka wróciła do wypatrywania jajek na horyzoncie. Miała wrażenie, że idzie im nie najlepiej, pomimo tego nastawienia, że zbiorą je wszystkie. Czyżby z wiekiem człowiek widział mniej?
Zielone pole - znajdujesz jajko.. (5+4+4+6=20 pole; 2 jajka)
- Tu się schowałooo! Krzyknęła Nora z entuzjazmem i wlazła w krzaki, pod którymi dostrzegła kolejne jajo. - Dobrze wymyśliłeś z tym skręceniem tutaj, chyba jeszcze nikt przed nami tu nie dotarł!- Humor jej się poprawił i wierzyła w to, że jeszcze mają szansę na wygraną.
- Tak, zauważyłam, że jest więcej stoik, wybornie. Umówiłam się z Fergusem, że pójdziemy zobaczyć, czy znajdziemy tam coś ciekawego.- Miała nadzieję, że się tu dzisiaj obkupi, w końcu taka okazja zdarzała się raz w roku.