• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[1-2 lipca 1972] Na chwilę zapomnieć o świecie | Olivia, Tristan

[1-2 lipca 1972] Na chwilę zapomnieć o świecie | Olivia, Tristan
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#61
17.01.2024, 13:19  ✶  

Tak, Olivia była niepoprawną romantyczką i chyba to nigdy się nie zmieni. Skoro wydarzenia ostatnich lat jej nie zmieniły i nie sprawiły, że gdzieś jej wyidealizowane pojęcie o miłości zostało zgniecione, to... Chyba nic nie było w stanie tego zmienić. Nawet blondynka, która prychała i klaskała tak, jakby ją do tego zmuszano. To nie było miłe, ale Olivia nie zamierzała tego komentować. Może faktycznie para była nieprzyjemna, ale to już nie był jej problem. Nie zamierzała nawiązywać z nimi bliższej relacji, ot - byli po prostu kolejnymi osobami na jej drodze, którzy pojawili się na chwilę i zaraz znikną. Olivia dość łatwo nawiązywała znajomości, lecz ciężko było zdobyć jej zaufanie. Nieczęsto się otwierała przed innymi, potrzebowała czasu, by się odsłonić - tak było z Aveliną, Leonem czy nawet Tristanem. To nie było tak, że od razu zaczynała się uzewnętrzniać, zresztą cała trójka jej najbliższych przyjaciół nie miała pojęcia co tak naprawdę działo się z Quirke przez prawie rok. Po prostu zniknęła - odpowiadała na listy lakonicznie, zdawkowo, ale odmawiała spotkań sukcesywnie, dopóki nie poczuła, że w końcu udało jej się stanąć na nogi.
- Myślisz, że by wystarczyło na wynajęcie tej sali? I organizowanie takich zabaw i nagród co jakiś czas? Mi się wydaje, że albo to miejsce należy do nich, albo mają jakichś sponsorów - może nawet tą uroczą starszą parę? A może takich par było kilka? Albo jeden z organizatorów otrzymał duży spadek? Ruda była trochę wścibska, ale nie zamierzała drążyć, po prostu wyrzuciła z siebie słowa niezbyt myśląc nad tym, jak rozmowa dalej się potoczy. Tristan na nią spojrzał, ale nie załapała, o co chodzi. Niespecjalnie była wylewna na temat tego, że zapłaciła, ale i także nie robiła z tego jakiejś wielkiej tajemnicy. Dla niej to było jasne: ona zaprasza, ona płaci. Zwłaszcza że nie miała pojęcia, czy mu się taka forma rozrywki spodoba, jak mogłaby oczekiwać, że jej odda jakąś część pieniędzy? Co innego, gdyby wspólnie wpadli na ten pomysł.

Nikt ich nie zaczepiał - ludzie skupili się na rozmowach i jedzeniu, a także piciu. Darmowy alkohol zwykle powodował, że ludziom odpierdalało, ale teraz było jeszcze za wcześnie na to, by stwierdzić, czy uczestnicy znali umiar, czy nie. Olivia wiedziała jednak, że ze względu na skomplikowane uczucia do Tristana nie zamierzała pić więcej, niż ten jeden kieliszek, o który poprosiła wcześniej. Gdy go opróżniła, napełniła go wodą. Jeśli Tristan chciał, nalała mu też. Pochodziła z niższych warstw społecznych, jeśli chodzi o maniery przy stole to wiedziała, żeby nie opierać łokci na stole i nie mlaskać, ale nie umiałaby powiedzieć który widelec jest do czego, a także kto ma napełniać kieliszki czy szklanki. U niej obiady rodzinne wyglądały właśnie tak, że każdy brał co chciał, a odwiedzane knajpy nawet nie aspirowały do zostania restauracjami. I nie przeszkadzało jej to - lubiła swoje życie. Miała okazję skosztować tych wyższych sfer kilka miesięcy temu i to było bardzo traumatyczne przeżycie, wolała go nie powtarzać. Czuła się wtedy jak w klatce... Nie - jak w pajęczej sieci lub diabelskich sidłach. To było trafniejsze określenie.

Z niejakim zaskoczeniem spojrzała na Tristana, gdy ten zaproponował taniec. I to przy wolniejszej muzyce. Parkiet teraz składał się z par, które były niezwykle blisko siebie. Obejmowały się i uśmiechali, wolno kołysząc się w takt muzyki. Czy zrobił to specjalnie? A może Olivia znowu wyciągała pochopne wnioski? Zdawała sobie sprawę z tego, że miała tendencję do przenoszenia swoich wyobrażeń i odczuć do realnego świata, przez co... Mogła dokonywać omyłkowego osądu. Ale nie była też osobą przesadnie rozsądną, więc z uśmiechem podała Tristanowi swoją dłoń i pozwoliła się poprowadzić na parkiet. Bo gdyby była rozsądna, najpierw by z nim porozmawiała. Wyznała, co czuje, jak widzi ich relację. Zapytała go, czy czuje to samo, zamiast wciąż miotać się w swoich myślach i domysłach jak zwierzę w klatce. Ale jednocześnie tak bardzo bała się odmowy, że korzystała z absolutnie każdej okazji, by być blisko bez konieczności wyznawania tego, co czuje. Teraz również zbliżyła się do Tristana i zarzuciła mu ręce na szyję, łącząc dłonie za jego karkiem. Miała dość wysokie szpilki, które zmniejszyły ich różnicę wzrostu, ale nie na tyle, by mogli stanąć twarzą w twarz. Wciąż to była ponad głowa różnicy, nawet jeśli teraz była to połowa z tego, to Olivia mogła z łatwością unikać wzroku Tristana, jeśli by chciała. Z tym, że nie chciała. Lubiła patrzeć w jego oczy i gubić się w tym spojrzeniu. Tristan nie mówił, ale jego oczy wyrażały naprawdę dużo emocji, czy tego chciał, czy nie. Patrząc w nie miała wrażenie, że żadne słowa nie wyraziłyby więcej, niż jego spojrzenia. Ludzie potrafili być naprawdę skomplikowani, ale tylko nielicznym udawało się ukrywać swoje prawdziwe emocje. Jej na ten przykład w ogóle się to nie udawało. Gdy była zła, było to widać. Gdy była szczęśliwa, tak jak teraz, również nie potrafiła tego ukryć. Jej własne oczy, niebieskie jak niebo, błyszczały z radości. Ona sama była rozluźniona, a przecież nie powinna, prawda? Gdy się kogoś kochało i nie miało pewności czy ta osoba odwzajemnia uczucia, człowiek z reguły był spięty i niepewny, czuł się skrępowany. Ona jednak automatycznie się rozluźniała przy Tristanie, zapominała o wszystkim, co się wokół niej działo. Wyrzucała nieprzyjemne uczucia z głowy i skupiała się na tym, by chłonąć jego ciepło i zapach, tak jak teraz. Wyjątkowo w takich chwilach nie mówiła - nie miała takiej potrzeby. Przy właściwej osobie nie trzeba było zapełniać ciszy, bo wcale nie była niezręczna.
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#62
19.01.2024, 00:43  ✶  

Organizatorzy skądś posiadali pieniądze na zorganizowanie takich spotkań i to co miesiąc. Może i to miejsce było ich własnością albo posiadali sponsora. Musieli takiego mieć. Albo co najmniej kilku, gdyż skądś musieli zebrać pieniądze albo otrzymać zestawy nagród mniejszych i większych. Co jest także bardzo zastanawiające, biorąc pod uwagę posiadany przez Olivię wygrany ze szkatułki Eliksir Felix Felicis. Jak wspomniała, nie jest on prosty do stworzenia. Czy mieli zakupiony dużo wcześniej?  Posiadali swojego wytwórcę?

Tristan wzruszył lekko ramionami, że nie miał pojęcia. Gdyby wcześniej wiedział o braniu udziału w czymś takim, prześwietliłby ich po swojemu i zebrał jak najwięcej informacji. Jedynie napisał Olivii w odpowiedzi na jej pytania, korzystając z notesu, robiąc to pod stołem, dyskretnie. Choć może ktoś już się domyślił, że skoro ona go o coś pyta, on odpowiada jej w pisanych słowach na kolanie.
"Mogą mieć także sponsorów."

Nie brał pod uwagę samych zwycięzców. Gdyby tak było, zasady byłyby złamane i podlegałoby to ścisłej kontroli. Organizator nie powinien brać udziału w czymś, co organizuje i jeszcze wygrywać za każdym razem. Nie wiedzieli też, ile edycji tych zabaw w terenie się odbyło. Tristan powinien teraz skupić się na dobrym spędzaniu czasu z przyjaciółką, a nie prowadzić umysłową walkę prawną z organizacją tego wydarzenia. Jakby doszukiwał nieprawidłowości.

Jeżeli chodzi o zachowanie przy stole, tutaj nie musieli obawiać się sztywnych zasad arystokratycznych. Przy zastawie stołowej, nie było nie wiadomo ile widelców, łyżek czy noży. Przygotowano wszystko jak w zwyczajnych restauracjach. Tristan z kolei pochodził z mugolskiej prostej rodziny. Nie miał zaszczytu uczestniczyć w wydarzeniach celebrytów czy arystokratów jak rody czystokrwiste czarodziei. Nie miał pojęcia jaka może u nich panować etykieta i dyscyplina. Jedynie z obserwacji mógł wiele rzeczy wywnioskować. Choćby w momentach, kiedy jako auror, pełnił czasami zadanie ochrony kogoś w jakimś miejscu.
Również Tristan, na jednym kieliszku wina skończył spożywanie alkoholu, zgadzając się na dolanie wody przez Olivię. A później, wziął sobie nawet i sok.

Zaskoczył ją widocznie zaproszeniem do tańca. Było miło, że się zgodziła. Skoro pierwszy raz wyszli na jakieś przyjęcie, w ramach dziwnej zabawy, chciał to wykorzystać. Jego nie było stać na to, aby ją zaprosić na jakieś bankiety, drogie restauracje. Ale zdążył zauważyć, że i ona nie czułaby się w takich miejscach dobrze, sądząc po jej reakcji nim tutaj przyszli. Na wieść, o przyjęciu. 

Znajdując się już na parkiecie, kiedy Olivia zarzuciła swoje ręce na jego szyi, Tristan swoje objął na jej talii. Tańczyli, czy zaś powolnie poruszali się na parkiecie, niekoniecznie w rytm muzyki. Wpatrywał się w jej piękne oczy z góry. Mimo szpilek jakie miała, nie była wstanie dorównać mu wzrostem. Patrzył jej w oczy z uczuciem, ciepłem, miłością. Jakby może pragnął ją pocałować. Ale domyślał się, że nie każda kobieta może dobrze odebrać w miejscu publicznym wyznawanie uczuć, czy zaś otrzymać niespodziewany pocałunek. Uśmiechnął się delikatnie, przyjaźnie, życzliwie. Ciesząc nawet tą chwilą, jaką może z nią spędzić. Z dala od tego stolika. Na parkiecie, tak bardzo blisko siebie. Czuł, że się rozluźniła. Nie była już spięta. Była sobą? Widział w jej oczach radość, szczęście. Czy powinien zaryzykować? Czy go zrozumie? Gdyby mógł mówić, szepnąłby jej do ucha. Te dwa magiczne szczere z serca słowa. Lecz zamiast tego, kiedy miał pewność, że na niego patrzy. Otworzył usta i powolnym ruchem warg, wypowiedział "- Kocham Cię". Nawet, jeżeli nie wydobył z siebie żadnego głosu, które byłby dowodem jego szczerości. Powinno wystarczyć jej jego spojrzenie. Kochał ją. Nie chciał już się z tym się kryć. Wiedział, że nie wybrał nawet dobrego momentu i mogła w każdej chwili odejść. Wycofać się. Nawet nie próbował jej pocałować, czekając na reakcję. Serce mu zaczęło walić, żołądek ściskać. Bał reakcji, nie wiedząc, jaka będzie. Ale intuicja podpowiadała mu, że zrobił dobrze. Czy na pewno?


Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#63
19.01.2024, 10:48  ✶  

Czy tak naprawdę istniał dobry moment na to, by wyznać to, co się czuje do drugiej osoby? Przecież zawsze było jakieś ale. Zawsze gdzieś z tyłu głowy tkwiła obawa, że druga strona uzna, że to nie ten czas, nie ta chwila lub że po prostu tego nie czuje. Podobne obawy miała Olivia. Miała tyle okazji, gdy byli sam na sam, żeby zdobyć się na odwagę i powiedzieć, że go kocha. Ale wstrzymywała się i to nie tylko ze strachu przed byciem odrzuconą. Chciała być dla Tristana wsparciem, chciała być obok gdy miał gorsze dni, gdy czuł się źle. Chciała być jego podporą i być blisko nie tylko wtedy, gdy było dobrze. Nie mogła przecież egoistycznie wymagać od niego, by przyjął na siebie kolejne emocje. Związki były trudne, wymagały ogromu pracy, dotarcia się - nawet jeżeli dwie osoby znały się prawie całe życie, to gdy relacja wchodziła na wyższy poziom, zaczynało się od nowa.

Jednocześnie Olivia czuła, że to było właściwe. Że nie robili nic złego, nie łamali ustalonych zasad społecznych czy konwenansów, o które niektórzy dbali. Była pewna, że tym razem dobrze ulokowała swoje uczucia. Potrzebowała tylko trochę poczekać, by i Tristan to zrozumiał. I była gotowa czekać nawet w nieskończoność, ale w tej właśnie chwili świat na chwilę zwolnił, a potem całkowicie się zatrzymał. Nie słyszała już muzyki, której ostatnie takty powoli wybrzmiewały. Nie słyszała gwaru rozmów z drugiego końca sali, nie dostrzegała ludzi wokół, przytulonych czy rozmawiających ściszonymi głosami. Widziała przed sobą tylko jego usta, które jakby w zwolnionym tempie układały się w dwa słowa, których tak bardzo pragnęła. Nie wiedziała z początku, jak zareagować, ale jej oczy momentalnie się zaszkliły. Odpowiedzenie po prostu "ja ciebie też" wydawało się takie... Suche i nie na miejscu. I nie było tym, co chciałaby mu powiedzieć, bo przecież to, że go kochała, było oczywiste. Rozplątała palce, by jedną z dłoni przenieść odrobinę wyżej.
- Kocham cię bardziej niż kogokolwiek na świecie - szepnęła, czując, że głos jej drży. To i tak było za mało, by wyrazić to, co do niego czuła. Żadne słowa chyba nie były w stanie tego zrobić. Tym razem nie mogła już się powstrzymywać: stanęła lekko na palcach i musnęła jego usta delikatnie. Nie obchodziło jej, że muzyka właśnie się kończyła, że powoli instrumenty zaczynały wygrywać inną melodię. Teraz liczył się tylko ten upragniony pocałunek, na który czekała od tak dawna.
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#64
20.01.2024, 01:30  ✶  

Podobnie miał Tristan. Również skrywał swoje uczucia, nie mając pojęcia, kiedy o nich powiedzieć Olivii. Odkąd ją poznał, wydawała się być zwyczajną rozgadaną dziewczyną. Lecz później, ta częsta znajomość i wzajemne odwiedzanie się po pracy, zaowocowało rozwinięciem ich relacji o przyjaźń. Znajdowaniu wspólnych zainteresowań. Wspieraniu się. Pomaganiu sobie. Była dla niego wyrozumiała i pokazała, że nie przeszkadza jej jego niepełnosprawność, obrazująca się niemową. Zaakceptowała go takiego, jaki jest. Nawet z tragiczną przeszłością. Wiedząc, że jest sam w tym mieście, kraju, poza koleżeńskimi relacjami. Może gdzieś żyła dalsza rodzina jego ojca czy matki, ale nie szukał ich. Teraz jednak liczyło się to, że mógłby ułożyć sobie życie z kobietą, jaką pokochał. Tylko czy ona, kocha jego tak samo?

Znalezienie odpowiedniego momentu, ryzykującego zostaniem odrzuconym, był trudny. Losowy i ryzykowny. Mimo to, spróbował. Nie wydał z siebie żadnego głosu, ale chociaż poruszył ustami. Jakby chciał jej coś powiedzieć. Ta chwila, spowolniła. Już obawiał się przeciwnej reakcji. Był jednak przekonany, że Quirke czuje do niego to samo. Jakby jej westchnięcia i otarte komentowanie zakochanych par, było dla niego jasnym sygnałem. Szukała swojego księcia. Kupowane przez nią romantyczne książki, też były tego penie powodem.

Olivia odrzekła to samo. Swoim głosem. Swoimi słowami powiedziała mu to. Że także go kocha. Chyba poczuł coś na wzór motylków w brzuchu, jak to inni określają. Czy tak czuje się miłość, kiedy druga osoba mówi Ci to samo? Poczuł się bardziej szczęśliwy jak nigdy. Już nie było ważne, jaki zawód sprawował. Że nie był już aurorem. Że żył z utratą zmysłu mowy. Liczyła się ona. Olivia Quirke.

Kiedy Olivia zapragnęła go pocałować, pochylił się, aby ułatwić jej to zadanie, odwzajemniając pocałunek. Pierw delikatny, jakby badający jak daleko mogą się posunąć, po czuły. Świat dla nich w tym momencie stanął w miejscu. Nawet przestali tańczyć, jeszcze przed zakończeniem utworu. Czy on właśnie stał się jej księciem z parkietu? Oby mu o północy nie uciekła i nie zgubiła bucika. Tristan nie chciał w publicznym miejscu się bardziej zagłębiać. Nadal obejmował ją w talii. Jedną dłoń przesuwając wyżej na plecy. Jakby chciał ją przytrzymać, aby nie przewróciła mu się  tych szpilkach.

Przerwał na moment, aby spojrzeć jej w oczy, pełen szczęścia. Świat mógł ruszyć dalej. A oni chyba dopiero zorientowali się, że gra inna muzyka. Uśmiechnął się i wyciągnął notes, aby napisać kilka słów. "Chcesz porozmawiać z organizacją w sprawie eliksiru? Przy okazji zapytałabyś się o świstoklik powrotny."
Zadał pytanie i jej pokazał. Być może planował także opuszczenie przyjęcia po angielsku. Pokazali się. Wiedzą, na czym to całe wydarzenie polega.


Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#65
20.01.2024, 14:20  ✶  

Eliksir... Olivia zdążyła o nim zapomnieć, co nie było w sumie zaskakujące. Owszem, wzięła go ze sobą, ale spoczywał spokojnie w jej torebce, czekając na to, aż sobie o nim przypomni. Czy jednak chciała marnować czas na to, by wypytywać organizatorów o niego? Olivia zerknęła na notes, kiwnęła głową a potem przeniosła spojrzenie na jedną z kobiet, która towarzyszyła podczas przemowy organizatorowi.
- Już chcesz wracać? - uśmiechnęła się lekko, a w jej oczach pojawił się figlarny błysk. Stanęła na palcach i pocałowała go znowu, tym razem odrobinę krócej. - Podejdę i zapytam, poczekasz przy stoliku?
Mogła się tylko domyślać, czemu chciał wracać. Powodów mogło być kilka - pokazali się, zatańczyli, mogli więc wrócić do chatki by spędzić ten czas we dwoje. Mógł też zaproponować powrót dlatego, że Olivia w zasadzie nie chciała się tu pokazywać i też nie do końca chciała tu zostawać dłużej. Owszem, nie mieli z reguły czasu, żeby bawić się na takich przyjęciach, ale prawdę mówiąc wolałaby ten czas spędzić z Tristanem we dwoje, bez publiki. Życie bywało przewrotne, nie chciała poświęcać go na osoby, które tylko przewiną się przez nie i znikną.

Z trudem oderwała się od Tristana i podeszła do kobiety, która akurat rozmawiała z kimś innym. Grzecznie poczekała na swoją kolej, zamieniła z nią kilka słów. Organizatorka uścisnęła jej dłonie i pokiwała głową, a potem powiedziała kilka słów, które sprawiły, że na twarzy Olivii pojawiło się zaskoczenie. Wyglądała na nieco oszołomioną - również w chwili, gdy kobieta poklepała ją po policzku i odeszła. Quirke patrzyła na jej plecy i jasne włosy, nie do końca wiedząc, co ma myśleć o tym, co usłyszała. Wolno wróciła więc do stolika, przy którym zostawiła torebkę.
- Chyba przypadkiem załatwiłam sobie dodatkowe zlecenie na kilka eliksirów - powiedziała, sięgając po torebkę. - Ten co wygraliśmy jest w porządku, ale szukają też innych dostawców. Powiedzieli, że przyślą mi sowę i możliwe, że będę miała dla mnie i matki kilka zleceń.
Pokręciła głową, jakby sama nie do końca dowierzała, że to się stało tak szybko, że to było tak proste. Spojrzała na Tristana i uśmiechnęła się lekko.
- Świstokliki są podpisane przy drzwiach, na stoliku. Możemy iść, miałam też ci podziękować że przyszliśmy, pewnie sama by do nas podeszła, ale ciągle ją ktoś zaczepia. Idziemy? - bardzo chciała już iść. Zdjąć tę sukienkę, zmyć makijaż. Zalec na kanapie w swoich wyciągniętych ubraniach, wtulić się w Tristana i po prostu cieszyć się tą chwilą, bo zdawała sobie sprawę z tego, że nie będą mieli zbyt wielu okazji do tego, by móc cieszyć się sobą przez tak długi czas, jak teraz. Może gdyby zamieszkali razem, to wyglądałoby to inaczej? Ale na to było zdecydowanie za wcześnie. Dopiero weszli do tej relacji, wszystko mogło się jeszcze posypać, chociaż Olivia nie dopuszczała do siebie takiej możliwości. Chciała z nim być do końca życia, wiedziała że Tristan jest tą osobą, z którą chce się zestarzeć, z którą chce dzielić zarówno te miłe chwile, jak i złe.
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#66
20.01.2024, 17:42  ✶  

Dlatego miała Tristana, który o tym eliksirze pamiętał, że Olivia chciała potwierdzić czy jest tym prawdziwym, odpowiednio dobrze przygotowanym, uwarzonym. Tak jak jej także obiecał, przyszli na to przyjęcie się pokazać, zobaczyć jak wygląda, poznać nowych ludzi. Skorzystać trochę z atrakcji i jak tylko nadarzy się okazja, ewakuować. Gdyby nie pogoda za oknem, zapewne zabrałby ją z tego miejsca na zewnątrz, na samotny spacer we dwoje i tam, gdzieś w dobrym miejscu, wyznał miłość. Niestety musiał zadowolić się obecną sytuacją i wykorzystać na to ich wspólny i pewnie pierwszy taniec, łącząc z pierwszym pocałunkiem.

Na pytanie o powrót do chatki, potwierdził kiwnięciem głową pozytywnie. Mając na uwadze, że Olivia takich przyjęć nie lubi, a on ze swoją niepełnosprawnością mowy nie chciał się męczyć. Widocznie Olivii jego propozycja się bardzo spodobała, że dostał dodatkowego buziaka. Na drugie jej pytanie też potwierdził z uśmiechem. Odprowadził ją wzrokiem, jak udała się do organizatorki po informacje. Mógł w tym momencie odetchnąć z ulgą. Cały stres zszedł z niego i wrócił do ich wspólnego stolika. Olivia odwzajemniała jego uczucia. Z tej radości pozwolił sobie nalać kieliszek wina i w oczekiwaniu na powrót przyjaciółki, opróżnił go stopniowo. W międzyczasie, przysłuchiwał rozmowie pozostałych osób, którzy jeszcze siedzieli i rozmawiali. Młodzi poszli przejść się i poznać innych, jak i też skorzystać z okazji do potańczenia na parkiecie.

Ward nie liczył ile czasu minęło, ale co jakąś chwilę spoglądał w kierunku Olivii, aby upewnić się, że nadal rozmawia i nic tam się nie dzieje. Przewrażliwienie trochę w obawie o jej bezpieczeństwo. Wracała, ale czy ona była zszokowana? Czego się dowiedziała? Ten wyraz na jej twarzy był zastanawiający i nie wiedział czy powinien się przejmować, czy też nie. Kiedy zaś powiedziała mu o zleceniach na eliksiry, aż powędrował wzrokiem na oddalającą się postać organizatorki tego wydarzenia. Pięknie. Nowe zlecenia. Olivia niespodziewanie załatwiła sobie dodatkową pracę i jeszcze jej za to mogą zapłacić. Także nie ukrywał po sobie zaskoczenia. Przynajmniej mieli potwierdzenie, że wygrany Eliksir ze szkatułki jest tym prawdziwym.

Mężczyzna wstał szykując się do wyjścia, skoro wiedzieli już wszystko, co potrzebowali. Po tym jak Olivia dała tym samym sygnał, ale gdy wspomniała o podziękowaniach, spojrzał na nią, aby wysłuchać do końca. W uśmiechu swoim nie ukrywał gratulacji, jakie chciałby jej przekazać słownie i przyjął podziękowania, które zapewne były przekazane od organizatorki. Gdyby się nie pojawili, kobieta zapewne w inny sposób by skontaktowała się z Olivią. Choć skąd by wiedziała, że ona zajmuje się z matką wytwórstwem eliksirów?

Kiwnął głową, że mogą iść. Dla niej gotów był zrobić wszystko. Upewniwszy się, że nikt na nich uwagi nie zwracał, po angielsku się wycofali do korytarza, gdzie odszukali znajdujące się na stoliku przy wyjściu przygotowane świstokliki. Jak mogli zauważyć, nie byli pierwszymi, który z tego przyjęcia postanowili już się ewakuować po ogłoszeniu głównego zwycięzcy. Mimo ładnego i symetrycznego ich rozłożenia, były widoczne losowe braki.

Świstoklikami były różne drobne przedmioty. Tristan odnalazł ich nazwiska przy jednej spince od krawata. Wskazał go Olivii pytająco, czy jest gotowa. Jeżeli tak, objąwszy ją w talii, mogli wspólnie dotknąć przedmiotu, który zabrał ich z powrotem do znanej chatki. Tradycyjnie jak po każdej takiej podróży, pierwszą uwagę zwrócił na samopoczucie przyjaciółki. Czy będzie wymiotować?


Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#67
20.01.2024, 18:37  ✶  

Znając Olivię ta zapewne zaczęła rozmowę od "przepraszam, bo robię eliksiry i wiem...". A może po prostu wyszło to naturalnie w rozmowie? Ta trwała kilka dobrych minut, więc kto wie jakie słowa mogły podczas tego czasu paść. Ale nie było tego złego, co by na dobre nie wyszło - ruda miała już dwa powody do tego, by uznać ten wieczór za udany. Wtuliła się w Tristana, gdy ten ją objął, a potem razem dotknęli świstoklika, opuszczając przyjęcie tak jak kilka innych osób przed nimi. Nie dziwiła im się - wszyscy musieli wcześnie wstać, a zostawały zapewne osoby, które nie musiały następnego dnia wracać do Londynu czy gdzie tam mieszkali. Na samą myśl o tym, że ta wycieczka zbliżała się ku końcowi, ścisnęło ją trochę w dołku. Nie chciała, by się kończyła, ale doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że i ona, I Tristan, mieli swoje obowiązki, do których musieli wrócić. Mieli swoje życie i plany, które być może lekko ulegną zmianie ze względu na to, że w końcu odważyli się wyznać swoje uczucia, ale nie znikną tak po prostu.

Tym razem nie wymiotowała, chociaż żołądek wykręcił się niebezpiecznie i zabolał jakby ostrzegawczo. Za to błędnik Olivii całkowicie oszalał - była w szpilkach, na dodatek wylądowała odrobinę krzywo, więc niemal natychmiast straciła równowagę. Wpadła na Tristana, odruchowo chwytając się jego ramion. Gdyby nie było go obok, na sto procent wylądowałaby właśnie na podłodze.
- Jasna cholera... Nienawidzę tego środka transportu! - zamarudziła, marszcząc nos. Podczas prawie-upadku wykręciła sobie kostkę. Nie było to groźne, ale bolesne, więc syknęła tylko, próbując postawić stopę z powrotem w normalnej pozycji. - Jeszcze jeden taki skok i byś mnie zbierał z podłogi.
Olivia obejrzała się na swoje buty. Obcasy były całe, to dobrze. Kiedyś, gdy szła brukiem, miała podobną sytuację, i obcas jej buta po prostu się złamał. Musiała wracać do domu boso, bo wtedy nie miała nic na zmianę. No i butów nie dało się uratować, trzeba było je wywalić. Chyba by się zapłakała, gdyby z tymi stało się coś podobnego.

W chatce było chłodno - deszcz trzaskał o szyby, a dach skrzypiał. Burza już się skończyła, ale z nieba wciąż spadały ciężkie krople, a wiatr uderzał w deski. Nie dawał rady wcisnąć się pomiędzy nie, ale i tak musieli pomyśleć o rozpaleniu w kominku, jeżeli nie chcieli spać pod wszystkimi kołdrami i kocami, które były w domku. Ale może nie teraz - Olivia nie miała w planach układania drewna i podpalania go w tej konkretnej chwili, mimo że było odrobinę zimno. Teraz korzystała z okazji, że efektownie wpadła Tristanowi w ramiona. Przytuliła się do niego mocno, zamykając oczy. Dawno nie była tak szczęśliwa. Być może nawet nigdy nie była tak szczęśliwa, jak teraz.
- Kocham cię - powtórzyła cicho. Tyle czasu powstrzymywała się przed mówieniem tego, że nie miała pojęcia, czy uda jej się go nadrobić słowami. Ale mogła próbować.
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#68
21.01.2024, 00:21  ✶  

Można było domyślić się, że Olivia mogła rozmowę rozpocząć w oparciu o swoją pracę zawodową. Co prawda, Tristan od razu by na to nie wpadł, ale po pewnym czasie namysłu, połączyłby szybko fakty. Tak czy inaczej, Quirke nie była z tych, co by odmówili udzielenia pomocy, nawet w dziedzinie zawodowej. Tak czy inaczej, mieli pewność odnośnie wygranego eliksiru, że nie był jakąś fałszywą podróbką.

Korzystając ze świstoklika, mogli wrócić do chatki. Będąc na miejscu, Tristan pochwycił szybko Olivię, kiedy straciła równowagę podczas lądowania. Trzymał ją mocno, aby mu nie przewróciła się na dobre. Uniknęła dzięki temu zderzenia z podłogą, o której sama zresztą wspomniała. Nie wyglądała też tak, jakoby miała pilną potrzebę udać się do łazienki, aby zwrócić dzisiejszą kolację. Dobrze zniosła podróż, ale więcej nie chciała jej przeżywać. Na dzień dzisiejszy wystarczy jej przygód. Na twarzy Tristana malowała się troska i pytanie, czy wszystko w porządku. Czy nie zrobiła obie jakiej krzywdy. W pierwszej chwili pomyślał, że straciła równowagę przy lądowaniu, ale widząc jej grymas na twarzy, chyba nie było do końca dobrze. Spoglądała na swoje stopy. Skręciła kostkę? Kiedy się wtuliła, objął ją swoimi ramionami. Olivia swoimi słowami rozgrzała jego serce. Teraz mogli sobie mówić i pisać te słowa częściej. Ucałował jej czubek głowy, bo przecież był wyższy. A następnie, nie zastanawiając dłużej, złapał ją dobrze pod plecami, sięgnął drugą ręką pod jej kolana i wziął na ręce. Spojrzał na nią z uśmiechem najszczęśliwszego mężczyzny. Skierował się w stronę kanapy, gdzie posadził Olivię ostrożnie. Również odczuł, że było chłodniej w pomieszczeniu, a w dodatku ciemniej. Zapadał wieczór, wypadałoby trochę ocieplić miejsce, skoro zostaną tutaj na noc.

Ze swojej wewnętrznej kieszeni marynarki, wyjął różdżkę i położył na stoliku. Następnie zdjął marynarkę i narzucił na ramiona Olivii. Dał jej buziaka w czoło i na razie pozostawił, aby ogarnąć oświetlenie. Z pomocą różdżki przywołał świecę, jeżeli jakaś była pod ręką i dzięki zaklęciu, zapalił ją, aby trochę oświetlić pomieszczenie. Różdżkę odłożył i kucnął przy niej, aby pomóc zdjąć buty. Przy okazji nasłuchiwał reakcji, czy któraś ze stóp ją bolała w okolicach kostki. Czy będzie potrzebny masaż, czy niekoniecznie? Czy może zwyczajny opatrunek? Chciał się upewnić, że nie będzie potrzeby wzywania uzdrowiciela.


Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#69
21.01.2024, 00:45  ✶  

Pisnęła, bo nie spodziewała się, że ją podniesie. Mogłaby przecież sama dotrzeć do kanapy, to nie był na tyle mocny ból, by nie mogła chodzić. Ale zaraz się roześmiała i nie protestowała, bo przecież która dziewczyna nie chciałaby być teraz na jej miejscu?
- Nic mi nie jest, wykręciłam ją po prostu, zaraz przejdzie - powiedziała cicho, kręcąc głową. Często jej się tak działo, bo nie patrzyła pod nogi jak szła. Co prawda było już lepiej, niż te kilka lat temu gdy potrafiła przewrócić się na prostej drodze, ale czasem przez ten jej pośpiech wyłaziła z niej niezdarność. Teraz jednak to był czysty przypadek i wina wysokich butów. I tego cholernego świstoklika. - Jestem jak kot, zawsze spadam na cztery łapy. Nie miałam też nigdy nic złamanego, nie licząc żeber po bliskim spotkaniu z drzewem, ale to nie była wtedy moja wina.
Otuliła się podaną marynarką. To nie do końca była prawda, że to nie była jej wina, bo gdyby wtedy nie pchała się tam, gdzie nie była potrzebna... W gruncie rzeczy Quirke mogła uważać się za ogromną szczęściarę, bo ta cała sprawa z atakiem na hodowlę w Portsmouth mogła skończyć się dużo, dużo gorzej. Gdyby nie Laurent i hipogryfy, to zapewne ucierpiałby też Alexander i sam właściciel hodowli. A kto wie - może nawet jej ojciec, który wtedy również był obecny? Olivia westchnęła, na chwilę odpływając myślami. Od tamtego wydarzenia stała się trochę ostrożniejsza, bo czym innym było czytanie o kolejnych atakach, a czym innym było zostać zaatakowanym. Na jej szczęście żebra zrosły się prawidłowo, ale od tamtego momentu rodzice otoczyli ją metaforycznym kloszem i troską, która chyba wynikała z tego, że nie do końca Olivii ufali. Nie dziwiła im się w zasadzie, każdy miał jakąś granicę wytrzymałości i cierpliwości.
- Tristan, daj spokój, przecież nic się nie stało, tylko źle stanęłam przy lądowaniu - na jej policzki wstąpił rumieniec, nie była przyzwyczajona do tego, by ktokolwiek pomagał jej w zdejmowaniu butów. Kostka nie była skręcona, to było zwykłe naciągnięcie - poboli kilka minut i przestanie, nic poważnego. - Wstań, proszę cię.
Spojrzała na płomień świecy, a zaraz potem na kominek. Będzie trzeba go rozpalić, ale wątpiła, żeby Tristan pozwolił jej teraz wstawać. Ale nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała.
- Może zrobię herbaty? - zapytała niepewnie, zerkając na niego z ciekawością. Teraz ją uziemi na kanapie? Nie chciałaby, by musiał robić wszystko sam. Nie była do tego przyzwyczajona i nie chciała tego zmieniać, w gruncie rzeczy była osobą dość samodzielną. Gdy inni ją wyręczali, czuła się skrępowana.
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#70
21.01.2024, 02:12  ✶  

Krzywdy jej nie robił, żeby mu zaraz piszczała jak mała myszka. Może to dlatego, że wziął ją niespodziewanie na ręce. A to dlatego, żeby nie zrobiła sobie kolejnej krzywdy. Nawet jeżeli zapewniała, że to nie jest nic poważnego, tylko zwyczajne skręcenie kostki. Tristan zdążył już na tyle poznać Olivię, że ciągle chyba otaczał ją swoją troską. Nie powinna mieć mu tego za złe. Robiła w sumie to samo w jego kierunku. Szczególnie w momentach, kiedy musiał wyrzucić z siebie smutne i tragiczne wspomnienia.

Mimo zapewnień, że nic jej nie jest i to, że upadała jak kot na cztery łapy, Tristan zrobił to co planował. A nawet więcej, bo chciał sprawdzić, czy na pewno nie skręciła sobie za mocno. Mimo zapewnień, że to tylko naciągnięcie. Już samo wspomnienie też o połamanych żebrach, westchnął. O tyle dobrze, że była cała. Powinna na siebie uważać. On w przeciwieństwie do niej, miał gorsze sytuacje. Jako auror. A potem ofiara.

Skoro miał dać spokój, spojrzał na nią pytająco, czy aby na pewno ma zostawić jej buty na stopach i nie zdejmować. Ulżyłoby jej chociażby pod względem ucisku, jakie dawało obuwie na szpilkach. Westchnął, kiedy prosiła aby wstał. Zrobił to, zostawiając już jej stopy w spokoju i buty. Chciał dobrze. Chociaż tyle, że otuliła się marynarką, jaką jej dał.

Błędnie myślał, że na tym się skończy jej gadanie. Uniósł brew ku górze, pytająco, czy ona faktycznie dobrze się czuje. Wzrokiem spojrzał na jej stopę, po czym znów na jej twarz. Jakby chciał zapytać, czy da radę chodzić. Męczące dla niego było porozumiewać się na gesty i miny, że sięgnął po notes i zapisał. Wiele by oddał, aby odzyskać głos. ”Jesteś pewna że możesz chodzić? Może posiedź trochę i rozmasuj stopę aż Ci przejdzie, skoro nie chcesz mojej pomocy. Jak Ci przejdzie to zrób herbatę. Ja napalę w kominku.”
Pokazał jej, przekazując swoje uwagi oraz podział obowiązków. Zapewne sam chciałby zrobić wszystko aby tylko nie przeciążała stopy. Ale znając ją, miała momentami owsiki w tyłku, że musiała się ruszać. Zatem pozwolił jej zrobić herbatę, ale pod pewnym małym warunkiem.

Jeżeli się zgodziła, to dał jej już spokój. Odłożył notes na stolik, podwinął rękawy koszuli i zajął się układaniem drewna, które było przygotowane w odpowiednim schowku. Po skończeniu układania, ogień wywołał

za pomocą zaklęcia, machnąwszy różdżką. Od razu w pomieszczeniu zrobiło się jaśniej. A wnętrze powoli zacznie się ocieplać.

W międzyczasie, cokolwiek Olivia robiła, czy siedziała i szwendała się, Tristan odszukał kilka świec i zapalił je, ustawiając w każdym miejscu, gdzie światło było potrzebne. Mieli wtedy wspaniały półmrok. Mogli też resztę godzin spędzić razem siedząc na kanapie, opatuleni kocem i spoglądając w kominek, wtuleni do siebie.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Olivia Quirke (26776), Tristan Ward (20774)


Strony (10): « Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 10 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa