- Zaraz to wypieprzę w pizdu, szkoda życia na takie... Zmiany - przyznała, wzruszając ramionami. Chciała dobrze, wyszło jak zwykle, nic nowego w jej przypadku. - Kusi iść do tego straganiarza żeby odzyskać pieniądze, ale chyba wolę po prostu wywalić tę butelkę w pizdu i zostać przy tym, co mam, zanim będę próbować nowych rzeczy.
Przytaknęła, obiecując tym samym, że w końcu się uspokoi. Rymy, kaktus... Po drodze jeszcze było prawie pobicie dziennikarza, który na szczęście odpuścił publikację jej wywiadu, bo zdaje się że jej słowa nie do końca odzwierciedlały to, co chciał napisać. I dobrze, Fiolce nie był potrzebny taki rozgłos.
- Umówmy się tak, że zanim czegoś nowego spróbuję, to ty będziesz próbować pierwsza, co? - uśmiechnęła się do Aveliny słodko, przesadnie słodko, a potem przytuliła ją mocno. - Żartuję. I dziękuję. Spanikowałam, a przecież mogłam sama na to wpaść. Nie narobiłam ci chyba problemów?
Bo znowu wezwała ją w środku dnia (no, prawie w środku), nie przejmując się tym, że Paxton ma pracę. Nie pomyślała o tym, ale zamierzała brać to pod uwagę następnym razem.
- I co to znaczy zmieniam na siłę? - nie rozumiała do końca, co Avelina ma na myśli, więc odsunęła ją na wyciągnięcie rąk i uniosła brwi w pytającym geście.