• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[27.06.1972] (nie)przewidziana zmiana | Nora & Morpheus

[27.06.1972] (nie)przewidziana zmiana | Nora & Morpheus
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
14.01.2024, 22:26  ✶  

Jeszcze chwila, krótki moment, a będzie bezpieczna. Przynajmniej pozornie. Klubokawiarnia była miejscem, w którym znajdował się jej azyl. Dopiero teraz zaczęła się zastanawiać, czy Wendy uwierzy w to, że to ona. Pojawił się kolejny problem, bo jak niby udowodni jej, że jest Norą. Zaczynała nieco panikować z tego powodu, bo co jeśli wyrzuci ją z jej własnej klubokawiarni, a zarazem domu, co wtedy pocznie? Gdzie się uda. Póki co jednak nie dzieliła się tym zmartwieniem ze swoim towarzyszem. Nie chciała pokazywać, jak bardzo jest to dla niej niekomfortowe. Nie znosiła pokazywać swoich słabości, a każda odmienność od normy była dla niej ogromnym dyskomfortem.

- Broń Merlinie, chyba bym się nie pozbierała po czymś takim. - To byłby dla niej ogromny cios. Jak bowiem miałaby wytłumaczyć Mabel, że będzie miała tatę, a nie mamę? Na całe szczęście, akurat dzisiaj jej córka była w Dolinie Godryka, nie będzie więc widziała tego, co się jej przytrafiło. Nora czuła, że Mała miałaby ogromny ubaw widząc ją w tej postaci.

Panna Figg już jakiś czas temu zaangażowała się w działania Zakonu Feniksa, jak wielu jej najbliższych. Mab ostatnio pytała jej, co się z nią stanie, jeśli ona umrze. Czasy były bardzo niepewne, niebezpieczeństwo czaiło się za rogiem, nawet na tych, którzy nie wykazywali zainteresowania działaniem w organizacji. Trudno jej było odpowiedzieć na to pytanie, w końcu większość z jej najbliższych również angażowała się w te działania. Każdy mógł odejść. Zresztą pierwsze ofiary już się pojawiły, Longbottomowie stracili członka swojej rodziny. Kto wie, kto będzie następny. Pogodziła się z ryzykiem, niby ona sama nie walczyła, jednak zawsze pojawiało się ryzyko. Śmierciożercy mogli się domyślić, że pomaga tym, którzy są przeciwko nim. Zapewne nie zakładaliby, że sporo wie, w końcu była jedynie cukierniczką, nie sprawiała pozorów kogoś mocno zaangażowanego, ale pozory myliły. Wspierała Zakon swoją wiedzą, nie bała się tego, w końcu kto, jeśli nie tacy jak ona? Czuła, że musi to robić, mimo, że mogła zginąć. Ktoś musiał działać, aby uwolnić świat od zła.

Starała się też nie trzymać córki pod kloszem, chociaż było to dla niej bardzo trudne. Najchętniej nie wypuszczałaby jej z domu, z racji na to, co się działo. Chciała jednak, żeby miała szczęśliwe dzieciństwo, tak jak ona, w końcu nikt jej później nie odda tego straconego czasu.

Wiele kwestii ją zastanawiało. W końcu nigdy jeszcze nie było jej dane znaleźć się w ciele mężczyzny, trochę głupio jej jednak było zadawać mu takie pytania. - Tajemnica zawodowa. - Powtórzyła jeszcze. Ciekawe, czy spotkał się już z podobnym przypadkiem, może ten duch często w ten sposób sobie żartował z czarodziejów? - Czy zawsze wam to tak przeszkadza? Ledwo mogę chodzić z tym ciężarem między nogami. - Przystanęła w miejscu, bo dotarło do niej, co właściwie powiedziała, może lepiej było się ugryźć w język? Próbowała walczyć z zawstydzeniem, jednak czuła, że policzki zaczynają ją piec, musiały się więc na nich pojawić rumieńce.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#12
15.01.2024, 21:47  ✶  

Morpheus przystanął na chwilę, jak wryty, po czym zaczął się śmiać, ale szybko się opanował, żeby nie zwracać na siebie aż takiej uwagi. Odchrząknął. Chociaż jeszcze chwilę wcześniej myślał o takich pytaniach, raczej nie spodziewał się rozważań na temat wielkości i rozmiaru, a technikaliów użytkowania.

— Bielizna. Musi być w odpowiednim kroju, wtedy nic nie ciąży — otarł łezkę śmiechu o bark nieco niezgrabnie, aby pozbyć się łaskoczącego wrażenia ze skóry. — Widzi pan, kwestia przyzwyczajenia i wprawy w... Ułożeniu, jeżeli mogę się tak wyrazić. Już prawie jesteśmy.

Głową wskazał klubokawiarnię, aby wyrzucić z głowy myśli o tym, co by zrobił, gdyby jemu przydarzył się taki problem, jak Norze. Niestety, zamiast poważnych przemyśleń, słowa kobiety skupiły jego myśli na innej parze genitaliów i już tam zostały. Zdecydowanie próbowałby kogoś poderwać i wypróbować jak wszystko działa. Jedyna okazja bez konsekwencji, uznał, rozbawiony tym, w jaką stronę pobiegły jego myśli. Nie chciałby jednak być kobietą na stałe, tak jak ona nie wyobrażała sobie pozostania w męskim ciele już do końca. Chociaż jego płuca wolały o pomstę do nieba swoim stanem od palenia, a cukrzyca zmuszała go do diety i unikania smakowych uciech z życia, to jednakże lubił to, jak wygląda.

— Może ten duch celowo uczynił zmianę z lepszym wyposażeniem, dlatego takie wrażenia podczas chodzenia? — teoretyzował w rozbawieniu, zdecydowanie robiąc sobie żarty, chcąc rozśmieszyć trochę pannę Figg w całym tym ambarasie, jaki ją spotkał. Na całe szczęście proces miał się odwrócić po dobie, w tamtym momencie już niecałej, więc powodów do płaczu jego zdaniem nie było. — Gdyby kusiło wypróbować.

Nie powinien tego mówić na głos, nie miał zamiaru, wymsknęło mu się i ogarnęło go takie zażenowanie, aż jego uszy zrobiły się czerwone. Gdyby nadal wyglądała jak kobieta, nigdy to by nie padło. Wymamrotał ciche przepraszam i otworzył drzwi do klubokawiarni, aby mogli wejść i zapomnieć o tym wymskięciu.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
16.01.2024, 13:03  ✶  

Śmiech mężczyzny spowodował, że Norka poczuła jeszcze mocniejsze wypieki na policzkach. To było tak bardzo żenujące, że pewnie do śmierci będzie sobie przypominała tę chwilę przed zaśnięciem. Po co w ogóle się odzywała, trzeba było zamilknąć na wieki, to definitywnie byłoby dla niej łatwiejsze. Teraz jednak musiała pogodzić się z konsekwencjami. No nic, takie już właśnie było życie. Szkoda, że akurat to jej...

- Wprawa w ułożeniu i wszystko jasne. - Wysiliła się na bardzo sztuczny uśmiech, odpowiedziała mu tylko dlatego, że wypadało coś powiedzieć, skoro już wyrzuciła z siebie to durne pytanie. Nie dało się nie wyczuć, że otacza ją aura onieśmielenia. Niby często się to zdarzało, bo bardzo łatwo ją było wprowadzić w taki stan, jednak dawno, bardzo dawno nie czuła się, aż tak głupio.

Wstydem nie rządził rozum. Wstyd pojawiał się przez dokonywane nieustannie porównanie z obrazem tego, jak chciała być odbierana. Zdecydowanie nie chciała, żeby ktoś widział ją w tej sytuacji, na to jednak było już za późno. Nie do końca jednak potrafiła się z tym pogodzić, bo wychodziło to poza ramy jej przyzwyczajeń. Nie znosiła pokazywać, że sobie z czymś nie radzi, a ta przemiana bardzo ją przerosła.

- Celowo? - Uniosła brew spoglądając na Morhpeusa. Jej zdaniem to był okrutny żart, który mocno poturbował jej zdrowie psychiczne, a on mówił, że ten duch celowo ją tak dobrze wyposażył? Przecież miałaby problem pewnie z jakimkolwiek wyposażeniem, nie tak łatwo było się przestawić z zupełnie innych genitaliów na takie, jakie miała teraz...

- Wypróbować? - Powtórzyła jego słowa w głos, dopiero po chwili do niej dotarło, że nie chodziło mu o zmianę w sposobie oddawania moczu. Tym razem to nie tylko jej policzki zrobiły się czerwone, ale cała twarz. Zamarła, nie mogła się ruszyć. Było to dla niej naprawdę mocno niekomfortowe, bo Norka była niewinna niczym nieobsrana łąka, a teraz jej myśli wędrowały ku miejscom, w które nigdy by się nie zagłębiła, gdyby nie ta krótka sugestia. Kto by się spodziewał, że diabłem, który będzie wodził ją na pokuszenie będzie Morpheus Longbottom? Na pewno nie ona.

- Nie ma za co. - Powiedziała spoglądając na ziemię, jakoś tak nie bardzo chciała mu teraz spojrzeć w oczy. Udało jej się ruszyć i weszła do środka cukierni, ich wizytę oczywiście oznajmił dzwonek, który znajdował się nad drzwiami, w tym momencie uważała, że był to bardzo głupi pomysł, aby go tam zawiesić, bo oczy Wendy, która stała aktualnie za ladą skierowały się w ich stronę. Na pewno nie rozpoznała jej przy pierwszym spojrzeniu, co tylko powodowało kolejną niezręczność.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#14
18.01.2024, 13:16  ✶  

Kawiarnia wypełniła się podczas nieobecności Nory. Zgodnie z pogodowymi przewidywaniami, sporo osób zatrzymało się na drugie śniadanie w postaci słodkości z cukiernianej części jej przybytku, racząc się pięknie pachnącymi tarteletkami oraz fikuśnymi sernikami, rozpływającymi się w ustach swoją aksamitnością. Całą przestrzeń zapełniał zwykły dla tego miejsca aromat kawy, który opanowywał przestrzeń miękkością weluru na skórze. W sali, przy stolikach, siedziały dwie rodziny z dziećmi, które usiadły obok siebie i rozmawiały, jedno z przejść zastawiał wózek ze śpiącym niemowlęciem, pod ścianą, naprzeciwko siebie siedziała młoda blondynka i przystojny szatyn, zdecydowanie na randce, gruchający do siebie; na jej palcu pierścionek. Dwie starsze panie plotkowały nad okazałymi deserami, zdecydowanie ubrane odświętnie, ale sto lat do tyłu.

— Następnym razem postaram się być bardziej filozoficzny. O transgresji i gnozie podczas takiej przemiany — mrugnął do Nory flirciarsko, zamykając za nimi drzwi nogą. Rozświetlił swoim uśmiechem przestrzeń, ale nie ruszył w kierunku do lady i pracownicy. Wewnętrzny chochlik chciał zobaczyć, jak poradzi sobie w tej sytuacji Nora.

Podczas gdy czarodziejka była napięta jak struna, zdawało się, że w towarzystwie męskiej wersji, Norberta, Morpheus jest znacznie swobodniejszy, zarówno w mowie jak i w pozie, jakby odrzucał pewną warstwę etykiety i dobrego wychowania, pozwalającą mu na większą obecność swojej prawdziwej osobowości. Przypominał siebie z czasów, gdy jeszcze nie została narzucona na młodszą czarownicę łatka damy, kobiety dorosłej. Śmiał się więcej niż podczas ich pierwszego spotkania w kawiarni, nutę szczerzej, jakby spadła z niego łuska konwenansu. Prawdopodobnie tak było.

— Dzień dobry, w czym mogę służyć? — zapytała Wendy, zdecydowanie lustrując obu mężczyzn z flirciarskim uśmieszkiem, bardzo dla niej charakterystycznym. Lekko pochyliła się przez ladę, splatając dłonie w koszyczek, w bardziej przystępnej pozie. Gdyby Morpheus znał ją lepiej, uznałby, że to prawie jak flirtowanie z samym sobą.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#15
20.01.2024, 15:00  ✶  

Wzięła głęboki oddech, kiedy znalazła się w środku. Musiała sobie poradzić z żartem ducha w jak najbardziej cywilizowany sposób. Nie spodziewała się tego, że kawiarnia będzie aż tak bardzo wypełniona ludźmi, liczyła na to, że chociaż tutaj los się do niej uśmiechnie. Niestety stało się zupełnie inaczej. Musiała to zrobić dyskretnie, tego była pewna i nieco się obawiała, że jej się nie uda, bo znała Wendy. Jej osobowość nieco komplikowała sprawę, bo dziewczyna należała do tych głośnych i czuła, że nie będzie potrafiła zachować powagi, a jej wcale, ale to wcale nie było do śmiechu, bliższa była raczej płaczu z powodu tego, co ją spotkało.

- Mam nadzieję, że nie będzie następnych razów panie Longbottom. - Odpowiedziała jeszcze mężczyźnie, bo czuła, że to doświadczenie wystarczy jej na całe życie, zdecydowanie wolałaby go nie powtórzyć.

Mimo wszystko czuła wsparcie Morpheusa w tej sytuacji, bo jej nie zostawił samej z tym wszystkim, tylko przyszedł tutaj z nią, zainteresował się sprawą, chociaż wcale nie musiał. Nieco podnosiło ją to na duchu, spojrzała na zegar, który znajdował się na jednej ze ścian, zostało jej jeszcze jakieś dziewiętnaści godzin w tej postaci, nie było najgorzej.

Ruszyła w stronę lady, nie weszła jednak za nią, jak miała to w zwyczaju, bała się, że Wendy zrobi niepotrzebne zamieszanie i wtedy wszyscy będą na nią patrzeć. Stanęła w kolejce, jak Merlin przykazał, nadal trzymała w dłoni jedną z toreb z zakupami. Odstała swoje, Longbottom jej towarzyszył, po czym dotarła do swojej pracownicy. - Cześć Wendy. - Zaczęła rozmowę, każdy mógł się domyślić jak ma na imię, bo miała na koszulce plakietkę z taką informacją. Dziewczyna jednak mogła zauważyć, że chłopak który przed nią stał zachowywał się, jakby faktycznie ją znał. - Posłuchaj mnie uważnie - Nachyliła się i zaczęła szeptać konspiracyjnym tonem. - Wiem, że zabrzmi to głupio, ale to ja, Nora, twoja szefowa. Kiedy szłam po zakupy przydarzyło mi się coś dziwnego, wolałaby, żeby jak najmniej osób się o tym dowiedziało. Stałam się ofiarą żartu pewnego ducha, przez co jestem dzisiaj Norbertem. - Figg spoglądała na nią uważnie, chciała zobaczyć, czy jej uwierzy. Miała nadzieję, że przekonanie jej wcale nie będzie takie trudne, szczególnie, że nadal przypominała siebie, oczy zupełnie jej się nie zmieniły. - Nie komplikuj proszę sytuacji, pójdę teraz na zaplecze, zaniosę te całe zakupy, które miałam przynieść i nie będę się pokazywać przez resztę dnia w tej wersji. - Dziewczyna, stojąca za ladą próbowała powstrzymać śmiech, lecz Figg widziała w jej oczach łzy, najwyraźniej bardzo mocno ją to rozbawiło, nie odezwała się jednak ani słowem, chyba walczyła ze sobą, żeby nie wybuchnąć śmiechem, wypuściła ich jednak za ladę.

Mogli udać się dalej, do królestwa Nory, szła szybkim krokiem, żeby zniknąć z oczu wszystkich ludzi, którzy znajdowali się w cukierni. Nie spoglądała za siebie, żeby sprawdzić, czy Longbottom idzie za nią, wierzyła, że właśnie tak jest. Gdy znalazła się w kuchni, odetchnęła z ulgą. - Ja pierdole, udało się. - Mruknęła, kiedy trafiła do swojego królestwa, bardzo rzadko kiedy sięgała po wulgaryzmy, tym razem jednak musiała.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#16
20.01.2024, 21:08  ✶  

Zareagował tak, jakby odmówiła mu całkowicie znajomości, a nie jedynie oznajmiła dyskomfort z obecnej sytuacji i zamiany płci. W gruncie rzeczy było mu żal kobiety, bo jednakowoż nagła przemiana należała do inwazyjnych i niekomfortowych pod wieloma względami, a społeczne nastroje i uprzedzenia nie zachęcały do eksperymentów w tym zakresie. Żałował tego niezmiernie.

— Rani pani moje serce, pani Figg, myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi — ponownie zażartował i pewnie gdyby nie miał zajętych rąk paczuszkami z zakupami kobiety, przybliżyłby dramatycznie dłoń do serca (lub czoła) i udawałby teatralnie fizyczny ból. Szedł za właścicielką lokalu, posyłając olśniewające uśmiechy do Wendy, brakowało tylko flirciarskiego puszczenia oczka, ale na to zasłużyła tylko dzielna poszkodowana tego dnia, czyli jej pracodawczyni. Nie przysłuchiwał się zbytnio rozmowie, czekając jedynie na jej zakończenie, gotów zaświadczyć tożsamości i potwierdzić, na całe szczęście sprawa rozwiązała się nader prosto.

— Mam cię przełożyć przez kolano za takie słownictwo, młoda damo? — parsknął na jej przekleństwo z humorem, zamykając za nimi drzwi i odkładając pakunki na najbliższym miejscu, które wydawało się do tego odpowiednie. Rozejrzał się, ale mógł podsumować to tylko jako bardziej sterylną kuchnię. Nie znał się na sprzętach ani na pieczeniu, należał do tych mężczyzn, którzy umieją zrobić sobie co najwyżej jajecznicę i kawę, więc większość mikserów, uchwytów i narzędzi do przygotowywania fikuśnych ciast, jakie serwowano, przypominała mu raczej narzędzia tortur.

— Jest pani bezpieczna, więc udam się powoli w drogę — zaanonsował jeszcze, wyjmując z przepastnej kieszeni ostatnią paczuszkę, o której prawie zapomniał i dokładając ją do inwentarzu zakupionego przez nieszczęsna Norę. —  Oby obyło się bez dalszych niespodzianek.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#17
21.01.2024, 11:33  ✶  

Zeszło z niej wreszcie całe ciśnienie, które się zbierało przez ten poranek. Poczuła się bezpiecznie, trafiła do swojego azylu, gdzie będzie mogła się schować i nie będzie musiała już nikomu tłumaczyć z całego zajścia. Oczywiście o ile akurat dzisiaj ktoś z jej przyjaciół nie postanowi jej odwiedzić. Na całe szczęście większość z nich była zapracowana i ostatnio nie odwiedzała jej regularnie, był to chyba pierwszy moment, gdy się cieszyła z takiego obrotu spraw.

- Czyli stałam się złym bohaterem, tego się nie spodziewałam pani Longbottom, dla sprostowania chętnie się z panem jeszcze spotkam tyle, że w swojej naturalnej postaci. - Znali się z wujkiem od tylu lat, że jakoś przyzwyczaiła się do tego, że jest zawsze gdzieś obok. Dzieliła ich dosyć mała różnica wieku, jak na to, że był czyimś wujkiem i tak naprawdę został skazany na ich towarzystwo już bardzo dawno temu, kiedy byli małymi bombelkami, tyle, że czas płynął no i nieco się to wszystko rozeszło, dzieci dorosły, a dorośli dorośli jeszcze trochę bardziej, chociaż teraz zacierały się pewne granice, to nieco utrudniało relacje, bowiem zawsze w pewien sposób będzie pozostawał dla niej tym starszym członkiem rodziny Longbottom, który pilnował, aby nie stała im się krzywda, kiedy wspinali się na drzewa.

- Chyba już jestem za duża na takie kary. - Jej wyobraźnia jednak zaczęła pracować i przed oczami miała widok Morpheusa, który próbował przełożyć ją przez kolano. Bardzo szybko starała się wyprzeć te myśli ze swojej głowy, bo to zdecydowanie nie było coś o czym chciała w tej chwili gdybać.

Kuchnia była sterylna, bo Figg bardzo przykładała wagę do czystości. Nie bez powodu Chłoszczyść było jej ulubionym zaklęciem, z którego nagminnie korzystała. Ordnung muss sein, szczególnie w miejscu takim jak kuchnia. Norka również postawiła torbę z zakupami na jednej z szafek, za chwilę zajmie się uzupełnianiem swojej spiżarni, która była dosyć spora, bo nie znajdowały się tam jedynie składniki cukiernicze, ale również te do eliksirów, które tworzyła po godzinach swojej pracy dla przyjaciół.

- Dziękuję za eskortę, to było naprawdę miłe, że tak się pan przejął moim losem. - Dodała jeszcze z uśmiechem, po czym skłoniła się w pas na pożegnanie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Morpheus Longbottom (2628), Nora Figg (3814)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa