• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[ Maj 1960 ] – You've created a monster

[ Maj 1960 ] – You've created a monster
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#1
21.01.2024, 18:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.02.2024, 13:01 przez Persephona Degenhardt.)  
Hades McKinnon & Persephona Degenhardt
Maj | W drodze do Londynu

Byłaś na niego wściekła, że znowu cię uśpił. Nie lubiłaś tracić kontroli, a  on sobie zbyt często rościł do niej prawo. Najpierw cię porwał, potem przeleciał jak burą sukę, próbował na tobie wymusić posłuszeństwo, ale na to musiał naprawdę popracować, a nie żądać sobie. Łaskawie dał ci ubrania, więc w pociągu mogłaś godnie i dumnie siedzieć przy oknie i wpatrywać się w obraz za nim. Było ciemno, jechaliście praktycznie cały dzień, śniadania nie zjadłaś, a obiadu nie było, bo w pociągach dawali jedynie obiadokolacje. Byłaś okropnie głodna i słychać było to w twoim brzuchu, który co jakiś czas nieprzyjemnie zaburczał. Nie patrzyłaś na niego, chciałaś go ukarać pieprzonym milczeniem. Twoje serce jednak biło szybciej na myśl, że jeszcze dwie godziny i będziecie w Londynie, czułaś jak robiło ci się słabo, bo nie wiedziałaś, co cię tam czeka. Nie wiedziałaś też, dlaczego cię porwał, jaki miał w tym cel? Nie chciał ci wyjaśnić tej sytuacji.

Byłaś za, ale jednocześnie podniecona, bo w końcu zobaczysz znowu Londyn, który ci się tak bardzo podobał, bo nie było tu Otto. Miałaś ochotę zwiać mu przy byle okazji, a wtedy udać się szybko do Stanleya. Nie wiedziałaś, gdzie mieszkał, ale chyba nie było tak trudno odnaleźć tam człowieka, nie? Borginowie byli raczej znani wśród magicznej społeczności. Do przedziału weszła kobieta z wózkiem pełnym pachnącego jedzenia. Czułaś tam zapach zupy i gulaszu, którego na pewno nie tkniesz, ale zupę z pomidorów? Albo jakąś kanapkę z serem? Poczułaś jak w buzi zbiera ci się ślinka, jak brzuch jeszcze bardziej domagał się jedzenia. Dopadł cię też zapach herbaty i kawy, tego też byś się napiła. Kobieta uśmiechnęła się do ciebie ciepło, bo słyszała odgłosy twojego brzucha.

– Panienka głodna, co? Mąż zamówi coś panience, a nie tak ją głodzi – zarechotała w sposób ciepły i życzliwy, a ty poczułaś jak złość ci się zbiera w głowie. Nic nie mogłaś jednak na to poradzić, bo nie miałaś się w końcu odzywać, tak?

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#2
22.01.2024, 22:26  ✶  
Persephona była na mnie wściekła, a przy okazji również siedziała milcząca, więc mi humor dopisywał szampański. Uśmiechałem się nawet z satysfakcją, co nie było dla mnie raczej normą, bo przecież byłem taki duży, męski i poważny, że jakieś ciepłe uczucia, słoneczne i inne takie, to nie pod moim adresem. Szczególnie że z reguły też chodziłem wkurwiony albo podirytowany, więc też nie miało co mi tego słońca rozświetlać na mordzie, a teraz nie dość, że mieliśmy piękne lato, teraz już bez groźby sztormów, bo byliśmy na lądzie, to jeszcze porwałem dziewczynę, co to jednak wiedziała, co to znaczy być posłuszną swojemu oprawcy, hihi. Fajnie.
Moja radość nie trwała długo - tak bywało. Zająłem się czytaniem lektury na temat wiedzy tajemnej dla nadętych kurwiszonów w garniakach, czyli dla kogoś takiego jak ja w przyszłości. Była opisana teoria, którą właściwie już znałem, więc jakoś szczególnie mnie to nie porywało, ale było lepszą ewentualnością niż wpatrywanie się w Persephonę. Nie powiedziała mi, jaki rdzeń miała jej różdżka ani czy para się magią bezróżdżkową, więc zakładałem najgorsze, choć przy tym zakładaniu najgorszego, dziwiłem się, czemu wciąż żyłem. Cóż, może jednak nie była taka zua i mhroczna, na jaką się kreowała? Hę?
Cóż, najwyraźniej zamiast lektury, to ja jednak miałem życiowe rozkminy, więc nie dziwić się, że się nie uśmiechałem. Bynajmniej nie do czasu, póki mi ślinka nie napłynęła ze względu na bajecznie aromatyczny zapach gulaszu. Zdecydowanie się ożywiłem, szczególnie że baba od jedzenia wzięła nas za małżeństwo. Zabawnie. I doskonale!
Uśmiechnąłem się przymilnie, bo to jednak była kobieta, co miała we władaniu jedzenie, więc trzeba było być miłym.
- Poproszę gulaszu, podwójną porcję gulaszu - odparłem bez ogródek, bo to i tak już było wypisane w moich gwiazdach, że się nażrę na samą noc, a potem będę wzdychał z przeżarcia. Ale będę szczęśliwy. Zawsze byłem szczęśliwy, kiedy byłem najedzony, więc... może też panienka Degenhardt miała się rozpromienić, kiedy w końcu zamoczy w czymś usta? Jeszcze mi tu padnie biedna, a przecież ja brutalem nie byłem, no nie?
- A moja droga małżonka niech sama wybierze, na co ma ochotę - stwierdziłem anielsko wręcz, wpatrując się w Persephonę swoimi jakże roziskrzonymi (rozbawieniem, ale to szczegół), jasnozielonymi niczym nieobsrana łąka, oczkami.
- Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się takiego upału... Czy ma pani w menu napoje na ochłodę? Ukochałbym, oczywiście za przyzwoleniem żony, rączki całował - odparłem do babeczki zaraz po zamówieniu przez Persephonę jedzenia. Nie chciałem by dziewusze zachciało się wrzeszczeć albo chociażby na mnie narzekać. - Dwa razy bym prosił. Dla mnie i mojej ukochanej Persephonki - stwierdziłem, odkładając książkę na bok i szykując na stoliku miejsce pod gulasz. Będę jadł, będę jadł, będę jadł!
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#3
30.01.2024, 19:56  ✶  

Irytowało cię to jak się uśmiechał, miałaś ochotę zdrapać mu go z twarzy, rozszarpać ją na kawałki, patrzeć jak krwawi i cierpi, a nie się w ten sposób uśmiecha. Próbowałaś go ignorować, ale nie byłaś w stanie. Zagryzałaś wargę, wbijałaś ostre paznokcie w uda, aby odczuwać ból i na tym skupić swoją uwagę. Nie byłaś jednak w stanie, bo twoje myśli wracały ciągle do tych rozmów, do jego dotyku, do jego silnych dłoni, do tego jak próbował tobą poniewierać w tamtej łazience. Do swoich słabych łez, których na szczęście mu nie pokazałaś.

Denerwowało cię to, że ta kobieta nazwała cię jego żoną, go twoim mężem, ale w twojej głowie zapaliła się lampka w kolorze czystego chaosu. Jak wkurwić Hadesa Mckinnona? Czekałaś tylko na moment, w którym powie ci, że możesz sama wybrać. On już był myślami w tym wstrętnym gulaszu, a ty byłaś myślami w diabolicznym planie. Uśmiechnęłaś się do niego zjadliwie i podeszłaś do kobiety, aby przyjrzeć się temu, co miała na wózku. Zrobiłaś przestraszoną minę, udawałaś, że drżą ci ręce, zgarbiłaś się nawet i z udawanym przestrachem, którego kobieta nie była w stanie wyczuć podeszłaś do niej blisko, aby pochylić się do zupy. Byłaś już na korytarzu, blisko kobiety, blisko wózka, Hades już dawno dostał swój gulasz, a twoja głowa kipiała drwiną.

– Co to za zupa? – zapytałaś, gdy Hades zajmował się już gulaszem.

– Oh, kochanieńka krem z pomidorów. A może zechcesz gulaszu taka chudzinka z ciebie – zaświergotała, a wtedy ty złapałaś ją mocno za nadgarstek, spojrzałaś w oczy z wymalowanym strachem.

– Niech mi pani pomoże, on nie jest moim mężem, on mnie porwał – wyszeptałaś, ale prawdopodobnie Hades wszystko słyszał, bo przestrzeń między wami była niewielka. Schowałaś się za kobietą próbując wycofać się w głąb korytarza.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#4
30.01.2024, 22:18  ✶  
Nie grzeszyłem nadmiarem roztropności, ale młody byłem, może trochę głupi i zbyt ufny... Bynajmniej zbyt bardzo wierzyłem w niezbyt skomplikowane powodzenie (nie)planu, którego na dobrą sprawę nie miałem. Nie wiem, skąd mi się to brało. Szaleństwo miłości czy po prostu Ambroska wywróżyła mi, że ten kurwiszon Hades McKinnon to jednak pod szczęśliwą gwiazdą urodzony był...? Cóż, niezależnie od powodów, nie sądziłem, że Persephone będzie się chciało zaprzątać głowę mugolkom. To nie poniżej jej godności...? Albo coś.
Cóż, przerwałem pałaszowanie gulaszu tylko na moment, żeby kobieta serio za bardzo nie przejęła się tą jej amatorską grą aktorską. Persephonka chyba nie uważała, że ona to łyknie, a jeśli ona, to i wszyscy w pociągu...? Ja tu sobie spokojnie siedziałem (zresztą wraz z nią) większość podróży, ja się nawet uśmiechałem i byłem bardzo milutki, a tu takie oskarżenia. Prychnąłem sobie, mało co nie opluwszy się zupą.
- Zdajesz sobie sprawę, że pani nie zna szwedzkiego poczucia humoru...? I przez takie zabawy, to ja mogę mieć poważne problemy? - zapytałem nader spokojnie swoją drogą małżonkę, po czym pokręciłem głową.
- Niech jej pani nie słucha! Przyjechała ze mną ze Szwecji, pierwszy raz dziewczyna w Anglii... A my tu prości ludzie, Persephonko! I przede wszystkim mamy swoje, specyficzne poczucie humoru. Z czasem go poznasz - stwierdziłem rozbawiony, wskazując trzymaną łyżką na gulasz. - Bardzo dobry ten gulasz. Pani to przygotowywała...? - zapytałem dla zagadywania kobieciny, odwracania jej uwagi od Degenhardt. Na dobrą sprawę, nie miałem pojęcia, w jaki sposób wyglądał podział obowiązków w obsłudze pociągu. Pani to raczej gotowe żarcie roznosiła, ale to zawsze też jakiś komplement dla kucharza. Co prawda, byłem głodny, więc w tej chwili wszystko byłoby dla mnie najdoskonalsze, ale akurat miałem gulasz przed sobą, więc gulasz był najdoskonalszy.
- Per-se-pho-nko! Chodź tu, zjedz coś w końcu, bo zasłabniesz... Nie jadłaś od czasu podróży statkiem - zauważyłem takim tonem, jak gdybym serio był troskliwym małżonkiem. Heh, może jednak nadawałem się do życia w partnerstwie??? Pewnie tak, gdybym tylko miał szansę to wypróbować. Niestety, Otto mnie w tym nie wspomagał, a na domiar złego, aktualnie to raczej mnie tylko jeszcze bardziej znienawidzi. Nie dość, że porwałem jego ukochaną, najmłodsza siostrę, to jeszcze ją przerobiłem. Ale tylko raz. Więcej nie zamierzałem. - Wolisz zupę czy gulasz? Zabierasz pani tylko czas, a jest w pracy - zauważyłem, nieco ją pospieszając, bo właśnie chciałem wrócić do konsumpcji mojego jedzonka. Popijałem chłodnym napojem, który udało mi się otrzymać od pani z obsługi.
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#5
15.02.2024, 22:35  ✶  

Pił z ciebie i z tej biednej mugolki, ale nie zamierzałaś mu odpuścić. Wiedziałaś, że on sobie poradzi z tą kobietą, ale chciałaś mu pokazać, że nie powinien cię bagatelizować, że nie powinien nikogo bagatelizować. Chciałaś, aby zwrócił na ciebie uwagę, aby miał do ciebie respekt, abyś była w jego oczach potężna. Nie przerwałaś swojej gry. Mugolka spojrzała na ciebie z lekkim zmartwieniem, a na Hadesa z przestrachem. Czy mu uwierzyła? Nie byłaś pewna, ale miała wątpliwości. W końcu kto żartuje z tego, że został porwany, kto wygląda na tak wystraszonego jak ty?

– Niech mi pani uwierzy. Nie jestem jego żoną, proszę zobaczyć – odsłoniłaś swoją szyję, na której były widoczne paskudne siniaki – Niech mnie pani przed nim obroni – błagałaś żałośnie cofając się w głąb korytarza, a gdy byłaś już na tyle w odpowiedniej przestrzeni zaczęłaś się bardziej cofać. W głowie już płonął ci widok Hadesa za kratami mugolskiego więzienia. Wizja ta była niechybnie fałszywa, bo zapewne wymaże pamięć mugolom, ale ty będziesz miała przednią zabawę, gdy na kilka chwil usunie mu się grunt pod nogami.

W końcu odwróciłaś się i zaczęłaś uciekać z dala od waszego przedziału. Czy zacznie cię gonić? Musiał, bo słyszałaś, że niedługo pociąg się zatrzyma na jakiejś stacji, a wtedy on może mieć problemy w złapaniu ciebie. Uśmiech pojawił się na kilka chwil na twojej twarzy, a potem wpadłaś na konduktora, który wyłonił się z jednego z przedziału. Złapałaś go za ramiona, spojrzałaś mu przestraszona w oczy i zaczęłaś chaotycznie opowiadać mu o Hadesie, który cię porwał, który cię więził, który cię pobił, który cię skrzywdził, zabrał z domu, tak kochanego, tak wspaniałego, wywiózł w obce miejsce i nie wiesz co masz robić. Błagałaś go o schronienie.

Kobieta, która została z Hadesem spojrzała na oddalającą się Persephone. Chyba jej uwierzyła. Była taka biedna i wystraszona. Mugolka zatarasowała nawet Hadesowi wyjście z przedziału jeśli ten próbował pobiec za dziewczyną. Podniosła alarm, krzyczała, że tu przestępca, że to porywacz. Co teraz uczynisz drogi Hadesie? Porusz piekło, aby złapać swój uciekający kwiat.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#6
16.02.2024, 22:11  ✶  
Nie byłem z siebie dumny, że narobiłem jej sińców, ale sama tego chciała, sama prowokowała, krzyczała, że chce więcej, a mnie, kurwa, poniosło. Ten jeden, ostatni raz. Już kolejnych takich fanaberii nie miało być i to ewidentnie nie tak bardzo z moich własnych obietnic, ale z powodu jebanego faktu, że mnie kurwa zamkną w ciemnym Azkabanie i zgniję tam sobie w samotności. Bez Otto, Persephony ani nikogo innego. A to wszystko w nagrodę za rozpętanie drobnej Trzeciej Wojny Światowej w mugolskim pociągu. Suka.
Nie powinna była tego wykorzystywać. Sama chciała. Sama lubiła się rżnąć jak suka, a teraz co...? Nagle biedna, zbita, zrozpaczona. Nie podobało mi się to totalnie, a na domiar złego zmuszało mnie to, cała ta popieprzona akcja, do przerwania konsumpcji gulaszu, a to dopiero było skurwysyńskie w tym wszystkim najbardziej. Uwielbiałem jeść, a byłem głodny. Byłem śmiertelnie poważnie głodny.
Ja próbowałem być miły i uśmiechnięty, zrelaksowany i kochany. Może nawet chciałem jej zrekompensować krzywdy wyrządzone w trakcie... tego czegoś, co usunęliśmy z pamięci? Przynajmniej próbowaliśmy usunąć, ja próbowałem, ale jakoś się nie dało, a ona... Awrr. Ja być zgubiony. Czerwień wściekłości zalewała mój umysł. Myśl, że mogłem ją usunąć, wibrowała natrętnie. Czemu, na cholerę, tego nie zrobiłem???
Rzuciłem łyżką w talerz. Jebane baby. Była jeszcze bardziej nieznośna niż Ambrosia.
- MYŚLISZ, ŻE CO CI TO KURWA JEBANA MAĆ DA!? KARMISZ ICH ŻAŁOSNYM FAŁSZEM - warknąłem, nie wiedząc na dobrą sprawę, czy słyszała, nie wiedziałem jak daleko uciekła. Uwiodła mnie, a teraz zgrywała ofiarę. To ja tu byłem ofiarą, a ona po prostu dostała złoty bilet i sobie pogrywała księżniczka. Powinna być mi wdzięczna, że zabrałem ją z tej szwedzkiej, zapadłej dziury.
- WYPIERDALAJ, KOBIETO! CHCIAŁEM BYĆ MIŁY, ALE TAK SIĘ NIE DA! - stwierdziłem, popychając ten jej żałosny wózek, ją samą, jak gdyby była natrętną muchą. - STÓJ ALBO SKOŃCZYSZ MARNIE I CI LUDZIE TEŻ SKOŃCZĄ MARNIE, POMAGAJĄC CI - zacząłem mówić po szwedzku by zebrane grono za bardzo nie wnikało, o co mi chodziło. To były sprawy pomiędzy mną a Persephoną i takimi pozostaną. Skończę z nią tak jak zacząłem. Bez pomyślunku, w gładki, prosty sposób. Nie będzie mi psuła spokoju, reputacji i zupy.
Puściłem się biegiem niczym wściekły doberman. Taki ze wścieklizną serio. Pewnie gdybym oglądał siebie z boku, to bym sobie pomyślał, ale idiota żałosny biegnie za tą debilką, ale właśnie to ja byłem tym idiotą i debilem, i zjebem, i wszystkim, co cholernie złe i pojebane.
Złapałem ją za ramię i pociągnąłem do siebie, wyrywając ją z towarzystwa konduktora. Potrząsnąłem nią niczym szmacianą lalką.
- Chcesz wrócić do jebanej Szwecji czy już ci wszystko jedno!? - zapytałem ją, bo nie wiedziałem, co też odpierdalała. Teraz to na dobrą sprawę mogłem ją wysłać do tej Szwecji w puszkach. Przemielę ją na gładką maź, przyprawię jakimś paskudnym cholerstwem i na eksport. - Wkurwiasz mnie. To nie fair, że wyciągasz na światło to, co miało być zapomniane! Co to za zagrywki?! Wpierw mnie zmuszasz do znęcania się nad sobą, a teraz kot ogonem, ogonem kota odstawiasz?! - pytałem sam nie wiem po co, bo w głowie i tak miałem jedno i to jedno miało w niej pozostać. Choć kiedy tak wpatrywałem się w te jej zapłakane, przerażone oczy, to jednak... Nie, chuja tam! Nic tam nie było. Jebana pustka w moim sercu.
Złapałem ją za policzki dłonią i ścisnąłem mocno by nie była już taka atrakcyjna. Wstrętna, zapłakana zdzira - tym była.
- Co ty w ogóle chcesz osiągnąć?! Wrócić, zostać... zginąć marnie, hę? - dodałem, bo chciałem się tylko upewnić. Ewidentnie zmierzała ku temu ostatniemu. Obserwowałem jej oczy, to lewe, to prawe, zastanawiając się, w czym była rzecz, bo przecież nie byłem taki zły i podły, ale może jednak nie można mnie było lubić? Może właśnie dlatego Otto zerwał kontakt? Padalec jebany kolejny. Wszyscy byli siebie warci, ci Degenhardtowie.
Cóż, nie czekałem jednak na odpowiedź, bo ten typ się coś sapał. Popchnąłem ją na najbliższą przeszkloną ścianę by zrobić miejsce dla swojego prawego sierpowego. Zobaczmy, czy typ straci przytomność od tego grzmotnięcia?

Rzucam na AF w ramach prawego sierpowego dla Pana konduktora
Rzut PO 1d100 - 43
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hades McKinnon (1522), Persephona Degenhardt (964)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa