Byliście rozbitkami na złocistym morzu, a waszym jedynym punktem zaczepienia był stóg siana. Żadna inkantacja nie działała, natomiast różdżki zdawały się odmówić wam posłuszeństwa. Mimo całej osobliwości sytuacji czuliście łagodność i beztroskość, przede wszystkim jednak bezpieczeństwo, jakie odnajdywaliście w ramionach opiekunów jako dzieci - lub odnaleźć chcieliście.
W pszenicy pojawiła się mała szara plamka. Najpierw ledwo dostrzegalna, jednak kiedy podeszła bliżej, zorientowaliście się, że to kobieta. W dłoni miała sierp, a odziana była w prostą popielatą koszulę wpuszczoną w równie popielatą spódnicę, które ciężko było dopasować do konkretnej epoki historycznej. Miodowe włosy upięła w niski kok, nadający jej ostrym rysom dodatkowej dojrzałości i powagi, kontrastującej z jej pełnym miłości spojrzeniem i wyrozumiałym uśmiechem na ustach. Jednak tym, co najbardziej zwracało uwagę, było to, że kobieta była brzemienna.
— Nareszcie zbudziliście się, moje Dzieci — oznajmiła z radością w głosie — Pomożecie mi wiązać zboże w snopki.
@Leviathan Rowle @Septima Ollivander @Murtagh Macmillan