• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[20.03.1972] Persephone i Seraphina | Kasyno "Mirage"

[20.03.1972] Persephone i Seraphina | Kasyno "Mirage"
Gambit Królowej
I'm not calling you a liar, just don't lie to me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Elegancka i wysublimowana panna, która zręcznie przemyka przez ulice, ubrana w biel, która stała się niemal jej symbolem (ewentualnie okraszona czerwonymi dodatkami). Czasami znajduje się w miejscach, gdzie przebywać kobietom z dobrego domu nie wypada, ale Prewettci nigdy nie mieli zbyt wielu poszanowania dla zasad i konwenansów. Przeciętnego wzrostu (160 cm) pachnąca drzewem sandałowym i lawendą. Długie, rude włosy chętnie spina w kunsztowne fryzury.

Seraphina Prewett
#1
12.11.2022, 02:01  ✶  

20.03.1972
Persephone i Seraphina
Kasyno "Mirage"


Musiała zaprosić tutaj Persephone, dać jej mały przedsmak tego, co miało czekać ją następnego dnia, jeżeli miałaby się pojawić tutaj na oficjalne już zaproszenie. A w zasadzie zapraszać jej nie musiała, bo kobieta wiedziała że była tutaj widziana mile, o każdej porze dnia i nocy. Teraz jednak księżyc blado połyskiwał zza chmur i nie miała już nawet pojęcia, która dokładnie jest godzina, dość szybko gubiąc rachubę gdy w ruch poszedł zwitek papieru wraz z jego dość podejrzaną zawartością, a do tego dodatkowa butelka alkoholu. Oczywiście, picie w mieszkaniu wydawało jej się zbyt smętne, wolała o wiele bardziej zejść już do przygotowanego na jutrzejsze wydarzenie kasyna. Sprawiało istotnie dość ponętne wrażenie, gdy oprócz zwykłych marmurów i delikatnych świateł dodano wystroje takie jak fontanny zmieniające kolor wody czy ozdoby z pięknych, wielkich piór które pasować miały do cyrkowego występu który odbyć miał się na otwarcie.
Podejrzewała, że jej towarzyszka również zjawi się na miejscu, głównie dlatego, że wiele ważnych osób miało zawitać do tego miejsca. Lubiła obserwować te dyskretne bądź mniej bardziej oczywiste spojrzenia, to, co wydawało jej się tak powiązane z Persephone. Niezwykle ją to bawiło, w sposób taki, jak człowiek mógł zapewniać sobie co jakiś czas rozrywkę sięgając do puzzli. Nigdy jej jednak nie przeszkadzało, zwłaszcza gdy sama podsuwała jej co ciekawsze kąski informacji albo wskazywała luźną nitkę informacji za która można była podążyć. Czy to zależało od tego, że po prostu lubiła dokładać swoje drobne bierki które mogły coś namieszać w tej ogólnej grze, czy po prostu lubiła te wieczory pełne wina, dobrej zabawy i jeszcze lepszych nocy, gdy ciemne włosy rozlewały się na białej satynie w zupełnie zgoła inny sposób.
Teraz też ciekawa była, czy zaproszenie spotka się z odpowiedzią, wiedząc, że nie było to nic dziwnego. Czy może jednak jej towarzyszka będzie chciała dowiedzieć się czegoś ciekawego, nowego, czy może skończy się na rozmowie, czy może z goła w inny sposób umilą sobie czas? To nie zależało już od niej, ale na wszystko była całkiem otwarta, siedząc w koszuli nocnej która już dawno zjechała z jej ramion, zatrzymując się gdzieś na środku jej talii. O tej godzinie nie było już nikogo, gdy było tak późno, że wszyscy już poszli, i tak wcześnie, że nikt z obsługi nie zjawiał się aby zająć się kasynem.
Przygotowała nawet owoce granatu na to spotkanie, trzymając je na krawędzi fontanny i mając nadzieję, że ten drobny szczegół spodoba jej się i będzie zwracać na niego uwagę. Leniwie otworzyła swoje oczy, pozwalając aby jej włosy jeszcze bardziej przesunęły się, dotykając już ziemi, a gdy dojrzała znajomą twarz, z uśmiechem wyciągając zapalony papieros. Czy to zwykły tytoń czy jednak coś innego? Tego Persephone mogła dowiedzieć się jedynie w momencie gdyby jednak sięgnęła po ofertę zapalenia tego wraz z Seraphinę.
- Powiedz mi, wyrwałam cię z ważnych obowiązków? – Przyjrzała jej się z zainteresowaniem, pociągając łyk z butelki rieslinga. – Jak się podoba? – Machnięciem dłoni pokazała kasyno. – Dużo ważnych ludzi jutro, z dużą ilością pieniędzy do wydania.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Persephone Mulciber
#2
23.11.2022, 22:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.11.2022, 00:16 przez Persephone Mulciber.)  
Dziś czerwień jej ust miała bardziej brudny kolor. Za postawionym kołnierzem długiego płaszcza kryła uśmiech koloru ceglanego. Wystarczyło tylko przejść przez ulicę, przedrzeć się przez las wyszlifowanych krokami kocich łbów. Minęło ją eleganckie auto, za którym obejrzała się niechętnie, a później odprowadziła go zamyślonym wzrokiem.

Otworzyła drzwi zaklęciem. Czuła się tu bardzo wygodnie, mury Mirage znały ją przecież coraz lepiej. A sama właścicielka, cóż, była pewna, że Seraphina nie będzie o to długo zła. Być może już wiedziała o jej obecności, kiedy młoda wdówka obsłużyła się w szatni, jakby to miejsce było jej domem.

W hallu przystanęła, przejrzała się w dużym lustrze. Miała na sobie elegancką sukienkę, która zasłaniała jej szyję, łącząc kilka płatów materiału w niby zespolone ze sobą i zawinięte na kołnierzu liście kwiatów. Było to jednak widać lepiej z bliska i przy odrobinie zastanowienia, były to bowiem jedynie wykończenia szwów. Sukienka sięgała długością do kolan, może nawet nieco dalej. To mogło coś oznaczać. Gry jakie ze sobą prowadziły polegały na domysłach. Na milczeniu w momentach, kiedy powinno się mówić, bo słowa były niepotrzebne i dla nich oczywiste.

- Mogłabym zapytać o to samo. – W kącikach ust kobiety z odbicia pojawił się uśmiech. Przebiegły i cichy. Nie odwróciła wzroku od własnej sylwetki jeszcze przez moment. Po chwili po prostu, delikatnym ruchem głowy zerknęła w kierunku, z którego dobiegał znajomy głos.

- Nie wyrwałaś mnie z ważnych obowiązków. – zreflektowała się prostym zapewnieniem. Podeszła do Seraphiny na odległość kilku kroków. Położyła torebkę na jednym z wolnych miejsc. Zanim Prewett otworzyła oczy, Persephona dotknęła jej ramienia zewnętrzną stroną dłoni. Owinęła sobie ramiączko jej koszuli nocnej wokół wskazującego palca.

- Jesteś pewna, że to nadal kasyno? – Wypuściła ramiączko, odsunęła dłoń od jej skóry i pozwoliła sobie przejąć to, cokolwiek przed chwilą Seraphina miała w ustach. – Chciałabyś, żebym ci w czymś pomogła? – zapytała. – Z gośćmi. – dodała, siadając naprzeciw Seraphiny. 

Persephone miała dar wyciągania informacji od ludzi nie tylko za sprawą widmowidzenia. W takich miejscach jak to, często spotykały się osoby, które miały ze sobą bardzo dziwną przeszłość. Uwielbiała rozwiązywać takie układanki. Nie na darmo, oczywiście.


Downy sins of streetlight fancies
Chase the costumes she shall wear
Ermine furs adorn the imperious
Severin, severin awaits you there


*
Gambit Królowej
I'm not calling you a liar, just don't lie to me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Elegancka i wysublimowana panna, która zręcznie przemyka przez ulice, ubrana w biel, która stała się niemal jej symbolem (ewentualnie okraszona czerwonymi dodatkami). Czasami znajduje się w miejscach, gdzie przebywać kobietom z dobrego domu nie wypada, ale Prewettci nigdy nie mieli zbyt wielu poszanowania dla zasad i konwenansów. Przeciętnego wzrostu (160 cm) pachnąca drzewem sandałowym i lawendą. Długie, rude włosy chętnie spina w kunsztowne fryzury.

Seraphina Prewett
#3
25.11.2022, 02:54  ✶  
Obserwowała swojego nowego gościa spod półprzymkniętych powiek, rozważając, jak to możliwe, że Persephone potrafiła tak samo zwinnie poruszać się w przestrzeni, jakby była w niej główną bohaterką, a jednocześnie wtapiać się w tłum. Oczywiście, nigdy nie miała nic przeciwko temu, aby jej towarzyszka po tej przestrzeni poruszała się tak, jak chciała, dając jej wolną dłoń, tym bardziej, jeżeli były tutaj same. Co prawda mogła ją jeszcze zabrać do mieszkania na górze, ale nie zobaczyłaby tych wszystkich dekoracji. A może po prostu chciała posadzić ją na białych, lśniących piórach, zamiast na śnieżnej, błyszczącej w półmroku satynie.
Niczym rudy kot, wpatrujący się z zainteresowaniem w zbliżającego się w jej stronę kanarka, Seraphina przypatrywała się podchodzącej ku niej bliżej kobiecie, której sylwetka wyłaniała się powoli w ciemności. Chociaż Persephone kanarka mogła przypominać jedynie dla tych, którzy przypatrywali się jej powierzchniowości, bo pod fasadą piękna dającego komfort kryło się piękno niebezpieczne, drapieżne, a jednocześnie tak subtelne że nie sposób było mu się oprzeć. Wiedziała przecież, że sama wciągnąć się w nie dawała, lecz komu to miało przeszkadzać, gdy tonąć w tym było tak rozkosznie słodko, raz za razem.
- Oh, moja droga, miałabym szczerą nadzieję, że poprzeszkadzasz mi o wiele więcej razy. Twoje rozproszenia są niezwykle skuteczne i ekscytujące. – Uśmiechnęła się lekko, wsuwając jeszcze na chwilę używkę między usta aby pociągnąć jeszcze raz aby zaraz jednak upić łyk alkoholu.
Wysunęła dłoń by złapać Persephone, ostrożnie acz stanowczo pociągając ją w swoim kierunku i kierując jej ciałem tak, by usadzić ją na sobie, tuż na przedzie kolan, z nogami otaczającymi jej własną sylwetkę. Bariera bliskości została przełamana, chociaż Seraphina nie przesunęła dalej swojej towarzyszki, pozwalając jej swobodnie poruszać się jak tylko chciała i sięgać gdzie tylko mogła, a także w każdej chwili uciec z tej pozycji jeżeli potrzebowała więcej miejsca. Chociaż panna Prewett nie miała problemów z przesuwaniem granicy i działaniem, gdy miała na to ochotę, cudze wyznaczniki zdecydowanie szanowała.
- Momentami jednak bardziej scena, czasem labirynt, a czasem, mam wrażenie, walka dwóch kogutów. – Oh, ileż to razy widziała błyszczące oczy mężczyzn, wpatrzone nie w karty ale swoją partnerkę, tak aby zaimponować im zlepkiem kard które ledwie trzymały się kupy. Ale gdy los się do nich uśmiechnął, triumf w ich oczach wydawał się pokazywać, jak czują się królami sytuacji. Trochę ich rozumiała, bo w tym właśnie była radość, gardy jednak nie powinni opuszczać.
- Mam gości którzy powinni cię zainteresować, jeżeli byś chciała przy nich pomóc. – Dobrze wiedziała, że nie chodzi tu dobroć serca, ale czy kogoś doprawdy to krzywdziło? Pewnie tak, ale dopóki nie była to ona, to bardziej jednak bawiło ją podsuwanie tropów i informacji. I celów, cokolwiek tam z nimi nie robiła. Było to przyjemne, pozwalało namieszać i jeżeli jej towarzyszka zyskiwała na tym coś, w co Seraphina absolutnie nie wnikała, dostrzec można było w tym układzie jedynie korzyści – ale nie jedyne które z tego płynęły.
- Na przykład mamy Clemensa Ponda, towarzysza sekretarki Wylana Carrowa, który, jak mi wiadomo, nie ma nic przeciwko dodatkowemu damskiemu towarzystwu. Jest również najbliższy współpracownik Maxwelal Cattermole’a, który przejawiał wielką słabość do naszego wina. Myślisz, że znajdziesz tam kogoś dla siebie, czy jednak wolałabyś posłuchać dalej o liście gości? – Uśmiechnęła się, chociaż nie mogła powiedzieć, czy dostrzega to jakkolwiek, ale znająca ją Persephone bardzo dobrze wiedziała, że wcale tak szybko nie zdradzała jej wszystkiego, co oczywiste.
Zawinięte w bibułkę zioła rozżarzyły się, gdy Mulciber zaciągnęła się nimi, a chociaż znała już ten smak, pojawiały się tam jakieś nieznane nuty nadające temu świeżości. Nie trzeba jednak było długiego oczekiwania aby efekt zaczął się pojawiać i fala przyjemności zaczęła rozlewać się po ciele Persephone, a krew buzować w jej żyłach tak, że mimo chłodniejszego wieczora i przestrzeni, w której ciepła nie szło czuć zbytnio, nie marzła a przynajmniej tego nie odczuwała.
- A skoro mowa o świętowaniu, jest jedna bardzo ważna ku temu okazja. Wszystkiego najlepszego, moja lisico. – Spryt i zwinność, to wszystko pasowało jej rozmówczyni. – Pierwszy prezent zaczęłaś już powoli rozpakowywać. – Spojrzenie uciekło w stronę jej ramiączka, szybko jednak wróciła nim w stronę ciemnowłosej kobiety, podczas gdy jej dłoń wsunęła się pod materiał kwietnej sukienki, przesuwając ją wzdłuż delikatnej skóry aż jej cienkie palce nie spoczęły na jej pośladku.
- Ale drugi prezent, chociaż nie tak słodki jak ja, również będzie dość ciekawy. – Mrugnęła, odchylając głowę i spoglądając na to, czy Persephone wydawała się zainteresowana. I jeżeli tak, to którą opcją i czy nie obydwoma.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Persephone Mulciber (349), Seraphina Prewett (1237)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa