• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[Wiosna 1967] what if I'm living out past the edge?

[Wiosna 1967] what if I'm living out past the edge?
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#11
24.01.2024, 13:00  ✶  
Podobnie jak ten popielaty dym, w którym tonęła twarz Crowa, wizję Perseusa przyćmiewało bielmo pożądania; dzikiej pożogi, trawiącej jego wnętrzne, pragnienia, by zrzucić z siebie krępujące ruchy odzienie i poddać się oszałamiającej rozkoszy płynącej z bliskości drugiego człowieka, by dostroić się do drugiego ciała, pozwalać innym dłoniom wprawiać się w drganie. Mawiają, by ogień gasić ogniem, zatem Perseus nie pozostawał dłużny i rewanżował się pocałunkiem za pocałunek, dotykiem za dotyk. W ten nieśmiały, odrobinę pokraczny sposób chciał sprawić, by i on czerpał z tej chwili przyjemność. Było to całkiem nowe doświadczenie; zazwyczaj przecież wiedział co powinien zrobić, tymczasem przy Crowie czuł się taki wiotki i uległy. Jak trzcina kołysana na wietrze.

Pchnięty na łóżko nie chciał być całkowicie bierny, więc zajął się rozpinaniem guzików koszuli, jeden po drugim, powoli i ostrożnie, jakby wykonano je z materiału równie wykwintnego, co całe to wnętrze; w rzeczywistości jednak dłonie za bardzo mu drżały. Zsunął odzienie ze swych ramion, które zawisnęło żałośnie na nadgarstkach, podtrzymywane przez mankiety, z którymi nie był w stanie sobie poradzić. Pełne podziwu westchnienie wyrwało się z piersi Perseusa, gdy Crow zrzucił swoje ubrania.

— Zawiedziesz się, jeśli powiem, że nie ma w niej ani jednej czarnej plamy? — zapytał z łagodnym uśmiechem, podczas gdy jego spojrzenie bezwstydnie wędrowało po sylwetce Crowa; od hebanowych loków, w których pragnął zatopić palce, przez piękną twarz - seraficzną i demoniczną jednocześnie (ostrzegano go przecież, że diabeł nie miał rogów, ani kopyt, lecz przybierał postać najwspanialszego, najbardziej skrytego pragnienia)  - i niżej, na wypukłość obojczyków oraz silne ramiona, zatrzymał się na chwilę na jego tatuażu, jakby chciał zapytać, kim była czarna wiedźma, ale ostatecznie zrezygnował i ruszył dalej, przez mostek do pępka, na silne, żylaste dłonie mocujące się z klamrą i rysująca się pod nią wypukłość, na samą myśl o której czuł mrowienie w dole brzucha — Jest czerwona, ale nie… nie ordynarnie czerwona. Odcienie się na siebie nakładają, przebijają przez siebie, jakby walczyły o dominację. Teraz przewodzi szkarłat, metaliczny jak krew, ale jeszcze chwilę temu, kiedy mnie całowałeś, twoja aura przypominała tysiące rubinów skrzących się w popołudniowym słońcu.

Mógłbyś skłamać, że ci zależy, a ja bym ci uwierzył, chciał dodać, jednak ugryzł się w język. Zbyt dobrze szło mu oszukiwanie samego siebie, by teraz do tego kłamstwa głośno się przyznawać. A chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że przyjdzie mu zapłacić za nie straszliwą cenę - nad ranem, gdy obudzi się w zimnym, pustym łóżku i zda sobie sprawę, że wszystko, co przeżył poprzedniego wieczora było zaledwie mrzonką, pięknym snem dla zrozpaczonego, samotnego człowieka.

Sprawisz, abym choć na moment zapomniał, jak bardzo boli?

Niecierpliwość przejęła kontrolę nad Perseusem. Wyślizgnął się pod Crowa, uklęknął naprzeciwko niego na miękkim materacu i ostrożnie - jakby bał się jego reakcji - wyjął z spomiędzy jego warg papierosa, tylko po to, by obdarzyć go kolejnym pocałunkiem - nieco niezgrabnym, lecz pełnym zapalczywości, podczas gdy wolna dłoń powędrowała na jego kark. Dotyk zimnej dłoni i kontrastująca z nim miękkość ciepłych ust.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#12
10.02.2024, 09:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.02.2024, 09:24 przez The Edge.)  
Oczywiście, że mógłby powiedzieć o tym, że w obrazach Rembrandta czerń była jedynie kolejnym, skrajnym elementem skali czerwieni, ale o ile takie rzeczy mógłby powiedzieć do niego Flynn, Crow nie zrobiłby tego nigdy. Zignorował to pytanie. Uśmiechnął się tylko drwiąco i szorstko, tak jak to on potrafił, tłumiąc i zabijając tlące się w środku uczucia czyniące go czymś więcej niż człowiekiem, nadających mu ludzki kształt. On człowiekiem być do końca nie chciał - nie lubił być obnażony, drażniło go wystawianie na piedestał własnych słabości. Miłość do sztuki? I tak była niemalże nieistniejąca, więc zbudowałby wokół siebie koszmarnie mylną narrację. Analiza. Głęboka obserwacja otoczenia i wyciąganie wniosków - to była jego bajka. Ale taka, której fabułę szeptał tylko i wyłącznie sobie. Wszystkim innym oferował warstwę zewnętrzną.

Zimno i gorąco. Chłód odrzucającego spojrzenia, sarkastycznych docinków. Żar dotyku i odważnych słów, ale wplatanych jedynie tam, gdzie tym słowem można było coś osiągnąć, a mówiąc konkretniej - kogoś zdobyć. Wszystko to ubrane w czarne piórka wykreowanej lata temu persony - nigdy prawdziwego siebie. Nawet teraz, będąc odsłoniętym ze skrzydeł, w których się chronił przed natrętnymi spojrzeniami, wciąż grał w melodię bycia chodzącą tajemnicą.

- Że też mi się trafił poeta. - Black używał tak barwnego języka do opisu czegoś, co tak niewiele go interesowało. Strata czasu i powietrza, jak zresztą wszystko, czego nie lubił. - O lodzie też mi takie wierszyki napiszesz? - A może on po prostu nie zrozumiał swojej pozycji? Na tym łóżku, na wysokości zadania - Crow nie oczekiwał od niego pieszczot słowem - był głodny jego ciała. Tego kruchego ciała Perseusa, który oniemiał tak bardzo, że nie wiedział, co uczynić ze swoją głową, z rękoma, z resztą skruszałego siebie. Crow natomiast w kilku pierwszych ruchach zagarniających go do siebie, nie wiedział, jak się z czymś tak kruchym obejść, czymś tak ulotnym jak zamarznięta para na szkle - ale wtem przypomniał sobie jego ofiarność sprzed przyjścia do tego cholernego hotelu, poczuł na plecach dreszcz podniecenia i wplótł palce w jego włosy, żeby bezczelnie odkleić go od swoich ust i zmusić go do zjechania nimi niżej.

Jak można było czuć tak dużo i tak mocno, chociaż nie potrafiło się poczuć własnej wartości? Istniała pomiędzy nimi ta jedna, niewypowiedziana i nieznana nić porozumienia. U Perseusa objawiała się w odwracaniu wzroku, w niepewności drżących rąk. U Crowa - w milczeniu. Na temat siebie i swoich emocji. Znów chłód fasady - nigdy się przed nikim nie otworzył i nie otworzy. Ale jednocześnie był tak gorący - uzależniony od smaku obcego ciała, z gorącymi ustami, rozpalonymi smakiem prawdziwej potrzeby. Każde jego spojrzenie, głód w nim zawarty, każdy dotyk utrzymujący się na ciele o wiele za długo, aby go uznać za przypadek, a nie planowane działanie, każdy przypadkowy siniak, zadrapanie od zbyt łapczywego uścisku, kiedy drugie ciało próbowało się z niego wydostać, bo nie radziło sobie z tak dużą ilością bodźców - to wszystko było jego ogniem, kusiło do sprawdzenia, co kryło się pod spodem kaskady czarnych, gęstych rzęs, zaciśniętych kiedy dochodził. Brązowe, smutne oczy, w których dało się dostrzec odbicie siebie, ale i jego własny piorunujący smutek i samotność. Zakrył je powiekami, bo mówiły prawdę - że ta miłość na skórze Blacka, wypisana na niej potem i sunięciem opuszkami palców, to nie była opowieść tylko dla niego. Chłopak był śliczny, może nawet śliczniejszy niż widział to wcześniej, a może to wyłącznie zaczerwieniona twarz i jęki, kiedy go brał, wgniatając w to łóżko, rozmyły mu rzeczywistość, ale nic nigdy nie potrafiło zmienić tego, że piekielnie tęsknił za kimś innym.

Opadł plecami na pościel tuż obok i wziął dwa, głębokie wdechy. Dopiero po nich przyciągnął Perseusa do siebie i dał mu położyć głowę na swoim barku, obejmując go przy tym ramionami. I jak zawsze wydawało mu się to być o wiele bardziej intymne, niż cały wcześniejszy akt. Dlatego nie otwierał oczu, ani nie mówił nic. Czuł się mgliście. Nawiedzało go zbyt wiele nieoczekiwanych przemyśleń, jednych z tych, którymi nie lubił plamić sobie palców i naprawdę wolał, żeby tak zostało. Zabił je więc - zadarł jego podbródek do góry, żeby pocałować go raz jeszcze.

@Perseus Black


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#13
20.02.2024, 22:59  ✶  
Półprzytomny, na wpół oszalały z tęsknoty za bliskością drugiego człowieka, jątrzącej się wewnątrz niego niczym otwarta rana, Perseus być może nie potrafił do końca odnaleźć w tej sytuacji. Pragnął jedynie rozgrzanej skóry pod własnymi skostniałymi palcami i ramion, które zamkną go w swym uścisku, wilgotnych szlaków pocałunków zostawianych pomiędzy obcymi wzniesieniami miednicy, innego oddechu zaplątanego we własny. Nie chodziło tylko o seks, o zaspokojenie chuci z przypadkową osobą; nigdy szczególnie nie zależało mu na tym właśnie aspekcie. Pragnął czuć, nawet jeśli owo uczucie opierałoby się na kłamstwie, pragnął wyobrażać sobie, że kocha i jest kochany, że należy do kogoś, że łączy ich coś więcej niż alkohol krążący w żyłach i niechęć do spędzenia wieczoru samotnie. I przez kilka krótkich chwil, mierzonych w przepełnionych rozkoszą westchnieniach, Perseus przeżywał miłości, które nigdy nie miałyby szans na spełnienie poza ścianami jego sypialni.

— Właściwie... — wyszeptał tuż nad jego uchem, pieszcząc je swoim ciepłym oddechem, zanim poddał się jego dłoniom — ...to nie jestem poetą, tylko psychiatrą.

A później wszystko utonęło w alabastrze. Wszystko docierało do niego powoli, przytłumione, jakby od świata zewnętrznego oddzielała go ściana wody. Słyszał przyśpieszony oddech Crowa, czuł miękkość pościeli pod swoimi plecami - miał wrażenie, że się w nią zapada pod wpływem napierającego na niego ciężaru, że to hotelowe łóżko stanie się jego trumną, a jednocześnie w ciągu minionych miesięcy nigdy nie czuł się bardziej żywy - czuł żar bioder ocierających się o jego uda i to, jak płonęły mu policzki. Właściwie, to cała skóra Perseusa płonęła, żałosna i krucha, a domagając się więcej, i więcej, nie zważała na swe słabości. Jesteś piękny jak Lucyfer z obrazu Cabanela, chciał mu powiedzieć za każdym razem, gdy nieśmiało unosił się na łokciu, by przywrzeć do niego spragnionymi ustami. Kochał go, kochał bezpamiętnie, przez chwile, gdy ich oczy, te pełne niewypowiedzianego smutku się spotykały. I kochał go wtedy, gdy narastająca przyjemność wreszcie eskalowała, a sam opadł na poduszki; oszołomiony, wyczerpany, szczęśliwy.

Patrzył teraz na Crowa wyczekująco, na ciemne loki opadające na czoło i profil pogrążony w półmroku, na usta łapczywie wciągające powietrze i unoszącą się klatkę piersiową. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo się bał. Nie tego człowieka, choć zdrowy rozsądek - skutecznie zagłuszany czerwonym winem - już od jakiegoś czasu krzyczał, że zostawanie sam na sam z mężczyzną, który kilka dni temu pobił go i okradł nie jest dobrym pomysłem. Bał się, że Crow lada moment wstanie, ubierze się i wyjdzie, a Perseus będzie mógł jedynie patrzeć na jego plecy znikające za drzwiami. Lękał się samotnej nocy spędzonej w pościeli, która do rana nosić będzie zapach kochanka.

Ale Crow przyciągnął go do siebie i objął, tak lekko i naturalnie, jakby robili to od zawsze. Przylgnął więc do niego całym ciałem, złożył swój policzek w zagłębieniu między jego obojczykiem a szyją, a palce wolnej dłoni rozpoczęły wędrówkę po czarnym tuszu na jego torsie; badały kontury tatuaży, ostrożnie, delikatnie, jakby miał do czynienia z dziełem sztuki. W pewnym sensie tak właśnie o nim myślał i chciał mu nawet to powiedzieć, ale on uprzedził Blacka całując go w usta. Odwzajemnił jego gest, błagając przy tym w myślach wszystkie znane mu bóstwa, aby nie był to jeden z tych pożegnalnych pocałunków, po których ich drogi miały już nigdy się nie przeciąć.

— Zostań — poprosił cicho, na granicy szeptu; wciąż uległy słodkiemu rozedrganiu, które ogarnęło jego ciało przed kilkoma chwilami — Nie odchodź jeszcze.

Nie obchodziło już, jak żałośnie musiał wyglądać z tym błaganiem skrzącym się w ciemnych oczach. Nie chciał zostać znów sam i... zależało mu. Zawsze mu na nich zależało.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#14
09.03.2024, 20:12  ✶  
Słysząc słowo psychiatra... wyśmiał go. Zaśmiał się gorzko i nieodpowiednio, na krótki moment zabił ten klimat, ale nie dał samemu sobie za wygraną - nie dał też zniszczyć tej chwili samemu Perseusowi - zatkał jego usta własnymi, przygniatając go ciężarem swojego ciała.

Psychiatrzy powinni zajmować się cudzym zdrowiem psychicznym. Człowiek, jakiego spotkał w obskurnej alejce Nokturnu nie potrafił zadbać o samego siebie - jak miałby zadbać o pacjenta? Tak, ludzie nie byli idealni, nie można było oczekiwać, że każdy będzie wykonywał swój zawód z należytą o to dbałością, stanie się w tym niezaprzeczalnym geniuszem, ale nie robił sobie złudzeń - ktoś tak skrzywdzony przez los nie powinien trzymać w ryzach zdrowia... życia!

A później wydarzyło się to wszystko inne, leżeli tu w tej pościeli i nie do końca rozumiał, o co mu chodziło.

- Wyglądam, jakbym się gdzieś wybierał? - Przycisnął go do siebie mocniej, pocałował jeszcze raz i nie oczekiwał żadnej odpowiedzi. Obawa wydała mu się w świetle jego czynów... absurdalna (!), bo on wcale nie zamierzał przestawać - nie chciał kończyć tej chwili, nie chciał stąd odchodził - sam nienawidził, kiedy ktoś zostawiał go zaraz po. Ta chwila była najważniejsza, ta chwila była niczym dotykanie czyjejś bezbronnej duszy - dlatego dłonie Flynna nie puszczały go, zamiast tego powoli przesuwały się po nagim ciele, jakby badało jego zakamarki na nowo. Perseus przed i po - wpierw spięty, teraz - teraz chciał wyczuć to rozluźnienie, oddanie, ale wciąż widział w nim stres. Uszczypnął go w bok, przerzucił na plecy i wciskając swoje kolano pomiędzy jego nogi, lewą rękę umieszczając tuż obok leżącej na zwiniętym kawałku kołdry głowy - zawisł nad nim. Ale tylko na kilka sekund, po których spierzchnięte, rozgrzane wargi wróciły do jego ciała, tym razem częstując swoją obecnością nie tylko usta - schodził coraz niżej, próbując rozpalić go na nowo, zbierając palcami iskry jego ruchów. Trzymał go w miejscu, pod sobą.

Chciał być w tym miękki, jak puch otulający czyjąś egzystencję, ale on nigdy nie był naturalny w byciu delikatnym. Był tak delikatny, jak delikatne było połknięte, pokruszone szkło - do tych warg dołączyły zęby, do tych palców sunących po skórze dołączały się paznokcie. Wreszcie w rękach pojawiła się siła ciągnąca Perseusa w górę. Przewrócił się na plecy, jego lokując znów na sobie, okrakiem. W pozycji, w jakiej chciał się chyba znaleźć wtedy na fotelu, ale był w tym wyjątkowo niezdarny. Crow nie skomentował tego w żaden sposób - w ogóle nie zamierzał się odzywać. Drugi czarodziej mógł czuć się z nim bezpieczny - może i myślał o nim źle, ale w gruncie rzeczy, to o wszystkich myślał źle. I nie zachowywał się tak, jakby miało to nagle stać się końcem świata.

- Chcesz więcej, czy błagałeś mnie o to, żebym wytulił cię do snu?


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#15
18.03.2024, 00:05  ✶  
Tego właśnie potrzebował. Zapewnienia, że Crow nie odejdzie, że nie zostawi go samego w tym absurdalnie wielkim łóżku - zdecydowanie zbyt dużym, jak dla jednej osoby - że nie sprawi, że kolejną noc spędzi na wypalaniu papierosów do trzeciej nad ranem, roztrząsaniu wszystkich swoich błędów i biczowania się za nie.

Ulga rozluźniła ciało Perseusa, choć nie na długo; pod wpływem uszczypnięcia jego mięśnie znów na moment się spięły, a sam westchnął zaskoczony i nieco rozbawiony tym gestem. Nie protestował, gdy Crow rzucał go na plecy - wręcz przeciwnie, odkrył, że ogromną satysfakcję sprawia mu uległość, że to całkiem przyjemne móc powierzyć całego siebie drugiej osobie i że można odnaleźć rozkosz we własnej niemocy. Dawał więc - swoje ciemne oczy wpatrzone w Crowa z uwielbieniem i skórę w której mógł zatopić swoje zęby, pąsowiejącą pod jego paznokciami. Dawał swoją łagodność, kiedy wędrował dłonią na jego kark, niemo błagając, by zatrzymał się jeszcze, by pocałował go raz jeszcze, zanim gorącymi ustami wyznaczy ślad na jego ciele.

Czuł, jak chłopak na nowo rozpala w nim ogień, który dopiero co udało im się ugasić, jak cały zaczyna drżeć, prosząc o więcej, i więcej. Dlatego ze zdziwieniem przyjął tę nagłą zamianę miejsc, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Jedynie uda przywarły mocniej do jego bioder.

— O obie te rzeczy — wyszeptał rozgorączkowany, ujmując dłoń Crowa, a następnie przytulił ją do swojego rozpalonego policzka i pocałował ją w miejscu, w którym zaczyna się kciuk i niżej, wzdłuż nadgarstka naznaczonego chropowatością blizn. Wyrozumiale i czule, bez żadnych słów, które - gdyby nie okoliczności - z ust Perseusa paść powinny. Pochylił się nad nim i wsunął palce w jego włosy, obsypał pocałunkami jego czoło, łuk brwiowy i kość jarzmową, zanim zdecydował się musnąć wargami jego usta; jednocześnie zaczepnie i ostrożnie — Zjedz ze mną kolację i śniadanie.

Przywarł do niego ustami. Gwałtownie i mocno, jakby obawiał się, że miałby być to ich ostatni pocałunek. Wolna dłoń znalazła się na tatuażu z czarną wiedźmą, przypadkiem zakrywając słowo "wiedźma", co sprawiło, że uśmiechnął się pod nosem z nowego przekazu. Nie trwało to jednak długo, bowiem ręka rozpoczęła opieszałą wędrówkę w dół, na jego brzuch, prześlizgnęła się obok pępka i zwolniła, choć nie przestała schodzić niżej.

— A ty? — zatrzymał się — Masz ochotę na więcej?

Perseusa nie trzeba było pytać. Nie dało się ukryć, że każda komórka jego ciała płonęła.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#16
28.03.2024, 16:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.03.2024, 16:37 przez The Edge.)  
Obserwował jego reakcję, nie zmywając z twarzy półgębkowego, szczeniackiego uśmiechu. Jeżeli powinien kryć się z tym, że traktował Blacka nieco z góry przez to jak niepewny siebie był, to był już na straconej pozycji, bo robił to któryś raz z rzędu. To, co o nim sądził, nie było jednak aż tak dramatyczne jak mogłoby się wydawać, bo okej - uważał go za śmiesznego, wątpił w to, aby był zdrowy na umyśle, dostrzegał na pierwszy rzut oka ogrom jego wad i niedoskonałości, ale... No właśnie - ale. Ale co z tego. Co z tego, że w kimś, kto chciałby pewnie, aby widziano w nim jednak tego poetę, specjalistę, człowieka wykształconego i jakiegoś tam jeszcze, Crow widział rysę na rysie, jakiegoś kulawego ptaka, niezdolnego do pełnego rozwarcia oskubanych z piór skrzydeł? To nie miało żadnego znaczenia, póki mogli zrozumieć się na polu dotyku, a on tak bardzo tego potrzebował.

Trigger Warning: Nieco brudna erotyka (Odkryj)
- Którą z nich dodałeś, kiedy dotarło do ciebie, że to w ogóle opcja? - Znów pokazał swoje zęby, ale jeżeli Perseus zechciałby w zmieszaniu z niego zejść lub obrócić wzrok, musiał pogodzić się z tym, że było to utrudnione. Jedna z rąk Crowa zaciskała się na jego udzie. Druga, wzniesiona ku górze, przejechała mu po torsie i zawędrowała do odsłoniętej, wyeksponowanej wręcz w takiej pozycji szyi. Mężczyzna uniósł biodra w górę, unosząc też na moment siedzącego na nim Blacka. Poprawił tym samym swoją pozycję, przy okazji poruszając się tak, żeby poczuć wilgoć wypływającego z niego nasienia. Wciąż zaczerwieniony przygryzł wargę, wydając się pewnie w tym, jak bardzo mu się to podobało - o ile ktokolwiek z góry nie spodziewał się po Crowie tego, że lubił seks między innymi właśnie za takie brudne sceny. Miałby lubić ciche, grzeczne zbliżenia pod małżeńską kołdrą? Nie. On chciał tego brudu i uczucia kontroli. Istniała tylko jedna, złożona rzecz, skłaniająca go ku temu, aby czasem odpuścić. Chodziło o dawanie, o spełnianie cudzych pragnień nawet jeżeli drzemały gdzieś na dnie zakamarków skrzywdzonej duszy. To potrafiło nakręcić go nawet bardziej niż świadomość faktu, że inny człowiek oddał mu część siebie, albo że Perseus pozwolił mu skończyć w środku. Spróbowałby absolutnie wszystkiego, jeżeli tylko druga strona poczułaby dzięki temu, jak to jest zrealizować swoje nawet najbardziej wyuzdane pragnienie. Szorstkie palce Crowa zacisnęły się więc delikatnie na jego szyi, ale tylko na krótki moment. - Nawet nie wiedziałem, że skończyliśmy. - Po tym dłoń zawędrowała wyżej, bo koniuszki tych palców zamierzał wsunąć pomiędzy jego wargi.

Trzymał go w ten sposób, ale to nie była do końca prawda, że mógł zacząć już teraz. Potrzebował się do tego jeszcze nieco rozgrzać.

- Wypieszczę cię, ślicznotko, ale muszę najpierw zapalić - parsknął, puszczając jego udo, żeby sięgnąć ręką... gdzie? Nie potrafił przypomnieć sobie, gdzie zniknął jego papieros po tym, jak Black wyciągnął mu go spomiędzy warg. Zmarszczył brwi, ostatecznie przywołując ręką tę niemal pustą paczkę. Mimo próby nie mógł powstrzymać odruchu kaszlnięcia. Na tym etapie nie palił już dla towarzystwa, ani dla zaimponowania komukolwiek. Był głęboko uzależniony i nie potrafił przestać, nawet mimo kilkukrotnych prób pozbycia się tego dziadostwa ze swojego życia. Wzmianki o jedzeniu nie skomentował, bo... on i jedzenie to był przecież ciężki temat.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Pociągowy. Pwease @Perseus Black


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#17
02.04.2024, 19:44  ✶  
Zawsze wydawało mu się, że ma odpowiedź na wszystko. Że ma dość cięty język, że polemika jest jego mocną stroną. Był też pewien, że nie ma dla niego tematu tabu, że jest człowiekiem wyzwolonym, jeśli chodzi o przedmiot rozmowy - tymczasem ten chłopak bezustannie go zaginał, zmuszał do spuszczania wzroku i odbierał mowę. Perseus z kolei bardzo nie lubił przegrywać, dlatego raz za razem zamykał mu usta pocałunkami. Słowa na nic się nie zdadzą; podejrzewał, że ten człowiek na każdą jego ripostę miał dziesięć kolejnych.

Za to ich ciała zdawały się świetnie do siebie pasować.

Trigger Warning: NSFW (Odkryj)
Nie tylko nie miał nic przeciwko odrobinie brudu (być może nieco na złość rodowemu motto), ale czuł pożądanie pulsujące w skroniach na samą myśl o tym, co właśnie robił Crow. Być pod czyjąś kontrolą. Pozwolić sobą pokierować. Należeć do kogoś - do niego? Mógłby należeć do niego. Niech zaciska swoje ręce na jego szyi. Niech jego silny uścisk zostawia rumiane ślady na jego skórze. Rozchylił wargi, ułatwiając mu wsunięcie między nie opuszków palców. Musnął je ciepłym językiem, zahaczył o nie zębami, a potem położył się na nim.

— Nie chcę pieszczot — wyszeptał tuż przy jego szyi, czując pulsowanie tętnicy na swoich spierzchniętych wargach; w ukryciu przed spojrzeniem drugiego mężczyzny, kiedy nie mógł widzieć jak płoną mu policzki, łatwo było mówić o swoich pragnieniach — Chcę żebyś mnie złamał. Doprowadził do takiego stanu, że nie będę wiedział, czy błagać cię o więcej, czy prosić, abyś przestał.

Perseus był z natury łagodny, ale to nie oznaczało, że Crow również musiał taki być. Wręcz przeciwnie; Black oczekiwał od niego tej samej drapieżności, z którą przed kilkoma dniami zadawał mu ciosy. Tym razem jednak przekutą w coś przyjemniejszego. W coś, co wypełni pustkę.

Reakcją na paskudny kaszel był cień zmartwienia, jaki przebiegł po twarzy Perseusa - odruch na stałe wpisany w jego sylwetkę z racji wykonywanego zawodu - lecz nie powiedział ani słowa. Nie był to czas, ani miejsce, a poza tym szczerze wątpił, czy Crow nawet by go posłuchał. Korzystając z okazji, że został wyswobodzony ze stalowego uścisku, Black (nieco niezgrabnie, jak miał w zwyczaju) podniósł się i przechylił w stronę krawędzi łóżka, szukając po omacku swoich spodni zostawionych na podłodze, a gdy już je znalazł, wyjął z kieszeni z papierośnicę i zapalniczkę, które wręczył Crowowi.

— Spróbuj, są dobre — ugryzł się w język przed powiedzeniem lepsze, choć właśnie tak myślał; papierosy, które palił były nieco cieńsze i dłuższe, a zdobione ledwo widocznym kwiatowym motywem bibułki wypełniał tytoń dobrej jakości. Czuł się jak bohater, a przecież sam podsunął mu wyniszczającą truciznę. Tylko opakowanie bardziej finezyjne. Sięgnął po popielniczkę na nocnym stoliku - tę samą, w której zgasił wcześniej jego papierosa - i przesunął ją na krawędź blatu.

Trigger Warning: NSFW (Odkryj)
Znów opadł na Crowa, ale pod chwili zsunął się z niego i przycisnął do jego boku, założył nogę na jego, a głowę złożył na torsie. Palce ponownie pobiegły wzdłuż linii tatuaży, jednak tym razem w geście tym kryła się swego rodzaju zaczepność. Usta składały rozgorączkowane pocałunki na obojczyku, szyi, wzdłuż linii żuchwy, a od niej do ucha, którego to płatek pieścił ciepłym oddechem. Dłoń natomiast powędrowała niżej, śmielej, starając się na nowo rozniecić w nim ikrę swoimi rytmicznymi ruchami. 


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#18
20.04.2024, 20:25  ✶  
Crow uśmiechnął się, mrużąc ciemne oczy. Jasne - spotykał na swojej drodze zadziwiająco dużo ludzi proszących o takie doświadczenie, ale zawsze opowiadali o tym tak, jakby ich ciągoty do śmierci miały dać im spełnienie, kiedy w jego odczuciu... szukali czegoś zupełnie odwrotnego. Nie zapomniał przecież nagle o tym, jak ten głupi chłopak próbował zabić się na jego oczach, jak bezmyślnie prowokował go do zrobienia czegoś złego. Miał niebywałe szczęście, że mimo posiadania tak wyjątkowego i przydatnego daru... był ślepy. Pomylił się, nie trafił wcale na psychopatę, gdyby tak było, gryzłby piach od chwili, w której śmiał zacząć szczekać przygnieciony nogą do gruntu. Trafił na kogoś miękkiego, kto tego psychopatę udawał i coraz mniej mu się to podobało.

Dusza Flynna Bella była pieruńsko ciemna, ale biło od niej ciepło. W jego sercu słabym światłem pulsował prawdziwy żar. Żar, którym mógł się podzielić. Tak, miał Blacka za idiotę, powiedział mu to wcześniej prosto w twarz, ale uważanie kogoś za durnia nie sprawiało od razu, że trzeba go było nienawidzić. Wręcz przeciwnie - może gdyby pozwolić mu spić to czego mu brakowało ze swoich rąk, może gdyby choćby część pustki w jego sercu i ciele została zapełniona - pomógłby mu. Wreszcie zrobiłby coś dobrego, a nie tylko spuścił się w nim i poszedł do domu.

- Mówisz to tak, jakbyś chciał, żebym cię skrzywdził, ale... - Przygryzł wargę i przekręcił głowę, przejeżdżając dłonią po jego boku. Delikatnie, zahaczając paznokciami o wrażliwą skórę. Wzniósł ją tak wysoko, aby pogłaskać go koniuszkami palców po bladej twarzy. - Od dawna nie widziałem kogoś, kto tak bardzo potrzebowałby ciepła. - Ciepła bijącego od niego w każdy możliwy sposób - można było czuć je w miejscach, w jakich ich ciała się stykały, w krwistym kolorze jego aury, w brązowych, przytłaczających wręcz głębią tęczówkach wpatrzonych teraz w Blacka. - Nie chcę cię zabijać, tylko przypomnieć ci jak żyć. - Przypomnieć zmarzniętemu ciału jak smakowały chwile spędzone z kimś, komu nie zależy na twojej krzywdzie. Nie musiał zostawiać go samego jeszcze długo - Fontaine zostawiła go samego na wiele, wiele dni. Perseus nie chciał pieszczot, ale tak jak poczęstował go papierosem, tak i Crow przybliżając się do niego po fajkę, zdawał się sugerować: spróbuj, jestem dobry. W tym. W nadawaniu temu głębszego sensu.

- Ufasz mi?

Nie powinien mu ufać. Nawet w najmniejszym stopniu. Ale Crow uśmiechnął się niewinnie i wpakował sobie tego papierosa pomiędzy zęby, a później skinął głową, żeby to Perseus go odpalił.

- Mogę zaprowadzić cię nad przepaść, tak jak chcesz - powiedział po wciągnięciu i wypuszczeniu ustami pierwszej porcji gryzącego dymu. Oczywiście, że wolał swoje papierosy. Bo sam je zwijał. Zawsze tak samo. Tak jak lubił. - Ale mogę też pokazać ci coś innego, jeżeli naprawdę chcesz poczuć się dzisiaj skrajnie beznadziejnie. - Chociaż wciąż wolałby... ale nie lubił się powtarzać. Widział po prostu w tym wtulonym w jego bok chłopaku kogoś, kto bardziej niż na zaciśnięciu mu wokół nadgarstków sznura, skorzystałby na seksie tak mokrym i powolnym, żeby zapamiętać, że nie po każdym zbliżeniu człowiek musiał czuć się złamany w pół. Czasami... czasami czuł się po prostu pełny.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#19
23.04.2024, 19:38  ✶  
Nie odpowiedział mu od razu. Nie wiedział nawet jak ubrać swoje myśli w słowa.

Zamiast tego ponownie złożył swój policzek w zagłębienie pomiędzy jego obojczykiem, a szyją; w miejscu, z którego Crow nie mógł zobaczyć jego błyszczących, smutnych oczu. Aż do tego momentu sądził, że nie można być bardziej nagim, niż w chwili, w której opadają wszystkie ubrania - ten chłopak uświadomił mu, że można poczuć się jeszcze bardziej obnażonym. Obdartym z tego, co usilnie próbowało trzymać się pod powierzchnią.

Nie wiedział, czy bardziej przerażał go fakt, że Crow rozpoznawał jego emocje zanim był w stanie je nazwać, czy też odczuwał z tego powodu ulgę. Wszystko było jedną wielką mieszkanką upokorzenia i uwielbienia; wszystko wzbierało w nim z intensywnością tsunami rozbijającego się o ląd. Wbił paznokcie w jego ramię, a zaraz potem rozluźnił uchwyt i pogładził to miejsce opuszkami palców. Kojąco. Przepraszająco. Jakie to zabawne; szukać schronienia przed Crowem w jego własnych ramionach. Ale to nie przed nim uciekał, lecz przed własnymi uczuciami, które w nim rozbudzał. Tylko gdzie znaleźć schronienie przed burzą, która szalała wewnątrz?

Wypuścił powietrze z płuc. Rozluźnił się. Poddał się mu całkowicie, zanim zdążył nadać słowom kszatłt.

— Jestem już odrętwiały z tego zimna — wyznał wreszcie, unosząc się nieco, by spojrzeć Crowowi w oczy. — Ale zawsze wydawało mi się, że to zbyt wiele prosić o ciepło. Takie... nie na miejscu. Bezczelne — w szczególności kogoś, z kim połączy go chwilowa przyjemność, unisona przyśpieszonych oddechów, kilka śladów na skórze i zapach na pościeli, zaś rozdzielą pierwsze promienie wschodzącego słońca? Ciepło było uzależniające; rozpalało tęsknotę za czymś, co jawiło mu się nieosiągalne. Żebrać o czułość? Wydawał się sobie na to zbyt dumny.

Och, pierdolić dumę. Pierdolić wszystko, myślał, wplatając palce w te piękne czarne loki. Najprawdopodobniej następnego ranka nie będą nawet pamiętać o swoim istnieniu - a przynajmniej będą udawać, że nigdy się nie spotkali. Oni zawsze udawali, odwracali wzrok, gdy ich spojrzenia przypadkiem spotkały się na ulicy.

Toujours pur, a jednak Perseus nie miał w sobie nic z rodowej czystości. Był plamą na cudzych sumieniach. Brudnym sekretem.

— Nie chcę umierać — wyszeptał błagalnie. Nigdy nie chciał umierać, nawet wtedy, kiedy desperacko szarpał się z pnączami zaciskającymi się na jego szyi. — Przypomnij mi, proszę.

Spojrzał na niego zaskoczony. Znieruchomiał. Zaufać mu? Rozsądek krzyczał, by w żadnym wypadku nie ufał komuś takiego jak Crow, ale on zdążył już udowodnić, że w życiu niekoniecznie kierował się zdrowym rozsądkiem. Szczególnie, że ten uśmiech czynił go bezbronnym wobec jego uroku. Skinął więc głową i odpalił mu papierosa.

— Ogrzej mnie — poprosił, wodząc palcami wzdłuż jego torsu. Był spragniony czułości - każdy jego gest o tym krzyczał - i równie ciekawy był delikatności w wykonaniu Crowa.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#20
11.05.2024, 16:31  ✶  
Okazał się człowiekiem o wiele cieplejszym, niż mogło wskazywać na to jego wcześniejsze zachowanie. Szorstkie, kościste palce sunęły po ciele Perseusa, wplatały się pomiędzy kosmyki ciemnych włosów, pomagały ramionom objąć go, kiedy się do niego przymilał. To był delikatny, ciepły dotyk kogoś, kto nie robił tego na siłę. Kto nie musiał się do tego zmuszać.

- Oh pieprzyć te poematy - sam nie wiedział po cholerę mówił to takimi słowami, bo jego umysł zdążył zgubić się przy trzecim zdaniu, jakie Black z sienie wydusił - nie mam do tego głowy, znajdź sobie do tego kogoś lepszego niż ćpuna. - Nie czuł się w tym kontekście nikim więcej. Nie przeszkadzało to jednak w tej scenie. Nawet jeżeli był ćpunem, daleko mu było do tych uzależnionych od używek delikwentów, którzy w pewnym momencie wypierali się z jakichkolwiek zdrowych emocji. Crow żył, czuł i pokazywał to teraz otwarcie. - Nikt cię poza mną cię tu nie widzi, a ja jestem losowym szczurem z dna Ścieżek. - Kimś żyjącym na dnie domu społecznego, w ciemnych korytarzach śmierdzących szczynami. Gdzież mu miało przeszkadzać pobudzenie się, kiedy przywykł do najgorszych z możliwych warunków? Wielokrotnie zasypiał w miejscach niemal pozbawionych powietrza, zastanawiając się, czy ostatnią noc spędzi w brudzie i ciemności. Różni ludzie go szukali. Prawie nigdy nie chcieli od niego nic dobrego. To człowieka jednocześnie niszczyło, ale i poszerzało mu horyzonty w kierunkach, których nie spodziewali się inni. - Możesz powiedzieć mi cokolwiek chcesz. - Bo to tutaj zostanie. Bo i tak widział go już w najbardziej żenujących sytuacjach, w jakich zapewne mógł się znaleźć. Miłość z nim była nieczysta, ale jednocześnie wstyd z nim smakował zupełnie inaczej - kompletnie nie znał się na urokach, to wrodzony dar pozwalał mu grać na ludzkim umyśle tak mocno, że inni czuli się przy nim, jakby mogli przekreślić własne odruchy obronne i pokazać mu się takimi, jakimi byli. To trochę głupie, żeby akurat przy kimś tak zepsutym czuć się tak bezpiecznie, ale może to zepsucie też w jakimś sensie pomagało - był piękny, ale nie był eterycznym chłopcem uśmiechającym się po każdym zdaniu, a tym samym nie budował tego napięcia, jakoby trzeba było przy nim zważać na język i różne odruchy. Zepsuty, ale jednocześnie tak bardzo normalny, prawdziwy, żywy i nie bojący się tego życia, chociaż jego ciało i oczy zdradzały, jak często myślał o skończeniu z nim raz na zawsze. - Lubię, jak kolesie pozwalają mi kończyć w środku - nie bał się w ogóle mówić o seksie, o pożądaniu, niezbyt zważał na to, że ktoś mógłby przez to zacząć z niego szydzić - umiem się za to ładnie odwdzięczyć. - Czerpał przyjemność z cudzej przyjemności i znał różne zakamarki ludzkiego ciała, do których bali się zaglądać inni. Doceniał ładną buzię i załzawione oczy schowane pod cieniem gęstych rzęs. I nie potrafił dostrzec w nich pragnienia bycia prawdziwie skrzywdzonym. Może panikę. Bycie głośnym, żeby ktoś wreszcie zauważył jego błaganie. No jasne, że mógł - zacisnąć palce na bladej szyi, odebrać mu oddech, tak jak go o to prosili wszyscy czerpiący przyjemność z zadawanego im bólu. Ale Perseus sam przyznał, że tego nie chciał.

Zaciągnął się dymem, pozwalając mu odwdzięczyć się za to, co robił mu wcześniej. Jego ciało było mapą wielu dawnych niepowodzeń - było co na niej zwiedzać, każdy zakamarek mógł stać się katalizatorem do zadawania mu pytań, na które nigdy nie odpowie.

- Muszę tylko wypalić go do końca - oznajmił, chociaż zabrzmiał trochę, jakby chciał ponaglić szeptem samego siebie.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Perseus Black (5404), The Edge (5687)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa