• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[15/06/1972] Herbatka z arszenikiem || Rabastan & Bella, Ulysses

[15/06/1972] Herbatka z arszenikiem || Rabastan & Bella, Ulysses
a victim of circumstances
the nature of our people
achieves definition in conflict

wiek
sława
krew
genetyka
zawód
rozbiegane spojrzenie; niebiesko-szare oczy; blond włosy w odcieniu dojrzewającej pszenicy; zmienne rysy twarzy, które mogą ulegać subtelnym zmianom przez częste transformacje wyglądu przy pomocy metamorfomagii; całkiem słuszny wzrost 183 cm; srebrny łańcuszek z krukiem na szyi; wahadełko hipnotyzerskie z ametystem w kieszeni; czysty głos

Rabastan Lestrange
#1
05.03.2024, 01:57  ✶  

—15/06/1972—
Grimmauld Place 12, Aleja Horyzontalna
Rabastan Lestrange & Bellatriks Black, Ulysses Rookwood



Tryb życia Rabastana znacząco zwolnił w ostatnich tygodniach, a wszystkiemu była winna fala gorąca, jaka przetaczała się obecnie przez Londyn. Chociaż prawdziwe wakacje miały zacząćsię dopiero pod koniec miesiąca, gdy uczniowie Hogwartu wyleją się z Peronu 9 i 3/4, tak pogoda zdawała się o tym zapominać, nagrzewając miasto do czerwoności. A Lestrange'owi robiło się słabo na samą myśl, że miałby spędzić, chociaż kilka godzin na tym słońcu.

Na szczęście wieczorami pracował w rozgłośni radiowej, a przedpołudnia spędzał w swoim pokoju, odsypiając nocki, więc jego ''dzień'' i tak zaczynał się między godziną szesnastą a siedemnastą, kiedy to straumatyzowany obudzeniem przez domowego skrzata przebierał się w normalne ciuchy i schodził na śniadanie. Tak też było i tego dnia. I tak nie miał za wiele do roboty, więc z radością przyjął zaproszenie od Trixie na herbatę. Zwłaszcza że miał się tam zjawić jakiś gość specjalny!

Korzystając ze sposobności, Rabastan wybłagał od ojca, aby ten pozwolił mu wziąć karocę. Czy naprawdę chciał, aby w tych czasach jego rodzony syn podróżował na piechotę przez ulice magicznego Londynu? Co jeśli ktoś go napadnie lub gorzej... Zasłabnie w drodze do przyjaciółki? Reynard zdecydowanie nie chciał widzieć własnego syna na oddziale w Szpitalu św. Munga, toteż pozwolił mu zabrać pojazd.

Czarodziej odprawił kierowcę, gdy wyskoczył z powozu na chodnik przed Grimmauld Place. Na ramieniu przysiadł jego nieodłączny kruczy towarzysz Edgar. W gruncie rzeczy Lestrange nie wyróżniał się zbytnio z tłumu. Z racji tego, że było to prywatne spotkanie, postawił na prostotę: nie zmienił swojego wyglądu przy pomocy metamorfomagii, a jedynie przywdział ciemne dopasowane spodnie, białą koszulę, a na nią zarzucił ciemną marynarkę. W gruncie rzeczy jedynym elementem, jaki przykuwał oko w jego przypadku była czapka w krowie łaty i męska apaszka w tym samym schemacie kolorystycznym.

— No już, już! — Pogłaskał swojego ptaszora po łebku, pukając parokrotnie do drzwi kamienicy swej przyjaciółki. — Wiem, że cię nie nakarmiłem, ale Bella na pewno ma jakieś ziarno. A jak nie to poślemy skrzata, żeby zrobiły dla ciebie małe zakupy.

Nie miał zamiaru zostawiać Edgara na zewnątrz. Ludzie nie powinni w te gorąco wychodzić z domu, a co dopiero mowa o zwierzętach. Kruk przysiądzie sobie na parapecie czy szafie panny Black i wszystko będzie w jak najlepszym porządku. Rabastan raz jeszcze zapukał do drzwi, a te wtedy uchyliły się z cichym trzaskiem, wpuszczając go do środka. Pewnie skrzat. Czarodziej wkroczył do środka, podążając od razu w stronę schodów prowadzących na piętro.

— Belle? — rzucił ni to głośnym, ni to cichym głosem, nie wiedząc, czy rodzice dziewczyny byli w domu.
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#2
10.03.2024, 22:15  ✶  
Ostatnimi czasy życie osobiste Ulyssesa Rookwooda nabrało takich rumieńców, których nie miało właściwie nigdy wcześniej. Najpierw adoptował psa, którego znalazł razem z Danielle w Kniei Godryka. Potem odważył się wreszcie wyprowadzić z rezydencji Rookwoodów (co tam, że od przeszło dziesięciu lat miał klucze od wiejskiego domu matki Cathala, a sam zbliżał się do trzydziestego roku życia i był to już najwyższy czas, żeby podjąć taki krok). Wreszcie dostał zaproszenie na herbatę od Bellatrix, co było o tyle naturalne, że przecież pracowali w tym samym miejscu pracy. W międzyczasie oddał niedźwiedzią przysługę Alannie Carrow (niech sczeźnie na dnie jakiegoś oceanu) i zaczął planować z Shafiqiem remont generalny (do którego sporą cegiełkę dołożył adoptowany, żywiołowy pies). Gdyby jeszcze tylko Danielle się do niego odezwała, mógłby zacząć uznawać ten okres swojego życia za wyjątkowo udany.
A tak był, po prostu, udany.
Młody Rookwood przyszedł do rezydencji, w której mieszkała Bellatrix Black przy Grimuald Place na własnych nogach. Wyglądał właściwie dokładnie tak samo, jak wyglądałby każdego innego dnia, w czasie którego miał dyżur w pracy, a więc był w ciemnym, wyprasowanym garniturze. Miał też wypastowane, czarne buty i białą koszulę. Wyglądał albo jak mugolski prawnik, albo jak pracownik domu pogrzebowego. Pomijając czapkę w krowie łaty, męską apaszkę i żywego ptaka, ubrał się więc całkiem podobnie do swojego niedoszłego narzeczonego Rabastana Lestrange’a (o czym na szczęście nie wiedział, bo ojciec oszczędził mu szczegółów tragicznej pomyłki, której uległa matka Rabastana).
Ulysses przystanął przed drzwiami do rezydencji, w głowie wyrzucając sobie, że nie zdecydował się jednak na jakiś lżejszy garnitur (choć wiedział również, że musiałby się bardzo przełamać, by przyjść tutaj w zwykłych, tweedowych spodniach i koszulce polo). Zapukał a potem odstąpił krok w tył, tak na wszelki wypadek, gdyby któryś z domowników zamierzał popatrzeć na niego przez oko Judasza. Chwilę zaczekał, zanim drzwi się uchyliły i wszedł do środka. Odruchowo rozejrzał się po holu, a potem powiedział:
- Ja do panny Bellatrix – głos miał matowy, średnio przyjazny, choć nie z jego winy. Do kogo to powiedział? Najpewniej do skrzata, a potem pozwolił się poprowadzić ku młodziutkiej i ślicznej Belli Black.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#3
11.03.2024, 00:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2024, 00:34 przez Bellatrix Black.)  

Coś ją tknęło, że może warto spotkać się w małym gronie, żeby porozmawiać. Dużo się działo, wypadało nadal utrzymywać pozytywne kontakty z członkami rodzin, które liczyły się w magicznym świecie. Od maleńkości wpajano jej, które rodziny mają znaczenie, z którymi warto zacieśniać więzi. Skłoniło ją to do zaproszenia członków tych rodzin na herbatkę. Brzmiało to całkiem niewinnie, bo też to spotkanie miało być bardzo niewinnie. Uprzedziła rodziców, że wpadną do niej znajomi, ucieszyli się, że ich córka wychodzi z taką inicjatywą. Cóż, była ich prawdziwym powodem do dumy. Nigdy nie dała im najdrobniejszego powodu, aby w nią zwątpili. Nauki, które wpajali jej od najmłodszych lat przynosiły efekty.

Nie spodziewała się, że chłopcy jej odmówią. Dlaczego mieliby odmówić damie? No nie wypadało.

Poprosiła Stworka, aby przygotował jej pokój na przyjęcie gości. Wyglądał zdecydowanie inaczej niż normalnie, a stały bywalec na pewno zauważy różnicę. Pojawił się w nim niewielki stół z trzema krzesłami, aby mogli sobie wygodnie usiąść. Brakowało też w środku typowych bibelotów, które walały się zazwyczaj po meblach. Pomieszczenie wyglądało bardzo schludnie i czysto. Zasłony były odsłonięte, dzięki czemu do sypialni wpadało bardzo dużo światła.

Trixie nie przygotowywała się jakoś specjalnie na to spotkanie, miała to być przecież tylko herbatka, zresztą mogłaby na siebie ubrać worek po ziemniakach, a i tak wyglądałaby pięknie. Postawiła na czarne, szerokie spodnie i welurową koszulę w tym samym kolorze. Był to jeden z jej ulubionych materiałów, bo ślicznie mienił się w słońcu. Włosy spięła wysoko nad głową, kilka niesfornych kosmyków opadało jej na twarz, taki już jej urok.

Dom był pusty, jej siostry wybrały się na zakupy, opowiadały coś o jakimś zbliżającym się wernisażu na który się wybierały, rodzice towarzyszyli dziewczętom w tym wyjściu. Chcieli dać Trixie trochę przestrzeni, by nie musiała się przejmować tym, że dom jest pełen ludzi. Narcyza i Andromeda na pewno przypadkowo chciałby wpaść na tych kawalerów, którzy mieli się tutaj pojawić. Swoją drogą Bella nadal zastanawiała się, dlaczego Ulysses jeszcze był do wzięcia, wydawał się być idealną partią dla każdej czystokrwistej czarownicy, pochodził z dobrego domu, który reprezentował odpowiednie poglądy, był całkiem przystojny, a jednak nie słyszała nic o tym, aby miał w najbliższym czasie się ożenić. Historię Rabastana znała, był w końcu jej bliskim przyjacielem, wierzyła, że niedługo otrząśnie się wreszcie po swojej stracie, szkoda by było, aby i on się zmarnował.

Usłyszała otwierające się drzwi. Skłoniło ją to do wyjścia na korytarz na piętrze. Do jej uszu doszedł znajomy głos, nie mogła się powstrzymać, zbiegła po schodach i rzuciła się przyjacielowi na szyję. Miała nadzieję, że przypadkiem się nie przewróci od jej entuzjazmu. - Rab, cieszę się, że cię widzę. - Nie ukrywała swojej radości.

Udali się na górę do jej pokoju, nie zdziwił jej widok kruka, który był nieodłącznym przyjacielem Rabastana. Nie, żeby do końca to rozumiała, ale każdy miał swoje fanaberie. - Rozgość się, jeszcze chwila i zaczniemy herbatkę, ale poczekajmy na naszego towarzysza. - Nie wypadałoby, żeby zaczęli bez Rookwooda. - Czy Edgar jest głodny, spragniony? - Nie znała się jakoś szczególnie na ptakach, ale one pewnie również odczuwały ten gorąc panujący na zewnątrz.

Kiedy Ulysses zapukał do drzwi otworzył mu je Stworek. Wpuścił go do środka i zaprowadził do pokoju Black, w którym znajdowała się Trixie i Rabastan. Bella wstała, aby podejść do niego i się przywidać. - Witaj Ulysses, cieszę się, że znalazłeś dla nas czas. - Posłała mu promienny uśmiech i zbliżyła się do niego, aby uścisnąć go na przywitanie. Niby nie byli ze sobą jakoś bardzo blisko, jednak kultura tego wymagała, szczególnie, że znali się również z pracy.

a victim of circumstances
the nature of our people
achieves definition in conflict

wiek
sława
krew
genetyka
zawód
rozbiegane spojrzenie; niebiesko-szare oczy; blond włosy w odcieniu dojrzewającej pszenicy; zmienne rysy twarzy, które mogą ulegać subtelnym zmianom przez częste transformacje wyglądu przy pomocy metamorfomagii; całkiem słuszny wzrost 183 cm; srebrny łańcuszek z krukiem na szyi; wahadełko hipnotyzerskie z ametystem w kieszeni; czysty głos

Rabastan Lestrange
#4
11.03.2024, 16:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2024, 16:55 przez Rabastan Lestrange.)  
— Jak zwykle promieniejsz — skomentował na powitanie, gdy Bella błyskawicznie zbiegła po klatce schodowej, aby zaraz znaleźć się na parterze. — Siostry w domu?

Rozejrzał się na prawo i lewo, chociaż podejrzewał, że gdyby Narcyza i Andromeda faktycznie miały wziąć udział w tym spotkaniu, to już dawno wyszyłyby mu na powitanie. Gdy przeszli do odpowiedniego pokoju na wyższych piętrach Grimmauld Place, Rabastana uderzyło światło bijące przez niezasłonięte okna. To chyba dlatego belle tak promieniała. Ona dosłownie nasiąkała słońcem w tym pokoju. Kompletne przeciwieństwo pogrążonej w ciemnościach komnacie Lestrange'a.

— On zawsze jest głodny — rzucił z dramatycznym westchnieniem, gładząc delikatnie ptasi grzbiet. — Niedługo oprócz sakiewki z drobnymi będę musiał nosić torebkę z nasionami, bo ta maruda zacznie dziobać przechodniów na ulicy. Albo polować na myszy i szczury. — Skrzywił się na samą myśl, że jego kruk miałby jadać jak pierwsze lepsze ptactwo z ulicy. — Jak macie w domu karmę dla sów, to się nada. Wszystko zeżresz, prawda Edgarze?

Czarny jak smoła ptaszor przekręcił łebek i zakrakał potwierdzająco. Zaczął rozglądać się po pokoju panny Black, po czym wskoczył na głowę swojego właściciela, zaczepiając szponami o jego czapkę. Rabastan nie odpędził jednak swego podopiecznego, pozwalając mu zostać w miejscu. Uśmiechnął się nieswojo do Bellatriks, czując dyskomfort, gdy poczuł, że pazury kruka przebiły materiał, zahaczając o jego włosy. Jeszcze chwila i się popruje.

Dopiero gdy w drzwiach pokoju zjawił się tajemniczy gość Belli, kruk stracił zainteresowanie doprowadzaniem do ruiny kapelusza swego pana i spłoszony najściem Ulyssesa poleciał pod sufit, aby zaraz zaszyć się na szafie i stamtąd bacznie ich obserwować.

— Hej! — przywitał się Rabastan, zdejmując czapkę z głowy i odsłaniając gęste blond loki w pełnej krasie. Podał mężczyźnie rękę na powitanie. — Widzę, że jak Bella kogoś zaprasza, to sięga po najlepszych.

Z tego, co kojarzył, Rookwood był od nich starszy o parę lat, toteż nie było zbytnio okazji do tego, żeby ich drogi przecięły się na szkolnych korytarzach. Co innego spotkania socjety, na których brylowali czystokrwiści. Tam już zdecydowanie się minęli przynajmniej parę razy. Poza tym, kto nie kojarzył młodych Rookwoodów, chociażby ze słyszenia?
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#5
03.04.2024, 22:59  ✶  
Ulysses wszedł za Stworkiem po schodach. Swoim zwyczajem, nie rozglądał się na boki, nie patrzył na ściany, nie interesował się obrazami lub kolorem dywanu. Wszystko po to, by chociaż minimalnie zwyciężyć w starciu z własną chorobą trawiącą jego umysł i zapamiętać jak najmniej. Z boku wyglądał na spiętego, nawet jeśli tym razem – w nowym dla siebie miejscu, wcale nie czuł się aż tak spięty jak powinien. Pewnie dlatego, że głowę zaprzątało mu sporo myśli związanych z ostatnią rozmową z ojcem.
Z Bellatrix Black nie łączyła go wielka, długoletnia przyjaźń, ale praca w tym samym miejscu. Nie mógł o niej zbyt wiele powiedzieć, poza tym, że była: młoda (ukończyła Hogwart parę lat po nim), ładna i inteligentna. O czystości jej krwi zaświadczało już samo nazwisko, które nosiła. Miała też właściwe dla czarodziejskiej arystokracji poglądy. I, o ile młody Rookwood się orientował, była również odpowiednio zaręczona i tylko to ostatnie, to że już miała owego narzeczonego, uchroniło ją przed potencjalnym spoglądaniem na nią (przez jego własnego ojca) jak na potencjalną synową.
Przystanął przed drzwiami do pokoju czarownicy, czekając aż skrzat domowy otworzy przed nim drzwi, a potem wszedł do środka. Obrzucił siedzącą w środku dwójkę uważnym spojrzeniem. Black wstała, uściskała go – Ulysses swoim zwyczajem pozostał sztywny, nawet jeśli coś w jego zachowaniu wskazywało na to, że próbował (przynajmniej próbował) tą sztywność jakoś schować do kieszeni. Nawet posłał jej coś na kształt zagubionego uśmiechu, dokładnie takiego jakie musieli rzucać ci, którzy nie wiedzieli, jak to jest naprawdę się uśmiechać.
- Cieszę się, że mnie zaprosiłaś, Bello – odpowiedział a jego, zazwyczaj pozbawionym emocji głosie, pojawiły się nieco miększe tony.
Odruchowo podniósł wzrok do góry i powiódł spojrzeniem w stronę kruka. Zmarszczył brwi najwyraźniej skonsternowany widokiem ptaka. Mierzył go nieco zdziwionym spojrzeniem, a potem jakby przeszedł nad nim do porządku, bo kiwnął głową i skupił pełną uwagę na Rabastanie.
- Och – odpowiedział mało elokwentnie, a potem byleby jednak nie wyjść na zupełnego gbura dodał – Rzeczywiście. Jak Bellatrix kogoś zaprasza to sięga po najlepszych.
I znowu przyszedł mu do głowy jego ojciec, i to że właśnie Lestrange’a próbował wcisnąć w ramiona Vesperze. Ulysses nie miał pojęcia, czy Rabastan wiedział o tym, że całkiem niedawno uniknął aranżowanego związku. A wszystko przez przypadkową ciążę i bohaterskie pojawienie się w gabinecie Chestera Rookwooda odpowiedzialnego przyszłego ojca, Perseusa Blacka.
Naturalnie, jemu jednemu umknęło, że pokój Bellatrix Black zazwyczaj tak nie wyglądał. Posłał jej pytające spojrzenie, jakby oczekiwał, że wskaże mu miejsce, które ma zająć.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#6
05.04.2024, 20:52  ✶  

- A Ty jak zawsze jesteś uroczy. - Dodała z uśmiechem, miała sentyment do Lestrange'a chyba od zawsze, był niesamowicie dobrze wychowany, zawsze taki grzeczny i ułożony. - Na szczęście nie, nie dałyby nam pewnie porozmawiać, wiesz jakie one są, zobaczą jakichś mężczyzn to zaczynają szczebiotać, więc się ich pozbyłam, rodziców także. - Dzięki czemu mieli cały dom dla siebie, no i Stworka, który był obok, gdyby czegoś potrzebowali, najwierniejszy sługa, który zawsze jej towarzyszył.

- Mam nadzieję, że światło ci nie przeszkadza? - Rzuciła jeszcze, kiedy weszli do jej pokoju, wiedziała, że Rabastan preferuje ciemność, mieszkał niczym w jaskini, zresztą nieraz mu wspominała o tym, że powinien coś z tym zrobić, bo przez to można się zapłakać, w końcu to słońce było życiem.

- W sumie to chyba dobrze, że ma apetyt? Właściwie to nie wiem, nie znam się na ptakach. - Wzruszyła jedynie ramionami i porzuciła temat. - Poproszę Stworka, żeby coś mu przyniósł, w tym domu każdy musi zostać odpowiednio ugoszczony. - Nawet kruk.

Obserwowała Edgara, kiedy usiadł na głowie przyjaciela. Dziwna go łączyła relacja z tym zwierzęciem, ale nie komentowała tego nigdy, każdy miał jakieś swoje dziwne przyzwyczajenia.

- Ależ oczywiście, wiesz, jak mam gust. - Dodała, kiedy Rabastan skomentował pojawienie się kolejnego gościa. Nie można było jej odmówić, że zawsze sięgała po to co najlepsze.

- Stworku, przyniesiesz proszę trochę pokarmu dla sów dla jednego z naszych gości. - Rzuciła jeszcze grzecznie do skrzata, mogło to dziwić niektórych, ale akurat ona miała do nich ogromny szacunek, wiedziała, że kiedy przyjdzie potrzeba, to nie będzie miał on wątpliwości komu służy, był jej oddany jak nikt inny.

Zupełnie nie wzruszyło jej to, że Rookwood był sztywny, kiedy go uścisnęła, jakby nie zwróciła na to uwagi, kierowała się po prostu swoimi dziwnymi manierami. Nie znali się zbyt dobrze, jednak pracowali razem, a do tego pochodzili, wszyscy tutaj obecni z szanowanych rodzin o odpowiednich poglądach, to było ważne.

- W takim wypadku to ja się cieszę, że się cieszysz. - Dodała jeszcze, żeby coś odpowiedzieć. Właściwie nie wiedziała od czego zacząć, ale jakoś z tego wybrnie. Najważniejsze, aby usiedli przy stole i się trochę zrelaksowali, to miał być przyjemny wieczór.

- Rozgośćcie się i czujcie jak u siebie w domu. - Sama skierowała się w kierunku stołu, który przygotowała dla gości, usiadła na jednym z trzech krzeseł.

Po chwili pojawił się Stworek, który trzymał w dłoni metalową miskę z pokarmem dla ptactwa, po chwili zniknął, wcześniej przekazując ją jednak Rabastanowi.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bellatrix Black (999), Rabastan Lestrange (780), Ulysses Rookwood (754)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa