• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon

[3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#1
10.03.2024, 02:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.04.2024, 00:11 przez Nicholas Travers.)  

3 czerwca 1972r.
ul. Pokątna / Mieszkanie Theona


Poszukiwania jakichkolwiek informacji na temat stanu zdrowia Theona, oraz tego co stało się na Beltame, były bardzo utrudnione. Mimo wszystko, na szczęście udało się dowiedzieć na tyle istotnych szczegółów, żeby wiedzieć tyle, iż Theon żyje. Ma zapewnioną opiekę. Nic więcej. A ten jego list, po paru dniach. Pozostawiał wiele do życzenia.

Theon napisał, że się odezwie. Taką wiadomość Nicholas otrzymał jakieś dwa tygodnie temu. Brat słowa jakoś nie dotrzymywał, albo za długo kazał na siebie z tym czekać? Ojciec został powiadomiony o tym, że Theon odzyskuje siły, że żyje, że jest pod dobrą opieką, co było najważniejsze. Tego musiał trzymać się Nicholas i ich rodzina. Co z tego, że ona jako najstarszy, wiedział jaka mogła być prawda.

Dłużej tak już być nie mogło. Nicholas dzisiejszego dnia, po załatwieniu spraw w ciągu dnia, postanowił wprosić się do Theona. W godzinach popołudniowych, przeszedł większość ulicy Pokątnej, kierując się pod znany sobie adres miejsca zamieszkania brata. Jedna z kamienic, jedno z mieszkań. Mógł się teleportować, ale nie widział w tej chwili takiej potrzeby.

Znajdując się na miejscu, stanął przed drzwiami. Pierw zapukał. Potem postanowił nacisnąć na klamkę. Drzwi być może otworzyły się. Ale kiedy się stały się otworem, Nicholas dość poważnie spojrzał na gospodarza mieszania, rozglądając się dookoła, czy coś zmieniło się od ostatnim czasie? Czy brat zdążył ogarnąć swoje rzeczy tutaj? Jeżeli w nich stał Theon, Nicholas nie wahał się wejść bez zaproszenia, odwracając się profilem do brata.

- Nie odzywałeś się, to postanowiłem zajrzeć osobiście  już bez zbędnego pisania listów.
Oznajmił ostrzegawczo, dość poważnie. Czy Theon miał coś sensownego działającego na swoje usprawiedliwienie? Dlaczego to tak długo trwa? Dlaczego nie chce podjąć rozmowy z bratem?
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#2
10.03.2024, 10:31  ✶  

Dzień. Tydzień. Miesiąc. Czasami nawet pół roku. Czas był pojęciem względnym. Podczas gdy z perspektywy jednej osoby upływał szybko, w przypadku drugiej mógł wlec się niemiłosiernie wolno. Gdyby zapytać o to Theona, najpewniej stwierdziłby, że przecież dopiero co wysłał list, prosząc w nim Nicholasa o czas. Ten czas, który potrzebny był mu do uporządkowania pewnych spraw, do poukładania ich przede wszystkim we własnej głowie. Nie byłby świadomy tego, że od momentu napisania tej krótkiej wiadomości, minęły już niemalże dwa, równe tygodnie.

Zwyczajnie mu to umknęło.

Była sobota. Co za tym idzie, wcale nie musiał ruszać się z własnego mieszkania. Mógł się po prostu położyć na kanapie i bawić się złotym zniczem. Wiązała się z nim pewna historia. Lata temu, jeszcze w Hogwarcie, ten jeden raz był zmuszony zastąpić podczas meczu ścigającego ich drużyny. Kompletnie się do tego nie nadawał. I oczywiście znicza dorwać też nie zdołał, ale za to - otrzymał go na pamiątkę. Za to, że nie miał problemu z grą na nie swojej pozycji. Pozostali zawodnicy niekoniecznie byli tym zainteresowani.

Theon natomiast był tym, któremu było to zwyczajnie... obojętne.

Nie zdążył poderwał się z kanapy, zareagować na pukanie do drzwi, które usłyszał. Nicholas mógł na spokojnie wejść do środka i zauważyć brata w niewielkim salonie. Odkładał akurat znicz do pudełka, w którym z reguły go trzymał. Zabezpieczał. Nie chciał, żeby mały, upierdliwy przedmiot, latał mu po mieszkaniu.

- Mówiłem, że potrzebuje trochę czasu. - odpowiedział na słowa brata, odwracając się w jego stronę. Zakładając ręce na wysokości klatki piersiowej. Nie musiał go tak bez ostrzeżenia nachodzić. Nie był dzieckiem i nie potrzebował niańki. Nawet jeśli czasami zdawał się to dziecko przypominać. Tak na oko, około pięcioletnie. Było to jednak wrażeniem złudnym. Mogącym wprowadzić innych w błąd. - Trzeba było pierw napisać. Dać znać. Cokolwiek.

Mimo tego całego narzekania, nie wyganiał go, nie starał się pozbyć. Machnął ręką w stronę kanapy, foteli. Niech wchodzi. Skoro już tu przyszedł, to raczej mało prawdopodobne, żeby zamierzał odpuścić. A Theon niekoniecznie chciał z nich wchodzić w jakieś sprzeczki i inne takie. I bez tego sprawy stały się ostatnimi czasy dość... skomplikowane.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#3
10.03.2024, 15:50  ✶  

Dał mu czas. Kilka dni. Dał tydzień. Minęły dwa. Theon znów milczał. Pisanie do niego znów kolejnego listu mijało się z celem. Tutaj trzeba było samemu wprosić się z odwiedzinami. Zobaczyć jak wygląda, jak się czuje i dowiedzieć, co się wydarzyło. Wszędzie cząstkowe informacje. Kwestia czasu, aż babka wyśle mu kolejnego wyjca. Bowiem znów dostał jakiś list od rodziny, z pytaniem o młodszego Traversa. Czy Theon na cokolwiek im odpisał?

Nicholas pojawił się przed mieszkaniem brata i trochę zachował się jakby wchodził do siebie. Skoro drzwi były otwarte, sam się zaprosił, zamykając je za sobą. Na sobie miał granatową koszulę, z podwiniętymi rękawami i w czarnych spodniach. Mroczny znak, zakryty pod zaklęciem maskującym. Miał prawo być nieco złym na swojego młodszego braciszka, który nie wziął pod uwagę troskę rodziny. Dorosły, ale wewnętrzne wciąż dziecko.

- Theon. Od Twojej ostatniej prośby, minęły dwa tygodnie.
Zwrócił mu uwagę, jakby nie wiedział, jak szybko ten czas upłynął. A słowo ”trochę”, mogło być rozumiane przez starszego Traversa jako kilka dni.
Pisać znów list? Nicholas westchnął.
- Tak. Trzeba było napisać, dać znać. Miesiąc temu!
Odbił mu piłeczkę, patrząc dość poważnie na jego twarz. Zignorował fakt, zaproszenia na kanapę. Stał z rękoma opartymi o biodra. Choć wyglądał na opanowanego, to jednak podniósł głos na brata. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo narobiło to problemów w ich rodzinie. Myśl o tym, że mógł go stracić. Nigdy nie zobaczyć. Albo mieć przed sobą jego martwe ciało. Komunikować z nim tylko przez drogę astralną. Bądź wzywając duszę. To nie to samo, to mieć go przed sobą żywego.
- Gdyby nie nasz znajomy, nie wiedziałbym co się z Tobą działo. Dostałem już przez to wyjca od Deliliah, że się nie odzywasz.
Zszedł już z tonu, mówiąc normalnie. Dał znać, że coś na ten temat wiedział, dlaczego Theon był niedysponowany. Nieobecny. Uprzedził go także o ich babkę. Żeby uważał, jeżeli na cokolwiek będzie chciał odpisywać rodzinie, jeżeli tego jeszcze nie zrobił. Albo zjawi w posiadłości.
Nie zdradził o jakiego znajomego chodziło. Ale miał nieodparte wrażenie, że Cervus ich znał. Obojga.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#4
10.03.2024, 19:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.03.2024, 19:34 przez Theon Travers.)  

Wiedział, że mijały kolejne dni. Nie do końca nadążał jednak za tym, jak szybko się zmieniały. Westchnął, kiedy Nicholas zwrócił mu uwagę na to, ile czasu minęło od momentu, kiedy się do niego odezwał. Może faktycznie odrobinę przesadził z tym przekładaniem wszystkiego na później. Na jutro. Na kolejny dzień. I znów na następny. Tyle tylko, że miał dość spory problem z tym, żeby jakoś się z tym wszystkim ogarnąć. Poskładać to dokupy. Połączyć w całość elementy układanki o wdzięcznej nazwie moje zjebane życie. Gdyby to było dobrym rozwiązaniem, po prostu teleportowałby się w tym momencie z mieszkania. Ulotnił, żeby uniknąć rozmowy, którą wciąż odkładał w czasie. Tylko, że dobrym rozwiązaniem to niestety nie było. I doskonale zdawał sobie z tego sprawę.

- Przepraszam, załatwię to z Delilah. Słowo. Kolejne wyjce już do Ciebie nie trafią.- zapewnił go, że kolejne wyjce od babki się nie pojawią. A przynajmniej nie takie, które miałyby dotyczyć jego osoby. I tak planował na dniach ruszyć dupę i odwiedzić rodziców. Musiał coś załatwić, potrzebował w tym celu porozmawiać z matką.

Pewnie znów usłyszy, że nabawi się przez niego neurastemii pozaklęciowej. Bo nic, tylko ciągle przynosił ze sobą jakieś problemy. Trzeba było go raz za razem wyciągać z bagna. Kolejnego bagna. jeszcze jednego bagna.

- Odwiedzę ich na dniach, muszę i tak się spotkać z matką. - dorzucił, samemu decydując się posadzić tyłek na kanapie. Jeśli Nicholas chciał stać i na niego wrzeszczeć... cóż, jego wybór. Najwyżej przestanie go słuchać. Miał w tym całkiem niezłą wprawę. Podobnie jak w wychodzeniu z pomieszczeń podczas tych rozmów, których przebieg niekoniecznie mu odpowiadał. I nie, to wcale nie tak, że od pewnych spraw uciekał.

Ani, kurwa, trochę nie tak.

Oparł się o oparcie kanapy, czekając na to, co jeszcze do powiedzenia miał Nicholas. O ile miał cokolwiek. Jeśli nic więcej nie dodał, albo zabierał się za to zbyt dużo, sam przeszedł do kolejnego tematu. Bo skoro brat już tutaj był, to bez sensu było czekać na bardziej odpowiedni moment. Z podejściem, jakie miał do tego Theon, ten moment mógł nastąpić nawet za kilka lat.

- Ten znajomy... powiedział Ci coś konkretnego? - zapytał, starając się wybadać teren. Zweryfikować ile brat wie. Na ile jest zorientowany w całym tym bałaganie, który powstał w wyniku ataku mającego miejsce podczas Beltane.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#5
10.03.2024, 23:19  ✶  

Niestety są sprawy, których nie da się wiecznie przesuwać, odwlekać. One i tak powrócą. A zmierzenie się z nimi jest jedynym wyjściem. Aby komuś coś wyjaśnić, rozwiązać problemy czy zapewnić, że wszystko jest dobrze, albo i nie. Odwlekanie było ucieczką. To właśnie robił Theon. Nie chciał widocznie nikogo widzieć? Chciał sam rozwiązać pewne sprawy, skoro prosił brata o kilka dni, wydłużające się aż do dwóch tygodni? Jeżeli coś było na rzeczy, to na pewno nie rozwiąże się samo.

Mimo wszystko, Theon przeprosił. Nicholas już mniej gniewniej na niego patrzył. Zlustrował go, nim jego brat skierował się na kanapę. Był cały. Sprawny. Normalnie się poruszał. Co więc sprawiło, że potrzebował opieki medycznej? Miał jakieś poważniejsze rany? Obrażenia?

Dał jednak zapewnienie, że porozmawia z Delilah, że rozwiąże ten problem, temat, cokolwiek się wywiązało. Także wspomniał o rodzicach. Szczególnie, że chce porozmawiać z matką. Tutaj Nicholas już skorzystał z zaproszenia i zajął miejsce na fotelu, aby mieć dobry widok na Theona.

- Matka nie wie co się z Tobą działo. O Twojej nieobecności wie ojciec i Delilah. Trzeba było załatwić jakieś usprawiedliwienie do Ministerstwa, aby Cię nie zwolnili, lub nie poszukiwali.
Wyjaśnił mu, nie będąc pewnym, czy o tym wiedział. Żeby był mniej więcej w temacie tego, co działo w rodzinie, pod jego nieobecność. Co ustalili, do czasu aż się odezwie, lub będzie wiadomo co z nim działo.

Po tym mogła zapaść chwilowa cisza. Nicholas już nie robił mu kazań. Cieszył się, że go widzi. Całego. W jednym kawałku. Choć miał dziwne przeczucie, że coś mogło być nie tak. Czy było wszystko w porządku?
Theona w tym wszystkim chyba interesował ten ich znajomy, zadając ważne pytanie.

- Że żyjesz i masz zapewnioną opiekę. Tyle mogłem tylko wiedzieć. Nikt inny nie chciał mi udzielić informacji, co miało miejsce na Beltame. Co się tam wydarzyło. Co się z Tobą działo? Jako Twój brat, mam prawo to wiedzieć.
Odpowiedział mu Nicholas, zgodnie z prawdą, jednocześnie zadając dość ważne pytanie. Nie mając pojęcia, czy brat będzie z nim szczery. Ale musiał poznać jego wersję. Jako świadka naocznego wydarzenia, do jakiego został oddelegowany w organizacji.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#6
11.03.2024, 10:28  ✶  

Był we wszystkim zorientowany tyle o ile. Kilka listów, kilka informacji w nich zawartych. Dzięki temu nie poruszał się obecnie po omacku. Przynajmniej – nie tak do końca. Nadal potrzebował upewnić się co do kilku kwestii. Dopytać. Wolałby uniknąć bolesnej, kosztownej wpadki. Bo gdyby pewne sprawy wyszły jednak na światło dzienne… nie, nie byłby w stanie się z nich wytłumaczyć. I raczej nie byłoby sensu liczyć na zrozumienie ze strony władz.

- Tak. Nie miałem jeszcze okazji za to podziękować. – kiwnął głową. I wyglądało na to, że do tego miały się w tym momencie ograniczyć te całe podziękowania. Nie padło żadne dzięki. Nie powiedział bratu nawet, że postawi mu za to piwo. Czy tam herbatkę, bo przecież Nicholas raczej alkoholu unikał. A już na pewno nie sięgał po niego równie chętnie co młodszy brat.

Kim był tajemniczy znajomy? Jak dużo wiedział? Jak wiele zdążył na ten temat przekazać Nicholasowi? Tak wiele pytań. Wiele wątpliwości. Raczej mało prawdopodobnym było, żeby brat mówił w tym momencie o Louvainie. Kto więcej mógł się w to jednak zaangażować?

- Chyba więc powinienem sam Ci o wszystkim wreszcie opowiedzieć? – zapytał. Miało to jednak charakter retoryczny. Obydwaj wiedzieli, że w końcu będzie trzeba to wszystko wytłumaczyć. Wyjaśnić. Powiedzieć o pewnych sprawach. Poza tym w tym konkretnym momencie, tej chwili… naprawdę potrzebował brata. U swojego boku. – To będzie raczej dłuższa rozmowa. Chcesz się może jednak czegoś napić? Poza alkoholem, mam chyba jakąś herbatę. Kawę na pewno.

Nie podnosił się jednak z miejsca. Niczego mu na siłę nie namierzał wciskać. Jeśli Nick wyrazi chęć, to wtedy dopiero ruszy swój tyłek do kuchni. A jeśli nie wyrazi, to niczego nie dostanie. Theon po prostu przejdzie do tematu, do tych wyjaśnień, na które starszy Travers i tak czekał już całkiem długo. Skąd on w ogóle miał tyle cierpliwości? Czasami go nawet Theon pod tym względem tak trochę jednak podziwiał. Odrobinę.

- Od czego by tu zacząć? Powiedzmy, że od tego, iż podczas Beltane, znalazłem się w grupie, która razem z Mistrzem przedostała się do limbo... - zaczął, wreszcie, bez zbędnego owijania w bawełnę. Po prostu wyłożył kawę na ławę, rozpoczynając od tej informacji, która zdawała się w obecnych okolicznościach mówić więcej niż tysiąc słów. Bo któż jeszcze, po miesiącu od sabatu, nie usłyszał o Zimnych? Nie był to temat, który Ministerstwo zdołało zakopać pod dywan. Czy w ogóle próbowali?

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#7
13.03.2024, 22:53  ✶  

Dorosły, a na robił trochę problemów. Odkąd brat mu zaginął, zaczynał w duchu przeklinać całą organizację za to, że nie przekazują mu istotnych informacji. Przeklinał na ukrywanie tożsamości, że nie mógł w normalny sposób dowiedzieć się o stanie zdrowia czy życia swojego brata. Dopiero, kiedy pojawił się Cervus z wyjaśnieniami. Mógł odetchnąć. Odrobinę. Choć nie do końca rozwiązywało to problemu, aż do dzisiaj. Że w końcu widzi Theona przed sobą.

Podziękowania. Ważne aby był świadom tego, że rodzina dba o swoich i jest skłonna mu pomóc. Nawet w takiej okoliczności, gdzie próbowali cokolwiek zdziałać szukając go, informacji i usprawiedliwiać, żeby nikt nie zainteresował się jego zniknięciem. Tutaj Nicholas już nic nie mówił. Może do Theona dotarło.

- Na to właśnie liczę.
Odpowiedział poważnie. Po to przyszedł, osobiście wpraszając się. Licząc na wyjaśnienia. Aby też mógł wiedzieć, czy brat potrzebuje jakiegoś wsparcia, pomocy, cokolwiek. Choćby z powrotem do pracy? Aby wiedzieć, co dalej zdziałać. Co czynić. Po to też razem tkwili w tej organizacji aby się wspierać.
- Herbata. Jeżeli nie masz, może być kawa.
Skoro opowieść miała być długa, Nicholas skorzysta z gościnności, na którą jego brata jeszcze było stać. Zmusił tym samym do tego, aby Theon ruszył się i przygotował im napój, albo raczej swojemu bratu.

Brak cierpliwości, mógł nie pozwolić na samorozwój i osiągnięcie wyznaczonych sobie celów. Cierpliwością można było zyskać wszystko. Niekiedy ona też miała swoje granice. Nicholas trenując nekromancję, musiał być z tym naprawdę ostrożny. Ta dziedzina, jak i zrozumienie śmierci, wymagało właśnie też tej cierpliwości. Nie tylko w konwersacji między ludzkiej, obserwacji, słuchaniu ale i w działaniach. Na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Uważając, że Theon dostał tego czasu wystarczająco dużo, czas było już to skrócić.

Kiedy brat przygotowywał napój, Nicholas pozwolił sobie wzrokowo obejrzeć jego pomieszczenie. Ocenić porządek, całokształt wnętrza, jak dobrze sobie radził młodszy Travers.

- Limbo...
Słuchał brata, kiedy zaczął początek swojej opowieści. Jedynie to słowo powtórzył, jakby gdzieś je już przeczytał, jeżeli nie usłyszał. Czy nie pojawiło się może w jakimś wywiadzie? Nie chciał Theonowi przerywać. Dał mu znak, żeby kontynuował. Później będzie się nad tym zastanawiać. A może i ów artykuł sam w najbliższym czasie wpadnie mu w ręce. Gdziekolwiek to było napisane. Opisane.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#8
14.03.2024, 22:56  ✶  

Namierzenie herbaty zajęło mu chwilę. Sam nie sięgał po nią szczególnie często, preferując raczej kawe. Na szczęście dla Nicka, okazało się, że miał ją w jednej z kuchennych szafek. Wyciągnął. Przygotował względnie szybko i sprawnie. Jeden kubek. Dla siebie nie wziął nawet szklanki wody. Na ten moment nie potrzebował niczego.

Pozostawiony sam sobie, Nicholas mógł na spokojnie zapoznać się z mieszkaniem brata. A przynajmniej tą jego częścią, która znajdywała się w zasięgu jego wzroku. Salon nie był zbyt duży, za to jasny. Mebli niewiele. W pomieszczeniu znajdywały się jedynie te najbardziej podstawowe. Wszystkie w ciemnych kolorach, które kontrastowały z jasnymi ścianami. Białymi? Wnętrze było dość surowe. Całość jakby nadal nieukończona. Niewykończona? Żadnych obrazów. Bardzo mało ozdób. Pamiątek. Brakowało rzeczy, które mówiłyby: to mój dom. Theonowi nie były one w żadnym razie potrzebne.

Tak po prawdzie, to pod wieloma względami, potrzeby Theona były zwyczajnie niewielkie.

Wracając z herbatą, postawił ją na stoliku. W zasięgu Nicholasa. Mógł się napić, mógł po nią sięgnąć. Sam wrócił na swoje wcześniejsze miejsce. Gotów na to, żeby wreszcie przejść do wyjaśnień. Tych, które był bratu winien.

- Byliśmy podzieleni na kilka grup. Każda została wysłana w inną część polany. Mieliśmy... po prostu odciągnąć uwagę, wywołać zamieszanie? Pozwolić mu działać. - kim był ten, któremu mieli pozwolić działać? Umożliwić to? Nie precyzował, ale przecież dla każdego musiało być oczywistym, że musiał mówić o tym jednym, bardzo konkretnym człowieku. Tym, który sam siebie nazwał Lordem Voldemortem. - Na początku nawet nie wiedziałem, co konkretnie będzie do mnie należało? Wiedziałem, że na polanie umieszczone zostały te całe... uhm... - tutaj przez chwilę zastanawiał się nad odpowiednim określeniem. - ...kamienie, ale nie spodziewałem się, do czego zostaną wykorzystane? Nie znaliśmy jego planów i nie wiem czy ktokolwiek z nas się tego spodziewał? - zamyślił się, wracając w myślach do swojej rozmowy z Louvainem. On również nie brzmiał jak ktoś, kto w tamtym konkretnym momencie przygotowany był na tę podróż. Prosto do Limbo. Przynajmniej tak Theonowi się wydawało. Mógł się mylić. Człowiek zawsze może się mylić. - Oficjalnie mieliśmy tylko postawić bariery, odciąć określony teren, uniemożliwić innym przedostanie się do nas. Tak, żeby mógł działać. Kiedy to się nam udało... - ciężko było to sensownie odtworzyć. Przekazać. Wspomnienia z tamtego dnia były nieco chaotyczne. Dlatego też zdarzało mu się przerywać. Zacinać. Po prostu szarpać. Całość historii niekoniecznie była więc składna. Sensowna? - Mistrz miał kamień i to chyba od tego kamienia zaczęło się wszystko, wiesz? - nie był przy tym w stanie sprecyzować co to był za kamień, nie był też w stanie połączyć go z kamieniem runicznym, który został skradziony właśnie przed Beltane. Bo o tej sprawie zwyczajnie nie słyszał. - Ten kamień na nas oddziaływał? Jakby nas wciągał? Zaczęły też dziać się inne rzeczy. Dziwne. Chociażby z ogniem. Nie wiem jak to wytłumaczyć, to takie... - pokręcił głową, zarzucając ten temat. Pozostawiając. Przeszedł dalej, do kolejnej części tej historii. - Po prostu przejdę dalej. Bo wszystko w końcu jakby ustało, a my znaleźliśmy się w innym miejscu. Według Martesa, było to Limbo. - nie pomyślał, że być może Lestrange nie chcialby się z tym zdradzać, ze swoim stanem. Ot, zdradził coś bez wcześniejszego, wyraźnego przyzwolenia. Rozmawiał jednak ze swoim własnym bratem. A przed bratem nie miał wielu tajemnic. Pewnych rzeczy ukrywać przed nim nigdy dotąd nie musiał. Nie zamierzał tego zmieniać? - Niewiele pamiętam na temat tego miejsca, ponoć w trakcie pobytu jakby... urwał się ze mną kontakt? Dałem się zwieść magii tego miejsca? Straciłem świadomość i nie byłem w stanie wrócić sam. Nie odzyskałem też przytomności równie szybko co pozostali. W dodatku... - tutaj westchnął, trochę ciężej. - ...trzeci z nas, nie pamiętam jak się nazywał, świadomości nie odzyskał do tej pory. Ponoć jego przypadek i mój są do siebie poniekąd podobne.

Mógł powiedzieć więcej. Znacznie więcej. Miał bowiem do przekazania wiele innych informacji. Kolejnych. Nie chciał jednak, żeby trwało to zbyt długo. Brat o pewne rzeczy mógł dopytać. Mógł się nimi zainteresować. Zostawił mu taką decyzje. Zamiast wszystko przedłużać, po prostu na ten moment zamilkł. Dawkując wszystko. Zamierzając podzielić całość na kilka partii. Części.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#9
17.03.2024, 16:35  ✶  

Kawa w zbyt dużych ilościach mogła szkodzić. Choć i Nicholas lubił sobie ją zaparzyć i wypić do pracy przy dokumentacjach, to jednak jej spożywanie musiał mocno ograniczyć, ze względu na swoje problemy zdrowotne.

Dał bratu czas, aby w spokoju zrobił tę herbatę, skoro trochę sobie posiedzą jak za dawnych czasów i porozmawiają. Dowiedzieć się, co się wydarzyło. Gdyby Theon wrócił cały jak inni, że nie byłoby potrzeby go szukać i zamartwiać o jego życie, być może Nicholas nie dopytywałby o przebieg wydarzenia. Gdzie zapewne wystarczyłoby mu wiedzieć, czy się po prostu powiodło, czy nie.

W oczekiwaniu na napój, starszy Travers pozwolił sobie na rozejrzenie się po pomieszczeniu, być może doszukując się czegoś istotnego, interesującego? Gust mieli trochę podobny, jeżeli chodziło o samą surowość wnętrza. Widocznie i Theon, także nie chciał po sobie zdradzać niczego więcej. Nie dziwił mu się, biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek rzucających się w oczy pamiątek, dekoracji.

Skinieniem głowy, Nicholas podziękował za napój, po czym skupił spojrzenie na Theonie, słuchając jego tak zwanej opowieści, tego co miało miejsce na Beltame. Jakie było jego zadanie. Z czego wynikało, że był blisko Czarnego Pana? Najwyraźniej. Mieli odciągnąć uwagę innych osób. To zadanie było co prawda zrozumiałe, bowiem miejsce działania ich Pana musiało być zabezpieczone. Istotne i zastanawiająca była niewiedza ich, co mieli tak właściwie robić. ”Nie przekazano im szerszych wytycznych zadania?” – zastanowił się Nicholas, jak tak słuchał brata. Posiadali też jakieś kamienie, które miały duże znaczenie w tym całym planie działania. Czy raczej, w całej opowieści Theona? Wracał do nich. Opisywał o ich mocy. Szczególnie jednego z nich. Nicholas słuchał, kiwając głową że rozumie, marszcząc brwi przy pewnych aspektach, chcąc lepiej sobie to wyobrazić, zrozumieć, zapamiętać. ”Czyżby otworzyli portal do innego wymiaru?” – analizował dalej w swojej głowie. Wspomnienie o Martesie, Nicholas raczej zachowa dla siebie. Dodatkowa informacja była wręcz pomocna, gdyby potrzeba było i jego o coś zapytać, w tej sprawie.

- Nie pamiętasz nic z tamtego… wymiaru?
Zapytał, jakby dla potwierdzenia jego słów. Uważnie mu się przyglądając. Wystarczyłoby mu tylko kiwnięcie głową. Nie miał w tej chwili pojęcia, jak inaczej nazwać to przejście, nawet jeżeli poprawnie by brzmiało Limbo.
- Kiedy się obudziłeś. Poczułeś się jakoś… inaczej? Coś Ci dolegało?
Kolejne pytania. Inny wymiar, mógł mieć wpływ na stan zdrowia człowieka, czarodzieja. W dodatku zwane Limbo. Nicholas też był naukowcem, choć pod inną dziedziną. Chciał dowiedzieć się, czy nie zaszły u jego brata jakieś zmiany. Czy to po prostu organizm nie wytrzymał tej gwałtownej zmiany otoczenia. Czy może energia tych tajemniczych kamieni, zadziałała na niego jakoś negatywnie, że odniósł skutki uboczne. Czy były takie?
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#10
21.03.2024, 02:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2024, 02:45 przez Theon Travers.)  

Oddelegowani do udziału w ataku, który miał miejsce podczas Beltane, wytyczne otrzymali faktycznie dość ogólnikowe. Pozbawione szczegółów mogących pomóc w tym, aby należycie się do wszystkiego przygotować. Tylko czy było to czymś nowym? Zaskakującym? Dla Czarnego Pana, w znacznej mierze byli przecież pionkami. Wykorzystywał ich do swoich własnych celów. I to właśnie realizacja tych celów, zabezpieczenie interesów - to stanowiło priorytet. Theon nie był naiwny. Doskonale zdawał sobie z tego faktu sprawę. Mimo tego jednak gotów był podjąć to ryzyko. Wkroczyć na tę niepewną ścieżkę.

Zapytany przez Nicka o to, co pamiętał, czy cokolwiek pamiętał, pokręcił głową. Przecząco, choć nie było to do końca prawdziwe. Zgodne z tym, co w następnej kolejności padło z jego ust.

- Jak przed chwilą mówiłem, pamiętam z tego miejsca naprawdę niewiele. To pojedyncze obrazy. Nie jestem w dodatku pewien ile w tym prawdy, ale ile... jest efektem wpływu tego miejsca, wpływu jaki to miejsce miało na mnie. - odpowiedział. Bez wchodzenia w dalsze szczegóły. Nie został w zasadzie o nie poproszony? Bo gdyby Nicholas jaśniej się w tej materii wypowiedział, Theon niczego by przed nim nie ukrywał. Nie widział takiej potrzeby. Nie dostrzegał też sensu w takim podejściu do tej sprawy.

Drugie pytanie, które padło ze strony brata, było tym trudniejszym. Zamiast udzielić odpowiedzi z miejsca, odchylił się do tyłu. Odchylił też głowę, na moment swoje spojrzenie przenosząc na biały sufit. Przez chwilę milczał, zastanawiając się w jaki sposób należało to ująć. Na to pytanie odpowiedzieć.

- Na początku byłem chyba... zbyt skołowany? Osłabiony. Zdezorientowany? Później jednak... - odrywając spojrzenie od sufitu, uwagę znów przeniósł na brata. - ...czytałeś o tym w gazetach? O zimnych? Albo może spotkałeś się z tym problemem w pracy? - zamiast tłumaczyć, zadał mu pytanie. Bo przecież to nie tak, że cała ta sprawa zamieciona została pod dywan. O takich jak on zrobiło się głośno. Mówiono sporo. Byli wszak anomalią. Stanowili najprawdziwszą sensacje. - Mogę? - zamiast cokolwiek tłumaczyć, po prostu wyciągnął w kierunku brata rękę. Zbliżył się do niego. Pozwolił na to, żeby Nicholas sam to wszystko poczuł. Zrozumiał w czym rzecz? Bo te określenie, które zostało im nadane, one nie brało się przecież znikąd. Stało za nim coś konkretnego. Coś więcej. Byli zimni niczym trup. Dało się to wyczuć jeszcze zanim dochodziło do faktycznego kontaktu. Nieprzyjemne dla drugiej osoby, a zarazem koszmarne dla kogoś, kto musiał z tym funkcjonować. Zmagać się z tym problemem każdego, kolejnego dnia. - Potrzebujesz, żeby cokolwiek więcej Tobie wyjaśnić? - możliwe, że dało się w tych słowach wychwycić coś więcej. Coś niekoniecznie przyjemnego. Gorzkiego? Uszczypliwego? Złośliwego? Najpewniej była to mieszanka różnych emocji. Może nawet różnych skrajne. Aczkolwiek temat nie był ani łatwy, ani przyjemny. Tak samo jak i konieczność przeprowadzenia wiążącej się z nim rozmowy. Koniecznej, ale niekoniecznie chcianej.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (3224), Theon Travers (3821)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa