3 czerwca 1972r.
ul. Pokątna / Mieszkanie Theona
Poszukiwania jakichkolwiek informacji na temat stanu zdrowia Theona, oraz tego co stało się na Beltame, były bardzo utrudnione. Mimo wszystko, na szczęście udało się dowiedzieć na tyle istotnych szczegółów, żeby wiedzieć tyle, iż Theon żyje. Ma zapewnioną opiekę. Nic więcej. A ten jego list, po paru dniach. Pozostawiał wiele do życzenia.
Theon napisał, że się odezwie. Taką wiadomość Nicholas otrzymał jakieś dwa tygodnie temu. Brat słowa jakoś nie dotrzymywał, albo za długo kazał na siebie z tym czekać? Ojciec został powiadomiony o tym, że Theon odzyskuje siły, że żyje, że jest pod dobrą opieką, co było najważniejsze. Tego musiał trzymać się Nicholas i ich rodzina. Co z tego, że ona jako najstarszy, wiedział jaka mogła być prawda.
Dłużej tak już być nie mogło. Nicholas dzisiejszego dnia, po załatwieniu spraw w ciągu dnia, postanowił wprosić się do Theona. W godzinach popołudniowych, przeszedł większość ulicy Pokątnej, kierując się pod znany sobie adres miejsca zamieszkania brata. Jedna z kamienic, jedno z mieszkań. Mógł się teleportować, ale nie widział w tej chwili takiej potrzeby.
Znajdując się na miejscu, stanął przed drzwiami. Pierw zapukał. Potem postanowił nacisnąć na klamkę. Drzwi być może otworzyły się. Ale kiedy się stały się otworem, Nicholas dość poważnie spojrzał na gospodarza mieszania, rozglądając się dookoła, czy coś zmieniło się od ostatnim czasie? Czy brat zdążył ogarnąć swoje rzeczy tutaj? Jeżeli w nich stał Theon, Nicholas nie wahał się wejść bez zaproszenia, odwracając się profilem do brata.
- Nie odzywałeś się, to postanowiłem zajrzeć osobiście już bez zbędnego pisania listów.Oznajmił ostrzegawczo, dość poważnie. Czy Theon miał coś sensownego działającego na swoje usprawiedliwienie? Dlaczego to tak długo trwa? Dlaczego nie chce podjąć rozmowy z bratem?