• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[październik 1960] Nie zdepcz tych dyń

[październik 1960] Nie zdepcz tych dyń
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
15.03.2024, 18:16  ✶  
- Najmilszą to pewnie nie - zgodziła się Brenna bez większych oporów, bo to przecież nie tak, że była miła absolutnie zawsze i dla absolutnie każdego. Jakby się zastanowić, to taka Nora była milsza od niej. Taka kuzynka Danielle także.
Odruchowo uniosła rękę i przetarła policzek, rozcierając w efekcie krew bardziej. Spojrzała na plamę, która została na dłoni, wytarła ją niedbale o chusteczkę i pochyliła się nad kolejną dynią.
- Są sprawy ważne i ważniejsze, mój nos może poczekać - zdecydowała, zabierając się do transportowania dyń ku schodom najpierw do jednego, potem do drugiego dormitorium. Nos ją bolał, zwłaszcza, kiedy się pochylała, ale kropla eliksiru oraz trochę maści powinny wystarczyć. Raczej nie był złamany, bo bolało ją już czasem mocniej, a kość nigdy dotąd nie poszła... - No ta kopnięta to może do odratowania, tylko trzeba ją odpowiednio ustawić, ale ja nie wiem, czy ta miazga się nada... Okaleczyła mnie twoja książka, ja się wcale nie samookaleczam, a poza tym mam rozumieć, że pan okrutnie mnie oszukiwał i blefował w próbie niecnego szantażu, panie Bagshot? Grożąc deptaniem po tych dyniach i upuszczaniem na nie książek, hę? - spytała, przemieszczając się przy tym po Pokoju Wspólnym w tę i z powrotem, i przerywając to swoje gadanie tylko wtedy, kiedy Isaac uznawał za stosowane sam coś wtrącić. Nie był to do końca monolog, bo Brenna zwykle bardzo uważnie słuchała, co inni mówili i dawała szansę się im odezwać... ale Bagshot miał sporo racji: mówiła dużo. A jeszcze chodziła w szybkim tempie, tylko śmigając z jednego końca pomieszczenia na drugi.
- Hej, sugerujesz, że nie jestem cywilizowana? To jest to załatwianie spraw dyplomatycznym słowem? - zapytała, przemykając koło niego, ale w jej głosie pobrzmiewało raczej rozbawienie niż uraza. Może był to efekt dorastania w sporym gronie rówieśników, może kwestia charakteru, a może tego, że mając takie nazwisko dawno nawykła do kpin, ale Brenna mało co brała do siebie. Nie obrażała się zwykle o kierowane wobec siebie zaczepki, obojętnie, czy te w żartach, czy wyrażane na serio. - Ja mówię, ty odpowiadasz, ja odpowiadam... to dialog! Po prostu bardzo, eee... dynamiczny - oświadczyła, a potem wyciągnęła różdżkę i posłała dwie ostatnie dynie z tych, które miały udekorować Pokój Wspólny, na szczyt szafy. Te, które zostały, były przeznaczone do dormitoriów.
- To już zostawiam twojej inwencji - roześmiała się. [b] - Jeśli chcesz patrzeć na nią kilka dni w waszym pokoju, czemu nie?




Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#12
15.03.2024, 20:12  ✶  
-Oczywiście, że blefowałem ziemniaczku. Chciałem Ci tylko umilić czas w podobny sposób w jaki Ty go często nam umilasz. I nigdy nie zniszczyłbym czyjejś pracy. Nieważne jakbym tej osoby bardzo nie lubił. - Oparł się o stół i założył ręce na piersi. Tak właściwie to Brenna była dynamiczna dosłownie we wszystkim, więc jaki był sens pomagania jej? Mówiła głośno co jest do zrobienia, po czym w ułamku sekundy robiła to. Uznał, że postoi i popatrzy, a potem zaniesie dynię do swojego dormitorium, tak jak kazała. Może w tej swojej dynamiczności nie zauważy, że postanowił chwilkę odpocząć? Nie, żeby się narobił, ale po co ma stawać na drodze huraganowi który właśnie przetaczał się przez pokój wspólny?
-O nie, panno Brenno. Ja wcale nie sugerowałem, że jesteś niecywilizowana. - Pokręcił głową z udawaną powagą. - Ty to powiedziałaś. Przecież ostatecznie doszliśmy do konsensusu jak cywilizowani ludzie, prawda? A może po prostu mam na Ciebie dobry wpływ, i dlatego odbyło się bez większego rozlewu krwi? Zauważ, że ja po prostu stałem i rozmawiałem z Tobą, a to ty znokautowałaś się moja książką. Ani razu nie użyłem wobec Ciebie przemocy, a nawet chciałem Ci pomóc z Twoim ziemniaczkowym nosem. - Schował różdżkę i ponownie sięgnął po dynie zombie. Zaczął ją oglądać z różnych stron. - Jak myślisz, jakby się to wszystko potoczyło, gdyby książka innego gryfona uderzyła Cię w nos? Cywilizowanie, czy niecywilizowanie?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
16.03.2024, 22:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.03.2024, 22:33 przez Brenna Longbottom.)  
– Ależ ja umilam wam czas g a d a n i e m, nie okrutnymi pogróżkami rzucanymi pod adresem Merlinowi ducha winnym dyniom – oświadczyła Brenna. - Nie miałeś posprzątać resztek dyni zombie? - przypomniała, cofając się nieco, by przyjrzeć swojemu dziełu, czyli dyniom ustawionym świeżo na parapecie. A potem wyciągnęła różdżkę i po kilku machnięciami nią cała szyba pokryła się pajęczynami. - Szkoda, że to zaraz zniknie. Mogłam kupić trochę sztucznych pajęczyn w Hogsmeade - westchnęła Brenna z żalem, bo efekt bardzo się jej podobał i idealnie pasował do Nocy Duchów.

- Czyli... jestem cywilizowaną osobą, która używa niecywilizowanych metod? - spytała z rozbawieniem, a potem opadła wreszcie w jeden z głębokich, czerwonych foteli i ponownie wydobyła z kieszeni szaty chusteczkę, a chwilę później też opakowanie z maścią, by zabrać się za doprowadzanie swojego nosa do porządku. Nie byłby to pierwszy, drugi ani dziesiąty raz, gdy była do tego zmuszona: Brenna miała dziwne wrażenie, że ten świat był po prostu niecywilizowany, więc cywilizowane metody się tu rzadko sprawdzały.

- Hm... większość Gryfonów nie groziłaby moim dyniom, tylko by pewnie chcieli jakąś zaadoptować dla siebie albo uznali, że trzeba szybko biec kombinować jakieś szkielety... A już na pewno żaden nie miałby przy sobie książki o historii magii, no bo wiesz, historia magii i to jeszcze po piątym roku, ilu was jest w tej klasie, może ze trzech z wszystkich Domów... - wyparowała, trochę się mądrząc, ale co poradzić, nastolatki miały to niekiedy w zwyczaju. - Ale jakby już taki groził, i miał taką książkę, to w siedmiu przypadkach na dziesięć tak samo jak z tobą, w dwóch na dziesięć, to byśmy się trochę poszarpali, a potem i tak razem posprzątali, a w jednym na dziesięć... się okropnie pokłócili - wyliczyła. Odginając po kolei palce, żeby się jej te przypadku nie rozmnożyły, i nie wychodziło na to, że jest ich jednak jedenaście na dziesięć.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#14
19.03.2024, 16:50  ✶  
-A, tak, tak. Wybacz. - Przestał się przypatrywać dyni zombie i faktycznie tym razem postarał się, żeby wszystkie resztki zniknęły z podłogi.
-Ej, Brenna. Zapytałem co dostanę w zamian, żeby nie zasłabnąć i nie upuścić książki. Sama dobrze wiesz, jak nudna jest Historia Magii, prawda? Spędziłem w bibliotece cztery godziny czytając o Vermillu Wesołym, który przekonał goblina Zerka do poddania broni podczas bitwy na szkockich bagnach w szesnastym wieku. Robisz ze mnie mordercę dyń, a ja tylko potrzebowałem odrobiny adrenaliny. - Westchnął i przyjrzał jej się kiedy usiadła. Lubił Historię Magii, to był jego ulubiony przedmiot, ale wiedział że większość jego rówieśników uważała to za nudne.
- No i udało się, bo przez chwilę naprawdę myślałem że się połamiesz. Pomóc ci, ziemniaczku? Znając Ciebie, zaraz wsadzisz sobie tę maść do oka i stracisz wzrok. Wszystkie młodsze siostry to takie małe sieroty? - Zaproponował pomoc, ale nie będzie naciskał jeśli dziewczyna się nie zgodzi.
- I wypraszam sobie, jest nas pięcioro. Ja i cztery dziewczyny, więc nie narzekam. - Uśmiechnął się z zadowoleniem. - I jeśli nie masz nic przeciwko, to wezmę sobie dynie zombie do dormitorium. - Rozejrzał się po pokoju wspólnym który teraz wyglądał jeszcze bardziej przytulnie. Gryfonom na pewno się to spodobało, bo czuć było klimat Nocy Duchów.
- Czyli z Twoich wyliczeń wynika, że jesteśmy dwa na dziesięć. Bo mną trochę poszarpałaś. A ja zachowałem się iście po dżentelmeńsku.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#15
20.03.2024, 09:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2024, 09:29 przez Brenna Longbottom.)  
- Z szantażystami się nie negocjuje, bo to ich tylko zachęca do kolejnych prób. Dziś chciałeś coś za nie zasłabnięcie, jutro byłoby coś kolejnego... nie ze mną te numery - oświadczyła Brenna niemal wesołym tonem, ostrożnie nakładając sobie maść na nos. - Nie martw się, nie pierwszy raz jej używam - uspokoiła go, uśmiechając się tylko lekko. Zdarzały się jej różne dziwne wypadki, ale Brenna nie była nawet odrobinę niezdarna. Większość siniaków nabijała sobie raczej dlatego, że wpakowała się gdzieś, gdzie nie powinna, i raz na dziesięć razy coś musiało pójść nie tak, a nie ponieważ brakowało jej koordynacji.
Zasadniczo podejrzewała, że byłaby w stanie Bagshotowi przetrzepać skórę, chociaż był starszy.
- Poszarpaliśmy się? - zdziwiła się bezbrzeżnie, bo jednak ona miała inne standardy. Trochę poszarpania to było wtedy, kiedy ona rozbiła Prewettowi nos, a on omal nie połamał jej żeber. Tutaj nawet nie nabito siniaka i nie polała się krew... znaczy się no polała się, ale ta cała krew to był efekt walnięcia książką, więc zdaniem Brenny się nie kwalifikowało. Ona i Isaac mieli tutaj zdecydowanie inne standardy. Ale i nic dziwnego: on pochodził z rodziny historyków i pisarzy. Ona pochodziła z rodziny policjantów, niemal religijną czcią otaczającą walkę bronią białą. – No co ty, ledwo dotknęłam twojego kołnierza, to się liczy jako załatwienie wszystkiego drogą pokojową – roześmiała się, ale zaraz skrzywiła lekko, bo nos trochę zabolał, gdy zaczęła się śmiać. Westchnęła i nałożyła na nos nieco więcej chłodzącej maści.
– Jasne, weź sobie dynię zombie. Tylko uwaga, jak są zgniecione, to się niestety szybko psują. Żeby potem, wiesz, mój brat na mnie nie krzyczał, że się wam coś psuje w pokoju przeze mnie – powiedziała Brenna, chociaż ten scenariusz był bardzo mało prawdopodobny. Rodzeństwo Longbottomów pod tym względem wyróżniało się na tle innych rodzeństw i nie krzyczeli na siebie praktycznie wcale. [b] – Dobra… to idę to zanieść do dziewczyn z szóstego roku, a to do naszej sypialni[b] – oświadczyła, chowając maść do kieszeni, po czym złapała dwie dynie, by wraz z nimi wspiąć się po schodach ku dormitorium dziewcząt.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2783), Isaac Bagshot (1681)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa