21.02.2024, 23:01 ✶
Herbata kusiła, choć świeża i gorąca musiała chwilę poczekać, nim będzie zdatna do picia. Ciasteczkom podziękuje, w końcu nie chce zjeść nic czego jeść nie powinien.
-O...-zastanowił się pół sekundy.-Nie byłem nigdy w Dolinie Godryka. Może przejazdem...-dodał od siebie, zaraz widząc zmianę w postawie mężczyzny. Czy to było dobre? Czy nie? Na pewno dało wrażenie, że profil rozmowy się zmienił, że teraz przeszli do rozmowy na poważnie, że rozmawia z kimś innym. Wyraźna granica mu pomogła nieco zaufać, że faktycznie mężczyzna rozdziela przyjacielskość od pracy. Głupio mu było, że każde mu pracować po nocy. Uciekł wzrokiem w jego i wielu innych powodów. Jak miał powiedzieć co się dzieje.
-To głupie.-zaczął śmiejąc się nerwowo, bo teraz jak miał powiedzieć na głos swój problem, to faktycznie był on strasznie głupi. Złamane serce, to nie jest problem... Westchnął ciężko, zaciskając usta i myśląc co powinien powiedzieć, co może powiedzieć. W jego głowie istniało wszystko, wszystkie pytania, odpowiedzi i obawy. Myśli szalały po jego głowie, a usta zaciskały się coraz bardziej, kiedy oczy robiły się lekko szklane.
-Zakochałem się?-zaczął w końcu cicho.-Ale nic z tego nie będzie i nie mam z kim o tym porozmawiać... I ja wiem, jestem młody i na pewno jeszcze nie raz się zakocham, chyba... Albo i nie...-dodał ostatnie słowa ciszej.-Bo... chciałbym... znaleźć... em... kogoś z kim bym spędził resztę życia, ale... Nie wydaje mi się, że się uda, bo... Bo to nie tak, że w ogóle to może się udać. Nawet jak się uda, to to nie będzie mogło być takie jakie powinno być...-jak miał powiedzieć, że przecież słyszał, jak relacje męsko-męskie się kończą, na czym polegają, że w ogóle chce w takiej relacji być. Nigdy nie będzie mógł tak po prostu wziąć ślubu, przytulić się, pocałować, sąsiedzi będą zawsze mówić o jego partnerze jako o współlokatorze przeszkadzającym w znalezieniu porządnej żony.-Chyba źle założyłem, że ktoś taki jak ja mógłby być z kimś takim, jak...-...on. Rozplótł zaciśnięte dłonie i przesunął nimi po udzie, wygładzając pomięty nieco materiał spodni.
-O...-zastanowił się pół sekundy.-Nie byłem nigdy w Dolinie Godryka. Może przejazdem...-dodał od siebie, zaraz widząc zmianę w postawie mężczyzny. Czy to było dobre? Czy nie? Na pewno dało wrażenie, że profil rozmowy się zmienił, że teraz przeszli do rozmowy na poważnie, że rozmawia z kimś innym. Wyraźna granica mu pomogła nieco zaufać, że faktycznie mężczyzna rozdziela przyjacielskość od pracy. Głupio mu było, że każde mu pracować po nocy. Uciekł wzrokiem w jego i wielu innych powodów. Jak miał powiedzieć co się dzieje.
-To głupie.-zaczął śmiejąc się nerwowo, bo teraz jak miał powiedzieć na głos swój problem, to faktycznie był on strasznie głupi. Złamane serce, to nie jest problem... Westchnął ciężko, zaciskając usta i myśląc co powinien powiedzieć, co może powiedzieć. W jego głowie istniało wszystko, wszystkie pytania, odpowiedzi i obawy. Myśli szalały po jego głowie, a usta zaciskały się coraz bardziej, kiedy oczy robiły się lekko szklane.
-Zakochałem się?-zaczął w końcu cicho.-Ale nic z tego nie będzie i nie mam z kim o tym porozmawiać... I ja wiem, jestem młody i na pewno jeszcze nie raz się zakocham, chyba... Albo i nie...-dodał ostatnie słowa ciszej.-Bo... chciałbym... znaleźć... em... kogoś z kim bym spędził resztę życia, ale... Nie wydaje mi się, że się uda, bo... Bo to nie tak, że w ogóle to może się udać. Nawet jak się uda, to to nie będzie mogło być takie jakie powinno być...-jak miał powiedzieć, że przecież słyszał, jak relacje męsko-męskie się kończą, na czym polegają, że w ogóle chce w takiej relacji być. Nigdy nie będzie mógł tak po prostu wziąć ślubu, przytulić się, pocałować, sąsiedzi będą zawsze mówić o jego partnerze jako o współlokatorze przeszkadzającym w znalezieniu porządnej żony.-Chyba źle założyłem, że ktoś taki jak ja mógłby być z kimś takim, jak...-...on. Rozplótł zaciśnięte dłonie i przesunął nimi po udzie, wygładzając pomięty nieco materiał spodni.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)