Dagur razem z żoną postanowił wybrać się na kilkudniowy urlop do zachodniej Szkocji. Padło na Overtoun. Kuźnię pozostawił na ten czas w rękach syna. Władzę nad domem powierzył córkom. Ufał, że pod jego nieobecność Hjalmar nie puści tego przybytku z dymem. W przeciwieństwie do swojej żony, jest rannym ptaszkiem. Postanowił wybrać się na poranny spacer po tym mieście i wrócić dopiero na śniadanie.
Jako półolbrzym wyróżniał się wzrostem i posturą na tle mieszkańców tego miasteczka. Żaden z mijanych przez niego ludzi nie osiągnął tych trzech metrów wzrostu. Tyle mierzył. Z każdym energicznie stawianym przez niego krokiem ziemia zdawała się drżeć. Na szczęście nie na tyle, by doprowadziło to do zawalenia się okolicznych budynków. Bądź co bądź mugole znali się na budownictwie, choć brak możliwości posługiwania się magią utrudniał wznoszenie budowli.
Wkroczył na most Overtoun, przy którym przystanął na parę chwil. Obserwowanie rozciągających się przed jego oczami widoków i panującą względną ciszę przerwało szczekanie psa na coś w oddali. Nie było to nietypowe zachowanie jak na psa. Nie pierwszy raz widywał psy ujadające na coś, czego ludzie nie widzieli. Nie spodziewał się ujrzeć psa skaczącego z tego mostu w przepaść.
— Djöfulli! Na włochate jaja Odyna, co było?! — Wyrwało mu się w ojczystym języku. Osoba, która poleciła mu to miejsce, najwyraźniej zapomniała poinformować go o takich incydentach, jak ten którego był właśnie świadkiem. Wydobył z kieszeni noszonego płaszcza różdżkę, celując nią w tę mgłę. Prawdopodobnie to zwierzę było już nie do uratowania. Pomimo tego postanowił spróbować przywołać je do siebie za pomocą magii.
Translokacja
Sukces!
Sukces!