• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[14.06.1972r.] Teoria decyzji

[14.06.1972r.] Teoria decyzji
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#11
21.02.2024, 23:01  ✶  
Herbata kusiła, choć świeża i gorąca musiała chwilę poczekać, nim będzie zdatna do picia. Ciasteczkom podziękuje, w końcu nie chce zjeść nic czego jeść nie powinien.
-O...-zastanowił się pół sekundy.-Nie byłem nigdy w Dolinie Godryka. Może przejazdem...-dodał od siebie, zaraz widząc zmianę w postawie mężczyzny. Czy to było dobre? Czy nie? Na pewno dało wrażenie, że profil rozmowy się zmienił, że teraz przeszli do rozmowy na poważnie, że rozmawia z kimś innym. Wyraźna granica mu pomogła nieco zaufać, że faktycznie mężczyzna rozdziela przyjacielskość od pracy. Głupio mu było, że każde mu pracować po nocy. Uciekł wzrokiem w jego i wielu innych powodów. Jak miał powiedzieć co się dzieje.
-To głupie.-zaczął śmiejąc się nerwowo, bo teraz jak miał powiedzieć na głos swój problem, to faktycznie był on strasznie głupi. Złamane serce, to nie jest problem... Westchnął ciężko, zaciskając usta i myśląc co powinien powiedzieć, co może powiedzieć. W jego głowie istniało wszystko, wszystkie pytania, odpowiedzi i obawy. Myśli szalały po jego głowie, a usta zaciskały się coraz bardziej, kiedy oczy robiły się lekko szklane.
-Zakochałem się?-zaczął w końcu cicho.-Ale nic z tego nie będzie i nie mam z kim o tym porozmawiać... I ja wiem, jestem młody i na pewno jeszcze nie raz się zakocham, chyba... Albo i nie...-dodał ostatnie słowa ciszej.-Bo... chciałbym... znaleźć... em... kogoś z kim bym spędził resztę życia, ale... Nie wydaje mi się, że się uda, bo... Bo to nie tak, że w ogóle to może się udać. Nawet jak się uda, to to nie będzie mogło być takie jakie powinno być...-jak miał powiedzieć, że przecież słyszał, jak relacje męsko-męskie się kończą, na czym polegają, że w ogóle chce w takiej relacji być. Nigdy nie będzie mógł tak po prostu wziąć ślubu, przytulić się, pocałować, sąsiedzi będą zawsze mówić o jego partnerze jako o współlokatorze przeszkadzającym w znalezieniu porządnej żony.-Chyba źle założyłem, że ktoś taki jak ja mógłby być z kimś takim, jak...-...on. Rozplótł zaciśnięte dłonie i przesunął nimi po udzie, wygładzając pomięty nieco materiał spodni.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#12
18.03.2024, 00:07  ✶  
A zatem chodziło o nieszczęśliwą miłość.
Kąciki ust Perseusa na moment uniosły się nieznacznie - trudno powiedzieć, czy grymas ten wyrażać miał zrozumienie, współczucie, czy paternalistyczną pobłażliwość; prawdopodobnie wszystkie te emocje jednocześnie i zarazem żadnej z nich. Sam przecież znał słodycz zakochania i gorycz złamanego serca, łatwo obdarzał ludzi uczuciami i cierpiał, gdy nie spotykały się ze wzajemnością. Ale Perseus był dorosły. Perseus miał narzędzia, by poradzić sobie ze wszystkimi uczuciami. W końcu uczył innych jak to zrobić.
— Zanim zacznę z tobą pracować, muszę zadać ci kilka pytań — odezwał się po chwili milczenia, przerywanej jedynie ich własnymi oddechami; jego spokojnym i miarowym, chłopaka zaś znacznie szybszym i nerwowym — Ile masz lat, Neil? Jak długo mieszkasz w Anglii?
Pozornie beztroskie pytania, by po chwili zadać mu cios.
— Jak wygląda twoja relacja z rodzicami? A jak z rówieśnikami? — to jeszcze nie było najgorsze. Nie, Perseus znów zamilkł, wysłuchując odpowiedzi Neila. Pozwolił, by między nimi ponownie zapadła ta niezręczna cisza, podczas której sięgnął po filiżankę i upił łyk herbaty. A później pochylił się do przodu, spojrzał chłopakowi prosto w oczy i zniżył głos niemalże do szeptu.
— Obiektem twoich uczuć jest kobieta, czy mężczyzna?
Wbrew pozorom, to było kluczowe pytanie. Na pewno w latach siedemdziesiątych.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#13
18.03.2024, 00:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.03.2024, 00:41 przez Neil Enfer.)  
Widział delikatną mimikę, choć rozumiał, że może ona nie istniała i to stres wmawiał mu różne głupie rzeczy. Nie zawsze co prawda to wmawianie sobie było błędne, czasami było jak najbardziej prawdziwe i słuchanie się go przynosiło pozytywne skutki w postaci unikania relacji jakie nie przyniosłyby mu nic poza przykrościami i rozczarowaniem. Szkoda tylko, że nie zawsze szósty zmysł go ostrzegał.
Pokiwał grzecznie głową, nadstawiając uszka na pytania. Pierwsze były łatwe.
-Dwadzieścia dwa, no na oko, rocznikowo. 1950, z grudnia. No, a w Anglii mieszkam... około dwunastu? Trudno to nazwać mieszkaniem, dużo wyjeżdżałem do Akademii Magii Beauxbatons-uśmiechnął się lekko i nawet zabijał nogami. Zaraz jednak spadło kolejne pytanie, które widać było dla niego w odczuciu dużo cięższe i skomplikowane, aż westchnął głęboko z mruknięciem i przeleceniem połowy pokoju wzrokiem w poszukiwaniu gdzie właściwie powinien zacząć.
-No z rodzicami dobra... Tak mi się wydaje, pomagamy sobie. Mój tata co prawda choruje mocno, lekarze... Mówią, że nie ma szans na wyleczenie, nie wiedzą chyba nawet co mu dolega, ale pracujemy nad tym, leki, lekarze, odpoczynek. Wyjdzie z tego, na pewno.-pokiwał głową z kolejnym pozytywnym uśmiechem. Faktycznie w to wierzył. Już tak długo walczyli, no i stan jego się nie pogarszał... przynajmniej nie tak jak by mógł.-A z rówieśnikami to... No...-zamilkł, zastanawiając się. Jacy rówieśnicy.-Em... Znam kilka osób... Z pracy na przykład... Mam też chłopaka chyba mniej więcej w moim wieku jako klienta... No... W sumie ciężko mi powiedzieć. Ze szkoły to z nikim nie utrzymuję kontaktów.-skwitował na zakończenie, podsumowując swoje życie towarzyskie jednym wnioskiem.
Nie zraziło go to jednak i już czekał na kolejne pytanie, marszcząc brwi widząc nachylenie się mężczyzny i słysząc jego szept, na który zareagował rozbawionym, poddenerwowanym śmiechem gdy całe pytanie zostało ujawnione. Poruszył się cały w fotelu, przestawiając nogę na nogę, układając inaczej ręce.
-Głupie pytania Pan zadaje.-śmiał się dalej pod nosem, sięgając po herbatę, bawiąc się filiżanką w rękach.-Kobieta, kto inny?-kolejny śmiech ze zmarszczonymi w oburzeniu brwiami, że w ogóle co innego mu mężczyzna proponuje. Odstawiał herbatę na stół i usadowił się wygodniej na swoim miejscu.-Co jeszcze chce Pan wiedzieć?-zapytał zaraz, chcąc dostać kolejne pytanie, a nie drążenie poprzedniego, czego się obawiał.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#14
18.03.2024, 14:01  ✶  
Zganił się w myślach za zadanie tak wielu pytań naraz - przez to otrzymał natłok informacji, których nie mógł nawet zapisać, bowiem obiecał to chłopakowi. Jaką wartość miałby jako terapeuta, gdyby teraz okazał się niesłownym? Starał się więc notować w głowie, używając do tego sposobu, który w trakcie magisterium pokazał mu Tezeus; dopasowywał słowa chłopaka do piosenki, której rytm dyskretnie wybijał na swoim udzie.
Chłopak był dzieckiem. Dawno pełnoletnim w świetle magicznego prawa, ale wciąż zbyt młodym, by nazwać go dorosłym. Opieka nad schorowanym ojcem, niewielu znajomych, prawdopodobne wyobcowanie związane z barierą językową i... Wszystko powoli zaczynało układać mu się w całość. Podręcznikowy, niemalże, przykład. Wstrzymał się jednak z osądem.
— Podobno nie ma głupich pytań — odpowiedział z uśmiechem. Zauważył to zmieszanie, zauważył, sposób, w jaki podniósł filiżankę i zaraz ją odstawił - jakby chciał nabrać wody do ust, tudzież herbaty. Zachowywał spokój wobec jego poruszenia; jak niewzruszona tafla wody. Co chciał wiedzieć? Pokręcił głową - to nie było przesłuchanie. Chciał mu pomóc, choć nie był pewien, czy chłopak rzeczywiście potrzebuje pomocy terapeuty, czy po prostu kogoś starszego. Dojrzalszego. Kogoś, kto przeszedł przez ból złamanego serca.
— Jak długo utrzymuje się uczucie przygnębienia? — nie trzeba bowiem trzeciego oka, by zauważyć, że chłopak był przygaszony.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#15
18.03.2024, 16:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.03.2024, 03:31 przez Neil Enfer.)  
Mówił, nie myśląc o tym czy mówi za dużo czy za mało, choć na pewno nie chciał rozczarować mężczyzny. Skoro już go przyjął pod dach, to da mu od siebie tyle ile może, licząc, że mu życia nie utrudni. Liczył tylko, że nie wyjdzie na idiotę.
,,Nie ma głupich pytań".
-Oj, są, trochę pracowałem w barach, definitywnie głupie pytania są.-skomentował jego złotą myśl z pobłażliwym uśmiechem. Nie rozumiał założenia, że głupich pytań nie ma, ale może to i dobrze, że mężczyzna w to wierzył, znaczy, że dalej świat go rozpieszcza i nie zsyła mu na spotkanie wszystkich pajaców świata.
Mimo wszystko zmieszanie dalej w nim siedziało, choć ucieszył się, że jego słowa zostały przyjęte i nie były negowane w żaden sposób. Uznał częścią siebie, że temat umarł. Na szczęście. Pojawił się za to nowy, który natychmiast wywołał lekkie zmarszczenie brwi i zastanowienie. Uczucie przygnębienia? Hm...
-Chyba nie jestem przygnębiony...-zaczął ostrożnie, zastanawiając się.-Życie zawsze było trochę ciężkie.-nie chciał wyjść na słabego, w końcu radził sobie, żył, pracował, ukończył szkołę, no i byli na świecie ludzie, którzy mieli gorzej i nie narzekali. Bycie hipokrytą było ostatnie na liście jego rzeczy do zrobienia.-To po prostu zmęczenie. Czasami...--zawahał się porządnie, patrząc uparcie na stolik.-Chciałbym, żeby tata w końcu umarł.-wyszeptał z paskudnymi wyrzutami sumienia.-Męczy się od lat, wiem to, wszyscy to wiemy. Wszystkie pieniądze w domu wydajemy na leki, po to przeprowadziłem się do Londynu, żeby więcej zarabiać, bo ceny wzrosły. Mamie też nie jest łatwo, musi się z ciotką nim zajmować, mają też gospodarstwo... Ja im tam nie pomogę za wiele, bo pomoc jest potrzebna na co dzień, a nie kilka razy w miesiącu jak do nich jadę.-paliwo kosztuje, ale musiał tam czasem pojechać.-Kocham go, bardzo, nie chcę, żeby umierał, ale... Czasami się zastanawiam jakby to było gdyby był zdrowy. Ale to się nie stanie, więc... Trzeba zadbać o niego najpierw.-dużo ludzi choruje przecież, czasami da się wyleczyć, czasami nie. Najlepiej by było gdyby choroby nie istniały, wtedy wszyscy byliby szczęśliwi, no, ale póki co to potrzeby ojca miały priorytet, rozumiał to i sam chyba nie chciał obierać innego celu w życiu. Nie był tylko pewien czy to odpowiada na pytanie o przygnębieniu. Nie miało to jednak teraz większego znaczenia, chyba liczyło się to, że mówił, a mówił jeszcze więcej, gdy padały kolejne pytania przyciągające dziwne wspomnienia i rozważania, jakie wylewał z siebie, zastanawiając się jaki rodzaj cichego zauroczenia zastosował mężczyzna, że zwierzanie się mu pomagało na duszę.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Neil Enfer (2490), Perseus Black (1844)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa