• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[15.07.1972r.] Co tam chowasz? | Richard & Sophie & Robert

[15.07.1972r.] Co tam chowasz? | Richard & Sophie & Robert
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#1
24.03.2024, 01:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2024, 17:29 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Sesja rozliczona w osiągnięciu Badacz Tajemnic przez Roberta Mulcibera.

15 lipca 1972r.
Niemagiczny Londyn / Kamienica Mulciberów


Na myśl o tym, że dzisiaj musiał iść do Gringotta i towarzyszyć samej Camille Delacour, robiło mu się niedobrze. Dlatego też odmówił bratu na razie brania na siebie kolejnego klienta, póki nie zakończy sprawy z tą blond francuską flądrą. A z drugiej strony, niech sam też wyjdzie do ludzi i załatwia interesy. Nie zaszkodzi mu trochę Londyńskiego powietrza. Rozumiał obawy wynikające z bezpieczeństwa własnej osoby. Nie nalegał, żeby robił to codziennie. Ale raz na jakiś czas mogą się wymieniać.

Przed południem, udał się do Gringotta, gdzie spotkał z Delacour i towarzyszył jej w przekazie pieniężnym do ich skrytki bankowej, jako opłata za zamówienie kwartalne dotyczące świec. Na trzy miesiące będą mieli ją z głowy. Znów musiał uprzejmości swoje odgrywać i uśmiechy, znosząc jej zapachy perfum. Po załatwieniu spraw, wrócił do domu.

Z wielką ulgą przyjął fakt, że jest już po torturach węchowych. Aż rozwiązał krawat i rozpiął koszulę pod szyją. Chyba przez długo czas nie spojrzy na kwiaty pomarańczy czy jaśminu. Jeszcze nie zdążył przejść do salonu i zawołać Selar o eliksir na mdłości, a pojawił się Belenos. Jego skrzat.

- Panie Richardzie.
Zjawił się chcąc zwrócić jego uwagę na siebie. Richard, przeniósł na niego swoją uwagę.
- Panienka Sophie nie wpuszcza Belenosa i Selar do pokoju. Gdzie chcieliśmy posprzątać.
Mulciber uniósł brew ku górze słysząc taką informację. Rozumiał prywatność, ale wtedy swoje rzeczy należałoby mieć dobrze schowane, nawet przed skrzatami, pozwalając im co najwyżej uprzątnąć pomieszczenia z wszelkiego kurzu, brudu. Skrzaty dostały wyraźne polecenia, aby dbać o czystość w tej kamienicy. Nawet, jeżeli są pokoje przez domowników nieużytkowane. Wyjątek mógł stanowić co najwyżej gabinet Roberta, o którego porządek dbał on sam.
- Jak to, nie wpuszcza? Mówiła dlaczego?
Zapytał, tym razem marszcząc brwi. Jest tutaj od paru dni i już problemy?
Belemos nie potrafił to wyjaśnić, bowiem dowiedział się tego także od Selar. Żadnego z nich nie chciała tam wpuścić.
- Nie powiedziała. Belenos i Selar bez zgody nie wchodzili tam.
Oznajmił. Richard westchnął.
- Poinformowaliście Roberta?
Zadał kolejne pytanie. Skoro to córka jego brata, może powinien do niej sam zajrzeć i zobaczyć co się dzieje?
- Niestety nie. Pan Robert pracuje w gabinecie i prosił, aby mu nie przeszkadzać.
Odpowiedział zgodnie z prawdą.
- Zajrzę do niej. Możesz wracać do swoich obowiązków.
Belenos ukłonił się i zniknął, wracając do swoich innych zajęć. Richard skierował się na górę do swojego pokoju, gdzie zostawił swoją teczkę z dokumentami. Później bratu zaniesie. Zdjął krawat i marynarkę, odkładając na miejsce. Wyszedł z pokoju, kierując się do drzwi pomieszczenia, zajmowanego przez bratanicę.
Gdy się zbliżył do drzwi jej pokoju, zapukał. Jakby chciał sprawdzić, czy dziewczyna tam jest.
- Sophie?
Zapytał, chcąc mieć pewność, że jest za drzwiami tego pomieszczenia. A nawet chwycił za klamkę, chcąc je otworzyć. Ten dom należał także do niego. Nie musiał nikogo się pytać o to, czy może gdzieś wchodzić. Nawet do gabinetu brata.
Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#2
24.03.2024, 01:45  ✶  
Z pokoju Sophie nie dobiegały żadne odgłosy. Dopiero kiedy Richard się odezwał i złapał za klamkę, usłyszał jak dziewczyna zerwała się na równe nogi. Drzwi były zamknięte od środka.
-Taak? Wujku? Już idę! - Krzyknęła przez drzwi i biegała przez chwilę po pokoju robiąc trochę zamieszania. - Idę już! Zaczekaj! - Krzyczała. To wszystko trwało może kilka sekund. Richard mógł odnieść wrażenie, że jego obecność pod drzwiami wyraźnie narobiła dziewczynie problemów.
- Idę! - Odkluczyła zamek i wychyliła głowę przez szparę. Była lekko spocona ale i tak wyszczerzyła zęby. Z łatwością wyślizgnęła się z pokoju i zatrzasnęła za sobą drzwi. Oparła się o nie plecami.
-Ale.. ale pogoda wujku. Gorąco! - Zaśmiała się nerwowo i poprawiła grzywkę. - Wszystko w porządku? - Wyciągnęła różdżkę i zaklęciem zamknęła zamek na klucz. - Mam w czymś pomóc? - Starała się brzmieć i zachowywać normalnie, jednak obecność wuja tak ją zaskoczyła, że kompletnie nie była przygotowana na taką sytuację. Nie spodziewała się, że ktokolwiek będzie jej do czegoś potrzebował.
-Nie przyszedł do mnie żaden list wujku? Szukam pracy na pół etatu i wysłałam swoje zgłoszenie do kliniki Perseusza Blacka. Lecznica dusz! Jako asystentka. - Spróbowała go zagadać i trochę się wyluzować. Ponownie zachichotała trochę zbyt nerwowo.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#3
24.03.2024, 02:05  ✶  

Rozpoznała, że to nie ojciec a wujek? Mieli bardzo podobny głos, może i taki sam. Mogła też domyślać się, że wrócił? Mniejsza o to. Drzwi były zamknięte. Zmarszczył brwi, nie będąc z tego powodu zadowolonym. W dodatku kazała mu czekać. "Na Odyna, dlaczego kobiety muszą być takie upierdliwe?" - zadał sobie to pytanie w myślach.

Poczekał. Nawet puścił klamkę, ale nie odchodził. Słyszał zamieszanie dochodzące za drzwiami. Co ona tam wyprawiała? Kogoś kryła? Wprowadziła coś lub kogoś bez zgody i wiedzy ojca?

W końcu zamek w drzwiach ustąpił. Otworzyła i wysunęła głowę, zaraz całe swoje ciało i zamknęła pokój z powrotem. Richard był bardzo spostrzegawczy i zauważył te niepokojące sygnały w jej zachowaniu. Gorąco? Na zewnątrz dzisiaj było pochmurno i zapowiadało się na późniejszy deszcz. Czy może w jej pokoju było zbyt duszno? Mogła otworzyć okno. Przewietrzyć pomieszczenie. Z drugiej strony, jej wytłumaczenie się, było bez sensu jakiegokolwiek, jakby próbowała coś przed nim ukryć? Zataić? Odwrócić uwagę od czegoś, co trzymała w swoim pokoju?

- To ja powinienem zapytać. Czy wszystko w porządku?
Zadał jej pytanie dość poważnie. Zarejestrowawszy także fakt, że wyjęła różdżkę. Co ona kombinowała?
- Belenos powiedział, że nie wpuszczasz ich do środka. Dlaczego?
Zignorował jej pytania o list. Zignorował fakt, że szukała pracy u Blacka. To nazwisko przynosiło mu obrzydzenie. Ta jedna smarkula od nich narobiła problemów Robertowi. Na szczęście sprawa się w miarę ustabilizowała i nie zanosiło się na żadną niepokojącą powtórkę. Jeżeli brat nie zacznie kontrolować tego, co jego córka wyprawia, będzie tylko gorzej.

Czekał cierpliwie na jej odpowiedzi, układając dłonie na biodrach. Zapytał o to, czego dowiedział się chwilę temu od skrzata. Uważnie się jej przyglądał, badając każdy wyraz na jej twarzy. Reakcję, mimikę. Niech nawet nie próbuje mu tutaj kłamać i kręcić.

Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#4
24.03.2024, 02:43  ✶  
-Tak, tak. Wszystko w porządku. - Pokiwała głową. Przestała się uśmiechać, kiedy usłyszała że skrzat na nią naskarżył. Co za podła kreatura! A zawsze była dla niego taka miła!
- A czy Belenos powiedział też o tym tacie? Po co go martwić jakimiś pierdołami, wujku? Mam w pokoju dużo swoich rzeczy i nie chcę żeby skrzaty mi je poprzestawiały. Zaczęłam pracę nad moim własnym biznesem i wolałabym żeby wszystko leżało tak, jak to odłożyłam. - Odpowiedziała i odetchnęła. Wygładziła zieloną sukienkę którą miała na sobie i nie bardzo wiedziała co dalej. Miała nadzieję, że jej tłumaczenia wystarczą. W końcu była już dorosła i mogła sama o sobie decydować. Miała również prawo zabronienia skrzatom wchodzenia do własnego pokoju. A przynajmniej tak jej się wydawało.
Odwróciła wzrok, bo nie mogła znieść świdrującego spojrzenia Richarda.
-Jak się czujesz wujku? - Zapytała i dokładnie w tym samym momencie ktoś zadzwonił do drzwi.
-O! Wujku, to paczka do mnie! Jestem pewna że to do mnie, bo zamówiłam kilka pierdół. Chodźmy na dół. Pomożesz mi? Paczka na pewno już czeka przed drzwiami.- Ucieszyła się i złapała dłoń Richarda pomiędzy swoje małe dłonie. Spróbowała poprowadzić go ze sobą w stronę schodów prowadzących na parter. Broniła tych drzwi jak lwica i nie mogła pozwolić żeby Richard bez jej zgody dostał się do pomieszczenia. Nie była dobrym kłamcą i wyraźnie coś ukrywała.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#5
24.03.2024, 18:19  ✶  
Obserwując zachowanie dziewczyny, jej nerwowe tłumaczenie się, próby odwrócenia uwagi tematu. Zakrywania i zamykania drzwi zaklęciem, wzbudzała podejrzenia. Richard był przekonany, że kłamała, coś lub kogoś próbowała ukryć.
W dodatku Robert nic nie wiedział. Nie interesował się tym? Czy przy nim umiała się lepiej z tym ukrywać? Richard nie chciał, aby poza podejrzanymi osobami, które szkodziły już wystarczająco jego bratu, do tej kategorii zaliczały się ich dzieciaki.
- Nie powiedział.
Wciąż wpatrywał się w nią poważnie, uważnie. Być może zapomniała o panujących tutaj pewnych zasadach, jak i tych, które obowiązywały skrzaty.
- Skrzaty mają kategoryczny zakaz ruszania czegokolwiek, co do nich nie należy. Nawet podczas sprzątania.
Wyjaśnił jej, może i przypomniał? Nie powinna się obawiać ich obecności w pokoju. Wnikać w to nie będzie, jeżeli sobie panienka tego nie życzyła, sprawa zostanie im przekazana. Bo być może Robert nie dał im tych wytycznych, że coś uległo zmianie? 
- Co to za biznes?
Zapytał ostatecznie. W co zamierzała bawić się bratanica. Jaki interes chciała rozkręcić? Poza tym, że zdecydowała się złożyć podanie o pracę u niejakiego Blacka.

Na pytanie o swoje zdrowie, nie udzielił odpowiedzi. Temat szybko zmienił się wraz z tym, jak usłyszeli dzwonek? Znów odwrócenie tematu. Sophie koniecznie chciała odciągnąć go od swojego pokoju.

- Belenos!
Nie dał się zaciągnąć przez dziewczynę, która ciągnęła do za rękę. Nie ruszył się. Dał jej za to wymowne spojrzenie, aby puściła. Przy czym zawołał skrzata. Po co ma jej pomagać, jak od tego mają służące im stworzenia, a ich magia jest wielce przydatna, pożyteczna?
Wezwany skrzat zjawił się od razu.
- Tak Panie Richardzie?
Odezwał się, obserwując dwójkę domowników.
- Weź Selar i sprawdź, kto przyszedł. Jeżeli jest jakaś paczka zanieście do salonu.
Wydał im polecenie. Skrzat przyjął i teleportował się. Jeżeli Sophie się to nie spodobało, mogła biec na dół sama i odebrać.
- Obserwując Twoje zachowanie, odnoszę wrażenie, że coś ukrywasz. Denerwujesz się, zamykasz drzwi, zmieniasz temat. Jeżeli jest coś, o czym powinniśmy z Robertem wiedzieć, to lepiej nam powiedz.
Zwrócił się do niej, jak zostali sami, jeżeli nie zdecydowała się udać samodzielnie po odbiór zamówienia. Zachęcił ją do otwartości, chęci podjęcia rozmowy. Lecz skoro zaznaczała, że nie chce niepokoić ojca. To może otworzy się przed nim? Czyżby obawiała się jakiejś reakcji Roberta?
- Jeżeli nie chcesz powiedzieć ojcu, to może porozmawiasz ze mną?
Nie będzie naciskał, ale jeżeli tak to będzie wyglądało, powie Robertowi, aby zainteresował się zachowaniem swojego dziecka, które nie wiadomo zapewne, na jakie szalone pomysły mogła wpaść w Hogwarcie.
Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#6
24.03.2024, 20:11  ✶  
Sophie wiedziała, że skrzatom nie wolno dotykać ich rzeczy. Paplała bez sensu tylko po to, żeby odwrócić uwagę wujka od swojego pokoju. Podobnie było z paczką. Normalnie nie ruszyłaby się nawet o centymetr słysząc dzwonek do drzwi. Wszystko jednak rozchodziło się o ukrycie tego, co ukryć chciała.
Zamilkła, kiedy wuj nie zgodził się zejść z nią na dół i wezwał skrzata. Spojrzała na stworzenie z wyrzutem. Jeszcze się na nim zemści! Co za sprzedawczyk!
-Pod moje drzwi, nie do salonu… - Mruknęła jedynie słabo. Nadal ściskała dłoń Richarda i przygryzła dolną wargę. Czuła, że przegrała tę bitwę. Nie chciała mówić ojcu ani nikomu z rodziny. Chciała się tym pochwalić dopiero wtedy, kiedy wszystko się uda. Przez tego durnego skrzata posypał jej się cały plan!
-To nie jest coś, czym musielibyście się martwić. Tata jest bardzo zapracowany więc nie pytał o jaki biznes chodzi. Przysięgam, że mu mówiłam, że będę otwierać coś swojego! Powiedziałam mu pierwszego dnia, jak tylko tu przyjechałam. - Zrobiła się lekko czerwona i miała łzy w oczach. Mówiła prawdę. Powiedziała Robertowi że ma zamiar zająć się własnym biznesem, jednak on nie zapytał jej o szczegóły.
-Jeżeli obiecasz, że nikomu nie powiesz… i że mi NIE zabronisz, to wszystko Ci pokażę, wujku. - Powiedziała proszącym tonem i uwiesiła się na jego ramieniu. - Obiecujesz? Nikt nie może się dowiedzieć, dobrze? - Uśmiechnęła się blado, szczerząc zęby. Była bardzo dumna z tego co robiła i czuła w kościach, że na pewno jej się powiedzie! Zanim jednak pozwoliła Richardowi wejść do pokoju, postanowiła poczekać aż obieca jej milczenie.
-Pinky promise? - Wystawiła mały palec, czekając na reakcję.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#7
25.03.2024, 01:30  ✶  

Stworzenia wykonywały jedynie swoje zadania. Póki co, Richard nie miał Im nic do zarzucenia. Przynajmniej na tę chwilę. Wyraziły swoje zaniepokojenie sytuacją związaną z obecnością Sophie, więc jeden z nich postanowił zgłosić ten problem. Zwłaszcza, że Richard od skrzatów wymagał informowania go o wszystkim. Dosłownie. Nawet o wątpliwych pierdołach. Ta umowa była z nim zawarta jeszcze zanim Richard wyjechał z Londynu. Żeby informowali go, gdyby coś miało grozić jego bratu. Żeby mógł w porę przybyć mu z pomocą. Jakąkolwiek. A jako że Selar była najbliżej Roberta, Belenos został przy Richardzie.

Słysząc mruczenie pod nosem dziewczyny, skrzat jeszcze raz spojrzał na swojego Pana. Richard skinieniem głowy dał znak wyrażenia zgody. Aby tę paczkę dostarczyli tutaj. Do jej pokoju. Lub pod same jego drzwi.
Gdy Belenos zniknął, Richard na powrót został sam na korytarzu z bratanicą.

- Możesz mnie puścić?
Skoro nie reagowała na jego wymowną mowę ciała, najpewniej nie umiejąc jej odczytywać, wydał polecenie pytające. Czy mogłaby łaskawie nie trzymać go za rękę. Nie jest już dzieckiem. Za rączkę jej nie będzie prowadził przecież. Spełnił jej prośbę, aby paczkę dostarczono na piętro.
- Boisz się jego reakcji?
Zapytał wprost. To całe ukrywanie wszystkiego przed Robertem, mogło także wysnuć jeden wniosek. Bała się swojego ojca? Jego reakcji na plan swojego biznesu, że to nie poprze? Gdyby zdecydowała się z nim rozmawiać konkretnie, poznałaby jego zdanie.
Obietnica. Nie był to tego przekonany. Obiecywać, mógł tylko Robertowi.
- Obiecuję.
Odpowiedział to, co chciałaby usłyszeć. Nie okazał po sobie niczego, co by zdradzało go w kontekście mówienia prawdy czy kłamstwa. Tak naprawdę, skłamał. Bo to, czy powie Robertowi czy nie, zależało od tego, co zobaczy w jej pokoju. Pozostało jej tylko jedno wyjaśnić, na co już westchnął od nadmiaru cierpliwości do obcowania z kobietami na dzień dzisiejszy. Chyba jego limit sięgnął zenitu.
- Sophie. Jesteś już niemal dorosła. Nie w szkole, żeby bawić się w dziecinne metody składania obietnic.
Upomniał trochę. Nie zamierzał składać takich dziecinnych obietnic. Skończyła szkołę? Pora zająć się dorosłością. W tym przypadku, musiały jej wystarczyć słowne obietnice Richarda.
Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#8
25.03.2024, 16:59  ✶  
Sophie może i skończyła już 18 lat, jednak w duchu nadal była nastolatką, tak jak jej rówieśnicy. Jakby ktoś zaproponował jej wypad do Miodowego Królestwa albo skakanie po trampolinach, to pobiegłaby pierwsza.
Nie ruszyło jej to, że Richard kazał jej się odsunąć i był oschły. Zawsze tłumaczyła sobie w głowie że jej ojciec i wuj mają trudne charaktery. Są bardzo zajęci, dużo przeszli i to sprawiło, że są gruboskórni. Mimo to, często patrzyła z zazdrością na relacje swojej najlepszej przyjaciółki z jej rodzicami. Często spędzała u nich część ferii i wakacji. Jednak tylko część, bo zawsze kiedy miała przerwę od szkoły, starała się być w domu chociaż na kilka dni żeby zobaczyć się ze swoim tatą.
-Nie boję się taty. - Odpowiedziała pewnie i wyglądała na o wiele pogodniejszą. - Chciałam mu wszystko pokazać dopiero kiedy będę miała pewność, że mi się uda. Dlatego to ukrywam. - Mówiła, wpuszczając wujka do pokoju. Oczywiście często się stresowała lub czuła przy Robercie dyskomfort. Bolały ją jego oschle słowa czy olewcze zachowanie, ale na pewno się go nie bała. Nie była tchórzliwą, mała myszką i nie przypominała sobie żeby ojciec ją kiedyś uderzył albo zachował się wobec niej agresywnie. Mimo że wyglądała niepozornie, naprawdę miała twardy charakter i ciężko ją było złamać.

W pokoju Sophie było bardzo czysto i schludnie. Wszystko było poukładane i miało swoje miejsce, ponieważ dziewczyna bardzo nie lubiła nieporządku. Z pozoru nic dziwnego nie przykuwało uwagi - łóżko było na swoim miejscu, podobnie jak szafa i komoda na której stała maszyna do szycia. Za drzwiami jednak, w rogu pokoju, stało coś, co było przykryte dwoma kocami. Tuż obok tego czegoś stał niewielki stół na którym Richard mógł dostrzec puste butelki, ostry nóż, lejek, deskę do krojenia i korkownicę do butelek.
-Wujku, przedstawiam Ci Mulciber Moonshine… - Podeszła do tego czegoś i ściągnęła koce. Pod nimi dumnie prezentowały się dwa pięciolitrowe baniaki napełnione żółtawym płynem. Na dnie szklanych pojemników zgromadził się osad oraz kawałki cytryn.
- Czterdziestoprocentowa cytrynówka mojej produkcji! - Powiedziała z dumą. Do baniaków przymocowanych było kilka wężyków które wypuszczały powietrze z fermentującego alkoholu. Pod stołem stało około 20 pełnych butelek trunku - zakorkowanych i oblepionych naklejką:

[Obrazek: uNCIVM9.jpeg]

Stał tam również karton pełen świeżych cytryn, cukru oraz kilka zielonych butli o niewiadomej zawartości.
-Chcesz spróbować? - Wlepiła świdrujące spojrzenie w Richarda. Wyglądała na bardzo przejętą i dumną.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#9
25.03.2024, 23:57  ✶  

Bracia nie mieli łatwego dzieciństwa, kiedy ojciec sporo od nich wymagał. Wychowywał z twardymi zasadami, które częściowo oni sami nadal stosowali, przekładali na swoje dzieci. Najgorzej jednak wspominał dzieciństwo Richard, który najbardziej przeciwstawiał się rodzicowi, odbierając za to większe kary niż jego brat. Co skończyło późniejszym wyjazdem za granicę.
Jeżeli spojrzenie nie działało, musiał do niej przemówić. Inaczej po prostu zabrałby rękę. Niby twierdziła, że nie boi się Roberta, Ale wewnętrznie mogła mieć inne odczucia. Być może z bratem próbowali inaczej wychować dzieci, ale pewne nawyki z własnych przeżyć, pozostawały bez zmienne, przekazywane swoim synom i córkom.

Obietnicę złożył jej słowną. Choć dla niej mogła brzmieć prawdziwie, szczerze, to jednak Richard był na tyle dobrym kłamcą, że mógłby w każdej chwili ją złamać. I całe szczęście, Sophie ogarnęła się, nie wymuszając na nim dziecinnych zabaw, dotrzymywania słowa. Otworzyła drzwi do pokoju i wpuściła go.

W środku panował zdecydowany porządek. Jak na Mulcibera przystało. Może i faktycznie skrzaty nie były jej potrzebne, ale głównie wzrokiem szukał podejrzanych rzeczy? Przedmiotów? Dostrzegł je, kiedy mu dziewczyna zaprezentowała stolik, z pustymi butelkami. Przyrządy kuchenne, korkownica?

- Skąd Ty to wszystko masz?
Zapytał dość poważnie, nie ukrywać po sobie niezadowolenia. A szczególnie jak zdjęła koce ukazując dwie butle, które fermentowały żółtym płynem. Nie zdziwiłby się, gdyby Sophie zaczęła robić jakieś swoje badania naukowe, biorąc pod uwagę fakt, że jest córką jego brata. W końcu ich rodzina słynie z bycia naukowcami. Do czasu. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej. A kiedy usłyszał o czterdziestoprocentowej cytrynówce i zobaczył jedną z gotowych butelek, z etykietą. Westchnął ciężko, schował twarz w dłoni. Tak zwany, facepalm.

Ona była ze swojego dzieła dumna.

On był zaniepokojony.

Nawet jego córka nie wpadłaby na tak durny pomysł.

- Sophie… Byłbym Ci wdzięczny, gdyby to wszystko stąd zniknęło.
Rzekł, przenosząc na nią swoje poważne spojrzenie, przesuwając dłoń po twarzy na podbródek. Miał co do tego interesu spore obawy. Dziewczyna, dopiero skończyła osiemnaście lat? Jeżeli tę nalewkę robiła na alkoholu, spirytusie, skąd go pozyskała? Od kiedy się tym zajmuje? Rozumiałby szycie ubrań, skoro miała maszynę do szycia. Chcąc zrobić biznes krawiecki, otworzyć swój sklep odzieżowy jak Rosierowie. Malować obrazy jak jej ojciec? Cokolwiek innego, ale nie to. Nie w tym okresie, kiedy zauważył u Roberta dość częste sięganie po alkohol. Według Richarda, za młoda była jeszcze na zajmowanie się czymś takim. Mogła przecież robić wiele innych rzeczy.
Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#10
26.03.2024, 10:11  ✶  
-NIE. - Z jej ust padło tylko jedno słowo. Zacisnęła wargi i zrobiła się lekko czerwona. Odetchnęła w złości pokazując całą sobą, że jest zdecydowana walczyć. Nie pozwoli żeby jej cała praca poszła na marne!
-Nie pozbędę się tego. Jestem już dorosła i to jest mój pomysł na biznes. - Wskazała palcem ze złością na baniaki. Aż się zagotowała. Nie krzyczała, jednak mówiła nieco podniesionym, rozgniewanym tonem.
-Skąd to mam? Kupilam, wujku! Kupiłam to od rodziców mojej przyjaciółki Mandy. Mają winiarnie, ale ja nie chcę pędzić wina, tylko czterdziestoprocentową cytrynówkę na bazie czystego alkoholu z mojego własnego przepisu… - Aż się zapowietrzyła, więc zrobiła pauzę żeby odetchnąć. Pierś jej zafalowała w złości. Nie rozumiała, dlaczego wuj kazał jej się tego pozbyć.
-Mam wszystkie dokumenty. - Wyciągnęła różdżkę i machnęła nią w stronę komody trochę zbyt nerwowo, więc szuflada wyleciała z mebla i wylądował na podłodze. Teczka o którą jej chodziło, przywędrowała do niej jednak posłusznie.
-Wszystko jest legalne, jutro będę szła zarejestrować moja firmę. Będzie się nazywała “Mulciber Moonshine”, tak samo jak mój alkohol i tak samo jak mam na nazwisko. - Wyjaśniła i podała Richardowi dokumentację żeby mógł ją przejrzeć. Była tam umowa zawarta pomiędzy nią, a winiarnią “Rose Delacure” na zakup czystego alkoholu. Miała tam również pokwitowania kupna baniaków w których fermentował jej specyfik. Resztę składników zapewne zdobywała już na miejscu.
-Niedługo na Alei Horyzontalnej powstanie nowy bar. Jestem umówiona z jego właścicielem na rozmowę, ponieważ jest zainteresowany kupnem MOJEGO alkoholu. To mój własny przepis i mam go w głowie. Nigdzie tego nie spisałam. Chcesz spróbować, wujku Richardzie? - Nadal była czerwona i rozgniewana, jednak nie krzyczała i starała się zachować szacunek należny wujowi. Część zdań wypowiadała jednak przez zaciśnięte zęby.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Richard Mulciber (5179), Robert Mulciber (1680), Sophie Mulciber (2732)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa