• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[17.07.972] Ależ ty wyrosłaś, Ziemniaczku! Brenna i Isaac

[17.07.972] Ależ ty wyrosłaś, Ziemniaczku! Brenna i Isaac
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#1
30.03.2024, 22:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2024, 17:05 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono osiągnięcie - Isaac Bagshot - Piszę więc jestem
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic V

Jaskinia Smutku i Rozpaczy, jak to Isaac zwykł mówić o Ministerstwie Magii, była dzisiaj wyjątkowo smutnym miejscem. Bob wziął dzień chorobowego. Bagshot nie czuł więc smrodu pasztetu unoszącego się z jego kanapek, i musiał przyznać, że jednak za tym tęsknił. No, ale trudno. W takim razie zrobi sobie dzisiaj dwie przerwy - jedną swoją, a druga weźmie za Boba.
- Podatnicy nie zbiednieją, Ministerstwo również...- Mruknął sam do siebie, odpalając szóstego dzisiaj papierosa. Pięć minut temu zakończył swoją zmianę. Miał ze sobą jednoramienna torbę, a w niej około trzydziestu wydań Proroka Codziennego z 1965 roku, oraz książkę: “Profesjonalny druk. Przygotowywanie materiałów”. Miał zamiar rozsiąść się w pubie, kupić sobie dwie podwójne ogniste, i przejrzeć wszystkie gazety w jeden wieczór. Jeśli się tym znudzi, zagłębi się w lekturze książki.

Poszedł więc do swojego ulubionego pubu: “The Vale Cottage”, znajdującego się na ulicy Pokątnej. Tak jak planował, zamówił dwie podwójne ogniste (jedną podwójna wypił przy barze razem z barmanem), i rozsiadł się wygodnie przy stoliku tuż obok dużego okna przez które mógł widzieć co się dzieje na zewnątrz. Powyciągał pierwsze dziesięć wydań Proroka Codziennego, samopiszące pióro, notes oraz książkę traktującą o druku. Kapelusz powiesił na haczyku na ścianie, odetchnął ciężko i zabrał się do pracy. Zdecydowanie przydałby mu się jakiś asystent. Ciągle obiecywał sobie że kogoś zatrudni, ale coś z tyłu głowy mówiło mu, że jednak on zajmie się tym najlepiej. Trzeba było czytać gazetę od deski do deski, nie można było pominąć niczego! Zaznaczać najważniejsze rzeczy, czasami nawet czytać między wierszami i być naprawdę skupionym! A to wszystko po to, żeby Isaac mógł ocenić, w którym dokładnie momencie sytuacja w Wielkiej Brytanii zaczynała się pogarszać. To wszystko działo się przecież już wcześniej, mimo że to 1970 określało się jako przełom. To wtedy Czarny Pan wygłosił swoje oświadczenie.

Isaac dopił jedną z podwójnych whisky i oparł głowę na ręku. Zapatrzył się na ludzi idących ulicą, kiedy jego oczom ukazała się osoba którą znał. Tak, zdecydowanie… szła ulicą i minęła pub w którym siedział. Wstał szybko i wybiegł z lokalu. Rozejrzał się, podbiegł i złapał dziewczynę… nie, kobietę! Za ramię!
-Ziemniaczku?! J-jak ty wyrosłaś!- Mała Brenna, była teraz dorosła Brenną. Isaac nigdy wcześniej, w swoim prawie trzydziestoletnia życiu, nie przeżył takiego szoku jak teraz na widok Ziemniaczka. Sam również się oczywiście zmienił. Był już dorosły i nawet urósł! Miał prawie metr dziewięćdziesiąt wzrostu, nieco dłuższe, lekko falowane włosy i bardzo zdziwioną twarz. Ubrany był w białą koszulę, granatową marynarkę oraz spodnie z tego samego kompletu. Schludnie, nie jak menel, mimo że dużo palił i pił.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
31.03.2024, 09:38  ✶  
To był długi dzień.
Brennę naprawdę niewiele mogło zdziwić, ale rutynowa akcja, zamieniająca się w utknięcie gdzieś w czasie i przestrzeni, wuj, trafiający do Munga, przesłuchanie jednego aresztowanego, przesłuchanie drugiego aresztowanego i bardzo, bardzo dużo papierów, to jednak nie było coś, czego spodziewała się tego dnia. W dodatku rana na ramieniu, choć już opatrzona i szybko znikająca (a to za sprawą zaklęcia, eliksiru i maści, zaaplikowanych przez bumowego medyka), piekła niemiłosiernie pod opatrunkiem – skrytym długim rękawem jasnej, lnianej koszuli, w którą przebrała się przed wyjściem z Ministerstwa. W magicznym Londynie stawiała ostatnio na długie rękawy, mimo upału, by nie demonstrować światu nowych blizn.
Wyszła z pracy parę godzin później niż powinna według grafiku, ale takie sprawy nie trafiały się codziennie. Miała do załatwienia kilka spraw na Pokątnej i pomyślała, że może wpadnie na kilka minut do Nory – wielka kawa, parę pączków i może chwila rozmowy z panną Figg były chyba dokładnie tym, czego dzisiaj potrzebowała. Isaac dostrzegł ją w chwili, w której opuściła kwiaciarnię i skierowała się do Nory Nory właśnie, z bukietem błękitnych kwiatów w rękach.
Schwycona nagle za ramię, wypuściła bukiet. Syknęła z bólu, bo Bagshot zdołał złapać dokładnie za miejsce, naznaczone dziś przez zaklęcie i szarpnęła się odruchowo – już nie dlatego, że bolało, a że zadziałał instynkt. Uwolnić się, sięgnąć po różdżkę i…
Dłoń Brenny zamarła w połowie drogi do kieszeni, kiedy nazwał ją „Ziemniaczkiem”. I uświadomiła sobie, że nikt przecież nie atakowałby jej tak bezceremonialnie na ulicy, a ona zna tego mężczyznę…
– No, no, kogo moje oczy widzą? Isaac Bagshot wrócił na Wyspy? – powiedziała, choć pytanie było raczej z gatunku tych retorycznych, a na jej ustach zamajaczył uśmiech. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz się widzieli, ale na pewno lata temu i była chyba jeszcze wtedy nastolatką. Wpadł do Erika jakoś gdy pracował jeszcze w Irlandii? A może mignął jej gdzieś na ulicy? Nie mogła sobie przypomnieć. Urosnąć może od tego czasu jakoś nie urosła – już wtedy była wysoka, i wysoką pozostała – ale kilka lat odciskało swoje piętno. Chociaż uśmiechała się dokładnie tak samo, jak wtedy, gdy miała lat piętnaście.
– Odpowiednia gleba, nasłonecznienie i starannie dobrane nawozy, najlepiej takie z dużą ilością kawy, dobrze działają na ziemniaki – odparła bez mrugnięcia okiem, a potem przykucnęła, aby podnieść zagubiony bukiet i starannie obejrzeć go ze wszystkich stron, czy przypadkiem kwiatki nie ucierpiały. Na całe szczęście, wyglądało na to, że przetrwały to brutalne potraktowanie. Podniosła się i zmierzyła go spojrzeniem ciemnych oczu: drobne zmiany łatwo uchodziły uwadze, gdy widywałeś kogoś regularnie, ale oni nie wiedzieli się przecież przez lata. – Nie spodziewałabym się ciebie na Pokątnej. Odwiedzasz rodzinę?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#3
01.04.2024, 23:49  ✶  
Widząc mowę ciała Brenny oraz jej minę, zabrał szybko rękę i odstąpił od niej o krok. Chciał podnieść kwiaty które upadły na ziemię, jednak dziewczyna była szybsza. Nie powinien jej tak atakować.
-Brenna, jesteś ranna? - Spojrzał na nią dość poważnie i nie pociągnął żartu z ziemniaczkiem, ponieważ bardziej przejął się jej stanem. Wiedział, że miała niebezpieczną pracę i pewnie nie raz narażała swoje życie.
-Słyszałem, że pracujesz w Brygadzie Uderzeniowej. Moje gratulacje. A ja wróciłem dosłownie niedawno. - Spojrzał przez ramię w stronę pubu w którym siedział. Wskazał dłonią na szyld. Dziewczyna mogła dostrzec, że ma czarne, wyblakłe plamy na dłoni.
-Jeśli nie jesteś mocno zajęta i nie idziesz na żadną randkę… - Tu spojrzał na kwiaty które trzymała w rękach. - To może miałabyś chwilę żeby porozmawiać? Siedziałem w “The Vale Cottage” I czytałem. - A cóż innego mógłby robić? Zawsze coś czytał. Teraz jednak to co robił było dość żmudne i powtarzalne, więc cieszył się, że spotkał Brenne. Dodatkowo, miał do niej morze pytań. W przeciągu kilku dni i tak zamierzał wysłać jej sowę z prośbą o spotkanie. Do niej, i do jej brata.
- Moi rodzice nadal siedzą w Norwegii. A ja wróciłem już na stałe do Anglii. Czeka mnie… dużo pracy. - Uśmiechnął się w końcu lekko do Ziemniaczka. Nie mógł się na nią napatrzeć, dziwnie było widzieć ją jako dorosłą kobietę. Zastanawiał się, czy bardzo się zmieniła. Czy praca którą wykonywała, wpłynęła na jej zachowanie, postrzeganie świata i empatię do ludzi? Czy nadal była tym samym wesołym Ziemniaczkiem? Miał nadzieję, że za chwilę się o tym przekona.
Isaac wyciągnął papierosy z kieszeni marynarki i poczęstował dziewczynę:
-Palisz?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
02.04.2024, 19:11  ✶  
– Hm? A nie, trochę tylko obiłam się na dyżurze – zapewniła Brenna. – Czego tu gratulować? Zwykłe patrole i takie tam – stwierdziła, posyłając mu uśmiech. Jej prawa była bardzo mało prestiżowa, stanowisko Detektywa na mało kim robiło wrażenie, Brenna o tym wiedziała i nic sobie z tego nie robiła. Może po części z powodu charakteru, może bo zawsze chciała właśnie tej pracy, a może, bo miała ten niesamowity, dostępny zaledwie nielicznym komfort, że pracować wcale nie musiała. Mogła rzucić etat z dnia na dzień i pieniędzy by jej nie zabrakło. Mogła otworzyć własny interes, a też gdyby się uparła, miała dość znajomości, by w razie czego móc się przebranżowić.
Gdy byłeś człowiekiem mającym wybór, mogłeś mniej się przejmować.
– Randkę? Ja? – spytała, a w jej głosie rozbrzmiewało rozbawienie. – Mój krewny spędzi kilka dni w szpitalu, mam zamiar rano wysłać mu je sową – wyjaśniła, unosząc nieco wyżej bukiet kwiatów. Wpadłaby do Morpheusa osobiście, ale podejrzewała, że dziś pewnie kazano mu wypoczywać, a poza tym czuła się po prostu winna, że wuj znalazł się w takim stanie. Gdyby działała szybciej, może udałoby się tego uniknąć.
Gdy wspomniał o The Vale Cottage odruchowo pobiegła wzrokiem ku szyldowi, a potem zerknęła na zegarek. Zawahała się na mgnienie oka, ale odmówienie byłoby nieuprzejme, ona zaś nie chciała być nieuprzejma i wcale nie ze względu na to, że tak nie wypadało. Poza tym kiedyś lubiła Isaaka Bagshota i była ciekawa, jak układało się w jego życiu: poświęcenie mu pół godziny nie namiesza w harmonogramie aż tak, by nie móc sobie na to pozwolić. To akurat pozostało bez zmian, od czasów hogwarckich – Brenna dalej pamiętała o przyjaciołach i znajomych, i nawet długi okres przerwy w kontaktach nie mógł sprawić, że ot tak odwróci się od kogoś plecami. Wesoła też z pewnością pozostała. Może teraz pod tą wesołością kryły się gdzieś głęboko pewna ostrożność i zmęczenie, ale tych na pewno nie dało się dostrzec na pierwszy, drugi ani nawet na trzeci rzut oka.
– Dlaczego nie? Opowiesz mi, co to za praca cię czeka. I nie, dzięki, nie palę. To znaczy palę, ale tak, że siedzę w biurze i wszyscy wokół mnie palą, więc dym i tak mnie dosięga, a ja nie muszę wydawać pieniędzy na papierosy – wyjaśniła, podobnie jak w szkole mówiąc całkiem sporo i całkiem szybko.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#5
03.04.2024, 19:52  ✶  
- Ale zawsze chciałaś podobnej pracy, więc po części spełniłaś swoje marzenie, Ziemniaczku. - Isaac najwyraźniej uwierzył, że to nic takiego, i znów się uśmiechnął. Jej krewny? Do głowy przyszedł mu Morpheus Longbottom, którego spotkał w Ministerstwie Magii. Poszedł z nim na piwo, urywając się wcześniej z pracy. Był to bardzo… specyficzny i nostalgiczny jegomość.
-W takim razie tędy. - Wskazał dziewczynie kierunek i poprowadził ja do pubu.- Skoro tylko wdychasz dym, zamiast wydawać na papierosy, to musisz być całkiem bogata. Może też tak zacznę robić… - Mówił i otworzył Brennie drzwi, żeby mogła wejść do środka.
W lokalu siedziało już dość sporo czarodziejów, więc nikt specjalnie nie zwracał na nich uwagi. Wokół panował lekki gwar, więc z pewnością będą mogli komfortowo porozmawiać. W powietrzu unosił się nieco kwaśny zapach piwa.

[Obrazek: wnMb4Cz.jpeg]

-Siedzę przy oknie. Czego się napijesz? - Zapytał, a kiedy dotarli do stolika, zaczął składać i chować do torby stare wydania Proroka Codziennego. Faktycznie, tak jak powiedział wcześniej Brennie - czytał, ponieważ zamknął również książkę traktującą o druku.
- Ostatnio spotkałem twojego wuja Morpheusa. Ciekawy człowiek. - Mówił, robiąc miejsce żeby mogli komfortowo porozmawiać. Nie chciał żeby siedzieli w bałaganie, plus wolał żeby gazety nie pobrudziły się od przypadkowo rozlanego trunku.
-Bardzo dlugo mnie nie było, więc nadrabiam zaległości. Jestem... nieco zdruzgotany tym, co się teraz u nas dzieje. - Zerknął na dziewczynę, i kiedy w końcu schował wszystko co miał schować, poczekaj na decyzję co do napitku.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
04.04.2024, 15:46  ✶  
- Owszem, robię to, czego chciałam - przytaknęła Brenna. To, czego chciała i parę rzeczy, których robić wcale nie planowała i nie pragnęła, ale życie czasem biegło w nieprzewidzianym kierunku. Widmowidzenie pchało jej karierę zawodową w konkretną stronę, a wybuch wojny wiele zmienił. - To mój sekret. Mam pieniądze do wydawania na absolutne głupoty właśnie dzięki temu, że oszczędzam na tytoniu - oświadczyła, wędrując za Bagshotem w stronę lokalu. Za progiem rozejrzała się, ale raczej sprawdzając, kto siedzi już w środku niż by zobaczyć, jak wygląda wnętrze. Brenna wprawdzie bardzo rzadko włóczyła się po barach, ale przez lata pracy w Londynie i regularnego odwiedzania angielskiej stolicy w celach towarzyskich czy turystycznych poznała większość tego typu miejscówek w magicznym Londynie. Usiadła przy stoliku, na którym Bagshot rozłożył swoje rzeczy - Prorok Codzienny, wiele numerów, Isaac albo coś analizował, albo próbował zorientować się, co działo się w kraju - i ostrożnie położyła na blacie bukiet kwiatów.

- Woda wystarczy - powiedziała. Nigdy nie piła dużo (na faktyczne upicie się pozwoliła sobie raz w życiu i ta historia dalej trochę ją bawiła, trochę przerażała), a od dobrych dwóch lat robiła to tylko przy oficjalnych okazjach, kiedy absolutnie nie wypadało po prostu nie wznieść toastu.

Niezbyt zdziwiło ją, że Bagshot zdołał spotkać już jednego z jej krewnych. Czarodziejki świat ostatecznie nie był bardzo wielki, a Morpheus pracował w Ministerstwie Magii. Spojrzenie Brenny odruchowo na moment powędrowało ku kwiatom, przeznaczonym właśnie dla wuja, ale nie zamierzała informować Isaaca, że właśnie on trafił do kliniki. Morpheus mógł nie życzyć sobie, aby cały świat wiedział, co go spotkało.
- Myślę, że jeśli kogoś z naszej rodziny można uznać za ciekawego czy nawet fascynującego, to właśnie jego - przyznała Brenna. Morpheusa otaczała pewna tajemnica, był poza tym człowiekiem charyzmatycznym i jeżeli ktoś z nich wszystkich miał aurę niezwykłości, to tym kimś był właśnie najmłodszy z synów Godryka.
Nie przestała się uśmiechać, gdy Bagshot wspomniał, że jest zdruzgotany tym, co się ostatnio działo. I ton kobiety też pozostał lekki, kiedy mu odpowiedziała.
- Rzeczywiście, Beltane było katastrofą, którą ciężko było przewidzieć, nawet wiedząc, ile osób zostało zamordowane w ostatnich latach w imię Voldemorta.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#7
07.04.2024, 18:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.04.2024, 18:32 przez Isaac Bagshot.)  
Isaac poszedł do baru i zamówił Brennie wodę, dyniowy sok oraz herbatę. Jakoś tak głupio mu było zanosić jej samą wodę, więc zdecydował, że lepiej będzie dobrać jeszcze jakieś bezalkoholowe napoje. Wrócił więc do stolika z zimnymi napojami i postawił przed dziewczyną dwie szklanki.
-Tak długo się nie widzieliśmy, że głupio mi było postawić ci samą wodę. Zaraz jeszcze przyniosą herbatę. - Usiadł i ucieszył się w duchu, że Brenna sama wspomniała o Beltane. Miał zamiar ją o to zapytać.
-Nie powiem, że nie interesuje mnie ten temat. Dużo osób uważa, że była to sromotna porażka Ministerstwa, które nie jest w stanie poradzić sobie z Czarnym Panem. Jak byłem za granicą, to słyszałem pogłoski o tym co się dzieje. Wróciłem, i przez dwa miesiące badania tematu, nie rozumiem w jaki sposób zaszło to tak daleko… to znaczy rozumiem, ale boje się, że będzie tylko gorzej. A nawet wiem, że będzie. Wszystko na to wskazuje. Zresztą, pewnie nie muszę Ci tego nawet mówić. - Nie do końca rozumiał, dlaczego Brenna nie była ani trochę przejęta tym co się działo. Isaac im głębiej kopał, tym bardziej łapał się za głowę. Będąc w Europie, zjadł zęby na podobnym temacie, więc po prostu wiedział do czego to zmierza.
Postukał palcami o stół i sięgnął po swoją ognistą żeby upić łyk.
-Ludzie boją się rozmawiać, są zastraszani. Wywiad w gazecie doprowadza do tragedii.- Mówił tu oczywiście o wywiadzie, którego udzielił Laurent Prewett, a później bardzo tego pożałował.
-Chciałem zacząć spisywać to co działo się w naszym kraju przez ostatnie kilka lat. Ciężko mi jednak podejść do tego obiektywnie. Mam też kilka teorii których lepiej żebym jednak nie ujawniał, więc muszę się teraz głęboko zastanowić co zrobić. W dużym skrócie, chciałem napisać o tym, jak do TEGO doszło, i dlaczego. I jakie konsekwencje to przyniesie. - Zmarszczył lekko brwi. Jak tylko pojawiła się przy nim Brenna, to jego gadulstwo automatycznie się uaktywniło. Chciał ją zapytać o mnóstwo rzeczy i chciał jej również dużo opowiedzieć. Modły duchownego Sebastiana chyba jednak na nic się nie zdały.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
08.04.2024, 17:20  ✶  
Brenna wciąż była gadułą, ale za tym gadulstwem nie kryła się absolutna bezmyślność. Ludzie mogli mówić, że jest za mało ostrożna, w istocie jednak doskonale wiedziała, że trzeba uważać co i do kogo się mówi. Nie dlatego, że bała się, że stanie się obiektem ataku - i tak każdy, kto znał ją, znał i jej poglądy. Raczej by nie ściągnąć za dużej uwagi i nie zasugerować komuś, że...
...może chodzić o cokolwiek więcej.
- Terroryści zawsze mają pewną przewagę, bo oni nie muszą trzymać się zasad, a niektórzy obywatele podchodzą do sprawy jako „może działają radykalnie, ale mają trochę racji”. Porażką będzie dopiero nie wyciągnięcie wniosków z tego, co stało się tamtego wieczora... nie tylko przez Ministerstwo, ale przez społeczeństwo – powiedziała, posyłając mu uśmiech znad szklanki. Sama uważała, że mieli tam za mało ludzi i że wiele rzeczy nie zadziałało jak trzeba, a ona popełniła zbyt wiele błędów.
Takie wątpliwości nie były jednak czymś, czego potrzebowała teraz Anglia.
- Obawiam się, że Voldemort faktycznie nie zamieni śmierciożerców w klubie szydełkowania, więc nie. Póki nie zostanie ujęty, nie będzie lepiej – skwitowała. Łatwo było się zorientować, że za pytaniami Isaaca nie stoi zwykła ciekawość i od razu poczuła, że stąpa po grząskim gruncie. Może było to spotkanie z przyjacielem po latach, ale nie widzieli się tak długo, że wcale nie była pewna, czy nie obowiązywała zasada „wszystko co powiesz może zostać wykorzystane”.
Ale i tak nazwała Voldemorta po imieniu.
Nigdy nie nazywała go inaczej.
Strach przed imieniem wzmaga strach przed osobą, która je nosi.
– Trudno zachować obiektywność tam, gdzie giną całkowicie niewinni ludzie. Nie sądzę, aby w ogóle było to możliwe – powiedziała, niemalże łagodnym tonem, trochę innym od zwykłego trajkotania. Może dlatego, że temat był poważny, a może bo chociaż nie miała oporów przeciwko samej rozmowie, dobierała w niej słowa trochę staranniej niż robiła to zazwyczaj.
A może bo dorosła? W końcu Isaac pamiętał ją taką, jaką była, mając jakieś naście lat.
– O mechanizmach, które doprowadzają do takich sytuacji, na pewno wiesz więcej ode mnie. Jeżeli ja miałabym zgadywać, powiedziałabym, że chodzi dokładnie o to, o co chodziło, gdy do władzy doszedł Grindewald. Niektórzy po prostu lubią czuć się lepsi, inni chcą nowego porządku świata, by zdobyć dla siebie więcej na gruzach starego, a jeszcze inni… po prostu lubią krzywdzić innych – wyrecytowała i wzruszyła tutaj ramionami. Nie zbywając problem jako nieważny, a raczej dlatego, że widziała głównie to, co dla niej było oczywistością.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#9
13.04.2024, 00:35  ✶  
-Owszem, terroryści mają przewagę, tak samo jak podziemie które pewnie już działa po cichu. Takie ugrupowanie może więcej niż Ministerstwo Magii. Ministerstwu ludzie zawsze patrzą na ręce i zawsze znajdzie się ktoś, kto przyczepiłby się do niehumanitarnych praktyk. - Powiedział i upił kolejny łyk ognistej. Trzymając szklankę w dłoni, na krótki moment wpatrzył się w złocisty płyn.
-Ruch oporu ma tę przewagę, że działa w ukryciu i może pozwolić sobie na złamanie prawa oraz brudne praktyki, które są często bardziej skuteczne, niż to na co pozwolić sobie może Ministerstwo. Zwłaszcza, że zwolennicy Czarnego Pana na pewno zdążyli już infiltrować i kręcą się po korytarzach naszej rządowej instytucji. - Spojrzał na Brenne.- Podejrzewam, że aurorzy mają pełne ręce roboty nie tylko przez Śmierciożerców, ale i ruch oporu. W końcu oni również działają bezprawnie. - Isaac nie był oświecony i nie wywróżył tego wszystkie z fusów. W Europie zajmował się tematem drugiej wojny światowej, i ruchy oporu przeciwko okupantom w każdym kraju działały bardzo prężnie. Zjadł zęby na tym temacie. Zwiedził prawie wszystkie kraje które wyniszczone były przed nazizm i pewne schematy zawsze były powtarzalne. Nieważne, czy chodziło o czarodziejów, czy o mugoli. Nigdy jednak nie myślał, że dokopanie się do opozycji na jego własnym podwórku będzie tak boleśnie niemożliwe. Nie wiedział nic. Miał tylko domysły, oraz słyszał różne plotki które równie dobrze mogły okazać się fałszywe.
-Wszyscy mówią, że trudno być obiektywnym i jest to prawda, ale ktoś musi być, Ziemniaczku. Kiedy zbierałem materiały do ostatniej książki, musiałem pozostać neutralny, żeby móc poznać rację każdej strony. Pisałem o drugiej wojnie światowej i ideologii nazizmu przez którą zginęły miliony ludzi. Nie tylko mugoli, ale również czarodziejów którzy współpracowali razem na rzecz kraju z którego pochodzili. To było… - Zawiesił na chwilę głos i wzruszył ramionami.- To było bardzo trudne. Widziałem bardzo dużo rzeczy, których normalny człowiek nie chciałby nigdy zobaczyć. - Wiele wspomnień musiał zostawić w myślodsiewni, którą trzymał w swojej skrytce w banku Gringotta. Legilimencja którą posługiwał się bardzo biegle, była jego pomocą ale i również koszmarem. Widział wspomnienia ludzi którzy przeżyli piekło obozów oraz wojny. Między innymi właśnie dlatego nie zrzucił jeszcze swoich wspomnień w Ministerstwie Magii. Nie chciał znowu mieć tego w głowie, a i praktyki którymi się posługiwał były nie do końca legalne. Będzie musiał to jakoś rozwiązać, ponieważ wcześniej czy później zostanie o to poproszony.
Słysząc o Grindewaldzie, pokiwał głową. Wyzerował ognistą która miał w szklance.
-Tak. Widzisz, mugole i czarodzieje wcale aż tak się od siebie nie różnią. To co robił Grindewald było podobne do tego, co robił Hitler a teraz i Czarny Pan. Kierują nami te same schematy i... - Zamilknął na chwilę, ponieważ przemiła pani przyniosła Brennie filiżankę herbaty, oraz mały dzbanuszek z mlekiem. Isaac zamówił dla siebie jeszcze jedna podwójną. Kiedy kobieta się oddaliła, westchnął jakby trochę ze zmęczenia. Widać było, że bardzo to wszystko przeżywał.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#10
15.04.2024, 07:53  ✶  
- Biorąc pod uwagę, że w Ministerstwie zatrudnionych jest wielu przedstawicieli czystej krwi z konserwatywnych rodzin, a Voldemort raczej nie rekrutuje mugolaków, są na to duże szanse - odparła Brenna po prostu na jego uwagi o infiltracji. Nie zamierzała udawać idiotki, która nie podejrzewała takich rzeczy, ale też zasadniczo jedynie zgadzała się z jego stwierdzeniem. Bo każde kolejne słowo Bagshota wywoływało w niej coraz większą ostrożność.
Ile w tej rozmowie było przypadku? Czy Isaac mówił o tym, bo naprawdę interesowała go sytuacja, czy próbował ją sprowokować?
Gdyby poprosił ją wcześniej o spotkanie albo nawet wpadliby na siebie gdzieś w Dolinie, chyba jej odrobina podejrzliwości zamieniłaby się w całkowity brak zaufania: przekonanie, że ktoś z jakiegoś powodu ją sprawdzał. Że ktoś zaczął coś podejrzewać, dowiedział się zbyt wiele albo, co gorsze, w szeregach znalazł się zdrajca.
- To zależy, co robiłby taki ruch oporu. Jeśli próbowaliby zabić kogoś, kogo podejrzewaliby o współpracę z Voldemortem, to byłoby działanie nielegalne. Jeśli tylko na przykład ochraniać kogoś zagrożonego... nikomu nie możnaby zabronić kręcić się przy przyjacielu i chwycić za różdżkę, kiedy ktoś go zaatakuje - powiedziała, wzruszając przy tym lekko ramionami, jakby zbywając tę kwestię, a i dobór słów wskazywał raczej na dywagacje niż cokolwiek innego: tryb przypuszczający. Jakby mogło się tak zdarzyć, ale jej nie było nic wiadomo o takich przypadkach. Isaac mógł być Gryfonem i szkolnym kolegą, ale żyli w niebezpiecznych czasach, a on nawet w dobrych chęciach mógłby narobić szkód, skoro chciał pisać artykuły. Nie widzieli się zbyt długo, aby zaczęła radośnie paplać, bo kto wie, czy potem nie zobaczy cytatu w Proroku Codziennym, gdy artykuły z jej nazwiskiem były ostatnim, czego chciała po czerwcu. Patrick wyszedł z cienia, ona więc nie mogła już pchać się na afisze.
Tajny ruch oporu mógł istnieć, bo był tajny. Tak tajny, że jak dotąd ani Ministerstwo, ani Voldemort nie wiedzieli, że różne drobne akcje są zorganizowane i nie stanowią prywatnej inicjatywy.
- Powiedziałabym, że w tej chwili Ministerstwo ma pełne ręce roboty raczej z powodu śmierciożerców i tego, że wraz z ich pojawieniem się wcale nie ubyło zwykłych przestępstw - podsumowała. Nie sięgnęła po herbatę, choć podziękowała kelnerce, na razie jednak do ust uniosła tylko wodę.
Obozy, rzeczy, których nikt nie chciał widzieć: mogła się domyśleć, o jakie chodzi, choć nie znała historii równie dobrze, co on. W Anglii jednak napatrzyła się na wystarczająco wiele rzeczy. Fragmenty ciał znoszone po Beltane, miejsca zbrodni, wspomnienia oglądane w dymie.
- Właściwie dlaczego? Dlaczego ktokolwiek miałby być obiektywny wobec ludzi, którzy zabiją dzieci tylko dlatego, że nie są dziećmi czarodziejów? - spytała, trochę prowokacyjnie, przypatrując się Isaackowi znad swojej szklanki.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3240), Isaac Bagshot (2620)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa