• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[1966, Hogwart] Jęcząca Marta, Heather i Mackenzie

[1966, Hogwart] Jęcząca Marta, Heather i Mackenzie
Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#1
14.12.2022, 23:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.09.2023, 16:48 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Piszę, więc jestem

Wicher szarpał gałęziami drzew, niebo nad Hogwartem przybrało barwę stali, cała okolica tonęła w deszczu, a szkolne błonia – w błocie. Nie powstrzymało to jednak drużyny Gryfonów przed odbyciem planowanego treningu, który zakończył się po tym, jak dwóch członków drużyny się ze sobą zderzyło, na skutek nagłego porywu wiatru, tak silnego, że zbił miotły z pierwotnych kursów.
Z szatni chłopców dobiegały śmiechy i nawoływania, świadczące o tym, że z jakichś powodów uznali za doskonały pomysł przebierać się tam i trochę wygłupiać – w sam raz, aby potem, gdy już wyjdą na zewnątrz w swoich suchych, czystych ubraniach, przemoczyć je na drodze do zamku i utonąć w błocie. Nie wspominając już o tym, że wszyscy byli na tyle uwaleni, że nowe ubrania brudziły się już od samego założenia. Jeśli szło o dwie dziewczyny z drużyny, to postanowiły być przynajmniej trochę rozsądniejsze, i od razu udały się do zamku, pozostawiając innych zawodników samym sobie.
Mackenzie Greengrass nie błyszczała na salonach (czy raczej: w pokoju wspólnym i na korytarzach), a jeżeli szło o lekcje, wyróżniała się głównie na transmutacji oraz zielarstwie. Była jednak jedna rzecz, z którą radziła sobie doskonale: latanie na miotle. Na treningach w pogardzie mając tnące szpony mrozu i słońce, a także wszelkie tłuczki, deszcz i wiatr, zawsze dawała z siebie wszystko. Nie zwracając uwagi na takie drobiazgi, jak to, że jej ubrania ważą już więcej niż ona sama, tak nasiąkły wodą, ani na to, że zderzenie z drugą osobą z drużyny wcale nie było tak nieszkodliwe, jak wydawało się na początku, i krew z twarzy sobie płynie, płynie, płynie…
Wyglądała trochę jak z horroru. Dwie pierwszoklasistki umknęły na sam widok, krzycząc coś o „błotnym potworze”. I rzeczywiście, po upadku z miotły jasne włosy Mackenzie były zlepione błotem, jej twarz umazana krwią, szata do quidditcha zmieniła kolor z czerwonego na brązowy, a za sobą Greengrass zostawiała ślady błota. Bardziej niż tym zdawała się jednak przejmować… swoją miotłą. Oglądała witki z pewnym niepokojem, czy aby na pewno wilgoć im nie zaszkodziła. Przynajmniej dopóki gdzieś w oddali, z korytarza, nie dobiegł jej uszu podniesiony głos woźnego… tak, który chyba właśnie wypatrzył plamy, jakie za sobą zostawiały.
- Jassssny szlag.
Mackenzie zatrzymała się, spojrzała na siebie, za siebie, na Heather, a potem gwałtownie skręciła do najbliższej łazienki. Nie miała ochoty na szlaban tylko dlatego, że pilnie trenowała quidditcha. Z kieszeni wydobyła różdżkę, pośpiesznie celując w najbliższe ślady, dowody zbrodni, wytyczające drogę ubłoconych butów ku łazience. Cichy szept i dwa zaklęcia później część z nich została przemieszczona dalej, a parę zlikwidowanych, by nie wskazywać, gdzie umknęły winowajczynie tego, co woźny z pewnością uzna za zbrodnię niesłychaną, obrazę majestatu i w ogóle przewinienie warte najmniej chłosty…
Ponieważ Mackenzie już i tak była cała mokra, nie zwróciła specjalnej uwagi na to, że po wejściu do łazienki stoi w wielkiej kałuży wody…
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
16.12.2022, 12:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.09.2023, 16:47 przez Heather Wood.)  

Wood nie odpuściłaby treningu. Nigdy. Musieli być najlepsi, bez względu na warunki atmosferyczne. Zresztą komu przeszkadzało, że trochę wytaplają się w błocie? Jeśli w drużynie znalazłaby się taka osoba, to Heather zadbałaby o to, aby długo nie była jej członkiem. Poświęcenie było ważne, istotne, aby potrafili latać w każdych warunkach atmosferycznych, w końcu najważniejsze było to, żeby Gryfoni zdobyli puchar, bez względu na wszystko.

Może się trochę ubrudzili, trochę to chyba mało powiedziane. Byli umorusani w błocie od stóp do głów. Heather podczas treningów nie czuła zimna, nic jej nie przeszkadzało, w powietrzu czuła się jak ryba w wodzie. W tym roku zostało to nawet docenione, bo została kapitanem drużyny, z czego była okropnie dumna. Była w końcu dopiero na piątym roku.

Podczas treningu doszło do małego wypadku. Wpadła na jedną ze swoich koleżanek z drużyny, zderzyły się dość boleśnie. Nie przeszkadzało im to jednak w dokończeniu treningu. Dopiero w szatni, kiedy się przebierała poczuła, że ramię boli ją trochę bardziej niż powinno. Nie był to pierwszy raz, kiedy sobie coś uszkodziła, nie zamierzała iść do medyka, od takich spraw miała Camerona, który wieczorem zapewne to obejrzy - jak zawsze. Była jego obiektem doświadczalnym i wcale jej to nie przeszkadzało.

Heather szła za Kenzi, teraz istotne było to, aby znaleźć się w zamku i trochę ogrzać. Może zmyć z włosów to błoto, przebrać się i doprowadzić do jakiegoś porządku. Nie wydawała się przejmować tym, że pozostawiały po sobie ślady błota, nie było to dla niej istotne, ktoś to w końcu posprząta, czyż nie? Tylko, że woźny najwyraźniej się zdenerwował, czmychnęła więc za Greengrass do łazienki, coby się przed nim schować, zauważyła, że jej koleżanka pozbyła się śladów, które mogłyby sprowadzić mężczyznę za nimi. Chyba były bezpieczne.

Dopiero kiedy weszły do łazienki zobaczyła, że Kenzi ma na twarzy krew. Podeszła bliżej niej. - Wszystko gra, chyba dość mocno cię poturbowałam?- Wolała się upewnić, że nie jest to coś poważnego. Nie chciała mieć na sumieniu koleżanki. Nie zrobiła jej krzywdy celowo,ale wiadomo, że gra rządziła się swoimi własnymi prawami. Na boisku Wood była bestią, nie do końca nad sobą panowała, bo liczyło się tylko i wyłącznie zwycięstwo. Sobie też nie opuszczała, latała z kontuzjami, kiedy musiała. Poświęcenie było cenione w sporcie.

Wtedy też usłyszała jęk, a może płacz? Sama nie wiedziała, co to jest. Nie brzmiało to najlepiej, jakby ktoś gdzieś tutaj skomlał. Jakiś uczeń, którego ktoś zwyzywał, czy coś innego. Wypadałoby sprawdzić. Odwróciła się w poszukiwaniu osoby, która wydawała te dźwięki.

Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#3
16.12.2022, 12:53  ✶  
Gdy drzwi się za nimi zamknęły, Gryfonka wycelowała w nie i wyszeptała dwa zaklęcia. Zamykające i wyciszające, jedno po drugim. Ot aby woźny przypadkiem nie próbował tutaj zajrzeć, a powędrował dalej, szukając winnych tej „straszliwej zbrodni” – bo słowa o straszliwej zbrodni, wygłoszone podniesionym głosem, mogły usłyszeć, ledwo Heather zatrzasnęła drzwi. Najwyraźniej oto nadciągnął woźny, zwabiony śladami błota.
- Czemu miałoby być źle? To znaczy Oliver musi jeszcze poćwiczyć podania, ale poza tym wszystko wyszło idealnie. Rozniesiemy Puchonów – odparła Mackenzie, najwyraźniej w pierwszej chwili przyjmując, że pytanie „czy wszystko gra” dotyczy ich techniki i przebiegu samego treningu (który jak na takie warunki pogodowe udał się nadzwyczajnie). Dopiero po chwili skojarzyła to wspomnienie o poturbowaniu ze zderzeniem w powietrzu.
Green nie była pierwszą fanką Heather. Nie dlatego, że ta coś jej zrobiła, ale dlatego że były skrajnie różne, zarówno pod względem charakteru, jak i sytuacji życiowej i sposobu zachowania. Jedynym, co je łączyło, był quidditch. Ale to wystarczyło. Mackenzie nie miałaby pretensji o żadne zderzenia i upadki, jak długo stanowiły one część niezbędnego treningu drużyny.
- Nic mi nie jest – zapewniła tylko krótko, podchodząc jednak do jednej z umywalek i oglądając twarz. Ucierpiał łuk brwiowy, niezbyt mocno wprawdzie, ale ze względu na ukrwienie faktycznie wyglądała jak żołnierz wychodzący z okopów: cała w błocie i krwi.
Zamiast jednak zająć się tym, ułożyła troskliwie na umywalkach swoją miotłę i upewniła się, że witki są całe i niepowyginane. Kupiła ten model na piątym roku, za pieniądze ciułane przez wszystkie wakacyjne i feryjne dni przepracowane w Hogsmeade, odkładane prezenty i niewielką pożyczkę od jednego z kolegów z drużyny. Własne obrażenia zajmowały ją dużo mniej niż miotła. Dopiero kiedy była pewna, że miotła nie ucierpiała za bardzo, odkręciła wodę i zabrała się za zmywanie krwi.
Jęknięcie. Westchnienie. Mackenzie też westchnęła na ten dźwięk, bo zdała sobie sprawę z tego, że oto w ucieczce przed woźnym, wpadły ni mniej, ni więcej, tylko do łazienki Jęczącej Marty. Nie bez powodu większość dziewcząt wolała biegać na trzecie albo pierwsze piętro, zamiast wchodzić tutaj.
- To ty, Marto? – spytała z pewną rezygnacją, starając się domyć twarz. Była w Hogwarcie dostatecznie długo, aby usłyszeć trochę historii o Jęczącej Marcie.
Duch dziewczyny, mniej więcej w wieku Heather, przeniknął przez drzwi jednej z kabin. Na jej nosie spoczywały wielkie, niemodne okulary. Garbiła się, głowę wciskając w widmowe ramiona. Włosy miała splątane, niezbyt gęste. Nie była ładną, a przynajmniej nie była zadbaną dziewczyną za życia, i taka pozostała po śmierci.
- Przyszłyście się ze mnie naśmiewać? – zapytała Marta płaczliwym tonem, ale nagle wyraz jej twarzy trochę się zmienił. Wydawała się prawie ucieszona, gdy spoglądała to na Heather, to na odbicie Greengrass. – Wyglądacie okropnie.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#4
19.12.2022, 12:35  ✶  

Nie pozostawało im nic innego, jak przeczekać w tym miejscu dopóki woźny nie pójdzie szukać winnych gdzieś indziej. Lepsze siedzenie w łazience niż wysłuchiwanie jego niezadowolenia. Może miejsce nie było takim pierwszego wyboru, jednak Heath nie zamierzała narzekać, przynajmniej póki co.

- O Tobie mówię, a nie o grze. Gra nam idzie całkiem w porządku, jeszcze trochę poćwiczymy i puchar będzie nasz.- Co do tego nie miała wątpliwości, zamierzała dopilnować tego, żeby Gryfoni w tym roku byli najlepsi. Drużyna naprawdę była świetna, pozostawało jeszcze trochę doszlifować szczegóły i powinno pójść gładko. Wood nie zamierzała odpuścić i dać tej satysfakcji innym, szczególnie, że od tego roku to ona była odpowiedzialna za drużynę Gryfonów.

Heather zdawała sobie sprawę, że nie wszyscy ją lubią. Nie zabiegała o to, najważniejsze dla niej było to, że zawsze była szczera, mówiła to, co myślała, bez względu na konsekwencje. Miała świadomość, że niektórzy mogą jej też nieco zazdrościć. Wszak miała lekko w życiu, jej matka była gwiazdą quidditcha, ojciec jednym z najlepszych producentów mioteł - mało kto miał tak łatwy start w życiu, jak ona. Nie ukrywała, że jest inaczej, może czasem trochę niepotrzebnie zadzierała nosa, ale taka już była i jej to odpowiadało. Grunt, że w Hogwarcie znalazła kilku prawdziwych przyjaciół, którzy chętnie spędzali z nią czas, nie bali się też słownych konfrontacji, co bardzo jej odpowiadało.

- Skoro tak mówisz... choć nie wyglądasz, jakby nic Ci nie było.- Nie mogła powstrzymać się od komentarza. Nie zamierzała jednak angażować się w ten uraz Greengrass, szczególnie skoro ta uważała, że nic jej nie jest. Heather nie należała do takich osób. Wystarczył krótki komunikat, nie to nie, nie będzie nalegać.

Wood w sumie stała i czekała, nie miała co ze sobą zrobić. Miotłę trzymała w dłoni. W przeciwieństwie do swojej towarzyszki była właścicielką sporej kolekcji, ojciec co chwila produkował jej nowe modele - zrobione specjalnie dla niej, także zupełnie nie martwiła się tym, czy popsuje którąś z nich, w końcu za chwilę dostanie kolejną.

Heath westchnęła ciężko. Nie zwróciła uwagi na to, że są w tej łazience, Marta nie dała im jednak na długo o tym wszystkim zapomnieć. Najwyraźniej wpadły z deszczu pod rynnę, zastanawiała się, co jest gorsze, ten marudzący duch, czy woźny, który robił to samo. Nie potrafiła wybrać, wiedziała jednak, że zostały skazane na towarzystwo Marty, przynajmniej na dłuższą chwilę. - Myślisz, że nie mamy nic lepszego do roboty niż naśmiewanie się z jakiegoś żałosnego ducha?- Oparła sobie ręce na biodrach i przyglądała się Marcie. - Chyba się mylisz.- Nie chciała, żeby myślała, że przyszły tu dla niej. - Wyglądamy okropnie, bo grałyśmy w quidditcha, w przeciwieństwie do Ciebie...- Chyba powinna była się ugryźć w język, bo Marta zaczęła płakać.

Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#5
19.12.2022, 14:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.12.2022, 14:07 przez Mackenzie Greengrass.)  
- Wygląda gorzej niż jest – odparła Mackenzie. Nawet niemal zgodnie z prawdą, bo rozcięcie nastąpiło w paskudnym miejscu, ale samo w sobie nie było aż tak głębokie. A Green przywykła do różnych kontuzji czy to na miotle, czy podczas ćwiczeń na ziemi, nie traktowała więc tego jako problemu.
Westchnęła w głębi duszy, kiedy pojawiła się Marta. Mackenzie nie miała do tej pory okazji z nią rozmawiać, ale o niej słyszała. Niezbyt wiele: Jęcząca Marta była tylko jedną z wielu ciekawostek Hogwartu, a chociaż jej młody wiek w momencie śmierci mógł wzbudzać zaintrygowanie, to jednak Green zdawała się mniej interesującą od choćby Prawie Bezgłowego Nicka czy tajemniczej, Szarej Damy.
Usłyszała jednak dość, aby wiedzieć, jak łatwo Marta wpada w histerie. Teraz też, kiedy Heather nazwała ją żałosną, wyraz satysfakcji znikł z jej widmowej twarzy, jakby zamazany gąbką, zastąpiony czymś, co wyglądało na mieszankę wściekłości i urazy. W oczach, skrytych za grubymi szkłami okularów, zabłysły łzy.
- Sa-sa-ma jesteś żałosna!!! – zawyła Marta, to unosząc się, to opadając, jakby nie mogła się opanować. – I okropna! Równie okropna jak Olivia Horrrrnby! My-myślicie, że wolno tak innych obrażać!
– Sama zaczęłaś – wymruczała Mackenzie, wciąż pochylona nad umywalką. Zdawała się niewiele uwagi poświęcać Marcie oraz jej bez wątpienia rychłej histerii. Zdążyła zmyć krew i błoto z twarzy, a po chwili wahania ściągnęła też przez głowę wierzchnią szatę do quidditcha, pod którą znajdowała się zwykła koszulka i wyżęła ją z wody. Brudniejsza i tak nie będzie. Gdy wrzuciła ją chwilowo do umywalki, sięgnęła po sąsiedni kurek i przekonała się, że ten nie działał.
No naprawdę, magiczny zamek, w którym szwankuje hydraulika.
– Tę łazienkę jak nic budował jakiś Ślizgon – oświadczyła nagle, pochylając się nieco niżej, bo w pobliżu nie działającego kranu zauważyła bardzo nieduży malunek, przedstawiający węża. Nie był widoczny z daleka, trzeba było bardzo przyjrzeć się, aby go zauważyć. Mackenzie spodziewałaby się takich ozdób w podziemiach, tradycyjnie stanowiących terytorium Slytherinu, ale niekoniecznie w łazience na drugim piętrze. W dodatku w damskiej łazience. - Hej, byłaś Ślizgonką?
Może dlatego tkwiła tak uparcie w tej łazience. Podobał się jej wystrój.
- Ja! JA?! Musisz mnie tak obrażać?! - jęknęła Marta, po czym zalała się łzami.
W porządku, pomyślała Mackenzie. Puchonka jak nic.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
21.12.2022, 23:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2022, 23:32 przez Heather Wood.)  

- To w sumie jak zawsze, leje się krew, nie wiadomo właściwie dlaczego.- Wood również miała za sobą już kilka urazów, zdarzały się też poważniejsze, jednak zazwyczaj były to jakieś pierdoły. No skoro Cameron sobie radził z łataniem jej, to nie mogło być nic skomplikowanego. Uważała, że nie ma sensu chodzić z byle zadrapaniem do skrzydła szpitalnego. Zresztą musiałaby chyba wykupić jakąś kartę stałego klienta, czy coś takiego, bała się, że zaczęto by ją wypytywać, skąd się biorą te urazy. Nie wszyscy rozumieli poświęcenie związane ze sportem - niestety.

Pojawienie się Marty w łazience... nie do końca ją uszczęśliwiło. Słyszała o tym, że nie jest to jeden z przyjemniejszych duchów. Ponoć okropnie marudziła i ciągle płakała, co nie wzbudzało w Heather zbyt pozytywnych myśli. Słyszała jakieś plotki na temat tego, w jaki sposób umarła dziewczyna, wersje nieco się od siebie różniły, może skoro była okazja warto było dowiedzieć się prawy? Z ust tej, która wydawała się być najlepszym źródłem informacji.

- Nie Marto.- Powiedziała pewnym głosem, Heather nie dawała sobie wejść na głowę, nawet jęczącemu duchowi. - To Ty utknęłaś na całe swoje życie po śmierci w damskiej toalecie, naprawdę chcesz dalej dyskutować o tym, kto jest bardziej żałosny?- Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak bardzo upokarzające to musiało być. Co to za frajda zostać duchem, który nawiedza szkolny kibel? Żadna. - Jeśli zanim umarłaś też tak histeryzowałaś, to nie ma się co dziwić tej Horny...- Chyba nie do końca zapamiętała nazwisko osoby, do której porównała je Marta. Trudno.

- Jeśli budował ją jakiś Ślizgon, to lepiej ją szybko opuścić. Nie wiadomo, co się tutaj może kryć, oni są nienormalni, lubią tortury.- Tak przynajmniej się jej wydawało, wolała unikać miejsc, które mogli do siebie dostosować.

- Wreszcie mówisz coś mądrego, jednak jesteś swoja dziewczyna. Heather podeszła do Marty i chciała ją klepnąć po plecach, jednak zapomniała o tym, że się nie da, no bo jest duchem...
Marta odleciała kawałek dalej... - Co Ty mi robisz? CHCIAŁAŚ MNIE ZAATAKOWAĆ JAK ONO?

Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#7
22.12.2022, 15:15  ✶  
Jeżeli szło o Mackenzie, nie miała większych oporów wobec odwiedzin w skrzydle szpitalnym. Nie dysponowała prywatnym uzdrowicielem, a wiedziała, że jeśli chce być najlepsza na boisku, nie może pozwolić sobie na żadne, nawet najmniejsze kontuzje. Pielęgniarka oczywiście zawsze narzekała i powtarzała, że quidditcha powinno się zakazać, ale jej narzekania nie były gorsze od marudzeń matki. W przypadku łuku brwiowego jednak akurat maść, którą Kenzie dostała od rodzicielki, powinna do jutra załatwić sprawę.
– Wcale tutaj nie utknęłam! Nie muszę tu być!!!
Marta sprawiała takie wrażenie, jakby nie była pewna, czy na nie krzyczeć, płakać czy też zanurkować w sedesie i opryskać je wodą. Mackenzie przypatrywała się przez moment jej odbiciu w lusterku, nim przymknęła oczy, czując, że od tych pisków zaczyna boleć ją głowa.
– Może to któryś z nich zamordował Martę i ją tu umieścił. Dla dekoracji, by pasowała do standardów – mruknęła tylko, wciąż zaciskając powieki. Nie zdradziła tego, co naprawdę pomyślała. Że Heather gada bzdury. Matka Mackenzie była Ślizgonką, wiecznie rozczarowaną, że córka nie poszła w ślady rodzinnej tradycji. Ale może dziewczynie było pisane łamać wszystkie tradycje Greengrassów. Nie mniej, mimo wszystkich wad rodzicielki, nie mogła jej nienawidzić. Nie mogła więc nienawidzić i Ślizgonów.
Nauczyła się jednak, by nie mówić takich rzeczy na głos. Nie w Gryffindorze. A zwłaszcza nie wobec uczniów młodszych, bo jak zaobserwowała, podziały międzydomowe jakby trochę łagodniały. W większości przypadków.
– NIKT. MNIE. TU. NIE. UMIEŚCIŁ!!!
– W takim wypadku czemu Hogwart? – spytała Mackenzie, bez prawdziwego zainteresowania w głosie, wreszcie obracając się ku duchowi. – I jakie „ono”?
Marta zmieszała się jakby. Po jej policzkach znów spływały łzy, wielkie jak grochy.
– No dobrze! Muszę być w Hogwarcie! Kazali mi tu wrócić, gdy nastraszyłam tę okropną Olivię na ślubie jej brata! Ale wcale nie muszę być w łazience!!!
Świetnie. Czyli ponieważ Marta była zbyt nieznośna w świecie zewnętrznym, skazali na nią dzieci, które nie miały środków, by protestować. Mackenzie westchnęła, zastanawiając się, dlaczego jej nie egzorcyzmowano. Może dlatego, że wyglądała jak czternastoletnia dziewczynka?
– Ta „ono” to Olivia, czy co?
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#8
23.12.2022, 00:28  ✶  

Heath lubiła eksperymentować w wielu dziedzinach życia. Jakoś tak wyszło, że postanowiła dać się składać Cameronowi, nie lubiła też zawracać głowy takimi pierdołami dorosłym, którzy mieli pełno swoich problemów. No i w skrzydle szpitalnym zawsze była kolejka, to się ktoś struł jakimiś landrynkami, to ktoś zamiast rzucić zaklęcie, jak powinien rzucał na siebie i inne takie. U Lupina nie było kolejek, z jego usług korzystała jedynie ona i Charles, można by powiedzieć, że to taki pakiet dla uprzywilejowanych, przynajmniej ona w ten sposób to traktowała.

- Skoro nie musisz tu być, to po co tu jesteś, hmm?- Heather oparła sobie dłonie o biodra i wpatrywała się w ducha. - Czy wynika to z tego, że nigdzie indziej nie jesteś mile widziana?- Próbowała to zrozumieć, jednak przychodziło jej to bardzo opornie, jak widać na załączonym obrazku. Może duch jakimś cudem rozjaśni jej tę ciemność.

- Czy ja wiem, czy dla dekoracji? Bardziej chyba po to, żeby straszyć.- Zaśmiała się do siebie ze swojego żartu. Heather nie była delikatna, nie miała problemu z tym, że naśmiewała się z biednego ducha. Zadzierała nosa od zawsze i lubiła pokazywać, że to ona ma władzę, nawet w kontaktach międzyludzkich. Nie było to do końca zdrowe, ale taka zadufana w sobie już była, czuła się lepsza od większości społeczeństwa.

- Po prostu masz sentyment do tej łazienki, co? Nic lepszego Cię w życiu nie spotkało Marto.- Jej spojrzenie ciągle było skierowane w ducha, który powoli zaczął panikować, widać było, że dziewczyny wprowadziły ją w zły stan. - Skoro nie musisz tu być, a jesteś, może powiedz przed kim się tu chowasz co?- Była ciekawa, co skłania ją do tego, aby ukrywać się w damskiej toalecie.

- Boję się! BOJĘ SIĘ, ŻE ZNOWU SPOTKAM TO COŚ, TE OCZY, TE STRASZNE OCZY...- Łzy nie przestawały płynąć po twarzy Marty, widać było, że była mocno zdenerwowana.

Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#9
23.12.2022, 11:54  ✶  
- Coś w tym jest – odparła krótko Mackenzie. Nie roześmiała się wprawdzie, ale cóż, nawet jeżeli współczułaby dziewczynie, która umarła w tej łazience to… po prostu nie umiała tak spojrzeć na Martę. Duch nie zdawał się jej już tamtą osobą: był echem, zamrożonym w czasie, i widziała tu kogoś, kto od kilkudziesięciu lat regularnie topi się w toalecie, a nie okrutnie zamordowaną osobę. Przynajmniej na razie: może musiała jeszcze dojrzeć, aby zobaczyć coś więcej.
Poza tym chociaż nigdy nie zadzierała nosa, jak Heather, to niekoniecznie była najzręczniejszą towarzysko osobą.
- Jakie znowu oczy? – spytała Gryfonka, po czym machnęła ręką wokół. – Widzisz? Nie ma tu żadnych oczu. Tylko nasze.
A Mackenzie nie sądziła, aby ich oczy były specjalnie straszne. Raczej zwykłe. Dość typowe. Podobne do setek innych oczu, należących do setek osób w Hogwarcie.
– Były tutaj – wyszeptała Marta, wskazując mniej więcej na miejsce, gdzie stała Greengrass. I w tej chwili Green poczuła się jakby odrobinkę niepewnie. Spojrzała nawet odruchowo za siebie, jakby spodziewała się, że ktoś za nią stoi, ale była tylko dziwna umywalka z małym rysunkiem węża obok nieczynnego kranu. – Spojrzałam w nie. I umarłam.
W porządku.
Mackenzie może jednak potrafiła spojrzeć na Martę, jak na kogoś, kto został zamordowany. Dopiero w tej chwili dotarło do niej, co oznajmiał im duch: najwyraźniej umarł tutaj. W tej łazience. I to prawdopodobnie nie z przyczyn naturalnych. Jęcząca Marta zobaczyła coś albo kogoś, i potem zginęła. Wątpliwe, aby poślizgnęła się w szoku na mokrej posadce i rozbiła sobie głowę.
– Chwila. Chcesz powiedzieć, że ktoś cię tutaj zamordował? Tu? W Hogwarcie? W łazience? – spytała Mackenzie, dla pewności jeszcze wskazując palcem na podłogę. – Tak zabił? Nie uderzyłaś głową… nie wiem, o umywalkę?
– Śmiejecie się nawet z mojej śmierci! Jesteś podłe, podłe, podłe! – krzyknęła Marta, po czym przefrunęła ku kabinie najbliższej umywalek, tak, że obie dziewczyny aż poczuły od niej zimny powiew. A chwilę później z sedesu prysnęła woda i rozległ się dźwięk spłuczki. Green stała przez chwilę w bezruchu, po czym spojrzała na Heather zaskoczona.
– Czy ona… – zaczęła i urwała.
Spłukała się w toalecie. Tak. Rurami kanalizacyjnymi. Duch niby nie mógł niczego dotknąć, nie czuł też zapachów, a jednak Mackenzie jakoś wzdrygała się wewnętrznie na ten pomysł. Pokręciła głową z niedowierzaniem, po czym przerzuciła sobie mokrą szatę przez ramię i wycelowała różdżką najpierw w podłogę, za pomocą chłoszczyć usuwając przynajmniej część błotnych plam, jakie zostawiły, a potem w zamek, aby go otworzyć.
Woźny prawdopodobnie już sobie poszedł, a jeśli szło o Green, to niekoniecznie chciała zostawać na miejscu morderstwa. Nawet jeśli doszło do niego dawno, dawno temu. Poza tym…
– Nie wiem, jak ty, ale marzę o prysznicu – oświadczyła spokojnie, decydując się nie myśleć za wiele o „strasznych oczach” i martwej Marcie. Gdyby jakieś oczy fruwały po Hogwarcie i mordowały ludzi, prawdopodobnie zauważyłaby to w ciągu ostatnich sześciu lat. A teraz chciała przede wszystkim wrócić do Wieży, umyć się, przebrać i posmarować maścią piekące rozcięcie na twarzy.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#10
29.12.2022, 12:15  ✶  

Heath nie do końca rozumiała nieszczęście Marty. Sama nigdy nie pozwoliłaby, aby ktoś się nad nią znęcał. Uważała, że dziewczyna jeszcze kiedy żyła powinna wykazać się większą asertywnością i pokazać tym, którzy się nad nią pastwili, gdzie jest ich miejsce. Wood nigdy nie pozwoliłaby na to, żeby ktoś postępował z nią w ten sposób. Wdawała się w bójki, kiedy przychodziła taka potrzeba, nigdy nie była bierna.

Wood odwróciła się, aby zobaczyć miejsce o którym wspominała Marta. Jakie znowu oczy? Czy spojrzenie mogło zabijać? Wyobrażała sobie jej śmierć jako bardziej dramatyczną, kiedy o tym myślała widziała dużo krwi, walkę. Czy można było umrzeć od samego spojrzenia? Chłopcy mówili czasem, że zabija wzrokiem, jednak nie sądziła, że ktoś lub coś posiada dokładnie taką umiejętność. Ciekawe.

- Umarłaś więc dość szybko? To chyba nie najgorsza śmierć?- Zapytała zupełnie niewinnie, jak gdyby nigdy nic. Wood nigdy nie należała do specjalnie delikatnych. - Wiesz może co potrafić zabijać wzrokiem? Jestem ciekawa Marto, bo to chyba nie jest dość standardowa sytuacja.- Heath nie była specjalnie lotna jeśli chodzi o znajomość magicznych stworzeń, jakoś niespecjalnie się nimi interesowała. Miała nadzieję, że duch trochę je naprowadzi, choć szczerze mówiąc, to nie spodziewała się zbyt wiele. Marta nie wyglądała na specjalnie inteligentną.

Ruda nie do końca rozumiała całą tę wizję śmierci w kiblu. No bawiła ją ona dość mocno, jakie też musiała mieć szczęście ta Marta, że padło właśnie na nią. - Gdybyś się tutaj nie chowała przed problemami to byś żyła.- W końcu nie znalazłaby się w łazience o niewłaściwej porze. Zdaniem Wood sama sprowadziła na siebie to nieszczęście, oczywiście musiała się tym podzielić i jeszcze dołożyć nieszczęsnemu duchowi.

- Powinnaś zacząć rozróżniać podłość od szczerości.- Zdaniem Heather ona i Kenzie nie zrobił nic złego. Po prostu stwierdził fakty. Duch chyba jednak miał inne zdanie, bo po chwili przefrunął nad ich głowami i gdzieś zniknął. Chyba nie będą miały możliwości porozmawiać dłużej, może to i lepiej?

- Uciekła przed nami.- Wzruszyła jedynie ramionami. Nie do końca zrozumiała dlaczego, w końcu całkiem przyjemnie sobie gawędziły. Nie sądziła też, że będą w stanie wyciągnąć z niej coś więcej, może więc dobrze, że sobie poszła? - Masz rację, woźny już chyba też poszedł. Możemy stąd pójść.- Niespecjalnie też przejęła się wizją czerwonych oczu, które zabijały w Hogwarcie. W końcu nie słyszała o żadnych takich wydarzeniach od kiedy się tutaj uczyła. - Chodźmy stąd szybko! - Rzekła po czym wyszła z łazienki trzymając miotłę w ręce. Czas doprowadzić się do porządku po treningu.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Heather Wood (1902), Mackenzie Greengrass (2121)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa