• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [10.07.72] Sobowtóry

[10.07.72] Sobowtóry
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
08.03.2024, 17:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2024, 21:09 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Bajarz V

Odkryj wiadomość pozafabularną
Sesję prowadzi Brenna L.

Słońce zachodziło, malując niebo czerwienią i złotem.
Jak zwykle – prace w wiosce skończono już godzinę temu, a Cathal zadbał o to, aby nikt nie kręcił się tam, gdy nadchodził zmierzch. Może było to dmuchanie na zimne, ale Shafiq, choć tak sceptyczny wobec wszystkich wróżb i proroctw, w tym wypadku potraktował sprawę poważnie i dbał o to, aby w centrum mocy filarów nikogo nie było, kiedy zachodziło słońce. Pracownicy rozeszli się: te parę osób, które pracowały tu na stałe, znikło w większości w namiotach, a inni teleportowali się do Londynu.
Nell Bagshot tuż przed zmierzchem oświadczyła Ginny z powagą, że jeśli będzie musiała znosić Cathala jeszcze przez chwilę, to absolutnie oszaleje, a poza tym ma bardzo dużą ochotę zamordować Jamila, to znaczy zawsze ma ochotę zamordować Jamila, ale teraz tak bardziej niż zwykle, i może się nie powstrzymać. W związku z tym potrzebowała teraz, już, natychmiast, skoczyć do Hogsmeade i zaopatrzyć się w parę czekolad z Miodowego Królestwa, a najlepiej to napić się kremowego piwa, tak dla ukojenia nerwów. Ubrana w niebieską sukienkę, w którą przebrała się po pracy, znikła z cichym pyknięciem, teleportując się pewnie do Hogsmeade.
W jakieś pięć minut później Ginewra zobaczyła tę samą Nell, w spodniach i koszul, która szła w stronę obozowiska od strony wrzosowisk, rozglądając się, z trochę niepewną miną.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#2
14.03.2024, 22:50  ✶  

Lubiła tę porę dnia, gdy niebo było niczym to płótno, obmalowane paletą barw; gdy czerwień i pomarańcz ogrzewało chłodny błękit, tworząc fiolet, a po drugiej stronie świata, pierwsze gwiazdy i zarys księżyca pojawiały się na widoku. Uwielbiała tę porę w Egipcie, pośród piasków i ciszy pustyni i lubiła ten dziwny spokój w Walii, jakby świat oddychał pełną piersią po całym dniu, kładąc się spać.

Oczywiście w obozie, z Nell u boku, i jej wybuchowym charakterem, nigdy nie było tak prosto i Ginny właściwie nigdy się tutaj nie nudziła. Był to jeden z powodów, dla którego jednak zdecydowała się zostawać w obozie. Drugim było to, że wprost nienawidziła się teleportować i zawsze kończyło się to skrętem żołądka. Do tego stopnia tego nie lubiła, ze ludzie myśleli, że tego nie potrafiła. A potrafiła, nauczyła się chyba na złość sobie i z praktycznego punktu widzenia, bo „może się kiedyś przyda”. Wolała nawet się przejść do najbliższego publicznego kominka, niż się teleportować – to się nazywało poświęcenie. A mimo to co parę dni i tak wracała do Anglii, by zobaczyć jak mają się dziadkowie i im trochę pomóc. Teraz, gdy tu była, wolała mieć ich na oku i zresztą była to dla niej okazja, by zacieśniać rodzinne więzi. A i oni się cieszyli, że ją mieli, po tylu latach, gdy nie była na wyciągnięcie ręki.

To, że Nell pożarła się o coś z Cathalem ją nie zdziwiło. To, że skarżyła jej się na Jamila – tym bardziej nie. Ani to, że czarownica oznajmiła, że musi się ulotnić. Ginewra przy tym poprosiła ją, by jej kupiła jakieś nowe, ciekawe słodycze z Miodowego Królestwa i żeby wpadła do niej później, to sobie pogadają, albo jej powróży jeśli tylko będzie chciała. A tymczasem nie zamierzała jej wchodzić w drogę, pozwalając, by ochłonęła. Dlatego to, że te pięć minut później Nell została przez nią zauważona, jak idzie od strony wrzosowisk, akurat ją zaskoczyło. Do tego stopnia, że aż się zapatrzyła na drugą uzdrowicielkę z konsternacją. Nell nie wyglądała już na wkurzoną, a nie wierzyła, że tej przeszłoby tak szybko, zresztą tak szybko by nie wróciła, po tej taktycznej ucieczce z obozu. Ale może coś się stało? O czymś zapomniała…? Ginny nie chciała jej wchodzić w drogę i bardziej ją zirytować, a jednak miała wrażenie, że coś nie do końca jest tak, jak powinno. Tym bardziej, patrząc na godzinę, że zmierzchało, a ona szła od strony… wykopalisk i jednego z filarów, który się na wrzosowiskach znajdował. I tylko dlatego Ginewra w prywatności własnego namiotu przemieniła się w piękną kotkę rasy abisyńskiej, by jak gdyby nigdy nic wyjść naprzeciw Nell w takiej formie. To, że była animagiem zmieniającym się w kota, nie było tutaj żadną tajemnicą. Ale nie od dzisiaj wiadomo było, że zwierzęta potrafiły rozładować napięcie. Dlatego dumnie, acz lekko, szła do Nell, zerkając na nią ciekawie swoimi dużymi, żółtymi, kocimi oczami.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#3
15.03.2024, 20:00  ✶  
Nell bywała kłótliwa i czepliwa. Wprawdzie w poważne awantury wdawała się rzadko, ale tu kogoś zwymyślała, tu komuś podała najpaskudniejszy eliksir, jaki mogła na daną przypadłość, tu po prostu denerwowała się na świat w ogólności. Zwykle jednak te jej wybuchy były krótkie, a ona poza nimi należała do osób raczej pogodnych i wesołych. Poza tym obyczaje, własne i cudze, chętnie łagodziła dużą ilością słodyczy, i bez żadnych oporów obiecała, że znajdzie dla koleżanki z wykopalisk absolutnie największą i najsmaczniejszą czekoladę, jaką tylko mają w Miodowym Królestwie, a to oznacza bardzo dużą czekoladę, bo przecież w Miodowym mają ich dużo…
Potem zniknęła.
A teraz szła przez obozowisko. Bez czekolady. Już znacznie spokojniejsza niż wcześniej, dość powolnym krokiem, jakby jeszcze nie zdecydowała, w którą stronę się udać.
Nell nie zwróciła w pierwszej chwili uwagi na kota. Mogła jej nie dostrzec, w końcu zapadał już zmrok, a ona rozglądała się, jakby czegoś szukała. Zrobiła kilka kroków, by w końcu skupić spojrzenie swoich jasnych oczu na namiocie, który służył za swojego rodzaju biuro. Nie trzymali tu wszystkiego, chociaż namioty były zaklęte, to jednak warunki dało się uznać za dość polowe – część rzeczy była więc w Londynie, część papierów w namiocie u Cathala, ale jednak musieli mieć rejestry, mapy, tym podobne, z których korzystali na bieżąco. Właśnie tutaj je składowano.
Wzrok Nell prześlizgnął się po kotce wreszcie, ale nie zatrzymał na niej najdłużej. Chwilę później Bagshot ruszyła ku namiotowi zdecydowanym krokiem, wyciągając z kieszeni różdżki. Rzuciła zaklęcie rozpraszające, które miało pozwolić wejść do środka i to nawet nic dziwnego, tylko…
…różdżka Nell była bardzo charakterystyczna, prawie czarna, wykonana z czarnego orzecha, eleganckiego, ale też kapryśnego. Tymczasem ta w rękach Bagshot miała odcień czerwieni, z pewnością została stworzona z jakiegoś zupełnie innego drewna. Czyżby ostatnio wymieniła różdżkę albo po przygodzie Cathala ze złodziejami postanowiła zaopatrzyć się w jakąś zapasową…?
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#4
16.03.2024, 21:45  ✶  

To, że Nell nie niosła żadnej czekolady, nic jeszcze nie znaczyło. Może… Może miała ją w torbie? Ale na pewno nie zmierzała w kierunku namiotu, który zajmowała Guinevere, co też było przynajmniej zastanawiające, tym bardziej że była znacznie spokojniejsza niż jeszcze pięć minut temu, gdy w pośpiechu się stąd ulatniała. Na ile znała Nell… te pięć minut to było trochę za mało, by się w pełni uspokoiła, tym bardziej, jeśli chciała się napić kremowego piwa i zrobić zapasy w Miodowym Królestwie…

Ale już to, że nie zwróciła na nią uwagi, gdy wyszła jej naprzeciw, wywołało oburzenie w tej kociej głowie o umyśle czarownicy. Bo jak to tak, ignorować kotka? Nawet jeśli wcale nie była zwierzakiem? Dlatego zamiauczała na nią, może nawet trochę obrażona, jak z takim kocim fochem, by zwrócić na siebie uwagę. I chyba podziałało, bo Nell przestała się rozglądać i w końcu na nią spojrzała.

I jak gdyby nigdy nic sobie poszła.

Bez słowa. Bez uśmiechu. Bez nawet próby pogłaskania (co było akurat zrozumiałe, była przecież czarownicą, ale kto by się tam powstrzymywał…)! Ginewry się przecież tak nie ignoruje, dlatego nie zamierzała odpuścić, lekko obrażona i z miauknięciem niezadowolenia ruszyła za Nell.

Co, zapomniała czegoś z namiotu? I było to tak ważne, że nie raczyła się nawet wytłumaczyć, co jest grane, skoro już miała koleżankę u swoich stóp? I wtedy właśnie zobaczyła, jaką różdżkę wyciągnęła. Wiele razy widziała czarną różdżkę Bagshotówny – ale to, że mogła to być zapasowa, w ogóle jej nie przyszło do głowy. Jednak jej zachowanie, to dziwne rozglądanie, niepewność, ZIGNOROWANIE KOTA, a teraz inna różdżka…

Cóż… Szła za Nell, była za jej plecami, człapiąc cicho jak to kot, chociaż wcale nie ukrywała swojej obecności. Teraz jednak jej sylwetka wydłużyła się i rozciągnęła i za plecami niziutkiej czarownicy nie stał już kot, a czarownica z różdżką w ręku, którą trzymała po przemianie. I celowała nią w plecy Bagshot.

– Mogę w czymś pomóc? – jej głos pozbawiony był zwyczajowych ciepłych nut.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#5
21.03.2024, 11:00  ✶  
Kot został zignorowany.
Nell - nie - Nell nie miała pojęcia, czyj to jest kot, czy jej nie podrapie albo nie zwróci czyjejś uwagi, nie wiedziała, że McGongall jest animagiem, a poza tym nie chciała tracić czasu na zajmowanie się zwierzakami. Miauknięcie zwróciło wprawdzie uwagę na kotkę, ale nie na długo.
Za to gdy Ginewra zmieniła się z powrotem w człowieka, doczekała się wreszcie reakcji.
Nell podskoczyła, gdy ktoś odezwał się nagle za jej plecami. To nawet była reakcja w stylu Bagshotówny, podobnie jak gwałtowne odwrócenie się. Chociaż znając Nell można by się spodziewać, że po zobaczeniu wycelowanej w nią różdżki, rzuci coś w stylu "no i po kiego celujesz we mnie tym patykiem, aha?" albo "no jasny szlag, czy ty mnie o zawał chcesz przyprawić, przepraszam bardzo, z Jamilem się na rozumy zamieniłaś, znaczy się on zabrał twój rozum, a ty wzięłaś jego nic?!"
- Przestraszyłaś mnie... Ginewro - rzuciła zamiast tego Nell, co nie było może jakoś bardzo dziwne, acz zaskakująco spokojnie jak na małą Bagshotównę... ale najwyraźniej wiedziała, z kim ma do czynienia. Nie wycelowała różdżką w McGongall, chociaż wciąż mocno zaciskała na niej palce. - Nie, nie trzeba, zostawiłam chyba dzisiaj rano w środku mój notatnik, nigdzie nie mogę go znaleźć, więc chciałam go poszukać, chyba został tam, kiedy pracowałam nad mapą wioski - wyjaśniła Bagshot, uśmiechając się do Ginewry. - Coś nie tak? - spytała, wskazując na celującą w nią różdzkę.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#6
31.03.2024, 20:37  ✶  

Uniosła wyżej brwi. Większość tutaj mówiła do niej „Ginny”, tego samego spodziewałaby się też od Nell, nie tej bardziej „oficjalnej” wersji, choć nadal zdrobniałej – ale to samo to było tak dziwne, a krótki moment zawahania. Dobrze, przestraszyła ją, choć niby dlaczego, skoro już ją widziała i zignorowała – a nie znały się od wczoraj, istniała spora szansa, że Gin się nie odczepi i zacznie za nią iść. Wciąż jednak reakcja Nell wydała się jej być wyjątkowo dziwaczna – bo przestraszona nie wydarła się na nią na czym to świat stoi jak to miała w swoim zwyczaju, tylko… „przestraszyłaś mnie”.

– Przestraszyłam? Naprawdę? – rzuciła w odpowiedzi jakże sarkastycznie, bo to, że ją przestraszyła to miała jak na dłoni. – Notatnik – powtórzyła za nią z niedowierzaniem. Najpierw wkurwiona ewakuowała się z obozu, uciekając do Hogsmeade, OBIECAŁA JEJ CZEKOLADĘ, a teraz mówi jej, że wróciła się, bo zapomniała notatnika. I Ginny miała w to ot tak uwierzyć? Tym bardziej, że nagle zmieniła różdżkę? – Nie zapomniałaś przypadkiem o czymś jeszcze? – rzuciła, chociaż odrobinę swoją różdżkę opuściła – wciąż jednak wiele jej tu nie pasowało, nie wiedziała co tu się dzieje. Ale nie chciała wszystkich swoich podejrzeń podawać jak na tacy, wolała się upewnić, czy to nie jest jakieś dziwaczne nieporozumienie, kawał, w który nie została wtajemniczona.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#7
01.04.2024, 19:28  ✶  
Rzut co zauważyły Ginewra

Nell Bagshot bardzo poważnie podchodziła do trzech rzeczy.
Po pierwsze, do swoich map. Potrafiła z nimi wyprawiać prawdziwe cuda i syczała na każdego, kto nie traktował ich z należytym szacunkiem.
Po drugie, do picia eliksirów tak, jak kazał uzdrowiciel. Niekiedy celowo wybierała te paskudniejsze specyfiki, ale zawsze oczekiwała, że zostaną wypite.
Po trzecie, do czekolady. Nosiła przy sobie tabliczki, odkąd odkryła, że pielęgniarka w Hogwarcie daje je uczniom, którzy są zmęczeni czy przestraszeni, zjadała je chętnie sama, obdarowywała innych i nie było możliwości, by zapomniała, że obiecała Ginny czekoladę. Ale też pojawiła się z powrotem tak szybko, że chyba nie zdążyła odwiedzić Miodowego Królestwa. Aby udać się do Hogsmeade musiała przecież teleportować się przynajmniej trzy razy, aby nie skakać na zbyt duży dystans, a dochodził jeszcze czas spędzony w samym sklepie. Nie wspominając o tym, że jakimś cudem zdążyła się przebrać...
...Ginewra na pewno nie widziała dotąd tych ubrań na Nell.
- N... no tak - powiedziała Nell, zająknąwszy się nieco i rzuciła spojrzeniem na boki, zanim znów skupiła wzrok na McGongall. Wydawała się odrobinę zdenerwowana: nie tak jeszcze, aby wyglądało to bardzo podejrzanie, ale rozmowa wyraźnie stresowała ją coraz bardziej. - Nie zauważyłam, jak podchodzisz - dodała, a na jej ustach pojawił się uśmiech, chociaż nie sięgał jasnych oczu Bagshotówny. - Potrzebujesz czegoś z namiotu? - zapytała z pewnym wahaniem. - Jeżeli nie, to poszłabym poszukać, bo jeśli nie zostawiłam tego notatnika tutaj, trochę się o niego martwię, mam tam sporo ważnych zapisków...
Kobieta jakby zacięła się, kiedy Ginewra spytała, czy nie zapomniała o czymś jeszcze. Być może faktycznie próbowała sobie przypomnieć, czy miała coś zrobić? Lewą ręką - bo palce prawej wciąż zaciskała na różdżce, nieznacznie opuszczonej, ale nie schowanej - sięgnęła do blond czupryny i nieco nerwowym gestem szarpnęła jeden z kosmyków.
Obcy gest. Zdenerwowana Nell raczej wymachiwała rękami niż bawiła się w jakikolwiek sposób włosami. Zresztą - Nell niekiedy się denerwowała (właściwie robiła to dość często), ale rzadko się stresowała.
- Nie jestem pewna - wyznała. - Może o czymś zapomniałam, ale nie pamiętam o czym. Miałam dzisiaj coś zrobić? To chyba może poczekać aż znajdę mój notatnik?
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#8
01.04.2024, 22:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2024, 22:58 przez Guinevere McGonagall.)  

Właśnie czas jej się mocno nie zgadzał. Czas, jej dziwaczny spokój… to po pierwsze, co ją tak alarmowało. Po drugie to jak ją zignorowała w formie kota. Nie było żadnego "sorry, coś mi się przypomniało", ani żadnego "kupię ci tę czekoladę później" (choć tak po prawdzie to Ginewra poprosiła o czekoladę tylko dlatego, że Nell wybierała się do Hogsmeade i po to, by dać jej tam jakiś głębszy cel i zajęcie, a także pretekst, żeby ją później odwiedziła – chciała jej pomóc jak mogła najlepiej z tym, by zapomniała o tej kłótni i złości). To trzecie ta różdżka i ubranie… im więcej sekund upływało, tym bardziej czuła, że coś tutaj jest mocno nie tak.

Aż za bardzo nie tak.

Jeszcze to jąkanie. Zestresowana Nell – o, to był obrazek, za który Cathal pewnie wiele by zapłacił, uwieczniłby się w jego pamięci już na zawsze. Bo wkurzona Bagshot to była standardowa procedura, zaś to… to nawet Ginny wprawiło w konsternację. I takie przeczucie, że to chyba nie jest Nell. Ta myśl, niczym irytująca mucha, brzęczała jej teraz po głowie.

I uplastycznia się tym bardziej, gdy Nell powiedziała, że nie zauważyła jak podeszła. A przecież ją widziała, na bogów, nie było tutaj żadnego innego kota rasy abisyńskiej, albo wyglądającego jak ona w swojej animagiej formie. Nell doskonale wiedziała, widziała ją w akcji wiele razy, patrzyła na nią chwilę temu i ją zignorowała, czym tak obraziła Ginewrę. To nie tak, że blondynka nagle zapomniała z kim rozmawia, bo zwróciła się do niej po imieniu, ale że nie zauważyła? O, to było kłamstwo. Chyba że nie było i to nie była Nell – i wszystko na to wskazywało.

– Właściwie to potrzebuję. Chyba zostawiłam tam swoje przybory – i to wcale nie do malowania, a skrzynkę z medycznymi specyfikami i narzędziami, które ze sobą nosiła. Ale wcale ich tam nie zostawiła, bo doskonale wiedziała, że były w jej własnym namiocie. Po prostu palnela pierwsze lepsze co jej ślina na język przyniosła. To nie miało zresztą większego znaczenia, bo ten nerwowy gest Nell, to jak zaczęła bawić się włosami, to było już dla Guinevere za dużo. – Ano, miałaś. Chyba zapomniałaś o czekoladzie – rzuciła cierpko i nieznacznie uniosła swoją różdżkę. Nie po to by postraszyć, a żeby zaklęciem zmienić tę Nell-nie-Nell w coś… mniej szkodliwego. A dokładniej – żeby ją napompować calą, jak kielbaskę, zwłaszcza jej paluszki – by puściła różdżkę i miała utrudnioną możliwość poruszania się. Nie skrzywdziłaby jej, a skąd, ale zamierzała utrudnić jej życie i unieszkodliwić, a gdy różdżkę upuściła – to ją sobie po prostu wziąć.

– POMOCY! – wydarła się za to, bo choć pomocy wcale nie potrzebowała, to wolała nie ryzykować, że coś dziwnego się zaraz stanie. Wolała zaalarmować resztę obozu, albo chociaż tych, którzy usłyszeli jej wolanie. Bo w następnej kolejności zamierzała jakimiś linami obwiązać ciało paniusi i przesłuchać, ale może niekoniecznie tu, na zewnątrz. Ale to były tylko plany.


Transmutacja
Rzut PO 1d100 - 94
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 89
Sukces!
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#9
03.04.2024, 07:54  ✶  
Rzuty npc]http://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2808&pid=37754#pid37754]Rzuty npc


- Ojej, przepraszam, jutro... - zaczęła Nell - Nie - Nell. Nie zdążyła jednak dokończyć: McGonagall wypuściła czar i ciało kobiety zaczęło się pod jego wpływem przekształcać. Palce spuchły najpierw, utrudniając wycelowanie różdżką w Ginewrę, chwilę później trzasnęły guziki koszuli, gdy i tors zaczął się rozrastać. Chociaż zdawała się do pewnego stopnia spodziewać ataku, nie zdążyła się przed nim obronić.
Jeśli intruz miał jakiekolwiek wątpliwości co do tego, że został zauważony, to na pewno teraz prysły. Okrzyk Ginewry, wzywający pomocy, zresztą też swoje zrobił.
Kobiecie (o ile to w ogóle była kobieta: jeśli użyto wielosokowego albo metamorfomagii równie dobrze mogli mieć do czynienia z mężczyzną) pozostało już właściwie tylko jedno. Nim wypuściła różdżkę z wciąż powiększającycy się palców, spróbowała się teleportować.
Trzasnęło.
Rozrastające się ciało znikło. Pozostawiło jednak po sobie kilka guzików, które zdążyły odpaść od ubrania, a także krew na ziemi - wyglądało na to, że chociaż ta fałszywa Nell zdołała zniknąć i zabrała nawet stąd wszystkie fragmenty ciała, to zaklęcie Ginewry utrudniło jej teleportację. Gdziekolwiek wylądowała, prawdopodobnie doszło do lekkiego rozszczepienia. Wszystko działo się na tyle szybko, że nikt nie zdążył zareagować na krzyk - o tej porze sporo osób wracało do Londynu, a ci, którzy zostali, musieli poderwać się pewnie czy to od kolacji, czy z posłań, gdy odpoczywali po ciężkim dniu. Z jednego z pobliskich namiotów wyskoczył jednak teraz jeden z asystentów, boso, w niedopiętej koszuli, za to z różdżką w ręku. Rozejrzał się, ale widział tylko egipską historyczkę.
- Co... co się stało? - zapytał niepewnie, a potem jego wzrok powędrował ku rozdeptanej trawie, tu i ówdzie pokrytej krwią. - Jesteś ranna? Zabiłaś kogoś? - wyrwało się mu, a dłoń trzymająca różdżkę zadrżała lekko. Gdzieś dalej ktoś jeszcze wychylał się z namiotu, zwabiony zamieszaniem.
- Ktoś umiera? Wołać Cala albo Nell?!
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#10
03.04.2024, 10:22  ✶  

Jak to się mówiło: jutro będzie futro. Albo, że kogut myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli. Co prawda Ginewra nikomu łba ścinać nie zamierzała, ale na pewno nie zamierzała obiecać, że nikogo nie pokryje futrem. W tym jednak wypadku wyobraziła sobie dorodną parówkę i ten człowiek, kimkolwiek był, miał się nią stać, choćby na trochę.

Udało jej się osiągnąć tyle, że sama nie oberwała. To była kwestia czasu tak po prawdzie i chodziło o szybkość – albo ona, albo nie-Nell, a Ginny zamierzała sobie jeszcze trochę pożyć i to z kompletem kończyn. Jej zaklęcie wypaliło i była jednak trochę szybsza niż przeciwni…czka, której trudno było utrzymać różdżkę w dłoni, by prawidłowo zawiązać zaklęcie, ale choć Ginny chciała zrobić coś jeszcze, to nie zdążyła. Trzasnęło i McGonagall skrzywiła się paskudnie, bo ktokolwiek to był – zniknął. Nie miała złudzeń, brała pod uwagę i eliksir i ludzką mutację, ale też metamorfomagię. Jednak widząc krew, która zbroczyła trawę… miała też świadomość, że jej działania nie powinny skończyć się w ten sposób, więc ktoś, kto podszył się pod Nell, chyba się właśnie rozszczepił w trakcie teleportacji… po tajemniczym osobniku, który podszył się pod Nell, pozostało jedynie trochę krwi i kilka guzików… Egipcjanka stała przez moment nieruchomo, ściskając swoją różdżkę w dłoni, czekając na to czy coś się stanie, aż w końcu powoli wypuściła powietrze przez usta. Jej oczy zmieniły się w te kocie, rozglądała się czujnie na boki, szukała czegokolwiek, co nie pasowało do tego wieczornego obrazka. Kogokolwiek, kto być może próbował się zbliżyć do namiotu, do którego wejście udaremniła właśnie… komu właściwie?

– Cala. Wołaj Cala! – przecież nie Nell… nie było jej tu, ale najwyraźniej mało kto zdawał sobie z tego w ogóle z tego sprawę. Nie raczyła odpowiedzieć czy jest ranna, ani czy kogoś zabiła, lecz skoro nie chciała pomocy Nell, to chyba ranna nie była – zresztą sama była uzdrowicielem… nie. Tutaj trzeba było Cala, powinien się jak najszybciej dowiedzieć o zajściu.

Kucnęła, wypatrując tych wszystkich guzików w trawie i krwi. Jej nos też zaczął zmieniać się w ten koci i pochyliła się w dziwacznej pozycji, chcąc złapać choć trochę zapachu. Koci węch może nie był tak dobry jak psi, ale z pewnością był lepszy niż ludzki. Po dłuższej chwili jednak się wyprostowała, pozwalając by nos zmienił się na powrót w ten ludzki i rozejrzała się jeszcze raz.


Percepcja
Rzut Z 1d100 - 68
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 20
Akcja nieudana
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1648), Guinevere McGonagall (1892)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa