Tak, tak, dobry człowieku, nie dziękuj. Nie wdawał się już w dyskusję z nim i nie sprawdzał, czy na pewno znajdzie coś, co umożliwi mu wydostanie się stąd. Ostatecznie da radę wywlec się kulejąc, prawda? Nawet jeśli to było niebezpieczne... Nie wiem, przecież nie znał się na biologii ludzkiego ciała, co najwyżej na pierwszej pomocy, żeby przycisnąć, kiedy krew za mocno, za szybko uciekała z ciała. I to było "best i can do".
Cain uniósł różdżkę, żeby spróbować odnaleźć ślady magii w powietrzu. Jakiekolwiek, najmniejsze linie, po których można byłoby snuć przypuszczenia, że to właśnie tutaj miał miejsce atak tych terrorystów. Próbował dla siebie samego oczyścić powietrze, wyczulić zmysły na ten specyficzny zapach, który przypominał pył i popiół, spaleniznę i zniszczenie, jaką niektórzy kryli pod zapachem intensywnych perfum. Zaklęcia pozostawiały jednak po sobie ślady - dlatego musnął różdżką jeden, to drugi budynek. Jego wzrok utkwiony był czujnie na tym, co złapało jego uwagę ruchem. Dotknął tych kawałków, które opadły z budynków na auta, zbliżając się do nich ostrożnie. W głowie Caina ciągle dzwoniło ostrzeżenie wieszczki ze święta koło Stonehenge, ale nie był to dzwon, który rozbrzmiewał akurat tu i teraz, gdy próbował się skupić na tylu rzeczach na raz i jednocześnie na tyle rzeczy uważać. Nie dać się pogrzebać żywcem i pochłonąć ani światu czarodziejów ani mugolskiemu, jaki teraz obejmował go swoimi ramionami - to temu poświęcał swoją uwagę i myśli.
Brunet opuścił różdżkę z dłonią i szybko schował ją do kieszeni, żeby nie była na widoku. Czy czar iluzji się jeszcze utrzymywał - był przekonany, że tak. Mimo to zsunął się na bok, między te auta, żeby nie być na drodze biegnącej sylwetki, której głośny tupot nóg zabrzmiał przed pokazaniem się jej rysów w dymie i między gruzowiskami. To był pierwszy odruch. Drgnął mimo to, kiedy zabrzmiał strzał i odruchowo ugiął nogi w kolanach, rozkojarzony głośnym dźwiękiem. Obcym dźwiękiem. Wysunął różdżkę... ale się powstrzymał. Przysunął się bliżej ściany na tyle, żeby oprzeć o nią plecami.
Wypatrywanie śladów czarnej magii
Sukces!
Slaby sukces...