11 czerwca 1972r.
Niemagiczny Londyn / Kamienica Mulciberów
Tej nocy nie spał dobrze. Z jednej strony bezsenność była dokuczliwa, albo to zamartwianie się o sytuację brata nie pozwalało mu zasnąć. Koniec końców, musiał wspomóc się niewielką ilością eliksiru. Dopiero wtedy do samego rana jakoś mógł zasnąć.
Obudziwszy się, ogarnąwszy, zajrzał do brata w upewnieniu, czy wszystko w porządku. A kiedy zszedł na dół, na poranne śniadanie, poprosił Selar, aby przygotowała porcję dla Roberta osobno. Póki Robert miał znamię klątwy widoczną na szyi, Richard nie chciał, aby ktokolwiek zaglądał do pokoju brata. Po co innym wiedzieć, co się w ostatnich dniach wydarzyło? Nikomu więcej ta wiedza nie jest potrzebna. I kiedy tylko skrzatka przygotowała posiłek na drewnianej tacy, Richard zaniósł śniadanie wraz z napojem do pokoju Roberta. Wolał, aby ten jeszcze pozwolił sobie na odpoczynek i dojście do siebie. Robota mu nie ucieknie. W razie konieczności, Richard się wszystkim zajmie.
Nie można było zapomnieć o obecności ich drogiej starszej siostry, która niespodziewanie postanowiła wrócić do domu. Podobnie jak Richard. Kto by się spodziewał, że ten miesiąc będzie powrotem ich dwojga na stare śmieci?
Po wspólnym i spokojnym śniadaniu, mogli przejść do salonu, gdyż siostra chciała porozmawiać. Kierując się tam, Richard zgarnął nowego proroka codziennego, aby go później przejrzeć. Pewnie dane będzie mu to zrobić dopiero, jak odbędą rozmowę.
- Zatem również podjęłaś decyzję, aby wrócić tutaj na dłużej?Zadał pytanie, rzucając gazetę na ławę. Wyjął papierośnicę a z niej papierowa i zapalniczkę. Zapalił sobie, gdyż tego potrzebował. Jeżeli Violet zechciała, poczęstował ją. Jeżeli nie, schował do kieszeni. Cenny piękny przedmiot, jaki dostał w prezencie. Przysunął sobie popielniczkę i usiadł na wolnym miejscu na kanapie.
Wnętrze domu, jak i samego salony, pozostawiało wspomnienia. Nic się dosłownie nie zmieniło na przestrzeni lat. Te same meble, dywan, zasłony, obrazy. Pamiątki, dekoracje. Tak jak pamiętali z dzieciństwa, to wszystko zostało. Zachowane w czystości i należytym porządku. Ułożone równo. Większość Mulciberów miała widocznie dziedziczone spaczenie na punkcie natrętnego poprawiania i układania wszystkiego równo.