• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[Ostara 72] Brenna i Castiel

[Ostara 72] Brenna i Castiel
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
08.12.2022, 21:18  ✶  
Nie miała okazji powiedzieć, że nie chodziło jej o inferiusy, a o wiele innych, ciekawszych klątw, zaklęć i nekromancji, takich z książek autorów, którzy piszą głupoty, a potem dzieci w Hogwarcie wierzą, że to – wszystko – możliwe. Flint bowiem zleciał spektakularnie z kamienia, a chwilę później ona zeskoczyła za nim.
Brenna przestała się śmiać, kiedy klątwołamacz zaczął pytać, czy nie zrzuciła go z tego głazu. Zmrużyła oczy, przypatrując się przez moment Castielowi bardzo uważnie i bardzo, bardzo podejrzliwie. Istniała spora szansa, że dałaby się wrobić bez reszty, gdyby nie to wcześniejsze „nic nie widziałaś!” – ono sugerowało, że Flint próbował ją wkręcić.
Niestety, odrobina wątpliwości pozostawała. Musiała brać pod uwagę, że to nie był żart i faktycznie uderzenie na moment wprowadziło mu zamęt do głowy. Albo uszkodziło pamięć krótkotrwałą. Lub długotrwałą. Czy co tam jeszcze mogło uszkodzić. Zdusiła iskierkę niepokoju, bo prawie na pewno żartował, a poza tym nawet jeżeli nie, to zaraz dojdzie do siebie, prawda?
- Mam wielką nadzieję, że sobie żartujesz – oświadczyła. Wciąż siedziała na trawie u jego boku, ale przesunęła się i dość bezceremonialnie sięgnęła wolną ręką do jego głowy, drugą sobie przyświecając, z zamiarem zabrania się do szukania guzów, rozcięć i innych obrażeń, które mogły spowodować wstrząśnienie mózgu. Albo amnezję. O amnezję to Cynthia zabije ją już na pewno. W wymyślny, okrutny sposób. – Pokaż głowę. Widzisz normalnie? Jest ci niedobrze? Pamiętasz, jak się nazywasz? Nikogo nie spychałam z głazu, to tylko moja naturalna aura tak działa na ludzi, próbują popełniać samobójstwa, skacząc z dużej wysokości, bylebym dała im spokój. I żartujesz, prawda? Bo jeżeli żartujesz, to lepiej przestań, inaczej będziesz tu miał zaraz na głowie szwadron uzdrowicieli. Wydobędę ich z podziemi, jeśli będzie trzeba. Jestem pewna, że widziałam gdzieś Camerona Lupina, a w takim wypadku może będzie też w pobliżu Cedric. A jak mnie będziesz wrabiać, to cię uduszę… albo nie, jeszcze lepiej, jutro poskarżę się twojej siostrze – zagroziła. Oczywiście nie do końca poważnie. Chociaż ogółem głos miała trochę zaniepokojony, zwłaszcza, kiedy okazało się, że Flint naprawdę miał siniaka. Wciąż gadała, co ślina na język przyniosła, choć bardziej skupiała się teraz nie na słowach, a na sprawdzeniu, czy Flint faktycznie nie rozwalił sobie łba. – Oż, cholera, faktycznie się walnąłeś. To ten uzdrowiciel chyba naprawdę się przyda.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#12
15.12.2022, 13:57  ✶  
Próby żartowania z Brenny musiały spalić na panewce. Ta dziewczyna bywała niemożliwa. Miała takie duże oczy i nie trzeba było umieć czytać w myślach aby widzieć na jej twarzy co właśnie się w niej dzieje. A może to tylko ta chwila była taka inna niż wszystkie? Wydawało mu się, że się zmaterializowała przed nim. Nigdy nie widział jej "w akcji" a gracją z jaką zaskoczyła z kamienia mówiła sama za siebie. Kiedy wpadła w słowotok to miał problem z powstrzymaniem cisnącego się na usta uśmiechu. To było takie dla niej typowe! Zadrżał na myśl o szwadronie uzdrowicieli, których potrafiłaby sprowadzić machnięciem różdżki. Tak bardzo napierała na prawdę, nie ukrywając przy tym zmartwienia i zdenerwowania, że zaczynał wątpić w sens udawania, że ma coś nie tak z głową.
- Dobra, wygrałaś. Poddaje się.- uniósł ręce w geście obronnym. - Nie chce mi się wysłuchiwać wielogodzinnych uwag Cynthii. Przy niej nie mam prawa się kaleczyć ani uszkadzać bo potrafi być gorsza niż cały szwadron przewrażliwionych uzdrowicieli.- no cóż, Brenna znała go dobrze i wiedziała gdzie uderzyć aby jego bunt przeszedł do historii. Westchnął głęboko bo miał nadzieję na więcej rozrywki. Im dłużej tkwił w pracy tym bardziej pchało go do szaleństwa kiedy dopadał go wolny czas.
Skrzywił się przy tych szczegółowych oględzinach. Dopiero jej słowa sprawiły, że jednak dotknął swojego czoła i autentycznie zdziwiony znalazł na skórze rozcięcie. Auć.
- To ten moment kiedy można zobaczyć czy krew Flintów faktycznie przypomina wodę z solą.- zaśmiał się głucho i sprawdzał czy cokolwiek krwawi. Niedużo, ledwie kilka kropel. Szczypało ale nie powinno to być niczym poważnym. Chyba.
- Żadnych uzdrowicieli. Wiem, że coś tam umiesz to mi to wylecz albo pożycz lusterko to sobie to zreperuję.- zakomunikował buńczucznie, nie mając ochoty na wizyty medyczne z powodu takiej głupoty. Skoro został bezproblemowo rozbrojony z prób oszukania Brenny to nie pozostało nic innego niż szukać nowych wrażeń.
- Nie miałem pojęcia, że umiesz zwalać z nóg. Rozkręcasz się, Bren.- zerknął na głaz z którego tak nieprzystojnie zleciał i aż się wzdrygnął na samą myśl o wysokości.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
15.12.2022, 23:29  ✶  
Musiała przyznać, że trochę jej ulżyło. Bo gdyby Castiel naprawdę doznał jakiegoś napadu amnezji, obojętnie czy krótkiego, czy długiego, faktycznie ściągałaby tutaj szwadron uzdrowicieli, a wyrzuty sumienia zjadłyby ją żywcem. W końcu zleciał z tego kamienia przez jej kompletny brak wiedzy przyrodniczej i pytania o to, skąd się biorą szyszki.
- Siostry tak mają. Mówię to jako młodsza siostra. Gdybyś kiedyś chciał pozbyć się Cynthii, możesz porozmawiać z Erikiem. Podejrzewam, że mógłby być całkiem zainteresowany przymierzem, polegającym na pozbyciu się kłopotliwego rodzeństwa na przykład przez porzucenie na kole podbiegunowym… albo zamianę… hm, we fretkę, na przykład. Tak, zamiana we fretkę brzmi bardzo prawdopodobnie – oświadczyła. Pozostawała przy tym absolutnie nieświadoma, że do prób wprowadzenie jej błąd nakłonił Castiela marazm: nie wpadłoby jej nawet na myśl, że Flint czuł się znudzony czy uważał swoje życie za mało zabawne i ekscytujące.
Przyjrzała się rozcięciu krytycznie, dwa razy zastanawiając, czy na pewno podoła. Leczenie było w końcu skomplikowaną rodziną. Na całe szczęście wyglądało na to, że tutaj ledwo naruszono skórę, więc po chwili wahania uniosła różdżkę i wypowiedziała zaklęcie. Bardzo starannie, aby przypadkiem nic nie pomylić, a potem przez moment oceniała efekty.
– Och, nie, mam dla ciebie złą wiadomość – westchnęła Brenna w końcu, a jej wyraz twarzy był teraz pełen ubolewania, jakby była bardzo niezadowolona ze skutków swojego zaklęcia. - Zagoiło się bez śladu, więc nie będziesz mógł nikogo podrywać na historie o tym, jak zdobyłeś bliznę w walce z wyjątkowo zjadliwymi gumochłanami albo stadem wściekłych hipogryfów.
Znów uniosła różdżkę, tym razem posłużyła się jednak prostym accio, przywołując koszyk, który pozostał na głazie. Przecież trzy czekoladowe jajka, które wciąż w nim spoczywały, i parę ciasteczek, nie mogło ot tak tu zostać i się zmarnować.
– Tak, mam wyjątkowo zabójcze poczucie humoru – parsknęła. – Przepraszam. Obiecuję się pohamowywać z wygadywaniem głupot, jeżeli będziemy znowu na dużych wysokościach. Jestem ci winna jakąś rekompensatę? Bo może zaoferować… o, ciasteczko. Ciasteczka mam pod ręką – powiedziała, wskazując przywołany koszyk.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#14
18.12.2022, 20:40  ✶  
Zamyślił się na moment. Siedział sobie na trawie i starał się ignorować łupanie na skroni i pulsacyjny ból ramienia. Ot, parę siniaków, których musi się pozbyć gdyby jego siostra coś zauważyła. Miała tendencję do przesłuchiwania z każdych otarć i nie omieszkała wówczas czynić wymówek nad potencjalną nieudolnością otoczenia i jednostek. Kochana Cynth.
- Moja siostra interesuje się moim życiem bo ma nadzieję, że w końcu znajdę sobie żonę i spłodzę dziecko. Dobrze pamiętam, że Erik szuka dla ciebie męża...? - przymknął jedno oko a na jego ustach pojawił się cokolwiek paskudny uśmieszek. Ta mina do niego nie pasowała wszak był takim spokojnym czarodziejem, który teoretycznie bzyczka by nie skrzywdził.
- Bren. - znienacka chwycił jej łokieć i popatrzył na nią intensywniej. - Może odpłacimy im piękne za nadobne? Nie uważasz, że Cynthia i Erik tworzyliby niesamowity duet? - zmrużył groźnie oczy i już tworzył w głowie ten fantastyczny obraz tej dwójki na ślubnym kobiercu. Taka zemsta byłaby wystarczająca za te wieczne przytyki na temat jego kawalerstwa, braku dziewczyn, ukochanych czy jakichkolwiek głębszych uczuć względem potencjalnych kandydatek na żony. Ileż ona razy wspominała mu, że ta panna byłaby dla niego idealna. Teoretycznie mógł sam sobie znaleźć żonę ale w praktyce takowa musiała spełnić parę wymagań. To było straszne. Zamknął oczy kiedy ciskała w nim zaklęciem leczniczym. Lekko piekło i po chwili przestało. Dotknął palcami skroni i wywrócił oczyma kiedy Brenna mu tutaj dramatyzowała. Roześmiał się krótko.
- Spokojna głowa, moja praca czasami robi się niebezpieczna i w końcu coś mnie trzaśnie. - zapewnił, podchodząc do tego pomysłu z pewnego rodzaju entuzjazmem. Groźna blizna? Czemu nie!
- Następnym razem wybierzmy niższe głazy, co ty na to? Mdli mnie od wysokości. - wzdrygnął się. - Ciasteczkiem nie pogardzę ale też błagam, powiedz, że żartowałaś z tą szyszką. Nie zabijaj mnie nią. - pokręcił głową z dezaprobatą ale wziął ciasteczko. Pochłonął je jednym kęsem, nawet nie poświęcił odpowiedniej ilości czasu na delektowanie się. Bezwstydnie je pożarł.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#15
19.12.2022, 23:37  ✶  
- Myślę, że Cynthia jest bardziej zdeterminowana. Erik żartował – zapewniła Brenna. To znaczy była prawie pewna, że żartował. Prawie. Żartował, prawda? Jeżeli ona by się wyprowadziła, kto wrzucałby mu drugie śniadanie do torby?
Inna sprawa, że gdyby nie żartował, istniało kilka możliwych reakcji od „w porządku, ale ślub za trzy lata, wcześniej nie mam czasu”, przez „wyprowadzam się do Australii”, po „cześć, Erik, to mój nowy narzeczony, spotkałam go pierwszy raz w życiu na Pokątnej i się oświadczyłam wyciągiem z banku”. Na całe szczęście, istniała bardzo mała szansa, aby Longbottom kogoś znalazł.
A jeszcze mniejsza, że Brenna dożyłaby ślubu. Jej kompletny brak zainteresowania poszukiwaniem partnera w małżeństwie wynikał zarówno po trochu z charakteru, jak i z głębokiego przekonania, że nie dożyje końca wojny z Voldemortem. Obojętnie, jaki on by nie miał być.
- Ale wiesz co? Masz rację. Pięknie by razem wyglądali, poza tym mają całkiem podobny styl – stwierdziła z szerokim uśmiechem. Czy była dość… bezczelna, by faktycznie wrabiać brata w takie małżeństwo? Nie. Ale czy mogłaby zaprosić Cynthię na jakąś rodzinną kolację i usadzić obok Erika…?
Jak najbardziej.
Przecież to wcale nie było swatanie.
Nie miała zielonego pojęcia, że Erik był zainteresowany kimś zupełnie innym.
- Mogą być kłody. Zwalone kłody zwykle są niższe i trudniej z nich spaść - obiecała, podnosząc się wreszcie i otrzepując ubranie z trawy. Dobry humor wyraźnie do niej wrócił, gdy przekonała się, że jednak nie doprowadziła do tego, że jeden z Flintów zginął w tragicznych okolicznościach. - Obiecuję nie zabijać cię szyszkami. Poza tym mam już doskonały plan dla tej szyszki. Jeśli będę chciała kogoś zaczepić, to do tej osoby podejdę i spytam, czy to jej szyszka - streściła ten sam "genialny" pomysł, który tego dnia zdążyła już przedstawić Mavelle.
W przypadku Brenny wcale nie było wykluczone, że tak nie postąpi.
- Żadnych skutków ubocznych upadku? Widzenie w normie? W głowie się nie kręci? - upewniła się jeszcze. - Bo powinnam się powoli zbierać, ale wolę się upewnić, że tutaj nie wyzioniesz ducha, bo jednak doznałeś jakiś wewnętrznych obrażeń albo coś takiego i kolejnego ranka świt po Ostarze zastanie tutaj twoje ciało. A twój duch będzie mnie regularnie straszyć za to, że cię zabiłam. Za pomocą szyszek.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#16
20.12.2022, 22:00  ✶  
Jęknął w imię duchowego cierpienia.
- To niesprawiedliwe. Gdybym ja zaczął szukać dla niej męża tak na poważnie to prędzej przerobiłaby mnie na składnik alchemiczny… swój ulubiony bo jestem jej bratem, ale mimo wszystko składnik alchemiczny.- wyraził swoją niedolę na myśl o jej uwagach dotyczących ożenku i przedłużenia rodu. To jest to obciążenie posady najstarszego syna w rodzinie czystokrwistej. Sęk a tym, że w ogóle nie ciągnęło go do ślubnego kobierca a z kobietami niezbyt umiał rozmawiać. Brenna była wyjątkiem bo była jego "kumplem" z lat szkolnych. Oczywiście widział, że jest kobietą ale póki nie zastanawiał się nad jej urodą to nie dostawał ataku jąkania. Lepiej być "kumplami" niż podsuwać Cynthii pomysł ich swatania skoro tak dobrze się znają i dogadują.
- To zawsze jakaś alternatywa. Jakbyś chciała im namieszać to daj znać. Wesprę.- obiecał solennie udzielanie pomocy w przypadku kombinowania przeciw ich rodzeństwu. Po części były to żarty, wyrażanie swoich małych rodzinnych bolączek ale jednak pomysł był niezły.
Roześmiał się krótko na jej groźby okładania innych szyszkami.
- Tylko nie we mnie, jestem niewinny i niegroźny.- uniósł ręce w geście poddania się. Chwilę później podniósł się do pionu, otrzepał ubranie z trawy i przeciągnął się by rozprostować kości. Zdołał zrobić kilka ruchów a Brennę atakował słowotok. Nigdy mu to nie przeszkadzało.
- Oj nie wiem czy z głową mam wszystko w porządku. - żartował choć była w tym prawda - coraz częściej widoczne były po nim objawy czegoś w rodzaju szaleństwa. Drobne rzeczy, zachowania bądź słowa ale mimo wszystko coś się działo po tą blond czupryną. Chciał krwi jej brata, czy to wystarczający dowód?
- Nie martw się, nie padnę przy tobie trupem. Dobra, leć grozić szyszkami póki trwa święto. Ja idę sprawdzić czy któreś z mojej rodziny się w końcu znalazło.- na pożegnanie położył na kilka sekund dłoń na jej ramieniu. Ledwie go wyminęła a zerknął na nią i zaśmiał się bezgłośnie. Co za dzień.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3427), Castiel Flint (3357)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa